Otwock – drewniane „świdermajery” i kirkut ukryty w lesie

Wycieczka śladami Belle Époque tuż za rogiem Warszawy. Przy odrobinie wyobraźni można usłyszeć szum rozgrzanych słońcem sosen, przez który przebijają się niespiesznie toczone rozmowy letników, oraz zobaczyć  wymyślne ozdoby i piękne kolory setek drewnianych willi w stylu „świdermajer”. Obecnie po dawnych czasach zostało tylko wspomnienie. Pięknych świdermajerów została ledwie garstka, a te, które przetrwały, w większości są w bardzo złym stanie – aż proszą się o renowację. Na szczęście w ostatnim czasie coraz to nowe pozycje są wpisywane do rejestru zabytków – i bardzo dobrze! Może powróci kiedyś moda na dawne podwarszawskie letniska, a wraz z nią – większa dbałość o pamiątki dawnych lat, ale też o styl współczesnej zabudowy? Krótki spacer po Otwocku warto uzupełnić o wycieczkę na otwocki kirkut położony wśród szumiącego sosnowego lasu na terenie dawnego folwarku Anielin – tysiąc macew skłania do refleksji i przypomina o dawnych mieszkańcach tych okolic.

Otwock – wspomnienia Belle Époque nad Świdrem

Te wille, jak wójt podaje, są w stylu „świdermajer” – określenie charakterystycznego nadświdrzańskiego stylu wymyślił sam Konstanty Ildefons Gałczyński – pada ono w wierszu „Wycieczka do Świdra” i jest zręcznym połączeniem słów Świder i biedermeier. Świdermajer to styl architektoniczny drewnianej zabudowy letniskowej, spotykanej w dawnych kurortach położonych nad rzeką Świder. Jego wyróżnikiem są bogato zdobione werandy i balkoniki, nadające budynkom lekkości i finezji.  Twórcą stylu by znany rysownik i malarz Michał Elwiro Andriolli  – twórca m.in. najbardziej znanych ilustracji do „Pana Tadeusza”.

Świdermajery to domy z duszą.

„Świdermajerów” były kiedyś setki, do dziś zachowała się jedynie garstka. Najwięcej zabytkowych obiektów znajduje się przy ulicach Kościuszki, Reymonta, Kruczkowskiego czy Kościelnej. Dobry spis świdremajerów wraz z krótko zarysowaną historią każdego z nich, możecie znaleźć np. na stronie http://parkiotwock.pl/historia-i-kultura-mpk/item/88-otwockie-swidermajery – może przydać się podczas planowania wycieczki. Niestety, w ostatnich czasach zdarzają się niewyjaśnione pożary tych pięknych drewnianych budynków (kto? po co to robi?), może więc zdarzyć się tak, że jakiś obiekt z zestawienia będzie już tylko wspomnieniem – oby nie!

Największym klejnotem dawnej letniskowej  architektury jest dawne sanatorium Abrama Gurewicza, pochodzące z początku XX w. Niegdyś sanatorium opływało w luksusy i przyjmowało gości z wyższych sfer. Po wojnie podupadło. Jeszcze kilka lat temu budynek był w opłakanym stanie, na szczęście w ostatnim czasie doczekał się wspaniałej renowacji – projekt został zrealizowany przez prywatnego inwestora. W pięknym budynku ma powstać centrum rehabilitacji i medycyny estetycznej, poniekąd więc budynek będzie pełnił funkcję podobną do tej oryginalnej. Tak czy siak, w nowej odsłonie naprawdę cieszy oczy!

Dawne sanatorium Abrama Gurewicza po remoncie zachwyca swoim oryginalnym pięknem.
Serce się raduje, że taki piękny budynek czeka nowe życie!

Świdermajery to domy z duszą. Niemal każdy ma swoją historię. W jednym Reymont pisał IV część „Chłopów”, w innym mieszkała Irena Sendlerowa, w jeszcze innym kręcony był film „Pora umierać”  z Danutą Szaflarską. Świdermajery budziły zachwyt na przełomie wieków, przed wojną, gdy do podwarszawskich miejscowości położonych przy linii kolei nadwiślańskiej zaczęli ściągać letnicy i kuracjusze. W Otwocku szumiały sosny, a korzystny mikroklimat zachęcał do wypoczynku. O dziwo także dziś sosny są dominującym elementem miejskiej flory! W towarzystwie zupełnie współczesnych bloków wyglądają naprawdę oryginalnie!

Willa Szeliga, ul. Kościelna 18
Te detale mają ponad 100 lat, podobnie jak cała willa pochodzą z początku XX w.
Szyld sklepu spożywczego nie do końca wpasowuje się w przedwojenny klimat willi…
Dom w którym w latach 1911-20 mieszkała Irena Sendlerowa.
Willa pułkownika Jacymirskiego przy ul. Kościuszki 19
Dawne sanatorium dr. Władysława Przygody
Dawne sanatorium od 1954 r. jest budynkiem komunalnym
Willa Na Górce, ul. Kruczkowskiego 10
Tutaj też możemy podziwiać przepiękne drewniane zdobienia.
Willa Na Górce pochodzi z 1890 r.
Przy ul. Kościuszki 29 stoi dawna willa Aleksandryn

Poza sosnami z atmosfery dawnego eleganckiego letniska niewiele już w Otwocku zostało. Dawnej architektury zachowało się niewiele, jest zdominowana przez powojenną i współczesną zabudowę. Odnosimy wrażenie, że Otwock nie ma pomysłu na siebie – dawne tradycje letniskowo-uzdrowiskowe mogłyby być lepiej wyeksponowane, a trasa turystyczna prowadząca szlakiem największych skarbów otwockiej architetury jasno oznaczona i zaopatrzona w porządne tablice informacyjne.

Pochodzący z początku XX w. budynek otwockiego dworca został niedawno wpisany do rejestru zabytków.
Siedziba otwockiego urzędu miasta w przebudowanej willi Rozalin.
Wiele dawnych drewnianych budynków odchodzi w zapomnienie…

Spacer po Otwocku zajął nam ok. godziny. Przed wycieczką zrobiliśmy sobie spis obiektów, które chcielibyśmy zobaczyć (inna pomocna strona to np. https://culture.pl/pl/artykul/te-wille-jak-wojt-podaje-sa-w-stylu-swidermajer-przewodnik-po-zabytkach-otwocka ), a potem po prostu szukaliśmy ich z mapą miasta. Zdecydowanie przydałby się jasno wyznaczony szlak, prowadzący turystę szlakiem dawnej świetności Otwocka. Obecnie istnieje tzw. Trasa Andriollego (b. dokładnie opisana tu: https://www.otwock.pl/trasa-andriollego,ne,mt,21,105,58 ), ale nie była ona do końca tym, czego szukaliśmy. Absolutnym minimum powinno być postawienie dobrze widocznej tablicy informacyjno-dydaktycznej przy każdym zabytkowym obiekcie.

Cmentarz żydowski w Otwocku

Przy okazji wycieczki do Otwocka koniecznie trzeba odwiedzić kirkut położony na przedmieściach miasta – choćby przez wzgląd na pamięć o dawnych mieszkańcach tych okolic. Czy uwierzycie, że przed wojną aż trzy czwarte mieszkańców Otwocka stanowili Żydzi? Jeszcze w XIX w. dla społeczności żydowskiej założono kirkut. Cmentarz zajmował powierzchnię 1,7 ha i znajdowało się na nim ponad 1200 macew, w tym wiele o wysokiej wartości artystycznej.

Kirkut znajduje się na południe od miasta, w sosnowym lesie na gruntach dawnego folwarku Anielin. Cmentarz jest zaznaczony na mapach, więc z trafieniem nie powinno być problemu. Samochód można zostawić ok. 500 m od kirkutu – resztę drogi trzeba odbyć pieszo rzez piękny sosnowy las.

Obecny wygląd kirkutu skłania do refleksji i wprowadza w nastrój melancholii i zadumy.  Jedyną pamiątką po dawnych mieszkańcach tego miasta są zniszczone, poprzewracane macewy, częściowo porosłe mchem i stopniowo oddawane pod władanie naturze. Oto po kilku minutach spaceru stajemy nad pozostałościami świata, którego już nie ma.

Cmentarz został zdewastowany podczas II wojny światowej. Po wojnie działa zniszczenia dopełniła budowa linii wysokiego napięcia, poprowadzonej tuż nad cmentarzem! Smutne to…

Dzięki staraniom Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich po roku 2000 uporządkowano teren cmentarza, a jego granice zaznaczono granitowymi głazami. Warto odbyć nostalgiczną podróż w przeszłość i pokluczyć chwilę wśród dawnych macew. Wiele napisów jest czytelnych do dziś – większość wykonano po hebrajsku, ale wiele z nich wyryto także po polsku. Taka wycieczka jest świetną okazją, by porozmawiać z dziećmi o pamięci, odmienności i szacunku dla inności. Więcej informacji znajdziecie np. tutaj: http://cmentarze-zydowskie.pl/otwock.html

Do otwockiego kirkutu idziemy przez piękny sosnowy las.
Kamienna brama wprowadza nas na teren nekropolii.