Las Kabacki

Rezerwat przyrody „Las Kabacki” im. Stefana Starzyńskiego

24 maja 2017, środa

Od rana się chmurzy, potem lokalne oberwania chmury – jedno ok. 11:00 i jedno ok. 16:00, 17 stopni

Idealne miejsce na randkę we dwoje? Na rodzinny relaks z dziećmi? Las Vegas? Las Palmas? Nie, Las Kabacki! Dojazd jest banalnie prosty: wsiadamy do metra, wysiadamy na ostatniej stacji i … już jesteśmy! Przed nami inny świat!

To, że obecnie tuż obok stacji metra i tętniącego życiem miasta możemy cieszyć się sielską leśną scenerią, zawdzięczamy prezydentowi Warszawy Stefanowi Starzyńskiemu, z którego inicjatywy hrabia Adam Branicki w 1938 r. odsprzedał obszar lasu miastu z przeznaczeniem na użytkowanie publiczne. Las Kabacki, a właściwie rezerwat przyrody „Las Kabacki” im. Stefana Starzyńskiego, pozostałość dawnej Puszczy Mazowieckiej, to obecnie największy rezerwat województwa mazowieckiego – jego długość dochodzi do 5, a szerokość do 3 km.

Dzisiejszą randkę organizujemy spontanicznie i w ostatniej chwili – oboje mamy okazję wyrwania się wcześniej z pracy, a Grzesia od Pani Małgosi zgadza się przejąć Babcia. Dobra nasza! Spotykamy się przy końcowej stacji metra Kabaty. Zaczynamy od porządnego obiadu, bo w planach co najmniej kilkunastokilometrowa przechadzka. Pierogarnia Zapiecek sprawdza się do tego celu znakomicie – jest przyjemnie i smacznie. Potem już szybko zmieniamy buty na sportowe, wrzucamy na plecy plecak i w długą!

Przechodzimy obok stacji techniczno-postojowej pociągów metra, ale to już ostatni bastion miasta. Z każdą chwilą cywilizacja coraz bardziej zostaje za nami. Planujemy leśnymi ścieżkami okrążyć las dookoła, ale w połowie drogi pogoda płata nam figla – rzęsisty deszcz zmusza nas do okrojenia spaceru. W końcu w przybliżeniu pokonujemy pieszo ok. 10-kilometrową trasę biegową. Przez pierwsze dwie godziny pogoda jest jednak całkiem przyzwoita, a jedyne, co przeszkadza, to chmary wygłodniałych komarów – że też nie pomyśleliśmy o jakimś repelencie. Jak przyjemnie tak iść przed siebie! Po porannym deszczu zieleń liści jest nasycona i soczysta. To prawdziwy odpoczynek dla oczu.

Najbliższe stacji metra wejście do rezerwatu.

Przed nami dłuuuga droga. Ale jaka piękna!

Las Kabacki odpoczywa po deszczu.

Kałuże są prawdziwą ozdobą drogi.

Szkoda, że restauracja pusta.

Mogiła nieznanego żołnierza AK

Orientację ułatwiają drewniane drogowskazy.

Ścieżka zdrowia doda.

Oj, doda!

Drzewostany Lasu Kabackiego znacznie ucierpiały podczas wojen światowych. Obecnie trwają prace mające na celu przywrócenie naturalnego składu gatunkowego. Idziemy przez las mieszany, w przeważającej części liściasty – poza sosnami często spotkać można buki, brzozy, dęby, jesiony i klony. W Lesie Kabackim rośnie ponad 220 gatunków roślin, w tym aż 17 gatunków mchów. Kto ma szczęście, może spotkać sarny, zające, dziki, lisy czy łasice. Dużym problemem dla zwierząt jest jednak brak korytarzy ekologicznych, które pomogłyby w różnicowaniu genetycznym potomstwa.

Najpierw kierujemy się na zachód, w kierunku skarpy wiślanej nad dawną pradoliną Wisły. To chyba najciekawszy przyrodniczo fragment lasu. Dobrze widać zachowane naturalne wąwozy. Aż trudno uwierzyć, że cały czas jesteśmy na terenie miasta! Po chwili myszkowania po skraju lasu odbijamy w kierunku Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej Lasów Miejskich Warszawy. To miejsce ze wszech miar warte odwiedzenia z dziećmi.  Obiekt został wybudowany tuż przy zabytkowej drewnianej leśniczówce z 1890 r. Od maja 2015 r. placówka proponuje dzieciom i młodzieży ciekawe programy edukacyjne i cieszy się sporą popularnością! My dziś nie zaglądamy do środka, ale z przyjemnością patrzymy na zagospodarowanie terenu przed budynkiem – kolorowe tablice edukacyjne, ścieżka zmysłów, polanka edukacyjna – klasycznie, przyjaźnie, z pomysłem – musimy przyjechać tu z dziećmi! Wszystkie potrzebne informacje można sprawdzić tutaj: http://lasymiejskie.waw.pl/Centrum_Edukacji

Schodzimy ze skarpy wiślanej.

Zachowały się tu naturalne wąwozy.

Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej zaprasza!

Przestrzeń na zewnątrz jest przyjaźnie i ciekawie zaaranżowana.

Zabytkowa drewniana leśniczówka z 1890 r.

Spod centrum edukacji ruszamy na wschód. Idziemy skrajem polany rekreacyjnej. Pogoda niepewna, środek tygodnia – teraz tu pusto, ale w pogodne weekendy wiaty i miejsca ogniskowe są oblegane przez tłumy. Po chwili polana zostaje za nami, a my idziemy bardzo przyjemnym skrajem lasu. Po prawej las, po lewej pola uprawne – czy my naprawdę jesteśmy w Warszawie? Przyśpieszamy kroku, bo czarna chmura przed nami ciemnieje coraz bardziej.

Po drodze odwiedzamy jeszcze miejsce tragicznej katastrofy lotniczej z 1987 r. Obecnie nie widać już ogromnych zniszczeń drzewostanów, które ponoć są jednak wciąż doskonale widoczne z lotu ptaka. Tablica upamiętniająca, znicze, krzyż, drewniane ławki i wokół szumiące drzewa. Obecny spokój tego miejsca jaskrawo kontrastuje z ogromem katastrofy i bezmiarem ludzkich tragedii.

Polana rekreacyjna to bardzo popularne miejsce w Lesie Kabackim. Dziś z racji pogody świeci pustkami.

My ruszamy dalej taką piękną drogą.

Parada równości.

Idziemy uroczym skrajem lasu.

Grasz w zielone?

Ławeczka dla zakochanych.

Dzisiaj leśne drogi świecą pustkami, ale w ciepłej porze roku to rzadki widok.

Którą drogę wybrać?

Miejsce katastrofy lotniczej z 1987 r.

Kilkanaście dni temu wypadała 40. rocznica tragedii.

Rozpada się? Nie rozpada? No niestety, zaczyna lać. Najpierw idzie się zupełnie nieźle, ale po chwili korony drzew zaczynają przepuszczać ciężkie krople. Ale pada! Uciekamy w gęstwinę i  chowamy się pod parasolami. Postój się przyda, bo idziemy już bez przerwy od ponad 2 godzin. A może zaraz przestanie padać?

Oczywiście nie przestało. Postaliśmy, postaliśmy, aż wreszcie uzbrojeni w kurtki z membraną i parasole z bólem serca ruszyliśmy w stronę samochodu. Szkoda, że nie udało się przejść drugiej części zaplanowanej trasy. No ale nic, uda się następnym razem. Z dzieciakami na rowerach! Od czasu do czasu mijamy przemoczonych do suchej nitki rowerzystów. Ci to dopiero zmokli!

Las Kabacki widziany spod parasola – jest równie pięknie!

Mimo że ciągle pada i pada…

Nam wesoło!

Wracamy na parking w zupełnie przemoczonych butach, ale z szerokimi uśmiechami na twarzach. Ale mieliśmy fajną randkę! To miasto, a tam las – ale to niesamowite! Najbardziej chyba podobało się nam to, że wycieczka do Lasu Kabackiego była jak przejście na drugą stronę lustra. Las przylega do miasta jak kawałek puzzli z innej układanki. Dojeżdżamy na miejsce metrem, ruch na ulicach, centra handlowe, a po kilku krokach dookoła tylko zieleń i drzewa. Przez las przebiegają trzy szlaki turystyczne – czerwony (z Pyr do Powsina), zielony (do Ciszycy) i niebieski (do Zalesia Górnego). Ich przebieg można sprawdzić na geoportalu szlaków turystycznych Mazowsza PTTK (http://szlakimazowsza.gis.geo.uj.edu.pl/). Dodatkowo turyści mają do dyspozycji dwie wyznaczone trasy biegowe (5 i 10 km) oraz dwie ok. 4-kilometrowe ścieżki przyrodnicze z tablicami informacyjnymi i miejscami odpoczynku – jedna zaczyna się przy ulicy Rydzowej, a druga – przy Moczydłowskiej. Dobrzy piechurzy mogą prosto z Lasu Kabackiego przejść do Parku Kultury i Wypoczynku i do Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie. Sieć ścieżek sieka las na niemal idealne kwadraty, jednak wbrew pozorom można się w nim zgubić – na szczęście co kawałek znajdują się mapki i schematy ułatwiające orientację w terenie.

Wiele ciekawych informacji na temat Lasu Kabackiego (np. o tym, że na jego terenie trwały w latach 30. XX w. prace nad złamaniem słynnego kodu Enigmy, o urządzonym tu w XIX w. zwierzyńcu i wiele informacji przyrodniczych) można znaleźć na stronie http://www.haloursynow.pl/artykuly/las-kabacki-925-hektarow-historii-natury-i-przyjem,1576.htm

Warto pamiętać, że z uwagi na dogodny dojazd Las Kabacki jest jednak bardzo popularnym miejscem rekreacji warszawiaków – jeśli poszukujemy ciszy i spokoju, najlepiej wybrać się tu przed południem w środku tygodnia lub … w dzień z brzydką pogodą. Jak my!

Nasza dzisiejsza trasa.