Norwegia z rodziną – trzytygodniowy road trip – informacje praktyczne

Jeździmy na wakacje całą rodziną od zawsze, czyli od ponad 19 lat, kiedy to urodził się nasz najstarszy syn. Mamy za sobą wiele 2-3 tygodniowych wyjazdów wakacyjnych, a nawet jedne 4-tygodniowe wakacje we Włoszech. Jednak to właśnie podróż po Norwegii była jak dotąd najambitniejszym zrealizowanym przez nas rodzinnym wyjazdem. W poniższym wpisie znajdziecie najważniejsze informacje praktyczne dotyczące trzytygodniowego objazdu Norwegii organizowanego na własną rękę. Piszemy o szczegółach dotyczących dojazdu, norweskiej pogody, radach dotyczących podróżowania samochodem i – last but not least – kosztach, czyli o tym, czy rzeczywiście jest tak drogo. 🙂

Trzy tygodnie w Norwegii – informacje praktyczne

sierpień 2025 r.

Cała podróż wraz z dojazdem i powrotem z kraju fiordów zajęła nam aż 26 dni. W tym czasie spędziliśmy łącznie ponad 4 doby w samochodzie, pokonując około 6 tysięcy kilometrów. Nocowaliśmy aż w dziewięciu różnych miejscach, zwiedziliśmy kilka pięknych miast i przeszliśmy kilkanaście górskich szlaków. Poniżej znajdziecie garść informacji o tym, jak to wszystko się odbyło i jak się do takiego wyjazdu przygotować.

Dojazd

Spośród różnych możliwości dojazdu wybraliśmy opcję promowo-samochodową, tj. przepłynęliśmy promem z Gdyni do Karlskrony, po czym z Karlskrony pojechaliśmy swoim autem przez Göteborg do Oslo.

Prom Stena Line płynął w godzinach 21:00-7:30. Wzięliśmy kabinę rodzinną. O dziwo zupełnie dobrze można było w nocy wypocząć, choć przez chęć zakosztowania promowo-nocnego życia (zwiedzenie wszystkich dostępnych pokładów, dyskoteka dla dzieci, sala zabaw itp.) poszliśmy spać późno. 😛

Śniadanie mieliśmy w cenie, dodatkowo dopłaciliśmy za kolację i rodzinną 5-osobową kajutę z oknem (jedno z łóżek na dole jest podwójne).

Gdynia – nasz prom Stena Line nadpływa!
Zaraz wypływamy, komin już zaczyna dymić
Nasze kajuta – ciasna, ale w sumie wygodna.
Na pokadzie promu Stena Line. Rodzinne wakacje czas start!

Przejazd Karlskrona-Oslo to ok 8 godzin  jazdy. Dodatkowo zrobiliśmy sobie przerwę na bardzo fajne muzeum Maritime w Göteborgu. Relację ze zwiedzania tego wyjątkowego pływającego muzeum morskiego Maritiman zobaczycie tutaj.

Droga powrotną rozpoczęliśmy szybkim promem z Kristiansand w Norwegii do Hirtshals w Danii (prom płynie zaledwie 2,5 godziny). Dalej już jechaliśmy samochodem przez Jutlandię i Niemcy do Polski z noclegiem po drodze w Lubece.

Szybki prom Kristiansand-Hirtshals
Prom plynie naprawdę szybko, a zostający z tyłu kilwater jest naprawdę imponujący!
Lubeka. Kamienice przeglądają się w nurcie rzeki Trave

Podsumowując – podróż w jedną stronę zajmowała nam po niespełna dwa dni z jednym noclegiem po drodze i nie była jakoś specjalnie uciążliwa. W samej Norwegii spędziliśmy 22 dni, korzystając z 23 noclegów w siedmiu różnych miejscach.

Pogoda w sierpniu

Wiadomo, że pogoda rządzi się swoimi prawami, a jeden rok może znacząco różnić się od drugiego, więc możemy wypowiedzieć się o pogodzie tylko w ograniczeniu do tych trzech letnich  tygodni, które sami w Norwegii spędziliśmy w sierpniu 2025 roku.

Trochę obawialiśmy się, że pogoda przez czas naszego wyjazdu będzie – hmm, no cóż – mało “letnia”… W końcu nie na darmo wakacje w północnych krajach bywają nazywane „coolcations”!

A było tak: temperatury oscylowały około 15-18 stopni w dzień i 10 stopni w nocy. Słońce świeciło codziennie chociaż przez chwilę. Przez pierwszą połowę pobytu też codziennie chociaż przez chwilę… padał deszcz! Połączenie obu tych elementów zaowocowało tym, że widywaliśmy tęcze nawet kilka razy dziennie! Od fazy początkowej fascynacji przechodziliśm do spokojnych stwierdzeń „o, znowu tęcza”! 😉

Najzimniej było w wyższych górach w okolicy parku narodowego Jotunheimen – średnio o kilka stopni chłodniej niż w innych miejscach, które odwiedziliśmy. W okolicy Galdhoppingen padał nawet śnieg, a temperatura w sierpniu spadała do zera – i to jak na złość akurat wtedy musieliśmy jechać z zepsutą otwartą szybą w przednich drzwiach – hmm, to była naprawdę świetna przygoda! 😉

Na najładniejsze dni trafiliśmy w ostatnim tygodniu już pod koniec sierpnia – m.in. w Bergen i na szlaku na Trolltunga. Wtedy bywało nawet ponad 20 stopni – prawdziwy upał! 😉

W Norwegii nie można jednak dać się zwieść termometrowi, bo odczucie chłodu praktycznie codziennie potęgował bardzo silny wiatr. W naszym odczuciu właśnie to on jest najbardziej kluczowym elementem norweskiej pogody. Wiatr potrafi sprawić, że realnie odczuwana temperatura spada o 10, a nawet 15 stopni w porównaniu z tą z termometru! W Norwegii wieje zawsze i wszędzie, a szczególnie w górach i nad morzem – ale tu w sumie jesteście cały czas albo w górach, albo nad morzem, albo w obu tych miejscach jednocześnie! Warto więc na norweskie wakacje zabrać naprawdę ciepłe ubrania, a najlepiej wiele warstw ubrań, którymi będziecie mogli odpowiednio operować.

Jeżeli planujecie wejść na najwyższe szczyty Norwegii, np. Galdhoppingen, to warto mieć opcję zupełnie zimowego outfitu, bo temperatura na szczycie często oscyluje wokół zera. My zrezygnowaliśmy z tego pomysłu właśnie przez brak odpowiednich ubrań i… potencjalnej widoczności na szczycie.

Zjawiskowe tęcze są stałym elementem norweskich krajobrazów.

Norwegia samochodem

Norwegowie nie szaleją na drogach i nie przekraczają prędkości, więc przejazdy samochodem nie są jakoś bardzo męczące. W praktyce właściwie jedyne, co może być wyzwaniem dla polskiego kierowcy, to… nuda i zachowanie odpowiedniego poziomu uwagi przy dłuższych przejazdach, a także utrzymywanie prędkości poniżej limitów. Pamiętajmy, że w Norwegii poza obszarem zabudowanym obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/godz. Tylko bardzo nieliczne odcinki autostradowe w pobliżu większych miast mają limit prędkości maksymalnie do 110 km/h. Dla polskiego kierowcy to prawdziwy challenge! 🙂 Na szczęście większość naszych dojazdów i przejazdów stanowiły górskie, kręte i często wąskie drogi, więc nuda nam nie groziła!

Jeżdżąc norweskimi drogami, trzeba pamiętać o opłatach za przejazd niektórymi z nich oraz za korzystanie z promów – napiszemy o tym za chwilę.

Koszty – czy rzeczywiście jest tak drogo?

Norweskie ceny są wręcz legendarne, ale stwierdziliśmy, że skoro udało nam się nie zbankrutować 9 lat temu na wakacjach w Danii (link do relacji z tej podróży znajdziecie tutaj), to i w Norwegii sobie poradzimy! 🙂

Na naszą korzyść w 2025 roku działał stosunkowo dobry przelicznik walutowy, bo w ostatnich paru latach kurs korony norweskiej wobec złotówki obniżył się z prawie 50 do około 36 groszy za 1 NOK.

Wiele osób rozważa skorzystanie podczas podróży do Norwegii z powszechnego prawa dostępu do natury, pozwalającego na spędzenie jednej nocy w prawie dowolnym miejscu (co najmniej 150 metrów od zabudowań). Perspektywa takich tramperskich wakacji może być kusząca dla pary lub małej rodziny w kamperze. Uznaliśmy jednak, że codzienne rozkładanie i składanie  namiotów dla całej naszej pięcioosobowej ekipy byłoby  bardzo męczące i trudne przy tutejszej zmiennej aurze.

Inna populatna opcja to kamper, jednak on dla rodziny z trójką mocno dorosłych lub już dorastających dzieci to raczej nie byłby najlepszy pomysł (zresztą cena wynajmu kampera z uwzględnieniem kosztów dodatkowych, czyli wyższego zużycia paliwa, korzystania choćby raz na kilka dni z kempingów itp., wg naszych kalkulacji przewyższyłaby koszty wynajmu znacznie wygodniejszych apartamentów lub domków).

W związku z tym postawiliśmy na zakwaterowanie wynajmowane za pośrednictwem Airbnb. Przy naszej pięcioosobowej rodzinie przeciętny koszt noclegu w przeliczeniu na jedną osobę mieścił się zwykle w przedziale między 80 a 150 zł. Warto dodać, że były to mieszkania, apartamenty lub całe segmenty lub domu z co najmniej dwiema sypialniami. Dzięki dostępowi do wyposażonych kuchni mogliśmy sami zadbać o wyżywienie i przygotowywać posiłki, co bardzo mocno obniżyło koszty wyjazdu. Średnio co 3 dni zdarzało nam się „zjeść na mieście”, ale były to raczej budżetowe wyjścia w dniach transferów pomiędzy kwaterami, kiedy nie chcieliśmy sobie komplikować życia gotowaniem.

Na zakupy jeździliśmy co 3-4 dni, uzupełniając na bieżąco spore zapasy jedzenia zabranego z Polski. Ceny produktów spożywczych w Norwegii w sklepach Kiwi i Rema1000 są przeciętnie o połowę wyższe niż w Polsce. Taniej niż u nas można kupić łososie, a chemia gospodarcza jest tylko odrobinę droższa.

W planowaniu budżetu podróży trzeba uwzględnić wysokie ceny parkingów zarówno w miastach, jak i przy najpopularniejszych szlakach górskich. Na szczęście takie koszty też poniekąd rozkładają się na całą rodzinę, bo w końcu płaci się tylko za samochód, a nie za każdą osobę. Kwestie płatności za drogi, tunele i promy wewnątrz Norwegii opiszemy osobno za chwilę

Ceny paliwa są w Norwegii wyższe niż w Polsce, ale o nie więcej niż o 20 procent i bardzo mocno różnią się pomiędzy poszczególnymi stacjami paliw. Warto korzystać z napotkanych zwykle podczas przejazdów tańszych stacji, na które traficie raczej w bardziej prowincjonalnych miejscowościach. W czasie naszego pobytu w Norwegii w 2025 r. ceny litra paliwa wahały się między 18 a 23 NOK.

Morskie menu dla zaawansowanych – targ rybny w Bergen.

Płatne drogi, promy, mosty i… drogi widokowe

Po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów po norweskich drogach jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tego, jak  trudno było zbudować i utrzymać drogi, tunele i mosty w tak bardzo górzystym kraju. Mamy tu przy tym na myśli nie tylko znane i populatne trasy typu Droga Orłów czy Drabina Trolli, ale po prostu z pozoru zwykłe trasy. Często ponad połowa przejechanego kilkudziesięciokilometrowego dojazdu przebiegała przez wykute w litej skale tunele liczące sobie nawet po kilkanaście kilometrów.

Norwegia oferuje kierowcom przejazdy wspaniałymi widokowymi drogami.
Słynna Droga Trolli

Niemożliwe jest  przejechanie zachodniego wybrzeża Norwegii bez  przepraw promowych, pozwalających przekroczyć kolejne fiordy czy dostać się lub skrócić znacznie drogę na wyspy czy trudno dostępne półwyspy.

Trudno się w tej sytuacji dziwić, że korzystanie z tych osiągnięć inżynieryjnych jest płatne. Opłaty są pobierane za przejazd m.in. przez niektóre odcinki nowszych tras w pobliżu większych miast, większe tunele i praktycznie wszystkie przeprawy promowe.

System pobierania opłat drogowych jest zautomatyzowany i powiązany z odczytem rejestracji  samochodu.

Przeprawa promowa po drodze do Stavanger.

Jeżeli chodzi o uiszczanie opłat, to macie trzy opcje.

Pierwsza – najgorsza, to nierobienie nic. Wtedy system podsumuje Wasze przejazdy i wyśle fakturę na Wasz adres, doliczając sobie koszty za znalezienie Waszych danych oraz wydrukowanie i wysyłkę faktur/u.

Z drugiej opcji skorzystaliśmy my. Jest to rejestracja w systemie www.epass24.com Tworzymy tam konto, do którego podpinamy nr rejestracyjny naszego samochodu i dane karty płatniczej. System ściąga opłaty z całego ostatniego miesiąca jednorazowo. Jego plusem jest to, że obejmuje też płatności za odcinki płatnych dróg w Szwecji, np. w Göteborgu. A minusem – że nie daje żadnych zniżek.

Trzecia opcja wydaje się najlepsza, ale trzeba o niej pomyśleć co najmniej kilka tygodni przed wyjazdem na wakacje, a my tego nie zrobiliśmy, tylko pospiesznie rejestrowaliśmy się w epass24.com już że Szwecji 😉 Tymczasem najlepszy jest lokalny norweski system autopass.no

Ale aby w pełni korzystać z jego benefitów, trzeba zamówić specjalny transponder, który należy potem zamontować w samochodzie za przednią szybą. Wiąże się to z dodatkową opłatą za to urządzenie i paroma tygodniami oczekiwania na jego przesyłkę na Wasz adres. Podobno te koszty szybko się zwracają, bo system daje zniżki zarówno za przejazdy płatnymi odcinkami dróg i tunelami, jak i za przeprawy promowe. NIe mieliśmy okazji przetestować tego rozwiązania, chociaż prawdopodobnie byłoby warto.

Ostatecznie za 23 dni poruszania się po norweskich drogach i tunelach oraz korzystania z przepraw promowych zapłaciliśmy łącznie 700 zł

Porsuszanie się po Norwegii samocodem nie byłoby możliwe bez przepraw promowych przez norweskie fiordy i cieśniny. Płatność za większość z nich jest doliczana do Waszej faktury za korzystanie z systemu epass24.com lub autopass.no, więc zwykle po wjeździe na prom nie trzeba nic robić. Po prostu obsługa promu cyka zdjęcia tablic rejestracyjnych wszystkich przewożonych pojazdów i potem dostajecie zbiorczą fakturę.

Żeby nie było za łatwo, niektóre przeprawy nie są objęte wymienionymi systemami i wtedy kasjer podchodzi do Was i opłacacie przejazd bezgotówkowo na miejscu. W naszym przypadku było tak przy dwóch przeprawach – przez Sognefjord na trasie Lavik-Oppedal oraz z Oanes do miejscowości Lauvvik (to wyjątkowo droga, choć krótka przeprawa z ceną 170 NOK w 2025 r).

Do kieszeni (a raczej po kartę płatniczą:) trzeba też sięgnąć przy okazji wjazdu na wiele lokalnych, często prywatnych dróg. Zwykle są to drogi szutrowe lub wąziutkie asfaltowe pozwalające na dojazd do wyżej położonych punktów widokowych i/lub parkingów, często stanowiących punkt wyjścia popularnych szlaków turystycznych. O szczegółach związanych z uiszczaniem tych opłat piszemy przy okazji relacji z poszczególnych dni, kiedy korzystaliśmy z takich dróg. Ale ogólnie większość tych płatności dokonuje się bezgotówkowo przy szlabanie, w automacie lub za pośrednictwem dodatkowego systemu elektronicznych płatności.

Parkowanie w Norwegii jest bardzo drogie, i to zarówno w miastach, gdzie stawki zaczynają się zwykle od 20 NOK za pół godziny parkowania, jak i na parkingach przy dużych atrakcjach turystycznych, gdzie też cena parkingu naprawdę potrafi zszokować, sięgając nawet 300 NOK za dzień parkowania (a – wierzcie – są i droższe miejscówki!).

Co w ramach podsumowania? Na pewno warto dodać, że mimo różnych niedogodności Norwegia jest wyjątkowo pięknym krajem, który zachwyca wspaniałą przyrodą, a zwłaszcza wszelkimi odsłonami połączeń wody i gór. W tutejszych miastach znaleźć można wiele arcyciekawych placówek muzealno-edukacyjnych. A do tego wszędzie można spotkać nie tylko turystów z całego świata, ale też życzliwych i otwartych Norwegów, którzy bardzo zyskują przy bliższym poznaniu!

Dla nas podróż po Norwegii była niezapomnianą i chyba jak dotąd największą rodzinną turystyczną przygodą!

Wszyskie 22 wycieczki, jakie odbyliśmy po Norwegii, opisujemy w tym miejscu. 🙂

Close