Okolice Stożka – łatwa zimowa wycieczka grzbietem Beskidu Śląskiego

Stożek – zimowy spacer z dziećmi na Kiczory

Stożek Wielki i okolice to świetne tereny na zimowe spacery i to dla całej rodziny! Wjazd wyciągiem oszczędza mozolnego zdobywania wysokości, co niewątpliwie ułatwia logistykę rodzinnej wyprawy. Wycieczka granicznym grzbietowym szlakiem nie jest wymagająca kondycyjnie, a bliskość schroniska umożliwia rozgrzanie się i zjedzenie pysznego obiadu. Trasa przebiega powyżej wysokości 950 m n.p.m., więc jest duża szansa na utrzymywanie się zimowych warunków nawet przy odwilży w dolinach. Tak też jest dzisiaj. Mimo padającego od kilku dni deszczu na górze mamy piękną zimową scenerię ze sporą pokrywą śnieżną i szadzią na drzewach. Do pełni szczęścia brakuje tylko słoneczka i widoków, ale nie narzekamy. Zobaczcie sami, jak tu pięknie!

30 grudnia 2018, niedziela

Pochmurno, po południu sypie śnieg, ok.1 st. na dole i -1 st. na górze

Stożek – zimowy spacer z dziećmi na Kiczory

Dzisiaj pierwszy dzień bez deszczu, więc nareszcie zaczynamy realizację naszych planów „szlakowych”. Na pierwszy ogień odwiedzamy najstarsze schronisko Beskidu Śląskiego i planujemy przejście fragmentu granicznego szlaku ze Stożka na polanę Kiczory.

Wjazd wyciągiem krzesełkowym na Stożek

Dojeżdżamy na parking położony kilkaset metrów od dolnej stacji wyciągu w Łabajowie (już za miejscem odejścia w prawo zielonego szlaku na Stożek). Można co prawda dojechać pod sam wyciąg, ale droga jest tam dość stroma, wyboista i śliska, a miejsc do parkowania nie ma zbyt wiele. Postój na parkingu kosztuje 7 zł, ale jest możliwość bezpłatnego podjechania pod wyciąg busem. My nie czekamy na busa, tylko maszerujemy w górę. To tylko kilkanaście minut niespiesznego spaceru.

Infrastruktura wyciągu jest nieco wysłużona, podobne wrażenie sprawia budynek kasy i niektóre elementy otoczenia. Za to jest tutaj spokojnie nawet w szczycie sezonu zimowego, a trasy narciarskie wyglądają naprawdę ciekawie . Przejazd turystyczny w obie strony kosztuje 15 zł za osobę dorosłą i 12 zł za dziecko, przy czym dzieci do 5 lat jadą gratis (Grześ się jeszcze załapał :)). Obsługa pomaga przy wsiadaniu i wysiadaniu, więc przejazd nie sprawia trudności technicznych. Po drodze spoglądamy na śmigających pod nami narciarzy, których jest w sumie niewielu – to chyba kwestia oddalenia ośrodka od centrum Wisły.

Punkt startu to ośrodek narciarski „Stożek” w Wiśle

Z wysokości 713 m wjeżdżamy na 959 m n.p.m.

Dla Grzesia sam wjazd wyciągiem to już wielka frajda

Zwycięzców dzisiejszego dnia już mamy wybranych!

Spacer ze Stożka na Kiczory i z powrotem

Wprost z górnej stacji wyciągu gramolimy się ścieżką na grzbiet. W prawo można dosłownie w 3 minuty dojść do schroniska, ale my ruszamy w lewo, czyli na południe. Przyzwyczajeni od trzech dni do topniejącego śniegu i siąpiącego deszczu, zachwycamy się lekkim mrozem, pięknym śniegiem i malowniczą szadzią. Nie przeszkadza nam nawet to, że idziemy we mgle, a właściwie w chmurach, mamy wręcz wrażenie, że wszechobecna biel tylko dodaje wycieczce tajemniczości!

Szlak jest świetnie przedeptany i dodatkowo ujeżdżony przez skiturowców. Prowadzą nas zielone, czerwone i niebieskie znaki szlaków. Starsi chłopcy szaleją z jabłuszkami, przekopując zaspy i zjeżdżając tam, gdzie jest choćby nieznaczne nachylenie. Grześ niestety nie chce jechać na swoich czerwonych sankach, ale za to z zapałem je ciągnie (poza największymi stromiznami i miejscami, gdzie wydeptana ścieżka jest za wąska, żeby przejechać).

Z górnej stacji wyciągu można w 5 minut znaleźć się w schronisku ‚Stożek’

My jednak skręcamy w drugą stronę.

Jak miło po tylu dniach dżdżystych znaleźć się wreszcie w krainie zimy!

Każda gałązka drzewa pięknie przystrojona

Niektórzy co krok mają całą masę pracy do zrobienia.

Dobrze, że część dystansu można przebyć na… siedząco!

Chyba cały las dziś szykuje się na powitanie Nowego Roku!

Tu byliśmy – podpis w wariancie zupełnie nieszkodliwym!

Jak w zaczarowanej krainie Narnii…

Przez pierwszy odcinek towarzyszą nam znaki szlaku czerwonego, zielonego i niebieskiego

Potem niebieski szlak odbija w prawo. My trzymamy się znaków czerwonych i zielonych.

Ścieżka zwęża się, ale staje się jeszcze bardziej malownicza.

Czas na postój!

Cóż, nie wszyscy mają miejsca siedzące

Szlak jest poprowadzony w okolicy grzbietu granicznego i ma niewielkie przewyższenie. To łagodnie wznosi się, to opada lub pokonuje zupełnie płaskie odcinki. Całkowite przewyższenie tego niespełna dwukilometrowego odcinka to zaledwie trzydzieści kilka metrów. Idziemy cały czas niezbyt gęstym lasem, nie możemy ocenić widoków, bo zasłania je mgła, ale ścieżka wijąca się między drzewami jest bardzo malownicza. Najładniejszym miejscem są chyba okolice wychodni skalnych kilkaset metrów przed końcem trasy. Na kulminacji Kiczory przy dzisiejszej aurze podziwiać można niestety tylko panoramę na tablicy edukacyjnej… 😉 Wracając, mijamy górną stację wyciągu i docieramy do pięknie położonego schroniska.

Po drodze do Kiczor spotykamy malownicze piaskowcowe wychodnie

Skałki założyły urocze śnieżne czapy.

Wychodnie zbudowane są z brunatnego tzw. piaskowca istebniańskiego.

Te grzyby skalne na pewno lepiej prezentują się w cieplejszej porze roku.

Szczyt Kiczor (990 m n.p.m.) oferuje rozległe widoki. Spod śniegu wygrzebujemy tablicę z panoramą.

Widoki? Cóż, chyba nie tym razem 🙂

Na Kiczorach robimy w tył zwrot i ziuuu! na Stożek.

Grześ uparcie ciągnie swoje sanki i nie chce na nich jechać.

Przepraszamy, to nie Grześ, tylko lokomotywa! To nie ścieżka, a tory!

Schronisko PTTK Stożek

To najstarsze polskie schronisko w Beskidzie Śląskim – działa już od 1922 r. Spory i ładny budynek dysponuje blisko setką miejsc i bardzo przyjemną jadalnią. Całości dopełnia urocze położenie nieopodal szczytu Stożka Wielkiego.

Dzisiaj gości w jadalni sporo, ale nie ma problemu ze znalezieniem miejsca. We wnętrzu jest bardzo ciepło, stoliki i krzesła są klimatyczne, a dodatkową ozdobę stanowią pięknie doniczkowe kwiaty. Jedzenie jest więcej niż dobre, jemy placek po zbójnicku, filet z frytkami i naleśniki z serem.

Schronisko ‚Stożek’ niedługo obchodzić będzie swoje setne urodziny.

O, tak, tak, biegniemy na obiad!

W środku smacznie, ciepło i przytulnie.

W trakcie naszego obiad zaczyna sypać – mokry śnieg towarzyszy nam dzisiaj już do samego wieczora. Sprawnie schodzimy więc do górnej stacji wyciągu i zjeżdżamy na dół.

I ostatni odcinek naszego spaceru, czyli krótkie dojście ze schroniska do górnej stacji wyciągu.

Grześ próbuje swoich sił w roli konia pociągowego:)

Sebuś z wozu, koniom lżej!

Śnieg sypie coraz gęstszy. Witaj, zimo! Nareszcie!

Nasz czas: cała trasa z dojściem z parkingu, przejazdami wyciągiem i obiadem w schronisku zajęła nam około 3,5 godziny. Przeszliśmy łącznie 3,5 km granicznym szlakiem i ok. 1,5 km drogą dojściową do dolnej stacji wyciągu z parkingu.

Wieczorne narty

Mimo śnieżycy wieczorem dzielnie idziemy na narty. Sebuś i Grześ mają kolejne lekcje, Sebuś mimo trudnych warunków robi postępy w skręcaniu równolegle, a Grześ coraz większe odcinki pokonuje sam, bez asekuracji. Wielkie brawo, chłopaki! Tymo z R. jeżdżą na dużym wyciągu, usiłując znajdować przejazd między kopnym mokrym śniegiem i muldami 🙂