Nikiszowiec – dawne osiedle górnicze Katowic

O tym, jak układ urbanistyczny może zaczarować przestrzeń, czyli spacerkiem po Nikiszowcu

20 lipca 2018, piątek

Nikiszowiec jest miejscem, które pokazuje, że układ architektoniczny może zaczarować rzeczywistość. Niesamowicie spójne, przemyślane, a przy tym jakże funkcjonalne! Cieszące oko konsekwentną stylistyką dawne osiedle górnicze mogłoby inspirować wielu współczesnych deweloperów. Aż trudno uwierzyć, że te stylowe budynki z czerwonej cegły z jaskrawoczerwonymi obramowaniami okien zostały niegdyś zbudowane jako mieszkania robotnicze. Cały układ urbanistyczny Nikiszowca figuruje w rejestrze zabytków i od 2011 r. jest chroniony jako Pomnik Historii.

Nikiszowiec – dawny Nikischschacht – został zaprojektowany przez Emila i Georga Zillmanów jako osiedle mieszkaniowe dla pracowników tutejszej kopalni. Nikiszowiec został zbudowany ponad sto lat temu przez koncern górniczy Giesche.

Na osiedle składa się dziewięć trzykondygnacyjnych bloków po ok. 165 mieszkań w każdym z nich. Bloki tworzyły wieloboki z wewnętrznymi dziedzińcami. Nazywane „familiokami” budynki z czerwonej cegły z jednolicie czerwonymi obramowaniami okien układały się w harmonijne kwartały.

Układ osiedla był starannie zaplanowany. Mieszkańcom miało zostać dostarczone wszystko, co niezbędne do życia. W podwórzach budynków urządzano chlewiki, stawiano nawet piece chlebowe. Poza blokami w osiedlu zbudowano dodatkowo szkołę (budynek pełni swoje funkcje do dziś) i szpital. Całość stworzyła niespotykany, bardzo spójny układ architektoniczny. Jego niespotykana wartość została potwierdzona wpisem do rejestru zabytków. Od 2011 r. Nikiszowiec jest też chroniony jako Pomnik Historii.

Spacer warto zacząć od odwiedzin w punkcie informacji turystycznej, usytuowanym w budynku filii Muzeum Historii Katowic przy ulicy Rymarskiej. Można bezpłatnie wypożyczyć audioprzewodnik po Nikiszowcu, obowiązkowo trzeba poprosić o plan osiedla Nikiszowiec wraz z miniprzewodnikiem i planem ścieżki edukacyjno-spacerowej.

My też tak robimy, ale głód kieruje nas najpierw na obiad do restauracji Śląska Prohibicja. Tanio nie jest, ale jedzenie jest pyszne, wystrój też wysmakowany, niegryzący się z klimatem dawnego Nikiszowca. Zraz wołowy z kluskami śląskimi i modrą kapustą – byłoby grzechem zjeść coś innego, będąc w takim miejscu! Najedzeni z dziką radością oddajemy się przyjemności spaceru po Nikiszowcu.

Nikiszowiec. Przed oddaniem się przyjemności spaceru postanawiamy najpierw coś zjeść.

Rolada wołowa z kluskami śląskimi i modrą kapustą – w takim miejscu grzechem byłoby zjedzenie czegoś innego.

Sercem Nikiszowca jest Plac Wyzwolenia. Pełni funkcję nieformalnego nikiszowieckiego rynku. Dominantą placu jest ceglany kościół św. Anny z 1927 r. Budulec jest taki sam jak otaczających budynków, co pogłębia wrażenie niesamowitej spójności. Przed dalszym spacerem warto podejść do wagonika górniczego znajdującego się tuż kościołem. Najciekawszy jest jednak nie sam wagonik, ale to, co stoi na nim – maleńka makieta Nikiszowca. Dopiero patrząc na osiedle z lotu ptaka, widzimy, w jak niezwykle harmonijny i przemyślany sposób zostało zbudowane. Widziane z góry, przypomina amfiteatr ze „sceną” w miejscu kościoła św. Anny. Dzięki takiemu rozplanowaniu z każdego zakątka osiedla można było szybko dostać się na centralny plac.

Nikiszowiec

Sercem Nikiszowca jest przestronny Plac Wyzwolenia.

Kościół św. Anny – duchowe serce Nikiszowca – został zbudowany w 1927 r.

Kościół św. Anny podobnie jak otaczające go familoki zbudowany został z czerwonej cegły.

Warto podejść do wagonika stojącego przed kościołem.

Nikiszowiec

Na makiecie widać niezwykły „amfiteatralny” układ osiedla

Plac Wyzwolenia był niegdyś centrum handlowym – odbywały się tu jarmarki, w arkadowych podcieniach mieściły się sklepy – zresztą są tu także dziś i nawet mają dopasowane do całości witryny – szacun! Ciąg sklepów pod arkadami nazywany był potocznie „komzonami”.

Sklepy w arkadowych podcieniach placu nazywane są „komzonami”.

Będąc na Placu Wyzwolenia, koniecznie trzeba zwrócić uwagę na budynek poczty. Odnajdziecie go na pewno, by wyróżnia go jeden z najbardziej charakterystycznych motywów Nikiszowca. O czym mowa? Oczywiście o słynnej mozaice z secesyjnymi różami, obecnej na chyba wszystkich materiałach informacyjnych o Nikiszowcu.

Poczta mieści się w budynku dawnej karczmy

Nikiszowiec

Mozaikowe secesyjne róże to jeden z najczęściej fotografowanych detali w Nikiszowcu.

Z Placu Wyzwolenia warto skierować się na południowy zachód, w ulicę św. Anny. To chyba najbardziej znana ulica Nikiszowca – ma już na swoim koncie nawet kilka ról filmowych. Jej perspektywę zamyka sylweta nikiszowicekiego kościoła Św. Anny. Idąc w drugą stronę, ulica wyprowadzi nas poza osiedle, na ulicę Szopienicką. Warto tak właśnie pójść.

Kościół św. Anny tak jak całe osiedle został zaprojektowany przez Emila i Jerzego Zillmannów.

Ulicą św. Anny można dojść poza obręb osiedla, na ul. Szopienicką.

Bloki były połaczone ze sobą zadaszonymi nadwieszkami, przerzuconymi nad ulicami.

W Nikiszowcu wybudowano dla górników i ich rodzin dziewięć trzykondygnacyjnych bloków – ‚wielobloków’

Przy ulicy Szopienickiej mieści się bowiem kolejny zabytkowy zespół obiektów – szyb „Pułaski”, obejmujący m.in. nadszybie z wieżą wyciągową i inne budynki, m.in. warsztat, sortownię i łaźnię. Szyb jest wykorzystywany do dziś jako główny szyb kopalni Wieczorek. To jeden z szybów, z których powodu wybudowano osiedle górnicze. Górników z Nikiszowca i pobliskiego Giszowca do pracy nieodpłatnie dowoziła wąskotorowa kolejka Balkan. Ulgowe przejazdy przysługiwały również rodzinom pracowników – na niespełna czterokilometrowej trasie kolejka przewoziła kiedyś dziennie nawet ponad 8 tys. pasażerów! Balkan kursował aż do 1977 r. Przed szybem „Pułaski” stoją dziś dwa zachowane wagoniki kolejki.

Zabytkowy zespół obiektów szybu Pułaski.

Dwa zachowane wagoniki dawnej kolejki Balkan, wożącej niegdyś robotników do pracy.

Nie zdążyliśmy zobaczyć budynku modernistycznego dawnego ratusza z 1931 r., dawnej siedziby urzędu gminy Janów, do której należał Nikiszowiec. Kilkaset metrów dalej, przy ul. Oswobodzenia mieści się Galeria Szyb Wilson – największa prywatna galeria sztuki współczesnej w Polsce. W budynku byłego szybu kopalni „Wieczorek” odbywa się wiele koncertów, przedstaiwń, targów i oczywiście wystaw. Właśnie teraz odbywa się tam Art Naif Festiwal, na którym prezentowane są prace malarzy nieprofesjonalnych z całego świata!

Odnosimy wrażenie, że właśnie w takich miejscach jak Nikiszowiec bije serce Śląska. Jeśli przejeżdżacie koło Katowic, warto zaplanować tu przerwę w podróży. Nikiszowiec jest też dobrym miejscem na spacer dla rodzin z maluchami – po osiedlowych uliczkach prawie nie jeżdżą samochody, w zacienionych dziedzińcach można znaleźć place zabaw. Cudowna jest spójna stylistyka – wszystkie obramowania okien są odmalowane na świeży czerwony kolor. Informacja turystyczna jest dobrze zorganizowana i działa sprawnie. Opracowano ścieżkę spacerową, do której można dostać mapkę. Jest też przyzwoite zaplecze gastronomiczne, Widać, że Nikiszowiec zaczyna być rozpoznawalny i przyciągać turystów – spotykaliśmy dziś grupę turystów anglojęzycznych. Pojawiają się też inicjatywy kulturalne – miejsce naprawdę żyje!

Nadwieszka, czyli zadaszony mostek łączący sąsiadujące ze sobą bloki.

W osiedlu panuje niesamowity ład i harmonia architektoniczna

Wyróżnikiem osiedla są pomalowane na czerwono obramowania okien.

Zamykamy oczy i przenosimy się kilkadziesiąt lat wstecz…

Kwiaty pięknie ubarwiają surowość czerwonej cegły.

Jeden z zaułków Nikiszowca.

A przy okazji kolejnego przejazdu przez Śląsk planujemy wizytę w Giszowcu – pobliskim osiedlu mieszkalnym zaprojektowanym w nawiązaniu do idei miasta – ogrodu!