Rząd kolorowych domków ciasno przylegających do siebie i przyglądających się w wodach portu można zobaczyć w każdym przewodniku po Norwegii. Najstarsza, wpisana na listę UNESCO część Bergen, jest rzeczywiście wyjątkowa. Drewniane domki wyglądają jak z bajki, a tymczasem są przecież częścią drugiego pod względem wielkości miasta kraju, dawnej stolicy, ważnego ośrodka naukowego i kulturalnego.
Szczerze mówiąc, na Bergen powinno się przeznaczyć co najmniej dwa pełne dni. My zajrzeliśmy tu tylko na jeden, w przelocie między położonym ok. 400 km na północ Ålesund i okolicami Języka Trolla. Poniżej opisujemy trasę naszego półdniowego spaceru po Bergen, a w tym wpisie – nasza wycieczkę na Ulriken – najwyższą górę w okolicy, z której rozciąga się piękny widok na miasto.
Bergen – co zobaczyć w jeden dzień
2025.08.17
Planując dzisiejszą wycieczkę, chcieliśmy przede wszystkim poczuć klimat Bergen – dawnego miasta hanzeatyckiego, poplątać się po uliczkach najstarszej części miasta i odwiedzić dwa naszym zdaniem najciekawsze muzea w mieście – Muzeum Hanzy i Muzeum Bryggen.
Wycieczkę zaczynamy z okolic bergeńskiego akwarium. Aby dojść do serca starego Bergen, musimy okrążyć małą zatoczkę. Nie ma jednak tego złego, bo drewniane domy starego Bergen prezentują się z tej perspektywy bardzo ładnie!
Na zakręcie zatoczki dochodzimy do rynku, czyli Torget. Łatwo poznać to miejsce po niezliczonej ilości stoisk i budek z jedzeniem. Szczególne miejsce w tym zestawieniu zajmują owoce morza, które tu można oglądać niemal we wszystkich odsłonach.
Po przejściu Torget dochodzimy do przeciwległego brzegu zatoczki i już za po chwili stajemy w najciekawszej części Bergen, czyli Bryggen. To to właśnie jest ten pocztówkowy widok znany z przewodników! Stara średniowieczna część miasta z pomalowanymi na różne kolory fasadami domów wygląda bardzo malowniczo. W sierpniowy dzień pełno było tu różnojęzycznych turystów, jednak gdybyśmy trochę się wysililli, łatwo byłoby wyobrazić sobie, że przenieśliśmy się do Bergen z czasów świetności Hanzy. Dzisiejsze drewniane domy, które zresztą wielokrotnie były niszczone przez pożary, stoją na fundamentach dawnych kupieckich kantorów i składów.
Warto w tym miejscu pomyszkować chwilę dłużej i pozagladać w którąś z wąskich drewnianych (sic!) uliczek. Mnóstwo tu klimatycznych sklepików z pamiątkami. Na uliczce Jacobsfjorden znajdujemy opisywany w przewodniku Michelin mechanizm do ściągania ludzi na wyższe kondygnacje budynków.
Pozostałości najstarszych zachowanych pamiątek po dawnym Bergen można oglądać w Muzeum Bryggen. To miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia! Placówka eksponuje znaleziska archeologiczne wydobyte po wielkim pożarze z 1955 r. Możemy tu oglądać pozostałości XII-wiecznych domów oraz średniowieczne przedmioty związane z codziennym życiem – elementy ubrania, biżuterię czy naczynia . Jak w wielu norweskich muzeach, dzieci dostają quiz do rozwiązania – odpowiedzi na wszystkie pytania są ukryte na ekspozycjach. W nagrodę czeka zestaw naklejek i tatuaży z runami. Naszym dzieciom bardzo się podobało, nawet tym całkiem duzym!
Muzeum Hanzy to inne ciekawe muzeum w Bergen. Tego jednak nie udało nam się zobaczyć – główny budynek był w 2025 r. w trakcie renowacji i będzie dostępny dla zwiedzających dopiero w 2027 roku. Wielka szkoda, bo już ostrzyliśmy sobie na to muzeum zęby! Placówka jest urządzona w jednym z najstarszych (pocz. XVIII w.) drewnianych domów w Bergen. Wizyta w muzeum pozwala przenieść się w czasie do czasów Hanzy i zapoznać się z realiami życia hanzeatyckich kupców.
Dawnym kościołem parafialnym kupców hanzeatyckich był kiedyś kościół Marii. Ta stareńka kamienna świątynia (XII w.) jest reprezentantką stylu romańskiego – bardzo rzadkiego w Norwegii. To najstarszy zachowany budynek Bergen.
Niedaleko kościoła znajduje się twierdza Bergenhus. Ta wzniesiona w XIII w forteca broniła niegdyś dostępu do portu. Najwyższym zachowanym elementem twierdzy jest renesansowa wieża Rosenkrantza (XVI w.), wyraźnie wyróżniająca się w panoramie Bergen.
Obok wieży stoi gotycka (XIII w.) sala króla Håkona Håkonssona. Niegdyś pełniła głównie funkcje reprezentacyjne, była m.in. miejscem zawierania królewskich małżeństw. Jej pokaźne rozmiary zwracają uwagę do dziś. Obecnie sala wykorzystywana jest na ważne uroczystości i przyjęcia.
Po dojściu w okolice twierdzy robimy w tył zwrot i wracamy do samochodu tą samą drogą. W drodze powrotnej zahaczamy jeszcze o świetną burgerownię Holly Cow – a co, po tylu dniach samodzielnego gotowania w Norwegii należy nam się coś od życia!
Niestety, czas nas goni, więc musimy już opuszczać Bergen – w planie mamy jeszcze dziś przed wieczorem przejechać w okolice Oddy, gdzie mamy nocleg przed zaplanowaną na jutro wycieczką na Język Trolla.
Zostawiamy Bergen z pewnym poczuciem niedosytu – oj, przydałby się nam tu jeszcze jeden dzień. Wtedy wjechalibyśmy kolejką linowo- terenową na Fløien – wzniesienie górujące 300 metrów nad miastem, dokładniej zwiedzilibyśmy twierdzę Bergenhus i odwiedzili inne ciekawe bergeńskie muzea, w tym Muzeum Trądu w dawnym szpitalu św Jerzego (Norwegia była niegdyś jednym z krajów najbardziej na świecie dotkniętych tą biblijną chorobą!), Muzeum Sztuki Współczesnej KODE, Muzeum Rybołóstwa i Muzeum Morskie.
Cóż, będzie po co wracać. A tymczasem ruszamy dalej, mega podekscytowani jutrzejszą wyprawą na Trolltunga!
W Norwegii spędziliśmy całe trzy tygodnie. Dokładne fotorelacje z innych naszych wycieczek po tym pięknym kraju znajdziecie tutaj :)





















