Czemu “pływające muzeum”? Bo zwiedzając Maritiman, rzeczywiście opuszczamy stały ląd! Muzeum tworzy zespół połączonych kładkami statków, przypominających o dawnej morskiej historii Göteborga. Do kilku jednostek można wejść i zwiedzić je samodzielnie od podszewki. W ten sposób odkryjemy sekrety m.in. łodzi podwodnej i torpedowca z okresu zimnowojennennego. To gratka nie lada, tym bardziej, że we wnętrzach statków niemal wszystkiego można dotykać, można też zajrzeć w niemal każdy zakamarek, nierzadko przeciskając się przez wąskie przejścia i wspinając na strome drabinki. Spodoba się małym i dużym niezależnie od zainteresowań!
Zwiedzanie muzeum Maritiman – informacje praktyczne
2025.08.02
Muzeum morskie Maritiman zwiedza się samodzielnie i we własnym tempie. Dodatkowo ze strony muzeum (link tutaj) można pobrać audioprzewodnik, co na pewno docenią osoby zainteresowane militariami i marynistyką. Trasę zwiedzania podpowiadają żółte strzałki wymalowane na podłodze.
W jednym ze statków urządzono klimatyczną restaurację, serwująca proste i smaczne dania. Porcje nie są duże, ale nie jest też jakoś bardzo drogo jak na Skandynawię. Wzięliśmy regionalny quiche z serem, śmietaną i kawiorem, quiche ze szpinakiem, dorsza z frytkami oraz naleśniki z dżemem i bitą śmietaną. Woda do picia jest – podobnie jak w Norwegii – dostępna za darmo.
Jeśli podróżujecie samochodem, wygodnie będzie zostawić auto na niewielkim miejskim parkingu położonym tuż obok muzeum przy ulicy Packhusplatsen.
Ceny w 2025 r przedstawiały się mniej więcej tak:
- Bilety do muzeum 175 SEK/dorosły, 110 SEK/dziecko
- Parking: odpowiednik 50 zł za 3 godziny
- Jedzenie: uśredniając: 135 SEK za porcję
Jeśli macie więcej czasu, to przy okazji oglądania muzeum warto na pewno wybrać się na spacer po Göteborgu – drugim pod względem wielkości mieście Szwecji. My niestety tym razem ograniczyliśmy się tylko do ekspozycji Maritiman – w Goteborgu byliśmy tylko przelotem podczas podróży do Oslo, które miało być punktem startu naszego trzytygodniowego objazdu Norwegii (relacja z naszych norweskich wakacji tutaj). Nasza trasa wiodła właśnie przez Göteborg, więc jak tylko zobaczyliśmy w przewodniku opis pływającego muzeum, to nie mogliśmy się oprzeć pokusie!
Wizyta w Muzeum Maritiman to przede wszystkim okazja zobaczenia czegoś, czego trudno w innym miejscu doświadczyć. Myszkowanie po zakamarkach łodzi podwodnej i zimnowojennym niszczycielu na pewno zostanie w naszej pamięci!
PS. Jak lubicie takie klimaty, to zachęcamy do noclegu w zimnowojennym bunkrze atomowym w Brnie – ot, to była przygoda nie lada – relacja tutaj.
PS.PS. Do Goteborgu wpadliśmy podczas naszej podróży do Oslo, które miało być punktem startu naszego trzytygodniowego objazdu Norwegii – relację z naszych norweskich wakacji znajdziecie tutaj.














