Dalsnibba, Geiranger, Droga Orłów i Droga Trolli, czyli widokowy zawrót głowy

Przejazd z okolic parku narodowego Jotunheimen przez Geiranger do Andalsnes. Przemieszczając się przez najbardziej znane widokowe drogi Norwegii, chłoniemy to, co najlepsze w tutejszym krajobrazie. Góry, jeziora, lodówce i fiordy – wszystko zmieszane i podane w wysokoprocentowym koktajlu. Uważajcie, żeby nie zakręciło Wam się w głowie!

Najbardziej znane drogi widokowe Norwegii w jeden dzień

2025.08.12

Droga Gamle Strynefjellsvegen

Rano opuszczamy nasz leśny domek i ruszamy z okolic Lom, turystycznego zaplecza parku narodowego Jotunheimen. Jedziemy w górę doliny Oddy (Oddadalen) w stronę płatnej drogi na punkt widokowy Dalsnibba. Urozmaicamy ten odcinek podróży dodatkowym przejazdem przez pierwszą dzisiaj widokową drogę: Gamle Strynefjellsvegen. Nie jest to tak popularna droga jak jej bardziej znane odpowiedniczki z chwytliwymi nazwami orłów i trolli, ale kto wie, czy nie jest nawet piękniejsza. Ruch tu niewielki, a z obu stron otacza nas piękna górska przygoda i pokryte czapami lodowców szczyty. Właściwie to czujemy się zupełnie jak na górskim szlaku, tylko zamiast iść, jedziemy samochodem. Przepiękny przejazd – aż żałujemy, że nie mogliśmy tej trasy pokonać rowerem!

Gamle Strynefjellsvegen jest na mapie oznaczona jako droga nr 258. Skręcamy w nią w miejscowości Grotli. Po prawej stronie mamy teren parku narodowego Breheimen, a po lewej – park Jostedalsbreen, obejmujący ochroną największy lądowy lodowiec Norwegii i całej Europy.

Po niespełna 30 kilometrach widokowa trasa łączy się ze stanowiącą nowocześniejszy i szybszy objazd gór trasą nr 15. Skręcamy tu w prawo i wracamy długimi tunelami w górę, by dotrzeć do drogi 63. Poprowadzi nas ona przez resztę dnia aż w okolice Andalsnes.

Dzień zaczynamy od przejazdu drogą widokową Gamle Strynefjellsvegen.

Widoczki jak na szlaku górskim, bo droga przebiega na wysokości ok. 1100 m n.p.m.

Dalej droga obniża się, a na horyzoncie majaczą szczyty parku narodowego Jostedalsbreen.

Stolik jakby tylko czekał na nasze drugie śniadanie!

Norweskie owce spacerują po górach zupełnie swobodnie.

Płatna drogą na punkt widokowy Dalsnibba

Wpadlibyście na to, żeby wjechać samochodem na szczyt góry? Nie? A Norwedzy zbudowali taką drogę i dali radę! 😉 Pokonując dodatkowe ponad 400 metrów przewyższenia, dojeżdżamy do parkingu umieszczonego praktycznie na samym szczycie wzniesienia Dalsnibba (1476 m n.p.m.) Widoki są naprawdę panoramiczne, świetnie widać stąd fjord Geiranger i całe majestatyczne otoczenie górskie.

Płatności za przejazd (350 NOK w 2025 r.) dokonuje się przy szlabanie na początku drogi.

W sezonie droga jest dość zatłoczona, tłumnie przyjeżdżają tu z Geiranger turyści z wycieczek zorganizowanych. Mijanie się z autokarami na ostrych zakrętach jest nieco męczące, ale widok z góry naprawdę wart jest i opłaty za drogę, i tych niewygód przy wjeździe.

Na górze znajduje się duży parking, ażurowy taras widokowy zawieszony nad przepaścią, kawiarnia ze sklepem z pamiątkami i toalety.

Dojazd na szczyt Dalsnibba (1476 m n.p.m.).

Widok ze szczytu w stronę PN Jostedalsbreen.

Na szczycie Dalsnibba z lodowcem Jostedalsbreen w tle.

Widok na wschód w stronę parku narodowego Breheimen.

Przed nami droga zjazdowa do Geiranger.

W porciku Geiranger jak zwykle w sezonie cumuje wycieczkowiec, a za nim widać serpentyny Drogi Orłów.

Widoki ze szczytu Dalsnibba są przepiękne.

Jeszcze jedno spojrzenie w stronę PN Jostedalsbreen. Widać,że lodowce powoli znikają.

Widok z Geiranger Skywalk na wierzchołku Dalsnibba.

Nawet tutaj dotarły trolle.

Geiranger

Maleńka wioska rybacka położona na końcu przepięknego fiordu o tej samej nazwie zamienia się w sezonie w kłębowisko różnojęzycznych turystów. Geiranger tłumnie odwiedzane jest przez pasażerów gigantycznych statków wycieczkowych, którzy po wyjściu na ląd poruszają się pieszo, przesiadają w wynajęte dwuosobowe jeździki lub w autokarach są wwożeni na pobliskie punkty widokowe. W efekcie zamiast spokojnej atmosfery kameralnego porciku mamy tu gwar i chaos. To wszystko zniechęca nas do zatrzymywania się w Geiranger na dłużej, więc tylko przejeżdżamy przez nie, zadziwiając się ogromem sumującego tu wycieczkowca, i kierujemy w stronę Drogi Orłów.

Droga Orłów (Ørnevegen)

Tu też o spokoju można tylko pomarzyć, bo na drogę tę wybiera się znaczną część turystów odwiedzających Geiranger. Jakoś udaje nam się zachować stoicki spokój, a nawet znaleźć miejsce na parkingu przy punkcie widokowym Zakręt Orła, co na Drodze Orłów w sezonie jest nie lada wyczynem. Ładnie widać stąd fiord Geiranger i wodospad Siedem Sióstr.

Punkt widokowy przy Zakręcie Orła.

Widać stąd Geirangerfiord w całej rozciągłości.

Za nami zostaje Geiranger, a nad nim piękne szczyty, w tym Dalsnibba, na której bylismy kilkadziesiąt minut temu.

A to dalsza część fiordu Geiranger.

W oddali majaczy piękny wodospad Siedem Sióstr.

Zarwno Dalsnibba, jak i Zakręt Orła to absolutnie obowiązkowe punkty widokowe.

Przeprawa promowa przez Storfjorden

Po przejechaniu Drogi Orłów docieramy do Eidsdal, gdzie czeka nas przeprawa promowa przez Storfjorden, którego odgałęzieniem był oglądany dzisiaj Geirangerfjord. Promy odpływają co 20 min, przeprawa trwa kwadrsns. Przed promem robimy szybki wypad na uzupełniające zakupy spożywcze do tutejszego sklepu Coop i odpychamy się pizzą w pobliskim Eisdal Hotel & Restsurant. To jedyne miejsce w całym Eidsdal, w którym można było coś zjeść. Aż nas zaskakuje kontrast spokoju tej sennej miejscowości i turystycznego gwaru Geiranger!

Pora na przeprawę promową przez Storfjorden.

Promy kursują w sezonie regularnie co 20 minut.

Droga Trolli (Trollstigen, czyli Drabina Trolli)

Uff, tyle już widokowych miejsc za nami, a to jeszcze nie koniec! Następny punkt programu to słynna Droga Trolli. Koniecznie trzeba się zatrzymać na punkcie widokowym na górze drogi. Zakręty 180 stopni wyglądają stąd naprawdę spektakularnie, przepiękne jest też samo górskie otoczenie, aż by się chciało ruszyć na szlak!

Po przejechaniu Drogi Trolli mijamy Andalsnes i kierujemy się już prosto na naszą kwaterę w okolicy Vestnes.

Dzisiejsze widokowe przejazdy (z odpoczynkami na jedzenie, zdjęcia itp.) zajęły nam ok. 10 godzin., w tym 6,5 godz. samej jazdy. Samochodem przejechaliśmy 300 km. Szkoda, że nie da się łatwo policzyć przewyższenia, ale na szybko R. oszacował, że nasz samochodzik zrobił dziś ok 4000-5000 m różnicy wysokości. Ma prawo być zmęczony!

Przez ponad 30 kilometrów droga wspinała się przez dolinę Valldalen, którą mamy teraz za sobą.

To już ostatni dzisiaj punkt widokowy na górnym krańcu Trollstigen.

Pawilon restauracji oraz sklep zostały dobrze wkomponowane w otoczenie.

Przezroczyste barierki robią robotę.

Punkt widokowy jest zawieszony nad przepaścią.

Drabina Trolli (Trollstigen) w pełnej krasie. Zaraz będziemy nią zjeżdżać.

Imponująca grań Romsdalseggen.

A za nią imponujące szczyty Gór Romdalskich.

W Norwegii spędziliśmy całe trzy tygodnie. Dokładne fotorelacje z innych naszych wycieczek po tym pięknym kraju znajdziecie tutaj :)