Trolltunga, czyli słynny Język Trolla

Na tę wycieczkę czekaliśmy od początku wyjazdu do Norwegii. Wiadomo, popularność szlaku i miliony zdjęć charakterystycznej skały zawieszonej 700 metrów nad taflą jeziora robią swoje. Czy Język Trolla nas rozczarował? Po stokroć nie! Sam widok tytułowej skały naprawdę wygląda jak na folderach turystycznych, a nawet lepiej! I – co ważne – atrakcyjność całej wycieczki nie sprowadza się do punktu końcowego. Cała trasa do Języka Trolla to po prostu przepiękny trekking w niesamowitym otoczeniu gigantycznych ogładzeń polodowcowych i urokliwych stawków!

Szlak na Trolltunga – Język Trolla

2025.08.19

Trolltunga – charakterystyczną skała, która komuś całkiem zresztą trafnie skojarzyła się z wysuniętym językiem trolla, leży na wysokości ok. 1100 m n.p.m., 700 m powyżej tafli jeziora Ringedalsvatnet, obramowanego stromymi skalistymi skałami. Widoki są naprawdę obłędne, a widok na naturalną platformę skalną zawieszoną nad kikusetmetrową przepaścią robi ogromne wrażenie!

Punktem startu szlaku jest miejscowość Skjeggedal, położona niedaleko Oddy.

Pełna długość szlaku to 27,5 km (w obie strony) i nieco ponad ok. 800 m przewyższenia, bo mimo że różnica wysokości między celem a punktem startu jest mniejsza, po drodze sporo idzie się góra-dół. Czas przejścia jest szacowany na ok 10-12 godzin.

Świetna opcją skrócenia wycieczki jest podjazd na górny parking (P3) busem, bilety jednak trzeba rezerwować wcześniej na stronie internetowej. Dzięki temu oszczędzamy ponad 400 m przewyższenia i 3,5 km (w jedną stronę) wędrówki nudnymi serpentynami asfaltowej drogi. Choć w teorii można też załapać się na miejsce na parkingu P3, w praktyce graniczy to z cudem, szczególnie w sezonie – jest tam tylko 30 miejsc, więc rezerwacji trzeba dokonywać z wielotygodniowym wyprzedzeniem.

Podobno do 2011 roku na trasie między P2 i P3 kursowała kolejka linowo-terenowa, ale ze względu na zły stan techniczny została rozebrana.

Szlak sam w sobie nie jest trudny, nie ma dużych stromizn, jest bardzo czytelnie oznaczony. Przez dużą część trasy idzie się po niesamowitych ogładzeniach pplodowcowych. Jeśli znacie i kochacie Tatry, to wyobraźcie sobie Dolinę Pięciu Stawów Spiskich, tylko taką zwielokrotnioną i podniesioną do potęgi.

Główna trudnością szlaku jest jego długość. Szkak wymaga naprawdę dobrej kondycji. Najmłodszym członkiem naszej wycieczki był 11-letni Grześ, który świetnie dał sobie radę, my jednak jestesmy rodziną od zawsze bardzo aktywną i dużo chodzącą po górach. Wracając, widzieliśmy sporo dorosłych turystów walczących z każdym krokiem.

Nam cała wycieczka zajęła niemal 9 godzin. Korzystaliśmy z podjazdu shuttle busem na parking P3 i potem wieczorem z parkingu P3 na P2. W 2025 roku budy kursowały od 6:30 do 19:00. Można było kupić bilet wcześniej przez Internet lub na miejscu.

Wybierając się na Język Trolla pamiętajcie, że po drodze nie ma jak uzupełnić zapasów jedzenia, więc jedzonko i picie na cały dzień trzeba zabrać ze sobą.

Nasze wrażenia z wycieczki? Znakomite! Pogoda do tego trafiła nam się jak na zamówienie, co – jak wiemy po dwóch tygodniach zwiedzania Norwegii – wcale nie jest takie oczywiste. Poniżej szczegółowa fotorelacja – było przepięknie!

Ruszamy po podjechaniu busem na P3 Magelitopp.

Mijamy polodowcowe jeziorka i oczywiście norweskie hytte, czyli domki letniskowe.

Główne podejście pokonujemy podczas pierwszej porcji wędrówki.

Wspinamy się po lodowcowych ogładzeniach.

Za nami majaczą lodowce parku narodowego Folefonna.

Pierwszy postój w jednej trzeciej trasy.

Wielokrotnie mijamy dzisiaj polodowcowe jeziorka.

Szlak malowniczo wije się pomiedzy nimi.

Za nami ciągle majaczy w tle lodowiec Folgefonna.

Przed nami widać już też jezioro Ringedalsvatnet.

Chmury pięknie prezentują swoje odbicie w Ringeadalsvatnet.

Próbujemy wypatrzeć Trolltungę, ale jeszcze jej nie widać.

Szykujemy się na obiad na szlaku.

Liofy podano!

Imponujące parosetmetrowe urwiska ponad jeziorem Ringedalsvatnet.

Jest przed nami nasz cel! Widać już nawet kolejkę ludzi do zdjęcia na Trolltundze

Ostatni fragment szlaku prowadzi przez iście księżycowy krajobraz.

Nie ma tu praktycznie żadnej roślinności.

Kolejka ludzi po południu powoli się zmniejsza, ale nadal jest spora.

Fotografowie w blokach startowych, teraz po kolei robimy wypad na Trolltungę.

Na Języku Trolla!

Różne wersje rodzinnych fotek.

Wszyscy chcemy mieć miejsce w tym miejscu!

Odpoczynek w drodze powrotnej. Wracamy tą samą trasą.

My wracamy, a inni nocują przy szlaku w takich fancy kapsułach, albo po prostu w namiotach.

Nie możemy się rozstać z widokiem na Romsdalsvatnet. Jest tu po prostu przepięknie!

Wracamy tą samą drogą, nadal zachwycając się urokiem dzisiejszej wędrówki.

Tutejsze szczyty nie przekraczają z reguły 1500 m n.p.m.

Dzisiejszy szlak prowadzi głównie po wszechobecnych ogładzeniach lodowcowych.

Po takich całych polach ogładzeń schodzimy w stronę przystanku busa przy parkingu P3.

Zestawienie informacji o szlaku na Język Trolla.
To był cudowny dzień!

W Norwegii spędziliśmy całe trzy tygodnie. Dokładne fotorelacje z innych naszych wycieczek po tym pięknym kraju znajdziecie tutaj :)