Połonina Caryńska zimą

Zimowa wycieczka na Połoninę Caryńską z najkrótszym dojściem z Przełęczy Wyżniańskiej to świetny plan na połowę ładnego zimowego dnia. Jeśli wyruszycie odpowiednio wcześnie, zdążycie jeszcze wyskoczyć na położone po drugiej stronie przełęczy Małą i Wielką Rawkę. Jeśli chodzi o samą połoninę, to można oczywiście ograniczyć się do samego wejścia zielonym szlakiem na grzbiet połoniny, a następnie zejścia tą samą drogą. My jednak zdecydowanie polecamy przejście całym grzbietem Połoniny Caryńskiej na oba jej skrajne wierzchołki.

Jeśli planujecie wycieczkę z dziećmi, przygotujcie się na nieco mozolne i mocno wyślizgane podejście i silny wiatr na grzbiecie – na połoninach chyba zawsze naprawdę mocno wieje! Z tego względu wycieczkę polecamy raczej rodzinom z nieco starszymi, co najmniej szkolnymi dziećmi, a najlepiej nastolatkami.

Wejście zimą na Połoninę Caryńską zielonym szlakiem z Przełęczy Wyżniańskiej

Żeby przejść dwie dzisiejsze trasy, wstaliśmy naprawdę wcześnie, bo musieliśmy jeszcze dojechać w Bieszczady z okolic Rzeszowa, gdzie odwiedzaliśmy rodziców R. A wiecie, co spotyka tego, kto wcześnie wstaje? Kto wcześnie wstaje, ten spotyka … wilka! Po drodze dwukrotnie przebiegł nam drogę i jeszcze pożegnał nas wyjątkowo przenikliwym spojrzeniem – mądrze mu z oczu patrzyło, to przepiękne zwierzę!

Tak, tak, to prawdziwe wilczysko!

Przebiegł nam przed samochodem, a potem jeszcze pożegnał nas swoim mądrym spojrzeniem.

Informacje praktyczne

Na parking na Przełęczy Wyżniańskiej dotarliśmy z okolic Rzeszowa w nieco ponad 2,5 godziny (naprawdę nie da się szybciej, mimo że to tylko 150 km). Sam parking jest płatny – jednorazowa opłata 15 zł, ale… o 8:30 jeszcze nie było parkingowego, a o 17:00 już nie było 😉

Szlak wprowadzający na połoninę znajduje się dokładnie naprzeciwko parkingu. Na samą grań prowadzi zielony szlak. Na polanach w jego dolnym odcinku trzeba w zimie uważać na przebieg ścieżki, powyżej ostatniego pasma lasu szlak jest już nieźle oznaczony tyczkami (generalnie biegnie prosto w górę). Piszemy o tym, bo zimą łatwo zapędzić się na przykład za śladami skiturowców.

Szlak wyprowadza na środkową część grzbietu połoniny, po którym z kolei biegnie Główny Szlak Beskidzki, oznaczony na czerwono. Warto nim podejść na oba skrajne wierzchołki połoniny, bo z nich właśnie są najlepsze widoki.

Czas przejścia szlaków był dzisiaj taki sam jak w lecie – wycieczka zajęła nam trzy godziny. Samo wejście i zejście zielonym szlakiem zajęło nam nieco ponad półtorej godziny, a spacer grzbietem połoniny na oba wierzchołki to z kolei niespełna półtorej godziny. Wszystko to przy założeniu, że szlak jest dobrze przetarty, tak jak dzisiaj, i warunki pogodowe są dobre. W innym wypadku może to potrwać znacznie dłużej.

Tego samego dnia bezpośrednio po wycieczce na Caryńską zrobiliśmy jeszcze jedną krótką wycieczkę na przepiękne widokowo Małą i Wielką Rawkę – relację z tej trasy znajdziecie tutaj.

Dodatkowe uwagi

Warto odpocząć chwilę i napić się czegoś ciepłego tuż powyżej granicy lasu, a w każdym razie przed osiągnięciem samego grzbietu. Zimą na każdej bieszczadzkiej grani zwykle będzie nam towarzyszył bardzo silny wiatr – dzisiaj nie dało się na górze zatrzymać na dłuższy postój.

Na podejście zdejmijcie z siebie część ubrań – zapewne będzie wam gorąco, na grzbiecie natomiast silny wiatr znacznie obniża odczuwalną temperaturę i zwiększa ryzyko wychłodzenia – wtedy dodatkowe warstwy na pewno się przydadzą!

Szlak potrafi być bardzo wyślizgany, więc zdecydowanie przydatne, szczególnie na najbardziej stromych „buczynowych” odcinkach, są różnego rodzaju raczki turystyczne lub nakładki na buty. Pełne raki nie są tu zazwyczaj potrzebne. Na zimowych szlakach bardzo pomocne są też kijki turystyczne.

Dzisiaj na wycieczce byliśmy bez dzieci, ale zimowe wejście z dziećmi na Połoninę Caryńską jest możliwe przy dobrze przetartym szlaku, dobrej pogodzie i ogólnie dobrej kondycji najmłodszych turystów;-) Polecamy raczej dla nieco starszych dzieci – co najmniej szkolnych, bo młodsze pewnie nie do końca docenią piękno widokowego grzbietu, a surowe warunki pogodowe, szczególnie odczuwalne zimą, mogą tylko je zniechęcić.

Wejście zielonym szlakiem na Połoninę Caryńską

Szlak po kilku dniach od ostatnich opadów śniegu i z racji sporego ruchu turystycznego w okresie sylwestrowo-noworocznym był świetnie przedeptany. Trasa jest w dole nieco monotonna, przebiega jednak widokowymi polanami z dwoma przerywnikami w postaci pasów pięknej buczyny.

Im wyżej, tym widoki robią się coraz szersze i nabierają głębszej perspektywy. Ostatnie kilkaset metrów podejścia jest najbardziej męczące, bo tam coraz silniejszy wiatr na bieżąco zasypuje ślady, więc marsz wymaga nieco więcej wysiłku

Ruszamy zielonym szlakiem z Przełęczy Wyżniańskiej.

Kto rano wstaje, ten ma piękne widoki!

Rawki zostają za nami, ale jeszcze tam dzisiaj po południu zawitamy!

Spokojnie zdobywamy wysokość.

Przed nami ostatnie pasmo buczyny.

I już jesteśmy na grzbiecie Połoniny Caryńskiej w miejscu, gdzie dociera zielony szlak.

„Wietrzny” spacer grzbietem Połoniny Caryńskiej na oba skrajne wierzchołki

Od razu po osiągnięciu grzbietu odczuwamy mocno silne podmuchy wiatru, więc szybciutko ruszamy w prawo na niższy skrajny wierzchołek Połoniny Caryńskiej. Im bliżej krańca grzbietu, tym piękniejszy widok. Gniazdo Tarnicy i otaczające je w oddali morze ukraińskich szczytów wyglądają stad naprawdę zjawiskowo!

Najpierw ruszamy w stronę południowo-wschodniego krańca połoniny.

Przed nami Wołosate, a na horyzoncie wdzięczą się ukraińskie szczyty.

Gniazdo Tarnicy widać stąd jak na dłoni.

Widoki dzisiaj mamy bajkowe.

Od takich widoków trudno oderwać oczy.

Przypomina nam się nasza trasa przez Tarnicę, Halicz i Rozsypaniec sprzed dwóch lat.

Na rozstaju przy krańcu połoniny wiatr zmusił nas do założenia dodatkowych warstw ubrania.

Ostatnie spojrzenie w stronę gniazda Tarnicy i ruszamy na przeciwległy kraniec połoniny.

Po krótkiej sesji foto ruszamy grzbietem w stronę najwyższej kumulacji Połoniny Caryńskiej. Tam jeszcze silniej wieje i do tego tnie niesionym przez wiatr śniegiem i lodem po twarzy. Te drobne nieprzyjemności z nawiązką kompensuje piękny widok – szczególnie na Połoninę Wetlińską.

Połoniny mają w sobie to coś…

Im wyżej, tym silniejszy wiatr.

Za chwilę będziemy na najwyższym punkcie Połoniny Caryńskiej.

Kruhly Wierch – kulminacja Połoniny Caryńskiej – 1297 m n.p.m.

Po tej stronie oczywiście pięknie prezentuje się Połonina Wetlińska.

Zostalibyśmy dłużej, gdyby nie ten wiatr.

Pora wracać na dół. W planie na dziś mamy jeszcze Rawki!

Zdecydowanie polecamy spacer całym grzbietem połoniny, a nie tylko wejście na górę i zejście na dół. Tylko w ten sposób w pełni docenimy walory widokowe tego pięknego bieszczadzkiego szlaku. Jeżeli nie chcecie przechodzić wzdłuż całej Połoniny Caryńskiej od Ustrzyk do Brzegów Górnych, to najłatwiej i najkrócej będzie zrobić to właśnie wchodząc z Przełęczy Wyżniańskiej i docierając spacerkiem na oba skrajne wierzchołki.