Rodzinne trasy kajakowe w okolicy Ostródy

Stare Jabłonki – kajakowy początek wakacji

Jeden z wiosennych długich weekendów jak od lat spędzamy z naszymi przyjaciółmi. Dzieciaki są zachwycone towarzystwem swoich rówieśników. W tym roku szczęście jest podwójne, bo wyjazd zbiega się z terminem zakończenia roku szkolnego. Nasz wypad jest więc wspaniałym początkiem wakacji!

Od dawna planowaliśmy rejs Kanałem Elbląskim. I nareszcie udało się! Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy na wyjeździe poprzestali na jednej atrakcji. W tym roku postawiliśmy na kajaki. Poniżej znajdziecie opisy trzech pięknych, krótkich tras kajakowych, odpowiednich dla początkujących kajakarzy w każdym wieku. Pod linkami do wycieczek znajdziecie garść wskazówek, o czym pamiętać, gdy planujecie spływ z dziećmi w różnym wieku.

Continue reading

Pulwy

Pulwy – szlakiem dawnych bagien

Wyobraźcie sobie bagna tak nieprzebyte, że przez wieki oddzielały od siebie Podlasie i Mazowsze, zapobiegając wzajemnemu mieszaniu się kultur. To Pulwy, czyli dawne bagna rozciągające się między Narwią a Puszczą Białą. Teren został osuszony dopiero w XIX w przez sprowadzonych w tym celu osadników niemieckich, zwanych Olędrami.  Dzisiejsze Pulwy to jeden z największych w Polsce obszarów łąkowych (ok. 60 km kw.). Koniecznie wybierzcie się tu, jeśli macie ochotę na kilkugodzinną wycieczkę przez morze zieleni. Trasę można przebyć pieszo lub na rowerze, w tym drugim wypadku  trzeba się jednak liczyć z kilkoma krótkimi piaszczystymi odcinkami. Długość wycieczki można dowolnie regulować.

Bagno Pulwy – łąki po horyzont

2020.05.17

Informacje praktyczne

Teren Pulw przecina zielony szlak pieszy, który wprowadza na serce dawnych bagien. Najlepiej podjechać samochodem do miejscowości Sieczychy (od Warszawy ok. 80 km, godzina jazdy bez korków), a następnie trzymać się zielonych znaków. Samochód można zostawić na parkingu niedaleko szkoły. Długość wycieczki możecie planować dowolnie –  według możliwości kondycyjnych i czasowych. Naszym zdaniem najbardziej malowniczy odcinek rozciąga się między sąsiadującą z Sieczychami wsią Adamowo a niewielką osadą Grądy Polewne (w jedną stronę ok. 5 km). My doszliśmy aż do miejscowości Nury – wróciliśmy tą samą trasą. Nasza wycieczka miała długość ok. 20 km. Gdyby ktoś miał ochotę na dłuższą wędrówkę, może iść zielonym szlakiem aż do Narwi – w takim wypadku, zakładając powrót do Sieczych, trzeba się będzie liczyć z pokonaniem ponad 30 km.

Pulwy. Charakterystycznym elementem krajobrazu są rowy melioracyjne.

Spaceru lepiej nie planować na upalny dzień – trasa wiedzie głownie przez łąki, więc cienia będzie jak na lekarstwo. Pulwy najpiękniej prezentują się wiosną – można się wtedy cieszyć i kwiatami, i upojną zielenią, i wszechobecnymi ptakami. Aha, pamiętajcie o zabraniu ze sobą odpowiedniej ilości jedzenia i picia – po drodze trudno Wam będzie cokolwiek dokupić. 

I na koniec ważna sprawa – cały teren Pulw poprzecinany jest we wszystkich kierunkach kanałami, a łąki bywają podmokłe. W związku z tym mimo że jednolita z pozoru zieleń łąk może zachęcać do robienia skrótów czy modyfikacji trasy, raczej trzymajcie się szlaku, bo z pozoru zachęcająca dróżka może okazać się ślepym zaułkiem 🙂

Przez serce dawnych  Bagien: Sieczychy – Grądy Polewne

Sieczychy to typowa ulicówka, odnalezienie znaków zielonego szlaku nie sprawi Wam kłopotu. Niewielki parking samochodowy znajduje się np. przed szkołą. Swoją drogą, koniecznie nie omińcie budynku tej szkoły – budynek był niemym świadkiem tragicznej historii z okresu II wojny światowej – to właśnie tutaj w akcji Szarych Szeregów na posterunek straży granicznej śmierć poniósł Tadeusz Zawadzki „Zośka”. O wydarzeniu przypomina tablica pamiątkowa.

W miejscowości Sieczychy jest węzeł szlaków turystycznych – stąd ruszamy.
Zielony szlak zaraz za wsią skręca w lewo.

Po kilkuset metrach marszu przez Sieczychy w kierunku wschodnim zabudowania się kończą. Przy krzyżu i tablicy ze znakiem końca miejscowości szlak skręca w lewo. Po chwili dochodzimy do kolejnej wsi – Adamowo. Tam szlak znowu skręca w lewo i opuszcza drogę jezdną, a my przenosimy się w krainę zieleni.

Tereny dawnych bagien są chronione w ramach programu Natura 2000
Za miejscowością Adamowo szlak na dobre opuszcza asfaltową drogę
Zanurzamy się z morze zieleni.

Szczerze mówiąc, dzisiejsze Pulwy w niczym nie przypominają bulgocących bagien. Po tym, jak w XIX w. zostały zmeliorowane przez specjalnie sprowadzonych na te tereny osadników niemieckich, teren zamienił się w olbrzymie połacie łąk porośniętych soczystą zieloną trawą. Wyobraźcie sobie ciągnącą się kilometrami wędrówkę w zieleni – tak właśnie jest na Pulwach!

Teren Pulw zaczęli meliorować w XIX w. osadnicy niemieccy – Olędrzy
Miejsca dawnych domostw można poznać po podwyższeniach i … drzewach.
Pozostałością po bagnach jest kilkumetrowa warstwa czarniutkiego torfu
Zieleń jest dominującym kolorem dzisiejszej wycieczki.
Pulwy są najpiękniejsze wiosną.

To, że Pulwy dziś bagien nie przypominają, nie oznacza, że po bagnach nie został ślad – wręcz przeciwnie. Stałym i charakterystycznym elementem krajobrazu są gęsto przecinające Pulwy rowy melioracyjne. Gdy będziemy rozglądali się uważnie, wypatrzymy miejsca, na których stały dawne domy olędrów – budowano je na usypanych podwyższeniach, w obawie przed powodziami. Obecnie po dawnych domostwach zostały tylko drzewa i ledwo widoczne w terenie podwyższenia. Na Pulwach często spotyka się wierzby, wykorzystywane kiedyś przez olędrów w gospodarstwie i osuszaniu ziemi. Aha. I jeszcze jedna pamiątka po bagnach. Czarny torf, tu i ówdzie wyglądający spod trawy – jego pokłady mają tu ponoć grubość nawet 6 metrów!

Pulwy oplata misterna sieć kanałów

Od momentu opuszczenia asfaltu szlak wiedzie polną drogą, z dala od zabudowań ludzkich. Wokół zieleń jak okiem sięgnąć. Nie macie pojęcia, jak bardzo zmysły odpoczywają w takiej scenerii!  Tak, tego właśnie potrzebowaliśmy po tygodniach zdalnej pracy przez ekranem komputera. Jak dobrze, że tu wszystko – i wiatr, i zapach, i zmęczenie jest naprawdę!

Na trasie zdarzają się krótkie odcinki piaszczyste.
Nasze ślady za chwilę zostaną idealnie zatarte przez wiatr.
Rowy odwadniające spotykamy dziś co chwilę
Trytwą wśrod wilkin

Po ok. 6 km od Sieczych docieramy do niewielkiej, zagubionej wśród łąk miejscowości Grądy Polewne. Poza śpiewem ptaków nie słuchać żadnych odgłosów cywilizacji. Pora na pierwszy odpoczynek – najlepiej teraz, zanim jeszcze dojdziemy do wsi. Siadamy w rowie na trawie, wyciągamy upieczony na urodziny M. piernik (dzięki Ci, Mężu!) i termos z herbatą. Swoją drogą cała dzisiejsza wycieczka jest prezentem urodzinowym dla M. –  dzieci zostały z Babcią, a my najbardziej marzyliśmy o tym, żeby na kilka godzin móc po prostu ruszyć przed siebie.  

Pora na pierwszy odpoczynek

Grądy Polewne – Nury

Za miejscowością Grądy Polewne szlak opuszcza serce dawnych bagien. Opuszczamy trawiaste dukty i wchodzimy na łączące pobliskie wsie drogi gruntowe.  Za Grądami nieco zmienia się też krajobraz – rowów melioracyjnych jest już nieco mniej, pojawia się też inna roślinność poza roślinnością łąkową i wierzbami – od czasu do czasu można nawet spotkać małe zagajniki. Jeśli chodzi o atrakcyjność przyrodniczą wycieczki, ta na pewno była nieco większa na pierwszym odcinku trasy. Wierzcie jednak, że dla nas spacer jest nadal tak samo miły. Wokół zielono, nad głowami przelatują bociany, no i… mimo słonecznej majowej niedzieli przez kolejne kilometry nie spotykamy żywego ducha!

Jak pięknie na tle takiego krajobrazu prezentuje się rosnące samotnie drzewo!
Dzisiejsze gospodynie kurpiowskich bagien wyglądają mniej więcej tak
Grasz w zielone – dziś nawet szlak jest tego koloru!
Cała okolica to naprawdę wymarzone trasy rowerowe
Można pieszo, można na dwóch kołach
Na Pulwach czujemy się jak w Holandii!

We wsi Nury stuka nam dziesiąty kilometr wycieczki. Przed nami jeszcze droga powrotna, zarządzamy więc odwrót. Gdybyście zdecydowali się na dalszą wędrówkę zielonym szlakiem, uważajcie na przebieg trasy – w Nurach zielony szlak skręca w drogę asfaltową w lewo (skręt jest bardzo słabo oznaczony). Wytrwałych wędrowców zielone znaki po kolejnych kilku kilometrach doprowadzą do Narwi.

Niektóre kanały ledwo widać, inne są wyraźnie zaznaczone w terenie
To prawdziwy pomnik przyrody.
Wracamy. Najpierw jednak przyda się mały odpoczynek!
W miejscowości Nury szlak skręca w lewo w asfaltową drogę. Skręt jest bardzo słabo zaznaczony.
Zachwycamy się prostymi polnymi kwiatami
Maki – nasze ulubione!
Czyż nie jestem piękny?
Chaber też jest niczego sobie
Podczas dzisiejszej wycieczki spotkaliśmy niezliczone ilości bocianów
Pora obiadowa, nie przeszkadzać

Nury-Sieczychy

Wracamy tą samą trasą. W dwóch miejscach ścinamy zakręty szlaku, skręcając w polne drogi – miejsce skrótów wypatrzyliśmy na mapie podczas drogi jeszcze w tamtą stronę – zaoszczędzamy w ten sposób ok. 2 km. Dzięki skrótowi omijamy Adamowo i wychodzimy tuż obok szkoły w Sieczychach – akurat na wprost zaparkowanego samochodu!

Oznaczyliśmy sobie polną drogę prowadzącą na skróty do miejscowości Sieczychy
No to idziemy!
Pożegnanie z głównymi aktorkami dzisiejszego dnia
Łąki w okolicy Sieczych są chyba najbardziej malownicze
Polna droga do wsi Sieczychy

Wincentowo – cmentarz osadników niemieckich

Przy okazji wycieczki na Pulwy warto odwiedzić stary ewangelicki cmentarz osadników niemieckich. Cmentarz znajduje się na zalesionym pagórku w miejscowości Wincentowo. Olędrzy, sprowadzeni tu w XIX w. w celu meliorowania bagien, nie integrowali się z miejscową ludnością, miejsce pochówku też więc mieli odrębne. Dziś teren cmentarza jest ogromnie zaniedbany – odnosimy wrażenie, że zachowane nagrobki powoli pochłania roślinność. Szkoda. Na teren cmentarza nie prowadzi nawet mizerna ścieżka – nie mówiąc już o schodkach. Trzeba po prostu wdrapać się na pagórek – najlepiej iść prosto w górę tuż za tablicą informacyjną. Obecnie teren cmentarza odwiedzają głownie miejscowi zbieracze konwalii. Warto jednak zajrzeć tu w celach turystycznych – to ciekawe uzupełnienie wycieczki na Pulwy.

W miejscowości Wincentowo na wzgórzu znajduje się cmentarz dawnych niemieckich osadników
Tylko jeden nagrobek zachował się we w miarę dobrym stanie
Cmentarz znajduje się na leśnym wzgórzu i jest prawie niewidoczny z drogi.
Dawne nagrobki zarastają konwaliami…
Pożegnanie z bagnem Pulwy – ach, jak chciałoby się ruszyć tą droga na rowerze!

Ośrodek narciarski Donovaly – ferie z dziećmi na Słowacji

Donovaly

Słowackie ośrodki narciarskie kojarzą się nam głównie z miejscowościami położonymi pod Wysokimi i Niskimi Tatrami. Fanom białego szaleństwa najbardziej znany jest niewątpliwie jest Chopok, my jednak wybraliśmy znacznie bardziej kameralne Donovaly, położone między Niskimi Tatrami i Velką Fatrą.

Poza malowniczym górskim otoczeniem i przyjemnymi trasami zjazdowymi ośrodek ten ma też tę zaletę, że jest położony blisko atrakcji turystycznych środkowej części Słowacji. Przy okazji pobytu w Donovalach udało nam się zwiedzić trzy piękne miasta, które łączy górnicza przeszłość sięgająca średniowiecza. „Miedziana” Bańska Bystrzyca, „srebrna” Bańska Szczawnica i „złota” Kremnica znajdują się w zasięgu godzinnego dojazdu. Dwa ostatnie z wymienionych miast są wpisane na listę UNESCO, podobnie jak przepiękna górska wioska Vlkolinec, jedno z najbardziej malowniczych miejsc Słowacji.

Continue reading

Dolina Prądnika, Jura Krakowsko-Częstochowska

Ruiny Zamku Kazimierzowskiego, kameralny Ojców z uzdrowiskową zabudową z XIX w., a nade wszystko przepiękna Dolina Prądnika z zachwycającymi skałami i spektakularnymi punktami widokowymi. A to wszystko w pięknych jesiennych barwach podczas zaledwie siedmiokilometrowego spaceru! Continue reading

Karkonosze – piękniejsze zimą czy latem?

Karkonosze – piękniejsze zimą czy latem?

Najlepiej przekonać się samemu! Nie jesteśmy tacy pewni, czy nie zagłosowalibyśmy za pierwszą opcją! 🙂

Poniżej opis najpiękniejszych karkonoskich wycieczek w zimowej aurze. Trasy piesze powyżej granicy lasu są dobrze oznaczone tyczkami, zazwyczaj będą też przetarte. Przed wyruszeniem na szlak koniecznie sprawdzajcie komunikaty lawinowe (w Karkonoszach lawiny zimą się zdarzają!) i respektujcie zamknięte odcinki szlaków. Udanej wycieczki!

Continue reading

Połonina Caryńska zimą

Zimowa wycieczka na Połoninę Caryńską z najkrótszym dojściem z Przełęczy Wyżniańskiej to świetny plan na połowę ładnego zimowego dnia. Jeśli wyruszycie odpowiednio wcześnie, zdążycie jeszcze wyskoczyć na położone po drugiej stronie przełęczy Małą i Wielką Rawkę. Jeśli chodzi o samą połoninę, to można oczywiście ograniczyć się do samego wejścia zielonym szlakiem na grzbiet połoniny, a następnie zejścia tą samą drogą. My jednak zdecydowanie polecamy przejście całym grzbietem Połoniny Caryńskiej na oba jej skrajne wierzchołki.

Jeśli planujecie wycieczkę z dziećmi, przygotujcie się na nieco mozolne i mocno wyślizgane podejście i silny wiatr na grzbiecie – na połoninach chyba zawsze naprawdę mocno wieje! Z tego względu wycieczkę polecamy raczej rodzinom z nieco starszymi, co najmniej szkolnymi dziećmi, a najlepiej nastolatkami. Continue reading

Chorwacja z dziećmi – Dalmacja

Pomysły na dwutygodniowe rodzinne wakacje w środkowej Chorwacji

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o atrakcyjności Chorwacji jako miejsca wakacyjnego wypoczynku. Widoki przyprawiające o zawrót głowy, ciepłe morze, stareńkie miasteczka pamiętające czasy rzymskie. Kto raz tu przyjedzie, przepadnie! W związku z tym, że najbardziej lubimy atrakcje przyrodnicze, zdecydowaliśmy się na środkową część chorwackiego wybrzeża. Zakwaterowanie znaleźliśmy niedaleko Parku Narodowego Krka, co dawało nam możliwość odwiedzenia bardzo wielu atrakcyjnych pod względem przyrodniczym i krajobrazowym miejsc – i pięknych parków narodowych (Krka, Paklenica, Jeziora Plitwickie), i jezior w ogromnych lejach krasowych, i wyjątkowych wysp, takich jak „księżycowy” Pag, Dugi Otok z Parkiem Przyrody Telašćica czy Murter z edukacyjnym szlakiem podwodnym. Wycieczki przyrodnicze przeplataliśmy wypadami do wspaniałych zabytkowych miast – Splitu, Zadaru, Szybenika i Trogiru, plan zwiedzania układając pod możliwości młodszych turystów.

Continue reading

Alpy Wiedeńskie, czyli gdzie Freud chadzał piechotą

Alpy Wiedeńskie obejmują kilka niewielkich masywów górskich położonych zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Wiednia. To świetne miejsce na kilkudniowy wypad, szczególnie dla rodzin z dziećmi. Zwykle mijamy te okolice, pędząc w stronę wyższych alpejskich regionów, a tymczasem okolice Dolnej Austrii mogą być świetnym celem samym w sobie. Zresztą zobaczcie sami! Continue reading

Wysokie Taury – szlaki dla każdego

Wysokie Taury – od rodzinnych wycieczek po wyprawy na trzytysięczniki

Wbrew temu, co może się wydawać na podstawie dostępnych w Internecie relacji, Wysokie Taury nie ograniczają się tylko do Grossglocknera i Grossvenedigera, na które wstęp mają tylko turyści o najwyższym stopniu umiejętności. Wysokie Taury to góry dla każdego. Rodziny z dziećmi zachwycą się ścieżkami edukacyjnymi, prowadzącymi przez zielone hale, a nawet dochodzącymi do podnóża lodowców. Amatorzy schroniskowej włóczęgi połkną bakcyla przełęczowej turystyki międzyschroniskowej, a górołazi poszukujący mocniejszych wrażeń będą mieli do dyspozycji ciekawe ferraty i wyprawy na lodowcowe trzytysięczniki. Poniżej przedstawiamy kilka propozycji tras o różnym stopniu trudności – od spacerowych szlaków po ferraty i wyprawy na trzytysięczniki.

Continue reading

Dolomity Lienzkie – ferraty

Ferraty w Dolomitach Lienzkich

Dolomity Lienzkie to urokliwe austriackie pasmo górskie położone między Wysokimi Taurami a Alpami Karnickimi, rzut beretem od włoskich Dolomitów. W przeciwieństwie do bardziej znanych włoskich koleżanek tutaj na szlakach panuje pustka, a widoki są równie piękne. Rozmach sięgających nieba szczytów i turni w połączeniu z kameralną atmosferą tego niewielkiego pasma górskiego tworzy bardzo przyjemną w odbiorze mieszankę.

Dolomity Lienzkie to prawdziwy raj dla miłośników ferrat. Żelaznych perci jest tu wyjątkowo dużo jak na tak niewielką powierzchnię. To jednak wcale nie znaczy, że wielbiciele pieszych wędrówek nie znajdą tu czegoś dla siebie, wręcz przeciwnie! Wiele szlaków wyprowadza na widokowe przełęcze i szczyty bez konieczności korzystania ze sprzętu autoasekuracyjnego. Wystarczą dobre buty, kondycja, humor i ewentualnie kijki trekkingowe, szczególnie na piarżystych odcinkach szlaków.

Continue reading