Krzemionki Opatowskie – neolityczna kopalnia krzemienia

Rzeszów-Warszawa i postój w Krzemionkach Opatowskich

Do Krzemionek Opatowskich zaglądamy przy okazji podróży powrotnej z Alp Sztubajskich. To arcyciekawe miejsce i zabytek światowej rangi. Koniecznie zajrzyjcie tam z dziećmi!

25 lipca 2017, wtorek

Pochmurno z przelotnymi opadami, ok. 18 stopni

Sebuś myślał, że przyjedziemy dopiero następnego dnia, a tu już dziś rano mogliśmy się wyprzytulać – ale zrobiliśmy mu niespodziankę! Przywieźliśmy mu na pamiątkę tyrolski dzwonek i garść granitowych kamyczków z alpejskich szlaków do jego geologicznej kolekcji, a on narysował nam piękny rysunek. Ale się za nim stęskniliśmy! A jak stęskniliśmy się za Grzesiem i Tymusiem!

Rano pakujemy Sebusia, dziękujemy Babci i Dziadkowi za umożliwienie nam wyjazdu we dwoje i ruszamy w stronę domu. Po drodze chcemy zrobić sobie jeszcze jakąś miłą wycieczkę – to ma być dzień dla Sebusia, Sebuś ma mieć nas całych dla siebie. Najpierw planujemy małą wycieczkę w Górach Świętokrzyskich, ale ze względu na kapryśną pogodę wybieramy się do neolitycznej kopalni krzemienia w Krzemionkach Opatowskich.

Krzemionki Opatowskie – neolityczna kopalnia krzemienia pasiastego

Gdy mówicie „podziemny polski zabytek o randze światowej”, co przychodzi Wam do głowy? Wieliczka, a potem długo, długo nic, prawda? A to błąd, bo do pierwszej ligi powinna wejść też neolityczna kopalnia krzemienia w Krzemionkach Opatowskich. Tak rozległych pozostałości kopalń sprzed 5 tysięcy lat nie ma nigdzie indziej na świecie! Czy nie powinniśmy się tym głośno chwalić? Powinniśmy, bez dwóch zdań!

Krzemionki Opatowskie kryją się w cieniu nieodległego Bałtowa, zdominowanego przez przemysł turystyczny. Do Bałtowa ciągną tysiące turystów, Krzemionki pozostają poza głównym szlakiem wakacyjnej rozrywki. Kto jednak tu przyjedzie, wyjedzie oczarowany i zaskoczony ogromną rangą zabytku, z jaką ma do czynienia. Trzeba dołożyć wszelkich starań, by do Krzemionek zaczął płynąć strumień zysków ze światowej turystyki, żeby to wyjątkowe miejsce dalej mogło się rozwijać i zachwycać kolejnych turystów. Mamy wrażenie, że promocja Krzemionek niego kuleje, warto by też zadbać o sprzedaż na większa skalę gadżetów związanych tematycznie z kopalnią krzemienia i tak zorganizować przestrzeń dookoła muzeum (neolityczny plac zabaw, interaktywna wystawa, gastronomia itp.), żeby zatrzymać turystów i ich pieniądze na dłużej. Tymczasem gdy pytamy o możliwość zakupu pamiątek (Sebuś bardzo chciał kupić sobie prawdziwy krzemień), pan w informacji dziwi się i mówi, że oni są placówką muzealną, a nie prawdziwą kopalnią, i u nich się zwiedza, a nie kupuje. Potem okazuje się, że w kawiarni położonej na terenie muzeum niedaleko wyjścia z podziemnej trasy znajduje się całkiem nieźle zaopatrzone stanowisko z pamiątkami i minerałami (są też oczywiście krzemienie sauté i jako elementy biżuterii), tylko nikt o tym nie informuje, bo kasa to odrębny ekosystem, informacja też, kawiarnia również gra sama na siebie; nikt tu nie myśli całościowo. Marudzimy, bo gorąco kibicujemy Krzemionkom, chcielibyśmy, żeby były znane i rozpoznawane tak, jak na to zasługują!

A Krzemionki naprawdę oferują produkt turystyczny na najwyższym poziomie. Podziemna trasa turystyczna po sztolniach neolitycznych kopalń to tak łakomy kąsek, że smaczniejszy trudno sobie wyobrazić. Możemy na własne oczy przekonać się, jak wydobywano niegdyś krzemień; dla nas było też bardzo ciekawe zobaczenie, jak krzemień pochowany był w skale wapiennej – zupełnie jak rodzynki w cieście! Co więcej, na trasie zwiedzania można zobaczyć autentyczne rysunki naścienne z czasów neolitycznych (!) – jeden z nich, postać rodzącej kobiety, jest nawet symbolem rezerwatu archeologicznego w Krzemionkach. Zadaszoną ekspozycję muzealną urządzono w przestronnym i nowoczesnym wnętrzu, warto zajrzeć też do rekonstrukcji osady neolitycznej – to hipotetyczne odtworzenie warunków, w jakich na tych terenach żyli ludzie kilka tysięcy lat temu.

Muzeum archeologiczne i rezerwat „Krzemionki”.

Mur z pięknymi wstawkami z krzemienia pasiastego – brawo dla pomysłodawców!

W oczekiwaniu na przewodnika warto obejrzeć ekspozycję w budynku.

Neolityczne narzędzia było tworzone poprzez odłupywanie kawałków krzemienia.

Przewodnik prowadzi grupę do trasy podziemnej.

Na tablicy widać, jaki obszar zajmowały tu pokłady krzemienia – prawd. to pozostałość dawnej zatoki.

Kopalnia niszowa z rekonstrukcją dawnego sposobu pracy.

Idąc kładką do szybu Zenon, po obu stronach widać zagłębienia w ziemi – to pozostałości dawnych kopalń.

Obozowanie górników byo utrudnione ze względu na brak wody, prace prowadzono tylko w okresie zimowym.

Arcyciekawa trasa podziemna – jesteśmy w neolitycznej kopalni! Kiedyś tylko tunele były b. niskie.

Krzemienie siedzą w skale wapiennej jak rodzynki w cieście.

Sebuś szuka w ścianie kolejnych krzemieni.

Oglądamy pozostałości kopalń komorowych.

Tunele miały kiedyś od 55 do 120 cm wysokości.

W niektórych typach kopalń stosowano podpierające filary.

Możemy poczuć się jak 5 tys. lat temu. Tylko oświetlenie inne…

Na trasie zwiedzania można oglądać prehistoryczny rysunek naskalny, przedstawiający rodzącą kobietę – Boginię Matkę.

Po zwiedzeniu trasy podziemnej na turystów czeka rekonstrukcja osady neolitycznej.

Wyobrażenie chaty kultury pucharów lejkowatych.

Osada żyje!

Nasz wspaniały pan przewodnik właśnie gotuje sobie obiad:)

Z tych terenów pochodzą jedne z pierwszych świadectw rozwoju transportu kołowego!

Na terenie muzeum odkryto pozostałości ponad 4 tysięcy kopalń (część z nich widać gołym okiem jako porośnięte roślinnością dołki w ziemi). Neolityczne pole eksploatacyjne zajmuje powierzchnię  prawie 80 ha. Neolityczne kopalnie krzemienia w Krzemionkach Opatowskich nie mają sobie równych na całym świecie. Rangę zabytku podkreśla zaliczenie go do listy Pomników Historii. Widzieliście kiedyś krajobraz przemysłowy sprzed 5 tys. lat? Możecie zobaczyć u nas, w Polsce, za naprawdę niewielkie pieniądze (18 zł os. dorosła, 12zł dziecko)! Koniecznie trzeba tu zajrzeć.

Informacje praktyczne: trasa zwiedzania ma ok. 2 km (w tym 500 m pod ziemią). Rezerwat zwiedza się w grupach z przewodnikiem. Temperatura pod ziemią wynosi tylko ok. 8 stopni – w ciepłej porze roku trzeba zabrać odpowiednie ubranie. Rekonstrukcję neolitycznej osady zwiedza się samemu po wyjściu z trasy podziemnej. Warto zajrzeć do dobrze zaopatrzonego sklepiku z pamiątkami. Niespieszne zwiedzanie Krzemionek Opatowskich zajęło nam ok. 2 godzin. Więcej informacji tutaj.

Bardzo dziękujemy naszemu dzisiejszemu panu przewodnikowi za niesamowicie ciekawe opowieści! Z dużym profesjonalizmem, a jednocześnie przystępnie, zwięźle i z humorem potrafił przekazać najważniejsze informacje. O Krzemionkach i dawnych zwyczajach i wierzeniach mógłby opowiadać godzinami. Jest bardzo zaangażowany w działanie na rzecz rezerwatu, odtwarza osady neolityczne, organizuje tematyczne imprezy, inicjuje ciekawe projekty (np. odtworzenie dawnych sposobów pozyskiwania miedzi). Mając takich ludzi, muzeum może się świetnie rozwijać!

Krzemionki Opatowskie-Warszawa

Krzemionki kończymy zwiedzać w rzęsistym deszczu. W takich warunkach nie ma nawet co marzyć o szlaku w Górach Świętokrzyskich, więc kierujemy się prosto na obiad do przetestowanej już przez nas restauracji Jaskółka obok Iłży (ale łatwo się podróżuje tylko z jednym dzieckiem!). Potem już pędzimy prosto do naszego Grzesia, który został z nieocenionymi Babcią Urszulą i Dziadkiem Jerzym (dziękujemy!)