Nidzica – zamek na rubieżach

Nidzica – zamek i nie tylko

Do Nidzicy warto zajrzeć nie tylko dla dostojnego, XIV-wiecznego krzyżackiego zamku. Jest tu też średniowieczny kościół z oryginalnym wnętrzem, pozostałości fortyfikacji miejskich i ciekawa kolejowa wieża ciśnień. To niemal idealne miejsce do postoju turystycznego podczas podróży z centrum Polski nad morze – leży niemal w połowie drogi, a zwiedzanie nie jest specjalnie męczące ani czasochłonne. Spacer na wzgórze zamkowe i obejrzenie zamku, stanowiącego niegdyś jeden z najważniejszych punktów w średniowiecznym systemie obronnym państwa krzyżackiego, będzie świetnym turystycznym przystankiem w podróży. Kto planuje zwiedzić wnętrza zamku, musi pamiętać, że turyści wpuszczani są do środka o pełnych godzinach, a sprzedaż biletów zaczyna się 5 minut przed tym czasem.

Continue reading

Czerwińsk nad Wisłą – czerwone wieże i ślady rycerskich mieczy

Czerwińsk nad Wisłą – podróż w czasie tuż za rogiem Warszawy

Kto chce odbyć podróż w czasie, nie musi szukać kapsuły czasu – wystarczy pojechać do Czerwińska. Gdy staniemy przed monumentalną XII-wieczną bazyliką, usłyszymy w wyobraźni szczęk rycerskiego oręża. To w Czerwińsku właśnie wojska Władysława Jagiełły przeprawiały się przez Wisłę przed bitwą pod Grunwaldem – do tej pory widać na kolumnach – jak chce legenda – ślady ostrzenia rycerskich mieczy. Jednocześnie czerwińska bazylika to jeden z najcenniejszych zabytków romańskich w Polsce – zachowały się XII- i XIII-wieczne freski i przepiękny romański portal. Jednak gdy tylko oddalimy się od świątyni, kapsuła czasu wyrzuci nas na początek XX w. Drewniana prowincjonalna parterowa zabudowa wydaje się nie zwracać uwagi na upływ lat. Wiele domów niszczeje – trzeba się spieszyć, bo niedługo znikną na zawsze. Spacer po Czerwińsku koniecznie trzeba zakończyć nad Wisłą. Plenery są przepiękne. My, odwiedzając to miejsce na progu wiosny, dodatkowo zachwycaliśmy się potężnymi wiślanymi krami niesionymi przez wodę – jakby zima na nich właśnie odpływała do morza.

Continue reading