Bieszczady mniej znane

Połoniny, Rawki i Tarnica to niewątpliwie najbardziej znane i najpiękniejsze miejsca widokowe w Bieszczadach. Jeśli jednak mielibyście ochotę na coś bardziej kameralnego, gdzie zamiast tłumu turystów przez cały dzień będą towarzyszyły Wam tylko piękna dzika przyroda i cienie historii nieistniejących wsi, proponujemy wycieczki w Bieszczady mniej znane.

Poniżej zamieszczamy opisy nieco mniej popularnych wycieczek bieszczadzkich, w tym propozycję dwóch dni kajakowych: jeden na Sanie, drugi na wschodnim, bardziej dzikim ramieniu Jeziora Solińskiego (pełny opis wycieczki wyświetli się po kliknięciu linku). Mamy nadzieję, że opisane przez nas trasy skradną również Wasze serca. Jeśli jednak macie ochotę na best of the best, czyli żelazny repertuar bieszczadzkiego turysty – linki do wycieczek znajdziecie na dole wpisu. Udanych wycieczek i… wszystkiego bieszczadzkiego!

1. Szlak na Łopiennik z Jabłonek i pętla przez Durną

2. Korbania – piękny punkt widokowy niedaleko Jeziora Solińskiego

3. Do Grobu Hrabiny i źródeł Sanu: Bukowiec-Beniowa-Sianki

4. Na Bukowe Berdo- najdzikszą połoninę w Bieszczadach

5. Pętla z Wetliny przez Dział, Rawki i Kremenaros

6. Spływ kajakowy Sanem (Lesko-Sanok)

7. Hulskie, Krywe i Tworylne – zapomniane wsie Bieszczadów

8. Widokowa przełęcz pod Tołstą – pętla z Rajskiego

9. Hyrlata – matecznik bieszczadzkich niedźwiedzi

10. Na Przysłup Caryński i Magurę Stuposiańską

11. Na Fereczatą, Okrąglik, Płaszę i Paportną

12. Na widokowe Jasło i graniczny Stryb

13. Dwernik Kamień – idealna wycieczka dla rodzin

14. Jezioro Solińskie… kajakiem!

Bieszczadzkie best of the best

Tak się składa, że wszystkie te wycieczki odbyliśmy zimą, która w Bieszczadach jest wyjątkowo piękna – zresztą zobaczcie sami!

1. Tarnica – Halicz – Rozsypaniec

2. Połonina Wetlińska

3. Połonina Caryńska

4. Rawki z Przełęczy Wyżniańskiej

Spacer… rzeką!

To nieprawda, że prawdziwą wodną przygodę można przeżyć tylko w aquaparku. Próbowaliście kiedyś spaceru… rzeką? Trudno o aktywność zapewniającą bliższy kontakt z naturą! Trzciny, wodorosty, piękne kolorowe ważki. Rzeka oglądana z „pieszej” perspektywy wygląda naprawdę zupełnie inaczej! Do tego ile przygód – to powalona kłoda, to wpadnięcie w wodę po pas, to gałęzie zwieszające się nisko nad wodą – nie tylko dzieciaki będą zachwycone!

Świetnym celem takich rzecznych eskapad jest w swoim górnym biegu mazowiecka Rządza – lewy dopływ Narwi: płytka, czysta, cudownie meandrująca, z przyjemnym piaszczystym dnem. Zawsze oczywiście trzeba pamiętać, że podczas wędrówek rzeką to my jesteśmy jej gośćmi. Warto więc dbać o ciszę i czystość, ale też pamiętać o niewchodzeniu na śródrzeczne wyspy i dziko zarośnięte brzegi – po co zakłócać spokój ich mieszkańcom:) Spróbujcie przez chwilę stanąć w miejscu i właśnie tak z perspektywy gościa skupić się tylko na szemraniu wody, szeleście trzcin, bzyczeniu owadów.  Fajnie jest uwrażliwiać dzieci na takie rzeczy – dzięki temu rzeczna wycieczka będzie nie tylko świetną przygodą, ale też rodzinną lekcją wrażliwości na piękno natury!

Rządza: Spacer rzeką

Spacery rzeką to jedno z ulubionych wspomnień M. z okresu dzieciństwa – teraz zarażamy tym dzieci!

Eksplorujemy Rządzę w okolicach Wólki Pieczącej, Osęczyzny, Wólki Mlęckiej, Gęsianki, Woli Polskiej. Długość wycieczki można planować dowolnie:) My nie robimy nigdy jakichś długich eskapad, stawiamy na brak pośpiechu.

W tych okolicach Rządza jest płytką rzeką, woda sięga do kostek, łydek, w porywach (np. na meandrach czy przy zwalonych kłodach) do pasa. Dno jest piaszczyste. Zazwyczaj nie bierzemy więc ze sobą obuwia kąpielowego. Przyda się oczywiście coś na słońce i na komary. Warto mieć ze sobą przekąskę – o sklepy będzie ciężko.

Niegdyś łąki nad Rządzą były intensywnie wypasane. Teraz krowy stają się coraz rzadszym widokiem, więc łąki zarastają – w związku z tym brzegi często są porośnięte bujną roślinnością.

Na trasie od czasu do czasu mogą czekać na Was niespodzianki – zdarza się, że miejscami nie da się przejść – a to trafi się na powalone drzewa, a to na bobrowe żeremia. Trudniejsze miejsce można ostrożnie obejść albo… pójść w drugą stronę😊 – to cała frajda z takiej rzecznej wycieczki!

Od spacerów rzekami tylko krok do zakochania się w rzekach! Kto chciałby podziałać trochę ekologicznie, może dołączyć się do świetnych programów „Strażnicy rzek WWF” (https://www.wwf.pl/aktualnosci/zaopiekuj-sie-rzeka-zostan-straznikiem-rzek-wwf) lub „Zaadoptuj rzekę” klubu Gaja (http://www.klubgaja.pl/zaadoptuj-rzeke ).

Mokrych stóp i udanych wycieczek! 🙂

Spływ Liwcem – Kisielany-Zaliwie Szpinki

Liwiec to urocza rzeka, leniwie meandrująca przez zielone łąki Mazowsza. Na długim odcinku rzeka jest wykorzystywana jako atrakcyjny szlak kajakowy – Liwiec nie jest głęboki, płynie spokojnie, do odpoczynku zachęcają dzikie plaże, a przyjemne piaszczyste dno sprawia, że trudno wyciągnąć dzieciaki z wody. Kilkugodzinny spływ kajakowy Liwcem to świetny pomysł na rodzinny weekend. Odcinek Kisielany-Zaliwie Szpinki to niedługa, bardzo łatwa trasa, z którą bez problemu poradzą sobie nawet najmłodsi kajakarze. Pamiętajcie tylko o postojach na popluskanie się w wodzie – dzieciaki będą zachwycone!

Liwiec kajakiem – łatwy odcinek dla początkujących (Kisielany-Zaliwie Szpinki)

8 czerwca 2020 r.

Informacje praktyczne

Nad Liwcem działa kilka wypożyczalni kajaków. My korzystaliśmy z usług stanicy https://www.liwiec.com/, ale w okolicy można znaleźć też inne oferty. Zazwyczaj organizatorzy spływów oferują transport kajaków na punkt startu spływu lub odbiór i dowóz do stanicy z miejsca docelowego. Trasę i długość spływu bez problemu można dopasować do swoich możliwości.

Jeśli wybieracie się na spływ Liwcem, pamiętajcie, że trasa będzie w znacznej części wiodła przez łąki – w lecie konieczne są nakrycia głowy i odpowiedni zapas wody. Po drodze może być też ciężko kupić coś do jedzenia – przekąski najlepiej więc mieć ze sobą.

Liwiec nie jest głęboki, a w upalny dzień trudno liczyć na to, że dzieciaki nie zechcą się pokąpać – dla najmłodszych przyda się zatem jakieś ubranie na zmianę. O innych wskazówkach dot. organizacji spływu z dzieciakami piszemy tutaj: https://gdziebytudalej.pl/kajaki-ostroda/

Stanica kajakowa w Zaliwiu-Szpinkach.

Punkt startu: Kisielany

Początek naszego spływu wypada w Kisielanach, ale miejscem zbiórki jest stanica kajakowa w Zaliwiu- Szpinkach. Nieopodal znajduje się wieś Zaliwie-Piegawki. Skąd takie śmieszna nazwy? Od przydomków dwóch szlachciców, Jana Wspinki i Jana Piegawki, na których w XV w. został podzielony majątek Zaliwie!

Samochód zostawiamy na wygodnym leśnym parkingu. Sam teren stanicy robi na nas bardzo dobre wrażenie – jest czyściutko, estetycznie i blisko natury. Przyjemne toalety, plac zabaw, nawet mały park linowy – trudno się dziwić, że położone na terenie stanicy niewielkie pole namiotowe łatwo znajduje chętnych.

Chwila na załatwienie formalności i po chwili już jesteśmy podwożeni na punkt startu spływu w Kisielanach:)

Punkt startu – Kisielany.

Spływ Liwcem na odcinku Kisielany – Zaliwie-Szpinki

Kanapki w brzuchach, krem przeciwsłoneczny na nosach – no, możemy ruszać! Kto pierwszy wpłynie w trzciny? Kto pierwszy zamoczy stopy w wodzie? Kto naliczy więcej krów po drodze? Z dzieciakami na kajakach fajnie jest!

Szybkie wodowanie
…i po chwili zaczynamy nasz spływ Liwcem!

Wybrany przez nas odcinek jest bardzo łatwy – Liwiec płynie tu leniwie, na trasie w zasadzie nie występują przeszkody, pełny chillout. Dookoła jedna wielka zieleń – no, może nie licząc wyłaniających się czasem zza zakrętu krów, kilku kaczych rodzin i pięknych niebieskich ważek – one towarzyszyły nam dziś przez całą długość trasy.

Liwiec pięknie meandruje.
Na szczęście jego koryto zostało nieuregulowane, a brzegi są pięknie urozmaicone.
Nurt jest leniwy, a trasa łatwa – wrzucamy na luz🙂
Możemy zając się zabawą w wyprzedzanie i wpychanie w trzciny:)
Niektórzy już prawie dali się wepchnąć!

Przez większość czasu płyniemy przez zielone mazowieckie łąki – dopiero pod koniec trasy brzegi Liwca porasta las.

Szlak kajakowy przez Liwiec od kilku lat jest pięknie oznakowany – po drodze spotykamy tablice z kilometrażem trasy oraz znaki kajakowe.

Liwiec jest jednym z największych dopływów Bugu.
Dolina Liwca jest bardzo cenna przyrodniczo.
Na jej obszarze wyznaczono aż dwa obszary Natura 2000 – Ostoja Nadliwiecka i Dolina Liwca.
Nogi same ciągną do wody – oj, chyba bez postoju się nie obejdzie!

Czas samego płynięcia tego odcinka to ok. 2 godziny 15 minut – oczywiście nie musimy Wam mówić, że jeśli płyniecie z dziećmi, z całą wycieczką zejdzie Wam się znacznie dłużej. No, chyba że dacie radę odmówić dzieciakom przyjemności pluskania się w wodzie. My nie daliśmy. Wiązało się to z dwoma czy trzema dodatkowymi postojami na przyjemnych piaszczystych płyciznach. Dzieciaki brodziły sobie po wodzie, pod nogami śmigały im od czasu do czasu malutkie rybki, a my od czasu do czasu krzyczeliśmy, żeby młodzież nie wchodziła za głęboko – ale bardziej pro forma, bo, przyznajmy, Liwiec na tym odcinku zabójczą głębokością nie grzeszy😉

Mówisz i masz Postój nr 1. Dzikie plaże zachęcają do odpoczynku.
Starzy też nie mogli odmówić sobie przyjemności pobrodzenia po wodzie.
Trudno było wygonić dzieci z wody, ale w końcu się udało – płyniemy dalej!
Czasem z wiosłowaniem, a czasem zupełnie na luzie.
Nadbrzeżne skarpy są bardzo malownicze.
Cały szlak kajakowy Liwcem jest świetnie oznakowany.
Pora na kolejny postój. Ale jest fajnie!
Płycizny i piaszczyste dno – czy może być coś lepszego dla małych kajakarzy?
Przed nami ostatni odcinek trasy.

W Zaliwiu-Szpinkach stawiamy się po trzech godzinach od startu: wypluskani, wygrzani słońcem i porządnie głodni – w sam raz na niedzielny obiad😊

A on mija bardzo szybko i po chwili jesteśmy w stanicy w Zaliwiu Szpinkach!

Spływ Liwcem był tegorocznym prezentem dla naszych chłopców na Dzień Dziecka. Prezent zdecydowanie trafiony! Następnym razem koniecznie musimy przetestować kolejny, dłuższy odcinek spływu (Zaliwie-Szpinki – Wyszków wieś)!

Było bosko! Następnym razem płyniemy na dłuższą trasę aż do Wyszkowa wsi!

Serdecznie pozdrawiamy Asię, Alexa i małą Anusię, którzy towarzyszyli nam w dzisiejszym spływie – Kochani, z Wami było super!

Rodzinne trasy kajakowe w okolicy Ostródy

Stare Jabłonki – kajakowy początek wakacji

Jeden z wiosennych długich weekendów jak od lat spędzamy z naszymi przyjaciółmi. Dzieciaki są zachwycone towarzystwem swoich rówieśników. W tym roku szczęście jest podwójne, bo wyjazd zbiega się z terminem zakończenia roku szkolnego. Nasz wypad jest więc wspaniałym początkiem wakacji!

Od dawna planowaliśmy rejs Kanałem Elbląskim. I nareszcie udało się! Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy na wyjeździe poprzestali na jednej atrakcji. W tym roku postawiliśmy na kajaki. Poniżej znajdziecie opisy trzech pięknych, krótkich tras kajakowych, odpowiednich dla początkujących kajakarzy w każdym wieku. Pod linkami do wycieczek znajdziecie garść wskazówek, o czym pamiętać, gdy planujecie spływ z dziećmi w różnym wieku.

Continue reading

Pulwy

Pulwy – szlakiem dawnych bagien

Wyobraźcie sobie bagna tak nieprzebyte, że przez wieki oddzielały od siebie Podlasie i Mazowsze, zapobiegając wzajemnemu mieszaniu się kultur. To Pulwy, czyli dawne bagna rozciągające się między Narwią a Puszczą Białą. Teren został osuszony dopiero w XIX w przez sprowadzonych w tym celu osadników niemieckich, zwanych Olędrami.  Dzisiejsze Pulwy to jeden z największych w Polsce obszarów łąkowych (ok. 60 km kw.). Koniecznie wybierzcie się tu, jeśli macie ochotę na kilkugodzinną wycieczkę przez morze zieleni. Trasę można przebyć pieszo lub na rowerze, w tym drugim wypadku  trzeba się jednak liczyć z kilkoma krótkimi piaszczystymi odcinkami. Długość wycieczki można dowolnie regulować.

Bagno Pulwy – łąki po horyzont

2020.05.17

Informacje praktyczne

Teren Pulw przecina zielony szlak pieszy, który wprowadza na serce dawnych bagien. Najlepiej podjechać samochodem do miejscowości Sieczychy (od Warszawy ok. 80 km, godzina jazdy bez korków), a następnie trzymać się zielonych znaków. Samochód można zostawić na parkingu niedaleko szkoły. Długość wycieczki możecie planować dowolnie –  według możliwości kondycyjnych i czasowych. Naszym zdaniem najbardziej malowniczy odcinek rozciąga się między sąsiadującą z Sieczychami wsią Adamowo a niewielką osadą Grądy Polewne (w jedną stronę ok. 5 km). My doszliśmy aż do miejscowości Nury – wróciliśmy tą samą trasą. Nasza wycieczka miała długość ok. 20 km. Gdyby ktoś miał ochotę na dłuższą wędrówkę, może iść zielonym szlakiem aż do Narwi – w takim wypadku, zakładając powrót do Sieczych, trzeba się będzie liczyć z pokonaniem ponad 30 km.

Pulwy. Charakterystycznym elementem krajobrazu są rowy melioracyjne.

Spaceru lepiej nie planować na upalny dzień – trasa wiedzie głownie przez łąki, więc cienia będzie jak na lekarstwo. Pulwy najpiękniej prezentują się wiosną – można się wtedy cieszyć i kwiatami, i upojną zielenią, i wszechobecnymi ptakami. Aha, pamiętajcie o zabraniu ze sobą odpowiedniej ilości jedzenia i picia – po drodze trudno Wam będzie cokolwiek dokupić. 

I na koniec ważna sprawa – cały teren Pulw poprzecinany jest we wszystkich kierunkach kanałami, a łąki bywają podmokłe. W związku z tym mimo że jednolita z pozoru zieleń łąk może zachęcać do robienia skrótów czy modyfikacji trasy, raczej trzymajcie się szlaku, bo z pozoru zachęcająca dróżka może okazać się ślepym zaułkiem 🙂

Przez serce dawnych  Bagien: Sieczychy – Grądy Polewne

Sieczychy to typowa ulicówka, odnalezienie znaków zielonego szlaku nie sprawi Wam kłopotu. Niewielki parking samochodowy znajduje się np. przed szkołą. Swoją drogą, koniecznie nie omińcie budynku tej szkoły – budynek był niemym świadkiem tragicznej historii z okresu II wojny światowej – to właśnie tutaj w akcji Szarych Szeregów na posterunek straży granicznej śmierć poniósł Tadeusz Zawadzki „Zośka”. O wydarzeniu przypomina tablica pamiątkowa.

W miejscowości Sieczychy jest węzeł szlaków turystycznych – stąd ruszamy.
Zielony szlak zaraz za wsią skręca w lewo.

Po kilkuset metrach marszu przez Sieczychy w kierunku wschodnim zabudowania się kończą. Przy krzyżu i tablicy ze znakiem końca miejscowości szlak skręca w lewo. Po chwili dochodzimy do kolejnej wsi – Adamowo. Tam szlak znowu skręca w lewo i opuszcza drogę jezdną, a my przenosimy się w krainę zieleni.

Tereny dawnych bagien są chronione w ramach programu Natura 2000
Za miejscowością Adamowo szlak na dobre opuszcza asfaltową drogę
Zanurzamy się z morze zieleni.

Szczerze mówiąc, dzisiejsze Pulwy w niczym nie przypominają bulgocących bagien. Po tym, jak w XIX w. zostały zmeliorowane przez specjalnie sprowadzonych na te tereny osadników niemieckich, teren zamienił się w olbrzymie połacie łąk porośniętych soczystą zieloną trawą. Wyobraźcie sobie ciągnącą się kilometrami wędrówkę w zieleni – tak właśnie jest na Pulwach!

Teren Pulw zaczęli meliorować w XIX w. osadnicy niemieccy – Olędrzy
Miejsca dawnych domostw można poznać po podwyższeniach i … drzewach.
Pozostałością po bagnach jest kilkumetrowa warstwa czarniutkiego torfu
Zieleń jest dominującym kolorem dzisiejszej wycieczki.
Pulwy są najpiękniejsze wiosną.

To, że Pulwy dziś bagien nie przypominają, nie oznacza, że po bagnach nie został ślad – wręcz przeciwnie. Stałym i charakterystycznym elementem krajobrazu są gęsto przecinające Pulwy rowy melioracyjne. Gdy będziemy rozglądali się uważnie, wypatrzymy miejsca, na których stały dawne domy olędrów – budowano je na usypanych podwyższeniach, w obawie przed powodziami. Obecnie po dawnych domostwach zostały tylko drzewa i ledwo widoczne w terenie podwyższenia. Na Pulwach często spotyka się wierzby, wykorzystywane kiedyś przez olędrów w gospodarstwie i osuszaniu ziemi. Aha. I jeszcze jedna pamiątka po bagnach. Czarny torf, tu i ówdzie wyglądający spod trawy – jego pokłady mają tu ponoć grubość nawet 6 metrów!

Pulwy oplata misterna sieć kanałów

Od momentu opuszczenia asfaltu szlak wiedzie polną drogą, z dala od zabudowań ludzkich. Wokół zieleń jak okiem sięgnąć. Nie macie pojęcia, jak bardzo zmysły odpoczywają w takiej scenerii!  Tak, tego właśnie potrzebowaliśmy po tygodniach zdalnej pracy przez ekranem komputera. Jak dobrze, że tu wszystko – i wiatr, i zapach, i zmęczenie jest naprawdę!

Na trasie zdarzają się krótkie odcinki piaszczyste.
Nasze ślady za chwilę zostaną idealnie zatarte przez wiatr.
Rowy odwadniające spotykamy dziś co chwilę
Trytwą wśrod wilkin

Po ok. 6 km od Sieczych docieramy do niewielkiej, zagubionej wśród łąk miejscowości Grądy Polewne. Poza śpiewem ptaków nie słuchać żadnych odgłosów cywilizacji. Pora na pierwszy odpoczynek – najlepiej teraz, zanim jeszcze dojdziemy do wsi. Siadamy w rowie na trawie, wyciągamy upieczony na urodziny M. piernik (dzięki Ci, Mężu!) i termos z herbatą. Swoją drogą cała dzisiejsza wycieczka jest prezentem urodzinowym dla M. –  dzieci zostały z Babcią, a my najbardziej marzyliśmy o tym, żeby na kilka godzin móc po prostu ruszyć przed siebie.  

Pora na pierwszy odpoczynek

Grądy Polewne – Nury

Za miejscowością Grądy Polewne szlak opuszcza serce dawnych bagien. Opuszczamy trawiaste dukty i wchodzimy na łączące pobliskie wsie drogi gruntowe.  Za Grądami nieco zmienia się też krajobraz – rowów melioracyjnych jest już nieco mniej, pojawia się też inna roślinność poza roślinnością łąkową i wierzbami – od czasu do czasu można nawet spotkać małe zagajniki. Jeśli chodzi o atrakcyjność przyrodniczą wycieczki, ta na pewno była nieco większa na pierwszym odcinku trasy. Wierzcie jednak, że dla nas spacer jest nadal tak samo miły. Wokół zielono, nad głowami przelatują bociany, no i… mimo słonecznej majowej niedzieli przez kolejne kilometry nie spotykamy żywego ducha!

Jak pięknie na tle takiego krajobrazu prezentuje się rosnące samotnie drzewo!
Dzisiejsze gospodynie kurpiowskich bagien wyglądają mniej więcej tak
Grasz w zielone – dziś nawet szlak jest tego koloru!
Cała okolica to naprawdę wymarzone trasy rowerowe
Można pieszo, można na dwóch kołach
Na Pulwach czujemy się jak w Holandii!

We wsi Nury stuka nam dziesiąty kilometr wycieczki. Przed nami jeszcze droga powrotna, zarządzamy więc odwrót. Gdybyście zdecydowali się na dalszą wędrówkę zielonym szlakiem, uważajcie na przebieg trasy – w Nurach zielony szlak skręca w drogę asfaltową w lewo (skręt jest bardzo słabo oznaczony). Wytrwałych wędrowców zielone znaki po kolejnych kilku kilometrach doprowadzą do Narwi.

Niektóre kanały ledwo widać, inne są wyraźnie zaznaczone w terenie
To prawdziwy pomnik przyrody.
Wracamy. Najpierw jednak przyda się mały odpoczynek!
W miejscowości Nury szlak skręca w lewo w asfaltową drogę. Skręt jest bardzo słabo zaznaczony.
Zachwycamy się prostymi polnymi kwiatami
Maki – nasze ulubione!
Czyż nie jestem piękny?
Chaber też jest niczego sobie
Podczas dzisiejszej wycieczki spotkaliśmy niezliczone ilości bocianów
Pora obiadowa, nie przeszkadzać

Nury-Sieczychy

Wracamy tą samą trasą. W dwóch miejscach ścinamy zakręty szlaku, skręcając w polne drogi – miejsce skrótów wypatrzyliśmy na mapie podczas drogi jeszcze w tamtą stronę – zaoszczędzamy w ten sposób ok. 2 km. Dzięki skrótowi omijamy Adamowo i wychodzimy tuż obok szkoły w Sieczychach – akurat na wprost zaparkowanego samochodu!

Oznaczyliśmy sobie polną drogę prowadzącą na skróty do miejscowości Sieczychy
No to idziemy!
Pożegnanie z głównymi aktorkami dzisiejszego dnia
Łąki w okolicy Sieczych są chyba najbardziej malownicze
Polna droga do wsi Sieczychy

Wincentowo – cmentarz osadników niemieckich

Przy okazji wycieczki na Pulwy warto odwiedzić stary ewangelicki cmentarz osadników niemieckich. Cmentarz znajduje się na zalesionym pagórku w miejscowości Wincentowo. Olędrzy, sprowadzeni tu w XIX w. w celu meliorowania bagien, nie integrowali się z miejscową ludnością, miejsce pochówku też więc mieli odrębne. Dziś teren cmentarza jest ogromnie zaniedbany – odnosimy wrażenie, że zachowane nagrobki powoli pochłania roślinność. Szkoda. Na teren cmentarza nie prowadzi nawet mizerna ścieżka – nie mówiąc już o schodkach. Trzeba po prostu wdrapać się na pagórek – najlepiej iść prosto w górę tuż za tablicą informacyjną. Obecnie teren cmentarza odwiedzają głownie miejscowi zbieracze konwalii. Warto jednak zajrzeć tu w celach turystycznych – to ciekawe uzupełnienie wycieczki na Pulwy.

W miejscowości Wincentowo na wzgórzu znajduje się cmentarz dawnych niemieckich osadników
Tylko jeden nagrobek zachował się we w miarę dobrym stanie
Cmentarz znajduje się na leśnym wzgórzu i jest prawie niewidoczny z drogi.
Dawne nagrobki zarastają konwaliami…
Pożegnanie z bagnem Pulwy – ach, jak chciałoby się ruszyć tą droga na rowerze!

Ośrodek narciarski Donovaly – ferie z dziećmi na Słowacji

Donovaly

Słowackie ośrodki narciarskie kojarzą się nam głównie z miejscowościami położonymi pod Wysokimi i Niskimi Tatrami. Fanom białego szaleństwa najbardziej znany jest niewątpliwie jest Chopok, my jednak wybraliśmy znacznie bardziej kameralne Donovaly, położone między Niskimi Tatrami i Velką Fatrą.

Poza malowniczym górskim otoczeniem i przyjemnymi trasami zjazdowymi ośrodek ten ma też tę zaletę, że jest położony blisko atrakcji turystycznych środkowej części Słowacji. Przy okazji pobytu w Donovalach udało nam się zwiedzić trzy piękne miasta, które łączy górnicza przeszłość sięgająca średniowiecza. „Miedziana” Bańska Bystrzyca, „srebrna” Bańska Szczawnica i „złota” Kremnica znajdują się w zasięgu godzinnego dojazdu. Dwa ostatnie z wymienionych miast są wpisane na listę UNESCO, podobnie jak przepiękna górska wioska Vlkolinec, jedno z najbardziej malowniczych miejsc Słowacji.

Continue reading

Dolina Prądnika, Jura Krakowsko-Częstochowska

Ruiny Zamku Kazimierzowskiego, kameralny Ojców z uzdrowiskową zabudową z XIX w., a nade wszystko przepiękna Dolina Prądnika z zachwycającymi skałami i spektakularnymi punktami widokowymi. A to wszystko w pięknych jesiennych barwach podczas zaledwie siedmiokilometrowego spaceru! Continue reading

Karkonosze – piękniejsze zimą czy latem?

Karkonosze – piękniejsze zimą czy latem?

Najlepiej przekonać się samemu! Nie jesteśmy tacy pewni, czy nie zagłosowalibyśmy za pierwszą opcją! 🙂

Poniżej opis najpiękniejszych karkonoskich wycieczek w zimowej aurze. Trasy piesze powyżej granicy lasu są dobrze oznaczone tyczkami, zazwyczaj będą też przetarte. Przed wyruszeniem na szlak koniecznie sprawdzajcie komunikaty lawinowe (w Karkonoszach lawiny zimą się zdarzają!) i respektujcie zamknięte odcinki szlaków. Udanej wycieczki!

Continue reading

Połonina Caryńska zimą

Zimowa wycieczka na Połoninę Caryńską z najkrótszym dojściem z Przełęczy Wyżniańskiej to świetny plan na połowę ładnego zimowego dnia. Jeśli wyruszycie odpowiednio wcześnie, zdążycie jeszcze wyskoczyć na położone po drugiej stronie przełęczy Małą i Wielką Rawkę. Jeśli chodzi o samą połoninę, to można oczywiście ograniczyć się do samego wejścia zielonym szlakiem na grzbiet połoniny, a następnie zejścia tą samą drogą. My jednak zdecydowanie polecamy przejście całym grzbietem Połoniny Caryńskiej na oba jej skrajne wierzchołki.

Jeśli planujecie wycieczkę z dziećmi, przygotujcie się na nieco mozolne i mocno wyślizgane podejście i silny wiatr na grzbiecie – na połoninach chyba zawsze naprawdę mocno wieje! Z tego względu wycieczkę polecamy raczej rodzinom z nieco starszymi, co najmniej szkolnymi dziećmi, a najlepiej nastolatkami. Continue reading

Chorwacja z dziećmi – Dalmacja

Pomysły na dwutygodniowe rodzinne wakacje w środkowej Chorwacji

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o atrakcyjności Chorwacji jako miejsca wakacyjnego wypoczynku. Widoki przyprawiające o zawrót głowy, ciepłe morze, stareńkie miasteczka pamiętające czasy rzymskie. Kto raz tu przyjedzie, przepadnie! W związku z tym, że najbardziej lubimy atrakcje przyrodnicze, zdecydowaliśmy się na środkową część chorwackiego wybrzeża. Zakwaterowanie znaleźliśmy niedaleko Parku Narodowego Krka, co dawało nam możliwość odwiedzenia bardzo wielu atrakcyjnych pod względem przyrodniczym i krajobrazowym miejsc – i pięknych parków narodowych (Krka, Paklenica, Jeziora Plitwickie), i jezior w ogromnych lejach krasowych, i wyjątkowych wysp, takich jak „księżycowy” Pag, Dugi Otok z Parkiem Przyrody Telašćica czy Murter z edukacyjnym szlakiem podwodnym. Wycieczki przyrodnicze przeplataliśmy wypadami do wspaniałych zabytkowych miast – Splitu, Zadaru, Szybenika i Trogiru, plan zwiedzania układając pod możliwości młodszych turystów.

Continue reading