Lillehammer – skocznie i skansen Maihaugen

Lillehammer odwiedzamy podczas naszego przejazdu z Oslo w najwyższe góry Norwegii – Jotunheimen. W związku z tym, że w dniu transferowym mieliśmy na zwiedzanie Lillehammer ograniczony czas, ograniczyliśmy się do dwóch naszym zdaniem najbardziej atrakcyjnych miejsc – przeuroczego skansenu Maihaugen oraz znanych skoczni narciarskich.

Jeden dzień w Lillehammer

2025.08.07

Niewielkie Lillehammer zasłynęło za sprawą zimowych igrzysk olimpijskich, organizowanych tu w 1994 roku. Na nas to górskie miasteczko zrobiło bardzo dobre wrażenie. Szczególnie spodobała nam się jego uporządkowana niska zabudowa, w dużej mierze drewniana. Spokojnie tu i uroczo!

Skansen Maihaugen

To chyba jeden z najbardziej uroczych skansenów, w jakich byliśmy! Na malowniczym terenie nad czterema stawami i trzema potokami zgromadzono ponad 200 zabytkowych obiektów. Oprócz dawnej farmy, kościoła i szkoły można tu zobaczyć stare szałasy i domki rybackie, a także zrekonstruowane miasto z początku XX wieku i przykłady budownictwa mieszkaniowego z różnych dekad XX wieku. Jest nawet schronisko górskie!

Szczególnie podobały nam się urocze drewniane chatki o dachach porosłych trawą i generalnie całe otoczenie skansenu – abstrahując od zwiedzania, wycieczka do Maihaugen to po prostu bardzo przyjemny spacer!

Ze względu na planowaną dalszą podróż my dziś bardzo pilnowaliśmy czasu i w skansenie spędziliśmy tylko ok. półtorej godziny, ale gdyby ktoś się nie spieszył, spokojnie mógłby tu spędzić co najmniej dwa razy więcej czasu. Bilet wstępu do skansenu uwzględnia też wizytę w muzeum olimpijskim, urządzonym w budynku wejściowym skansenu, oraz w bardzo ciekawym muzeum poczty, które znajdziecie na terenie zrekonstruowanego miasta. W wielu miejscach we wnętrzach na zwiedzających czekają pracownicy placówki, przebrani w stylowe stroje, którzy ciekawie opowiadają o danym budynku i związanych z nim historiach.

Skansen Maihaugen też może się pochwalić swoim kościołem słupowym.
Został tu przeniesiony z miejscowości Gamro.
Zaczynamy od drugiego śniadania na miłej ławeczce.
Od początku zachwyca nas sceneria skansenu.
Większość wiejskich zabudowań ma dachy pokryte murawą.
Te wiejskie domki są prześliczne!
Zabudowania górskich wiosek ulokowano na wzgórzach.
Domki wyglądają tu jak w swoim naturalnym środowisku.
Kolejne zabudowania górskich wiosek
Te wiejskie zabudowania podobały nam się najbardziej.
Ostatni akcent zabudowy wiejskiej.
Teraz pora na zabudowę podmiejską. Tak, tak, w Norwegii są takie właśnie działy w skansenach!
To dom z lat pięćdziesiątych.
Ostatnia część skansenu prezentuje zabudowę miejską.
Bilet wstępu do muzeum upoważnia do zwiedzenia muzeum poczty. Nie, to nie samochody strażackie, tylko wozy pocztowe!
Śliczny jest też budynek skansenowej restauracji.

Skocznie w Lillehammer

Wizyta na skoczniach narciarskich była dla nas po prostu ciekawa,tym bardziej, że nigdy wcześniej nie zwiedzaliśmy porządnie żadnej skoczni, no może nie licząc wjazdu na Wielką Krokiew w Zakopanem!

Podobnie jak nasza Wielka Krokiew także i tutejsze skocznie są bardzo ładnie wkomponowane w krajobraz i zbudowane po prostu na zboczu góry.

Ze szczytu skoczni rozciąga się bardzo ładny widok na miasteczko, uroczo położone nad jedną z odnóg największego jeziora Norwegii, Mjøsa. Wizyta na szczycie skoczni pozwala też choć trochę wejść w skórę skoczka narciarskiego i spojrzeć na świat jego oczami.

Samochód zostawia się na dużym płatnym parkingu u stóp skoczni narciarskich Lyskårdsbakken. Potem mamy do wyboru dwie opcje: albo wjechać na górę wyciągiem krzesełkowym, albo samemu wejść po ponad 900 schodkach na górę. Z pełnym przekonaniem wybieramy to drugie wyjście!

Aby dostać się na punkt widokowy na szczycie większej skoczni, musimy przejść przez mały budynek z kawiarnią i toaletą. Jeśli kupicie coś w kawiarni, na punkt widokowy wchodzi się za darmo. Jeśli nie, trzeba za te przyjemność zapłacić 20 NOK. Po szybkiej kalkulacji stwierdzamy, że bardziej opłaca nam się kupić gofra z lodami – finansowo wyjdzie na to samo, a tak to przynajmniej sobie jeszcze coś zjemy:)

Wizyta na skoczni zajęła nam równo godzinę. Wróciliśmy do naszego samochodu i ruszyliśmy w kierunku najwyższych gór Norwegii – Jotunheimen, gdzie mieliśmy zarezerwowaną kwaterę na kolejne pięć noclegów. Bardzo ciekawi jesteśmy tego górskiego oblicza Norwegii!

Teraz pora na spacerek na szczyt skoczni narciarskiej.
Im bliżej, tym skocznie wydają się większe.
Zaczynają się schody, dosłownie i w przenośni.
No i jesteśmy! To już szczyt dużej skoczni w Lillehammer.
Taki widok mają skoczkowie zanim ruszą na dół.
Pod nami tafla jeziora Mjosa.
Norweskie gofry po raz pierwszy:)
Schodzimy drugą stroną, stąd widać dobrze zeskok skoczni.

W Norwegii spędziliśmy aż trzy tygodnie. Dokładne fotorelacje z innych naszych wycieczek po tym pięknym kraju znajdziecie tutaj :)

Close