Góra Zamkowa, czyli historia miasta w pigułce
Najgorętsze miejsce na turystycznej mapie Cieszyna? Góra Zamkowa! Jeśli na zwiedzanie miasta macie niewiele czasu, to tu właśnie w pierwszej kolejności skierujcie swoje kroki!
28 grudnia 2018, piątek
Cały dzień na zmianę mży i pada deszcz, ok. 3 st.
Góra Zamkowa była miejscem osadnictwa już w latach 900–550 p.n.e. Z tego okresu pochodzą ślady związane z kulturą łużycką. W pierwszych czterech wiekach naszej ery gród znajdował się na szlakach handlowych, o czym świadczą liczne znaleziska monet rzymskich. Po kilkusetletniej przerwie stałe osadnictwo pojawia się na Górze Zamkowej ponownie na przełomie IX i X w.
Słowiański gród początkowo należał do Wielkich Moraw i księstwa czeskiego. Do państwa Piastów został włączony ok. 990 r. Gród stopniowo się rozrastał, wzrastało też jego znaczenie jako granicznej warowni broniącej południowych rubieży państwa Piastów. Powstawały pierwsze murowane budowle. Właśnie wówczas zbudowano rotundę św. Mikołaja (jej patronem był później również św. Wacław). Czas powstania rotundy określa się na XI lub drugą połowę XII w. Piękna romańska świątynia służyła początkowo jako kaplica lub kościół grodowy. W XIII w zaczęto też budowę kamiennej cylindrycznej wieży, której pozostałości możemy dzisiaj obserwować obok rotundy.
Lata świetności cieszyńskiego zamku
W efekcie rozbicia dzielnicowego Śląska pod koniec XIII w. powstało samodzielne księstwo ze stolicą w Cieszynie. Kolejni piastowscy książęta wznosili coraz to nowe fragmenty gotyckiego założenia obronnego. W XIV w. zbudowano m.in. Wieżę Piastowską. Wraz z rozwojem założenia zamkowego romańska rotunda zaczęła pełnić funkcję kaplicy zamkowej. Razem z Wieżą Piastowską znajdowała się ona w obrębie dziedzińca zamku górnego, otoczonego murem z basztami.
Gotycka rezydencja cieszyńskich Piastów cieszyła się swoją świetnością aż do XVII w. Warownia została zniszczona w 1646 r. przez wojska szwedzkie. W Cieszynie, który był lennem czeskim pod władaniem Habsburgów, teren zamku był parokrotnie przekształcany. W XIX w. Habsburgowie stworzyli tu letnią rezydencję z Pałacem Myśliwskim i oranżerią w miejscu dawnego zamku dolnego i romantycznym parkiem na terenie zamku górnego. Zachowała się Wieża Piastowska i rotunda św. Mikołaja i św. Wacława (czy uwierzycie, że za Habsburgów ta romańska budowla została przebudowana w stylu klasycystycznym? Na szczęście dzisiaj możemy się cieszyć jej oryginalną postacią).
Co zostało z zamku do dzisiaj, czyli nasze zwiedzanie 🙂
Wchodząc na Górę Zamkową, zobaczycie dzisiaj zachowany Pałac Myśliwski Habsburgów, którego część zajmuje Państwowa Szkoła Muzyczna im. Ignacego Paderewskiego. Drugą część zamku oraz odbudowaną oranżerię, którą widzimy po prawej stronie, zajmuje Zamek Cieszyn – samorządowa instytucja zajmująca się miejscowymi zabytkami oraz będąca jednocześnie znanym centrum designu i przedsiębiorczości.
Nad terenem dawnego zamku górnego dominuje imponująca bryła 29-metrowej Wieży Piastowskiej. Kolejne jej kondygnacje zdobywamy, wchodząc po stromych drewnianych i kamiennych schodach (odważny trzy- lub czterolatek poradzi sobie z pomocą rodziców). Na każdym poziomie znajdują się po 2-3 tablice z opisem kolejnych epizodów historii Góry Zamkowej i jej mieszkańców. Dzieciaki (i małe, i te całkiem duże…) mają świetną zabawę w szukanie różowego jelonka, który ukrywa się w różnych miejscach na kolejnych tablicach. Taka mała rzecz, a jak ułatwia zwiedzanie rodzicom z dziećmi!
Z kasy na dolnej kondygnacji wieży można pożyczyć masywny klucz, za pomocą którego dostaniemy się do wnętrza rotundy św. Mikołaja i św. Wacława, znanej z banknotu dwudziestozłotowego. To kolejna wspaniała przygoda dla dzieci. Nasz Sebuś z dumą otwierał okazałe drzwi świątyni. Warto też z dziećmi porównać rzeczywistą rotundę z jej wizerunkiem z banknotu. Najlepiej jak dzieciaki same znajdą odpowiednie ujęcie, ale podpowiadamy, że trzeba stanąć za mostkiem, obok pozostałości cylindrycznej „wieży ostatniej szansy” ;-).
Co jeszcze zobaczyć w Cieszynie z dziećmi?
- Studnia Trzech Braci. Miejsce legendarnego spotkania Bolka, Leszka i Cieszka przy źródle. Bracia tak bardzo udarowali (a właściwie powinniśmy napisać: ucieszyli) się, że widzą się w komplecie, że założyli w tym miejscu gród – Cieszyn. Koniecznie pod studnią przeczytajcie legendę o założeniu Cieszyna! (dostępna na przykład tutaj: http://www.cieszyn.pl/?p=categoriesShow&iCategory=2775). Altanka studni powstała w XIX w., samo ujęcie wody jest co najmniej kilka wieków starsze.
My właśnie od Studni Trzech Braci rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta.
- Cieszyński rynek. Warto tu zawitać w południe, bo właśnie wtedy z ratuszowej wieży rozlega się hejnał, skomponowany na melodię beskidzkiej piosenki w 1150. rocznicę legendarnego założenia miasta. Architektura tego klasycystycznego budynku (powst. 1800 r., potem przeb.) cieszy oko. Na rynku warto również zwrócić uwagę na fontannę z figurą św. Floriana oraz hotel „Pod Brunatnym Jeleniem”.
- Ulica Przykopa (określana też „cieszyńską Wenecją”). Niezwykle urocze miejsce. Niegdyś właśnie tu były przedmieścia Cieszyna, zwane „Przykopą” właśnie. Specjalny rów dostarczał wodę do młyna. W okolicy miało swoje warsztaty wielu rzemieślników, zwłaszcza tych wykorzystujących w swoim fachu wodę (łaziebnicy, farbiarze, młynarze) lub – ze względów bezpieczeństwa – ogień (np. kowale). Obecnie ulica Przykopa, ciągnąca się wzdłuż murów dawnego Cieszyna, zachowała swój kameralny charakter i idealnie nadaje się na rodzinny spacer.
- Warto też po prostu poplątać się trochę po urokliwych zaułkach cieszyńskiej starówki. W Cieszynie zachował się dawny średniowieczny układ urbanistyczny. Podczas niespiesznego spaceru dostrzeżecie wiele zabytkowych kamienic. Niektóre wąskie, strome uliczki są naprawdę bardzo malownicze.
- Wypad na czeską stronę – obowiązkowo! Miasto podzielone między dwa kraje uświadamia dzieciakom umowność granic 🙂
Wycieczka do Cieszyna zajęła nam pół dnia. Przyjechaliśmy tu z Istebnej – pogoda nie pozwoliła na żadną wycieczkę pieszą – ale może to i dobrze? Zaczęliśmy od odwiedzenia Studni Trzech Braci, potem poszliśmy na rynek, a następnie udaliśmy się na Górę Zamkową, gdzie spędziliśmy najwięcej czasu. Do samochodu wróciliśmy urokliwą uliczką Przykopa. A na obiad wstąpiliśmy do całkiem sympatycznej pizzerii Wenecja, położonej tuż obok Góry Zamkowej. Mimo naprawdę okropnej pogody (mżawka non stop) wycieczka była naprawdę bardzo udana! Z Cieszyna przywieźliśmy pamiątkę – śląskie oblaty – tradycyjny produkt regionalny. Te kruche wafle smakują naprawdę wspaniale – warto spróbować! – idealne na podwieczorek po powrocie z wycieczki