Muzeum Erwina Hymera – muzeum podróży

Takiego miejsca przepuścić nie mogliśmy! Ludzkie pragnienie, by poznawać, doświadczać, podróżować zalazło swoje urzeczywistnienie w koncepcji domu na kółkach – najpierw przyczepy, potem kampera. Muzeum Erwina Hymera – założyciela fabryki kamperów Hymer – jest czymś znacznie więcej niż wędrówką przez coraz to nowsze modele przyczep kempingowych i kamperów. To miejsce zaprasza nas w prawdziwą podróż przez kraje i kontynenty – i wcale nie jest to górnolotne określenie z ulotki promocyjnej, zresztą zobaczycie sami! Muzeum jest superatrakcyjne dla dzieci – szczerze polecamy wszystkim podróżującym rodzinkom! Continue reading

Frombork – miasto Kopernika

Frombork – rejs  z Krynicy Morskiej

Cudowne miejsce na jednodniową wycieczkę. Miasto jednego z najsławniejszych Polaków – Mikołaja Kopernika. Oryginalny zespół katedralny o charakterze obronnym. Do tego seans w planetarium i możliwość wejścia na dwie wieże widokowe. Zachwycone będą nie tylko dzieci! To wszystko można połączyć z atrakcyjnym rejsem z Krynicy Morskiej przez Zalew Wiślany (jak zrobiliśmy my 🙂 ).

Continue reading

Przejażdżka pociągiem retro, Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie

 

Parowozem do Puszczy

Plan jest następujący: najpierw zwiedzacie ekspozycję kolei wąskotorowej (jedną z największych w Europie ), potem z głośnym gwizdem w kłębach pary zajeżdża na peron zabytkowa lokomotywa, usadawiacie się wygodnie w oryginalnych starych wagonach i – ciuch, ciuch! – ruszacie aż na skraj Puszczy Kampinoskiej. Wycieczka kończy się ogniskiem na uroczej leśnej polanie nad rzeką Łasica. Atrakcji w bród i dla dużych, i dla małych, przy czym dla miłośników kolei to wycieczka obowiązkowa. Świetny pomysł na rodzinne spędzenie soboty w okolicach Warszawy.

Continue reading

Muzeum Bombki Choinkowej, Nowa Dęba

Muzeum Bombki Choinkowej w Nowej Dębie

W Nowej Dębie działa jedyne na świecie Muzeum Bombki Choinkowej. Brzmi świetnie, prawda? Kto chciałby obejrzeć setki dawnych i współczesnych bombek w różnych stylach i zobaczyć na własne oczy, jak powstaje szklana bombka? Jeśli jeszcze Was nie przekonaliśmy, dodamy kolejny argument: w Muzeum Bombki sami będziecie mogli spróbować swoich sił w zdobieniu szklanych cudeniek i efekty swojej pracy zabrać do domu. Jeśli ktoś nie jest pewny swoich talentów artystycznych, zawsze może wyruszyć na łowy między półki sklepu firmowego – ale ostrzegamy, wybór nie będzie łatwy 🙂 Fantastyczne, pozytywne miejsce, świetny przykład na udane łączenie biznesu i turystyki. Obowiązkowa wycieczka w okresie bożonarodzeniowym (i nie tylko).  

10 grudnia 2017, niedziela

Muzeum Bombki Choinkowej zostało założone kilka lat temu przez Janusza Bilińskiego – właściciela Firmy Biliński, produkującej tradycyjnymi metodami bombki świąteczne. Mieści się we współczesnej działającej fabryce, więc nie ma się co nastawiać na piękne wnętrza, można za to popodglądać cały proces powstawania i zdobienia bombki, a to atrakcja nie lada! Zadziwiające jest to, że bombki nadal produkowane są tradycyjnymi, rękodzielniczymi metodami – jak za naszych dziadków. Piękne kolory, bogactwo zdobień eksponatów dawnych  i tych całkiem współczesnych to świetne antidotum na jesienno-zimową szarugę. Muzeum można zwiedzać przez cały rok, ale oczywiście najprzyjemniej zajrzeć tu w okolicy świąt Bożego Narodzenia. Szczegóły można sprawdzić tutaj, więcej informacji o muzeum znajdziemy na stronie miasta Nowa Dęba. Wstęp bezpłatny, uczestnictwo w warsztatach zdobienia bombek 5 zł/os, możliwość zamówienia bombki z dowolnym napisem/dedykacją (10-20 zł). Na miejscu stoliki i automat z ciepłymi napojami.

Muzeum Bombki Choinkowej w Nowej Dębie

Wszystko zaczęło się od pasji Janusza Bilińskiego, kolekcjonującego stare ozdoby choinkowe.

Ze zwykłych szklanych rurek powstają tu prawdziwe szklane cuda.

W muezum można oglądać setki eksponatów – tych dawnych, i tych zupełnie współczesnych.

Bombki z reflektotrem pamiętamy jeszcze z domów naszych dziadków.

Nasze serca skradły jednak finezyjne kruche figurki.

Bogactwo kształtów przyprawia o zawrót głowy – spróbujcie wybrać tę najpiękniejszą.

Lustereczko, powiedz przecie…!

Ekspozycja zaczyna się od choinek udekorowanych w różnych stylach. Mamy choinkę amerykańską z jaskrawymi akcentami kolorystycznymi, bogato dekorowane drzewko w stylu wiktoriańskim, stonowaną choinkę francuską, skandynawską, no i oczywiście staropolską, przywodzącą na myśl czasy dzieciństwa u dziadków.  Nam najbardziej przypadł nam do gustu styl wiktoriański i staropolski. W kwestii bożonarodzeniowego drzewka jesteśmy tradycjonalistami i nie przeszkadza nam nawet odrobina kiczu 🙂 Ale trzeba przyznać, że wszystkie drzewka były piękne.

Najbliższa naszemu sercu jest oczywiście choinka w stylu staropolskim.

…ale mamy też styl amerykański

…i pełen przepychu styl wiktoriański.

Wiktoriańskie ozdoby są bardzo bogato zdobione

Na choince wypatrzyliśmy nawet angielską budkę telefoniczną

Stonowany styl skandynawski

…i elegancka choinka w stylu francuskim.

Po obejrzeniu choinek ubranych w różnych stylach długą chwilę spędzamy przy gablotach z pięknymi artystycznymi bombkami. Mnogość kształtów i kolorów przyprawia o zawrót głowy. Poza klasycznymi mikołajami, bałwankami i choineczkami oglądamy m.in. samochody, bajecznie kolorowe rybki czy wielokształtne owady.

Piękne kolorowe figurki przenoszą nas do świata baśni.

To chyba Trzmielik Bzyczek – a może Buczek?

Idealne lekarstwo na zimową chandrę, prawda?

Nie jesteśmy tacy pewni, czy ta piękna sowa w nocy nie ożywa, jak wszyscy zwiedzający pójdą już do domu

Coś dla małych fanów motoryzacji

A może wolicie żeglarstwo?

Cuda, cuda, cudeńka!

Krótkie odwiedziny w podwodnym świecie

Czy komuś jest zimno?

Ozdoby zostały zaprezentowane w gablotach z podziałem na kolekcje tematyczne. Mamy kolekcję bombek z reflektorem, kolekcję „Rajskie ogrody” z bajecznymi kwiatowymi wzorami, kolekcję serc i serduszek, kolekcję stylu wiktoriańskiego, zapoczątkowanego przez angielską królową Wiktorię w XIX w, oprócz tego są jeszcze artystyczne bombki ukraińskie w formie bogato zdobionych jajek i bombki z zabytkami architektury. Różnorodność sposobów barwienia i ozdabiania bombek przypomina nam ekspozycję Muzeum Pisanki w Ciechanowcu (byliście? Zajrzyjcie koniecznie, relacja tutaj). Ale najlepsze dopiero przed nami.

Eksponaty prezentowane są z podziałem na działy tematyczne

Piękna kolekcja ‚Rajskie ogrody’ z malowanymi motywami kwiatowymi.

A tu wystawa słodkich bombkowych serduszek – w sam raz dla zakochanych!

Ozdoby w stylu wiktoriańskim przypominają raczej biżuterię niż bombki.

Kolekcja jajeczek ukraińskich

Które najpiękniejsze, no które?

Kolekcja bombek ”Zabytki Podkarpacia”

Szpice na choinkę – nam najbardziej spodobał się ten ostatni.

Próbowaliśmy wybrać najładniejszą ozdobę z każdej gabloty. Nie dało się.

Poza samym oglądaniem kolorowych choinkowych cudeniek najciekawszym punktem pobytu w muzeum jest pokaz dmuchania bombki. Tworzywem do powstawania szklanych ozdób są różnej średnicy rurki szklane, dostarczane z huty szkła. Z jednej takiej rurki można zrobić nawet kilkanaście bombek! Na naszych oczach dmuchacz (bo tak w fabryce określa się rzemieślnika wykonującego tę pracę) podgrzewa szkło, oddzielając przy pomocy palnika odpowiedniej wielkości fragment rurki. Po dalszym podgrzaniu szkło staje się miękkie jak płynny miód (temperatura masy szklanej sięga wówczas nawet 800 stopni). To jest kulminacyjny moment procesu twórczego. Dmuchacz ma zaledwie 2-3 sekundy, by  „nadmuchać” odpowiedni kształt. Po upływie tego czasu szkło nie daje się już formować bez ponownego podgrzania.

Z ciekawością obserwujemy, jak powstaje kształt sopelka, a po dalszej obróbce w płomieniu – świderka. Bardziej skomplikowane kształty wytwarza się przy pomocy odpowiednich form, do których wdmuchuje się zagrzane szkło. Cały proces we wprawnych rękach pracownika fabryki wydaje się igraszką, ale dojście do takiej wprawy zajmuje – bagatela – kilka lat! Praca wymaga niesamowitej cierpliwości i uwagi, aby uzyskać zaplanowany kształt i… nie poparzyć się półpłynnym szkłem lub palnikiem.

Kolejny ciekawy moment to chwila nalania do wnętrza bombki roztworu azotanu srebra. W okamgnieniu z przezroczystej kuli tworzy się srebrna lustrzana bombka, którą dalej można barwić na różne kolory. Niesamowite!

Gwóźdź programu – pokaz dmuchania bombek. Wszystkie powstają ze zwykłych szklanych rurek.

Dwie sekundy i dmuch! – mamy to!

Posrebrzona bombka jest gotowa do zdobienia.

Teraz patrzymy, jak powstaje świderek – to nie taka prosta sprawa!

Teraz możemy przejść do sali, gdzie panie prezentują nam sposoby dekorowania szklanych cudeniek. Nakładanie kolejnych kolorów, różne sposoby zdobienia… Jakie to wszystko ciekawe!

Obejrzeliśmy, zachwyciliśmy się… Teraz kolej na nas! Naprawdę! W Nowej Dębie sami możemy ozdobić swoje bombki. Dostajemy pięć czerwonych bombeczek i z pewną taką nieśmiałością… zabieramy się do pracy! Specjalnym klejem rysujemy wzory lub literki i posypujemy je różnokolorowymi brokatami – zabawa jest świetna, a efekt naprawdę spektakularny! Taka przyjemność kosztuje tylko 5 zł za jedną bombkę, a pamiątkę mamy najlepszą z możliwych.

Wreszcie kolej na nas – ozdabiamy nasze własne bombki!

Wzorki malujemy specjalnym klejem

…który potem posypuje się brokatem

Czary-mary i wyjdzie srebrna śnieżynka!

Różne kolory brokatów do wyboru

Tymo wybrał klasyczny design.

A co było największą frajdą dla najmłodszych artystów.

Smarowanie się brokatem!

I tworzenie chmury srebrnego pyłu – ha ha! – bardzo przepraszamy obsługę muzeum…

Dodatkowo zamawiamy dwie duże bombki z dedykacją dla Dziadków – świetny prezent pod choinkę za przystępną cenę.

Na miejscu można zamówić bombki z dowolnym napisem

No, nasze bombki się suszą, możemy ruszyć na zakupy. Znaczną część muzealnej hali zajmuje ekspozycja różnorodnych świątecznych ozdób, które tym razem możemy nie tylko podziwiać, ale też kupić sobie na naszą własną choinkę! Spuśćmy zasłonę milczenia na kwotę rachunku, jaką przyszło nam zapłacić, ale wybór był taki trudny… 🙂

Nasze pamiątki z wizyty w Muzeum Bombki

Wielkie brawo dla właścicieli za pomysł utworzenia takiego muzeum. To świetny przykład udanego połączenia biznesu z turystyką. Szczerze polecamy Muzeum Bombki Choinkowej jako cel grudniowej wycieczki. Wierzcie, że po wizycie tutaj innym okiem spojrzycie na ozdoby wiszące na Waszych choinkach.

Wesołych Świąt życzy gdziebytudalej!

Zamek Bruchsal i rewelacyjne Niemieckie Muzeum Mechanicznych Instrumentów Muzycznych

Kto by nie chciał samemu pokręcić korbą katarynki, zaprogramować pozytywkę czy uruchomić wielki orchestrion? To wszystko jest możliwe w fantastycznym Niemieckim Muzeum Mechanicznych Instrumentów Muzycznych, które ma swoją siedzibę w głównym budynku zamku Bruchsal. Continue reading

Skansen schwarzwaldzki w Gutach – idealne miejsce na rodzinną wycieczkę

Vogtsbauernhof, bo tak brzmi niemiecka nazwa tego skansenu, powinien być żelaznym punktem każdego pobytu w Schwarzwaldzie. Oczywiście szczególnie dla rodzin z dziećmi, bo to najmłodsi zawsze najchętniej zwiedzają muzea na wolnym powietrzu. Tutejszy skansen ma wiele atrakcji przewidzianych szczególnie dla małych turystów. Najmłodszym spodoba się myszkowanie po ogromnych domach, pełnych zakamarków i tajemniczych schodków, przejść i schowków. A jak do tego dodamy kilka świetnie przygotowanych miejsc do zabawy, możliwość karmienia zwierzaków i przyjemny plac zabaw, to otrzymamy wymarzony wakacyjny dzień. Tak przynajmniej ocenili go nasi chłopcy! Continue reading

Wielkanoc w Muzeum Wsi Radomskiej

Muzeum Wsi Radomskiej, Poniedziałek Wielkanocny

17 kwietnia 2017

Dość pogodnie, ale zimno, rano przymrozek, w dzień do 8 st.

Nie lubicie długiego biesiadowania przy świątecznym stole? Wybierzcie się na wycieczkę i koniecznie zabierzcie ze sobą całą rodzinę! A do plecaka wielkanocne baby i mazurki. Gotowi? No to w drogę! Continue reading

Sierpc – Niedziela Palmowa

Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu – Niedziela Palmowa

9 kwietnia 2017

Pochmurno i chłodno, do 13 st.

Przez ostatnie kilka tygodni prześladuje nas wyjazdowy pech. Co plan to porażka – oczywiście przez choroby dzieci. Jakoś tak czujemy się przytłoczeni szarą codziennością i właściwie nic nam się nie chce. Ale czy może być na to lepsze lekarstwo niż choćby krótki wypad?! Continue reading

Niepokalanów – Muzeum Pożarnictwa

Muzeum Pożarnictwa w Niepokalanowie

26 marca, niedziela

Słonecznie, 8 stopni

„Chyba każdy chłopiec marzy, by w pożarnej służyć straży” – śpiewał Jacek Wójcicki. Wiadomo, propaganda Strażaka Sama zrobiła swoje:) Przyszłych pogromców ognia warto zabrać w miejsce niepozorne, choć bardzo ciekawe – tak tak, nie przesłyszeliście się – do Niepokalanowa!

Niepokalanów kojarzy się oczywiście głównie z sanktuarium Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana Kolbego, odwiedzanym przez rzesze pielgrzymów. Mało kto wie, że na terenie klasztoru znajduje się także Muzeum Pożarnictwa. Muzeum jest niewielkie, ale wyjątkowe – dokumentuje lata działalności klasztornej (!) straży pożarnej. Do 1999 r. pełniący tu strażacy-zakonnicy wyjeżdżali gasić pożar w czarnych tradycyjnych habitach, przewiązanych w pasie białym sznurem, stanowiąc ewenement na skalę międzynarodową. Teraz zabraniają tego przepisy –  bracia pełnią strażacką służbę w nowoczesnych strojach ochronnych. Na dawnych zdjęciach wyglądają jednak zaiste niezwykle.

Już samo wejście do muzeum stanowi nie lada atrakcję, bo prowadzi przez „czynną”, aktualnie działającą remizę strażacką. Dwa czerwone wozy strażackie gotują się do wyjazdu, wzdłuż ściany rząd czarnych strażackich butów i strojów ochronnych, ułożone w idealnym porządku węże strażackie czekają na swoją kolej. Obok nowoczesnych wozów przycupnął jeden z najcenniejszych eksponatów – wóz Minerva z 1905 r.

Muzeum Pożarnictwa w Niepokalanowie mieści się na piętrze remizy strażackiej.

Budynek z zewnątrz nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale warto zajrzeć do środka.

Ekspozycja bez reszty wciąga naszych chłopców.

Zakonnicy nie wyjeżdżają już do akcji w habitach, ale zdjęcia i obrazy zdradzają, jak kiedyś bywało.

Muzeum zajmuje dwie niewielkie sale na piętrze remizy. Można tu obejrzeć pochodzące z różnych okresów pompy, drabiny, bosaki, prądownice, kaski i pasy bojowe używane przez braci, a także dawny srebrny strój strażacki, wyglądający jak wyjęty żywcem z „Gwiezdnych wojen”.

Eksponaty pochodzą z różnych okresów działalności straży.

Maski i hełmy – te najstarsze jeszcze poniemieckie.

Niektóre jak prawdziwe dzieła sztuki.

Dawny strój strażacki wygląda jak z planu ‚Gwiezdnych wojen’.

Strażak strażakowi nierówny.

To muzeum pożarnictwa, gdyby ktoś miał wątpliwości:)

Osobny dział zajmuje bardzo ciekawa kolekcja modeli wozów strażackich.

Marzenie kolekcjonera.

Piękny design dawnych wozów strażackich.

Św. Florian czuwa.

Franciszkańska Ochotnicza Straż Pożarna powstała w 1931 r. dla ochrony drewnianych zabudowań klasztornych przed pożarem. Bracia zakonni zostali wyposażeni w prosty sprzęt (własnoręcznie zrobiony beczkowóz, drabiny, pompy ręczne itp.) i podzieleni na trzy oddziały: toporników, sikawkowy i wodny. Co zadziwiające, służbę strażacką pełnili sami zakonnicy  – rozwiązanie niespotykane gdzie indziej.

Po muzeum oprowadzał nas dziś niezwykle miły franciszkanin. Chętnie i z ogromną pogodą ducha opowiadał dzieciakom o wszystkich eksponatach, cierpliwie odpowiadał na pytania 7-letnich przyszłych strażaków. Ani razu nie padły słowa „tego nie wolno dotykać”. Na koniec wsadził chłopaków za kierownicę prawdziwego wozu strażackiego (ale wysoko!) i pozwolił im przymierzyć hełmy strażackie. Szczęście dzieciaków sięgnęło zenitu. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni Braciom za tak ciepłe przyjęcie!

Na parterze stoi chluba muzeum – samochód Minerva z 1905 r.

Są też dwa współczesne wozy.

Chłopcy sami mogli zasiąść za sterami!

Zobaczyli też, jak wygląda standardowe wyposażenie wozu strażackiego.

Ścianę remizy pięknie ozdabiają węże strażackie.

Przy ścianie wiszą stroje i wyposażenie osobiste każdego z braci strażaków.

Wyobrażacie sobie, co dla siedmiolatka znaczy założyć prawdziwy hełm strażacki?

Symbol franciszkańskiej straży pożarnej.

Wszystko obejrzane, wychodzimy. Było super!

Planując wizytę w Muzeum Pożarnictwa w Niepokalanowie, warto wcześniej zadzwonić i upewnić się, czy zwiedzanie będzie możliwe. Bracia strażacy aktywnie pełnią swoją służbę, więc gdy wyjadą na akcję, remizę zastaniemy zamkniętą. Na zwiedzanie nie obowiązują płatne bilety, budżet franciszkańskiej OSP można zasilić jednak dobrowolną ofiarą. Wszystkie informacje tutaj: http://osp.franciszkanie-warszawa.pl/historiaa1.html

Serdecznie pozdrawiamy kolegę Sebusia, Olka, który towarzyszył nam w dzisiejszej wycieczce!

Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju i rewelacyjne warsztaty czerpania papieru

4 stycznia 2017, środa

Dziś już nie pada tylko sypie przy silnym wietrze, zawieje i zamiecie śnieżne, -3 stopnie

Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju

O ile wczorajsze opady śniegu były raczej sympatyczne i można je było zaliczyć do uroków zimy, o tyle dziś mamy do czynienia z klęską urodzaju. Przez całą noc wiatr wył, wciskając śnieg w każdą najmniejszą szczelinę i tworząc kilkudziesięciocentymetrowe zaspy. Rano dalej sypie i wieje. Pogoda nie pozwala na żaden spacer w plenerze z dziećmi. Decydujemy się więc pojechać do jednej z największych atrakcji turystycznych regionu – starej papierni w Dusznikach-Zdroju. Continue reading