Ośrodek narciarski Dachstein West

Narty w ośrodku Dachstein West

W skład ośrodka Dachstein West (szczegóły tutaj) wchodzą trzy rejony narciarskie: Gosau, Russbach i Annaberg. Dziś odwiedzamy pierwszy z nich z najdłuższą niebieską trasą – rodzinna nartostrada ma aż 4 km długości i pokonuje na tym dystansie 800 m różnicy wzniesień.

W Dachstein West narciarze mają do dyspozycji łącznie 75 km oznakowanych tras na wysokości od ok. 700 do 1600 m n.p.m. Ośrodek oferuje trasy o różnych stopniach trudności, jednak najwięcej możliwości wyboru będą mieli narciarze średniozaawansowani. Dla nas równie ważne jak warunki narciarskie są jednak walory widokowe, a tego ośrodkowi Dachstein zdecydowanie odmówić nie można. Piękne wysokogórskie otoczenie pasma Tennengebirge, podobnego wysokością do naszych Tatr, i szerokie widoki na masyw Dachstein to zdecydowanie jeden z powodów do odwiedzenia Dachstein West. Szkoda, że trasy nie są wieczorem oświetlane – tryb dzienna wycieczka + wieczorne szusowanie zdecydowanie najbardziej by nam odpowiadał.

30 grudnia 2017, sobota

Ranek ładny i mroźny, z widokami; po południu opady mokrego śniegu

Przyjeżdżamy rano po śniadaniu i od razu kierujemy się do największej gondoli – Panorama Jet Zwieselalm. Trasa zjazdowa jest długa i widokowa, i  – co najważniejsze – stosunkowo łatwa, czyli dostępna dla naszego najmłodszego narciarza – Sebusia.

Ośrodek narciarski Dachstein West

W panoramie wyróżnia się Donnerkogel i inne szczyty Salzburskich Dolomitów.

Jedziemy w górę najdłuższą gondolą Panorama Jet Zwieselalm.

Górna stacja na wysokości 1620 m.

Zakładamy narty i ruszamy – przed nami 4 km zjazdu!

Górny odcinek trasy jest wyjątkowo piękny widokowo.

To idealna trasa na rodzinne szusowanie.

Trzymamy się niebieskiej trasy oznaczonej numerem 9.

Piękna sceneria Salzburskich Dolomitów

Grześ, niestety, jeszcze nie jeździ na nartach, więc – chcąc nie chcąc – musimy  się rozdzielić. R. zostaje z nim na dole, wydeptując śniegowe ścieżki i zajmując się temu podobnymi porywającymi rzeczami, a M. ze starszymi chłopcami wskakują w narty i na górę! Tymo śmiga już sam we własnym tempie, więc macha do nas i zjeżdża na dół, a M. z Sebusiem wolniutko suną na dół. Niebieska trasa niebieską trasą, ale długość zjazdu (4 km!), wysokogórskie otoczenie i przewyższenie do pokonania (800 m) dostarczają naszemu zuchowi sporej dawki adrenaliny. Jesteśmy bardzo dumni z Sebusia, że tak sobie dobrze poradził na prawdziwej alpejskiej trasie! Przez półtorej godziny M. i S. udaje się zjechać z góry raz (potem M. wyskakuje jeszcze raz na samotny szybki przejazd), Tymo w tym czasie zalicza trzy rundki.

W czasie. gdy reszta jeździ na nartach, R. zajmuje się bardziej przyziemnymi rzeczami.

Grześ jest bardzo zadowolony, R. pewnie mniej…

Czasami zdarzają się większe atrakcje – Grześ zaraz pojedzie na wyciągu taśmowym!

Czasem mniejsze… Tym razem Grześ z R. myszkuję w okolicach trasy narciarstwa biegowego.

Chłopakom udało się za to ulepić TAKIEGO WIELKIEGO bałwana!

No dobra, tak naprawdę był taki duży:)

Po szybkim obiedzie w domu (budżetowo pichcimy sobie sami) zmiana zespołów i zadań. Tym razem M. z Sebusiem i śpiącym Grześkiem zostają w domu, a R. z Tymem wybierają się na narty. Pierwotnie chcą jechać gondolą Panorama Jet Zwieselalm, ale pechowo akurat ma awarię zasilania, podjeżdżają więc samochodem na obok położone wyciągi krzesełkowe Hornspitz-Express I oraz II (łącznie niecałe 700 m przewyższenia, ponad 3 km trasy). Trasa przyjemna, czerwona średniozaawansowana, niestety po południu miejscami jest już mocno zmuldzona. Warunki  jazdy utrudnia też padający coraz mocniej mokry śnieg. Mimo to popołudniowy wyjazd na narty chłopaki zaliczają do bardzo udanych – przez cały dzień Tymo przejechał ponad 20 km na nartach!

Popołudniowe narty na trasie Hornspitz-Express

Najprzyjemniejszy jest ostatni zjazd przy zapadającym zmroku.

Trasa zaczyna się z Gosau.

Pod nogami mgły nam płyną jak rzeka.

Na takie chwile warto czekać!

W drodze powrotnej chłopaki zatrzymują się jeszcze na szybkie zakupy uzupełniające w Gosau.

Wieczorem czeka na nas jeszcze jedna atrakcja – psuje nam się światło w łazience. I lampa, i żarówka zdecydowanie mają już swoje lata, więc naprawa idzie opornie. Zawsze to jednak okazja do pointegrowania się z naszą gospodynią (i jej synem😊)

Abtenau – dobre miejsce na rodzinne ferie

Abtenau – rekonesans turystyczny, narciarski i saneczkowy

Abtenau to miejscowość turystyczna przytulona do stóp dolomitowego masywu Kogel. W lecie to dobra baza wypadowa do górskich wycieczek, w zimie ściągają tu głównie narciarze. Na miejscu ośrodek Karkogel oferuje sporą kolejkę gondolową (ok. 400 m przewyższenia) i kilka mniejszych wyciągów, są też trasy narciarstwa biegowego i zimowe szlaki piesze. W promieniu kilkunastu kilometrów znajdziemy też kilka innych ośrodków narciarskich, w tym największy w rejonie Dachstein West. Największą zimową atrakcją Abtenau jest jednak 3-kilometrowa (oświetlona wieczorami) trasa do jazdy na sankach. Frajda dla całej rodziny!

Pierwszy ranek w Abtenau rozpoczynamy późno i – jak to na początku wyjazdu – jacyś tacy jesteśmy ze wszystkim nieogarnięci. Po późnym śniadaniu decydujemy na wycieczkę-rekonesans do Abtenau.

Miejscowość jest bardzo malowniczo położona wśród wapiennych szczytów Tennengebirge, kameralna, bardzo sympatyczna. Największym zabytkiem jest gotycki dwunawowy kościół parafialny św. Błażeja z pocz. XVI w. Zdecydowanie warto tu zajrzeć ze względu na cenne wnętrze i mistyczną atmosferę, pozostającą w jaskrawej opozycji wobec głośnego przemysłu narciarsko-turystycznego widocznego na ulicach. Zwracamy uwagę na piękne gotyckie sklepienie („oscypkowe”, jak to nazwali chłopcy), dwupiętrowy chór, zachowane fragmenty fresków i XVI-wieczne figury św. św. Jerzego i Floriana.

Abtenau to przyjemna miejscowość wypoczynkowa w masywie Tennengebirge.

Jest pięknie położona u stóp szczytów Tennengebirge.

Największym zabytkiem Abtenau jest kościół św. Błażeja z 1500 r.

Już od wyjścia widać elementy gotyckie.

Podziwiamy sklepienie świątyni.

Figura św. Floriana pochodzi z 1518 r.

Niezwykła atmosfera świątyni konstrastuje z turystycznym gwarem miejscowości.

Dwupoziomowy chór, charakterystyczny dla późnego gotyku.

Pięknie zachowane freski

A chłopcy znaleźli prawdziwy skarb. Domek z piernika!

Rekonesans zobowiązuje, więc po spacerze po Abtenau podjeżdżamy pod stację narciarską Karkogel. Mimo szczytu sezonu turystycznego (okres świąteczno-noworoczny) bez problemu znajdujemy miejsca na (bezpłatnym) parkingu,  a kolejek do wyciągów brak. Tak, tu to można sobie pojeździć.

Zbliża się pora drzemki Grześka, więc kończymy wycieczkę i kierujemy się w stronę domu. Na sczęście dziś mamy gotowy, zabrany jeszcze z domu obiad (dziękujemy Babci)! Gołąbki znikają z talerzy w ekspresowym tempie.

Po obiedzie Grześ śpi, a R. ze starszymi chłopcami wskakują do samochodu i ruszają na kolejny rekonesans – tym razem narciarski do ośrodka Karkogel. Trasa niebieska na schemacie okazała się całkiem solidnie na początku nachylona, więc Sebuś zrezygnował i w końcu jeździł sam Tymo.

Karkogel to najbliższy Abtenau ośrodek narciarski

Środek sezonu, a trasy puste – bajka!

Na główną trasę wwozi kolej gondolowo-krzesełkowa.

Jak rekonesans, to rekonesans – tym razem narciarski

Tor saneczkowy, Karkogel

Wieczorem wspólnie idziemy na trasę saneczkową (szczegóły i aktualny cennik tutaj, obowiązek jazdy w kaskach). Grześ na początku jest niepewny, czy w ogóle chce iść na sanki, czy też może nie, ale w końcu jest bardzo zadowolony. Sanki (naprawdę solidne, jedno-lub dwuosobowe) można wypożyczyć na dole przy kasach, potem wjeżdża się gondolką na gorę i ziuuuu na dół! Ale się pędzi! Zwłaszcza na początku trasy jest spore nachylenie, trzeba uważać i zachować kontrolę nad sankami, bo początkowy odcinek trasy jest dość przepaścisty. Dzisiejszy zmrożony śnieg nie ułatwia manewru hamowania. Na prostych odcinkach można jednak poczuć prędkość. Wielka przygoda dla dużych i małych!

Sankostrada widziana z naszego okna

W tle piękny masyw Karkogel

Świetna sankostrada to jedna z największych zimowych atrakcji Abtenau

Piękny widok z góry nocą

Wjechaliśmy na górę, zaraz ruszamy na dół!

Niżej też jest pięknie!

Gotowi do zjazdu!

Piloci ruchu oporu na stanowiskach…

A mój X-wing nie chce ruszyć…

A mój pojazd spisuje się świetnie.

Wiatr we włosach, pęd w oczach, jedziemy!

Największe brawa dla najmłodszego saneczkarza!

Końcowa rampa umożliwia przejazd nad drogą jezdną

My dziś poprzestajemy na jednym zjeździe, tylko Tymo jedzie jeszcze raz sam. W domu szybka kolacja i dzieci do łóżek – i spacer po Abtenau, i narty, i sanki – ale mieliśmy dziś aktywny dzień!

Biohof  Haus Wieser, Wagner, Abtenau – tu mieszkamy

Podczas pobytu w Alpach Salzburskich zatrzymaliśmy się w przysiółku Wagner k. Abtenau. Przysiółek leży na wysokości ok. 870 m i wyraźnie góruje nad okolicą – widok z okien na otaczające Abtenau góry jest przepiękny. Wokół cisza, spokój. Biohof Haus Wieser to duży, trzykondygnacyjny dom o typowej dla regionu architekturze. Zajmujemy najwyższe piętro – mamy kompaktowy, ale przytulny i czysty apartamencik (chłopcy: łóżko piętrowe plus tapczanik, sypialnia dla nas, kuchnia z posiedzeniem). U gospodyni można kupić świeże mleko od krowy i jajka. W lecie przed domem jest dostępny niewielki basen dla gości. Przyjemne miejsce na rodzinne wakacje.

Tu mieszkamy – Abtenau, Biohof Haus Wieser, przysiółek Wagner

Charakterystyczny skręt do naszego domu

Widok z okna jest przepiękny.

Z okolicy możemy podziwiać masyw Tennengebirge w całej okazałości

Tennengebirge to jeden z masywów Alp Salzburskich.

Widoki z przysiółka Wagner są przepiękne.

Widoki z naszej drogi dojazdowej

Piękne tradycyjne domy w przysiółku Wagner

To świetne miejsce na bliższe i dalsze spacery