Jaskinia Trollkyrkja, czyli Świątynia Trolli

2025.08.16

Pod nazwą Trollkyrkja, czyli Świątynia Trolli, kryje się prawdziwy cud natury. To ciąg wapienno-marmurowych jaskiń z wodospadami spadającymi z hukiem do skalnych niecek. Woda podświetlona jest światłem wpadającym przez otwory skalne. Szlak nie jest łatwy, ale pozostawia naprawdę niezapomniane wrażenia!

Szlak do jaskini Trollkyrkja

2025.08.16

Jaskinie zlokalizowane są na półwyspie niedaleko miejscowości Molde. Od parkingu (przy drodze RV64) doprowadza do nich trzykilometrowy szlak pieszy. Pokonuje się nim 460 m przewyższenia. Na początku ścieżka jest płaska i wygodna, ale im wyżej, robi się bardziej nachylona i trudniejsza. W górnej części idziemy po ogładzeniach skalnych, na które wejście ułatwia spuszczona w dół lina.

Na szlaku podejściowym mie ma tam realnych trudności, ale wędrówka wymaga odwagi i dobrych górskich butów z przyczepną podeszwą.

Po ok. półtorej godziny do dwóch stajemy przed wejściem do pierwszej z jaskiń. Wejście jest nieco niewygodne, trzeba wdrapać się po rumowisku skalnym, pierwsze trudności nie trwają jednak długo. Potem trzeba się przeciskać przez skały i wyszukiwać dobrych kroków na kamieniach – dnem jaskini płynie strumień.

Pamiętajcie, że w jaskiniach jest ciemno choć oko wykol i koniecznie trzeba mieć ze sobą latarki – najlepiej czołówki i to dla każdego członka wycieczki.

Po pokonaniu ok 40- metrowego korytarza w kształcie litery S dochodzimy do tytułowej Świątyni. Jej odfobą jest podziemny wodospad, spadający w dół z 14-metrowego progu. Huk wody sprawia, że nie słyszymy się nawzajem. Naprawdę czuje się tu respekt do siły przyrody!

Po pokonaniu pierwszej jaskini mamy dwie opcje. Albo powrót tą samą drogą i podejście do drugiej jaskini szlakiem turystycznym, albo wychodzimy na górę na końcu jaskini – jest to dość niewygodne, skala jest śliska i trudno się dobrze zaprzeć. Wyjście ułatwia zwieszona lina. My jakoś daliśmy radę się wygramolić, ale nie było to komfortowe. Zaraz po wyjściu mamy przed sobą wejście do drugiej jaskini.

Do drugiej jaskini sprowadza na dół dość wygodna drabina. Na dole również płynie potok, więc poruszamy się po wystających kamieniach. Po chwili dochodzimy do kolejnego wodospadu – jest niemal równie piękny jak jego poprzednik.

Trzeciej jaskini bliżej nie nie eksplorowalosmy, bo byliśmy już doszczętnie przemoczeni. Norweski opis szlaku mówi o niej jako o ciągu podziemnych korytarzy. Warto jednak nawet bez wchodzenia do jaskini wyjść na górę ze względu na ładny widok na okolicę. Przy ładnej pogodzie można tu odpocząć nad uroczym jeziorem Trollkirkevatnet, w którym nawet można sobie popływać. My sobie to już odpściliśmy, bo tego dnia mżawka nie dawała nam spokoju.

Nasze wrażenia

No cóż, spodziewaliśmy się, że do swojej świątyni trolle łatwo nie wpuszczają. I tak było! Dzisiejsza wycieczka wymagała dziś od nas nieco hartu ducha, bo ze względu na siąpiący dziś niemal cały dzień deszcz już po wejściu do pierwszej jaskini byliśmy cali mokrzy. Na szlaku pełno było błota, a wyżej skala była mokra, przez co trzeba było uważniej stawiać kroki.

Szczególne gratulacje należą się naszemu 11-letniemu Grzesiowi, bo przejście jaskini miało emocjonujące momenty, których łatwo się było przestraszyć. Generalnie nie polecamy szlaku dla rodzin z małymi dziećmi i dla osób bez doświadczenia w chodzeniu po górach.

Czy żałujemy? Absolutnie nie! Po wysuszeniu i zatankowaniu ciepłej herbatki zostaną nam super wspomnienia!

Poniżej nasze zdjęcia z tej emocjonującej wycieczki!

W Norwegii spędziliśmy całe trzy tygodnie. Dokładne fotorelacje z innych naszych wycieczek po tym pięknym kraju znajdziecie tutaj :)