Pętla z Izabelina 19 km – Kampinoski Park Narodowy

Nie jest to może trasa wiodąca przez najdziksze ostępy Puszczy Kampinoskiej, ale można ją problemu przejechać rowerem albo wózkiem dziecięcym. Świetnie nadaje się na parogodzinny spacer tuż za granicami miasta.

Izabelin – Lipków – Mały Truskaw – Pociecha – Sieraków – Izabelin

13 września 2017 r.

Za niespełna miesiąc planujemy pierwszy start w maratonie pieszym w Puszczy Kampinoskiej (relacja z maratonu tutaj). Zgłoszenia wysłane, trasa już wisi na stronie wydarzenia, czas na trening! Dzisiejsze okienko zawodowo-pogodowe wykorzystujemy na przejście fragmentu planowanej trasy maratonu. To całkiem niezły pretekst do wyrwania się na leśny spacer we dwoje:)

Z parkingu obok Centrum Edukacji KPN w Izabelinie ruszamy na wschód. Najpierw trasą ścieżki edukacyjnej, a następnie niebieskim szlakiem, który wkrótce zaczyna lawirować po ulicach i leśnych ścieżkach Izabelina. Dobrze, że dzisiaj przyszliśmy tu na rekonesans, bo szlak bardzo kluczy i można łatwo go zgubić, co byłoby wysoce prawdopodobne przy emocjach towarzyszących maratonowi 😉

Izabelin. Tu ma swój początek ścieżka edukacyjna.
Najpierw szlak kieruje się na wschód.
Dalej trzymamy się niebieskich znaków.
Symbol KPN w wersji Minecraft:)
Cmentarz wojenny w Lipkowie.
Park narodowy wyszedł na ulice🙂

Mijamy bardzo zachęcająco wyglądającą polanę turystyczną w Lipkowie – turystyczne grille, wiaty, ogromny plac zabaw – musimy tu przyjechać z dzieciakami! Później nareszcie zagłębiamy się w las. Leśną drogą od razu lepiej się idzie. Bliskość Warszawy i okolicznych miejscowości sprawia, że nawet w środku tygodnia na szlakach jest sporo osób. Dzisiaj pełno tu grzybiarzy, widzimy całe grupy przeszukujące okoliczne zarośla. My oczywiście przykładnie podziwiamy grzyby tylko ze szlaku:)

Na szlakach dzisiaj spotykamy wielu grzybiarzy.
Czy nie piękna ta droga?
My na grzyby polujemy dzisiaj tylko aparatem!
Jeszcze lato, ale jesień za progiem.
Piękny świecznik rozgałęziony przypomina rafę koralową.
Tam grzyby i tu grzyby!.
Prawdziwe mrowicho!
Przeszkoda na drodze:)
Czy nie jestem piękny ?
Grzyby dzisiaj spotykamy chyba we wszystkich możliwych odsłonach.

Małym Truskawiu skręcamy na północ w drogę jezdną w stronę Truskawia i dalej, już niebieskim szlakiem, ale nadal drogą, idziemy do Pociechy. Tu skręcamy na wschód i zielonym szlakiem idziemy w stronę Posady Sieraków. Po dwóch kilometrach skręcamy razem z główniejszą drogą lekko w prawo do Sierakowa. Tu znowu spory fragment musimy zasuwać asfaltem, by w końcu czarnym szlakiem wrócić na parking w Izabelinie.

Drogą do Truskawia.
Między Małym Truskawiem a Truskawiem.
Pierwsze oznaki jesieni.
Dąb w Pociesze – to przy nim skręcamy na wschód.
Teraz trzymamy się znaków zielonego szlaku.
Opuszczamy znakowany szlak, kierując się główniejszą drogą do Sierakowa.
Ten odcinek prowadzi drogą pożarową nr 45.

Jesień zbliża się wielkimi krokami – widać to także na naszej trasie. Liście powoli żółkną, a brzozowe nawet już zaścielają leśne dróżki. Jak zwykle szkoda nam odchodzącego lata. Pociesza nas chyba tylko perspektywa pięknych jesiennych plenerów fotograficznych ;-).

Do Poleskich Dębów 22,5 km – Kampinoski Park Narodowy

Północny szlak krawędziowy, zwłaszcza okolice Poleskich Dębów, to jedno z najpiękniejszych miejsc na jesienny spacer po Puszczy Kampinoskiej. W tym roku trochę się spóźniliśmy – piękne barwy na drzewach najlepiej podziwiać w połowie października, ale brodzenie po szeleszczącym dywanie z dębowych liści też miało wiele uroku. Można dojść tutaj od Leoncina, ale my wybraliśmy dłuższą, 22-kilometrową pętelkę Stara Dąbrowa – Posada Cisowe – Poleskie Dęby – Czarna Woda – Stara Dąbrowa. Tą trasą zaczynamy powtarzanie naszych ulubionych kampinoskich spacerów. Przeszliśmy ją – bagatela – 12 lat temu! Czyli w zupełnie innej epoce – bez dzieci, ale za to z naszą psiną Regusią. Teraz było… inaczej, ale też bardzo malowniczo!

Jesienny spacer ze Starej Dąbrowy do Poleskich Dębów

5 listopada 2016

Ruszamy z parkingu obok Ośrodka Szkolenia Wolontariuszy ZHP w Starej Dąbrowie. Dojazd z warszawskiej Woli zajmuje ok. 45 minut. Dzisiaj (tak jak dwanaście lat temu) idziemy bez dzieci, bo trasa dla nich za długa, a my akurat mamy świetną okazję wyrwać się na kilka godzin we dwoje. Tymo pojechał na weekendowy kurs zastępowych, Sebuś spędza dzień z babcią w kinie, a Grzesiem zgodziła się zająć p. Małgosia. A my… ruszamy!

Pierwsze osiem kilometrów pokonujemy niebieskim szlakiem w kierunku zachodnim. Przez ponad kilometr biegnie on razem z żółtym szlakiem, którym wrócimy na miejsce po zamknięciu pełnej pętli.

Głaz upamiętniający wycieczkę profesora Kulwiecia w 1907 r.
Wydmy w okolicach Starej Dąbrowy należą do najokazalszych w Puszczy.
Na rozgałęzieniu teraz wybieramy niebieski szlak, żółtym wrócimy na koniec wycieczki.

Przez pierwsze pół godziny mamy niezłą rozgrzewkę, bo trasa prowadzi grzbietami naprawdę okazałych wydm, kilka razy wznosząc się i opadając o dobrych kilkadziesiąt metrów. Do naprawdę świetna trasa na nizinną zaprawę przed wypadem w góry!

Ścieżka szczytami wydm to jedna z najbardziej malowniczych części dzisiejszego szlaku
Kampinoskie wydmy są ewenementem na skalę europejską.

Po ok 30 minutach szlak sprowadza z wydm na asfaltową drogę łączącą Starą Dąbrowę z Górkami. Przez chwilę idziemy skrajem lasu. Na szczęście niedługo droga jezdna skręca w lewo do miejscowości Górki, a my idziemy dalej na zachód, trzymając się znaków niebieskiego szlaku.

Chwilę idziemy drogą łączącą Starą Dąbrowę z Górkami.
Od czasu do czasu mijamy osamotnione gospodarstwa

Po około 8 km dochodzimy do rozstaju szlaków Posada Cisowe, gdzie skręcamy w prawo (na północ) i zmieniamy kolor szlaku na żółty. Nie ma tu ani wiaty, ani ławeczki (zwykle można je znaleźć w okolicy punktów węzłowych kampinoskich szlaków), więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko znaleźć miejsce na odpoczynek w terenie. Wkrótce znajdujemy odpowiedni pień brzozy i przez dłuższą chwilę delektujemy się gorącą herbatką i pysznymi kanapkami. Przy dzisiejszej temperaturze konieczne było zakładanie dodatkowej warstwy ubrania na czas postoju, bardzo też przydał się termos z czymś ciepłym do picia.

Obszar ochrony ścisłej Krzywa Góra
Zarastające polany są bardzo urokliwe.
Po skręcie na północ w żółty szlak pora na postój. Za nami 8 km.

Z zapasem nowych sił przyspieszamy kroku, nasycając się ciszą zakłócaną tylko przez szelest liści pod nogami. Przez ponad pięć godzin wędrówki spotkaliśmy dzisiaj zaledwie kilka osób. To zaleta szlaków bardziej oddalonych od Warszawy. W tej okolicy podobno jest jeden z wielu mateczników puszczańskiej fauny. Nam udaje się wypatrzyć wyraźne ślady łosia (a właściwie dwóch), które szły kilkadziesiąt metrów naszym szlakiem niedługo przed nami.

Na drodze widać wyraźne ślady łosia.
Musiał tędy iść niewiele przed nami.

Po kolejnych kilkudziesięciu minutach dochodzimy do następnego węzła szlaków. Znowu skręcamy w prawo (na wschód) i zmieniamy kolor szlaku na zielony.

Zaraz skręcimy w prawo w Północny Szlak Krawędziowy (zielone znaki)
Pytanie za 100 punktów – co to za grzyb?
Stąd zaczyna się najpiękniejszy liściasto-jesienny odcinek dzisiejszej trasy

Ten fragment Północnego Szlaku Krawędziowego to najbardziej malowniczy odcinek naszej dzisiejszej wędrówki. Już po kilkuset metrach docieramy do Poleskich Dębów. Ponad dwustuletnie olbrzymy spoglądają na nas dostojnie. Niestety, trudno objąć ich rozmiar i piękno obiektywem… trzeba je po prostu zobaczyć na własne oczy!

Poleskie Dęby w uroczysku Denny Las.
Dęby mają ponad 200 lat.
Kształt drzew wskazuje na to, że kiedyś otaczała je polana.
Obwody Poleskich Dębów dochodzą do 4 m

Ten odcinek szlaku jest wyjątkowo piękny jesienią, bo otaczają nas urozmaicone drzewostany liściaste. Cały czas brodzimy w liściach, a zmienia się tylko kolorystyka i faktura dywanu, po którym kroczymy.

Kto powiedział, że bawić się mogą tylko dzieci?
Rzut oka za siebie.
Gdzieniegdzie zachowały się jeszcze piękne kolory jesieni.
Oj, musimy schować aparat, bo daleko nie zajdziemy
Idealny kamuflaż
Kolor liści jest tak intensywny, że mamy wrażenie, że świeci na nie słońce.
OOŚ Czarna Woda – kiedyś podobno płynęła tędy struga.
A w liściach pływają … krokodyle!

Ostatnio zawitaliśmy tutaj w ostatniej dekadzie października, kiedy jeszcze więcej liści było na drzewach – wierzcie, istna feeria barw. Ale dzisiaj i tak jest przepięknie. Kilkaset metrów przed kolejną zmianą koloru szlaku i kierunku wędrówki spotykamy miłą ławeczkę, która zachęca do odpoczynku. Chętnie zjadamy resztę kanapek, popijając herbatą z drugiego termosu. Chwilo, trwaj!

Pod nogami dywan dębowych liści
W Czarnej Wodzie urządzamy sobie drugi odpoczynek.
Ławeczka jak na zamówienie. Przyda się po 16 km w nogach.

Ostatnie kilometry wycieczki nie są może już tak urocze, bo niebo pokrywa coraz grubsza warstwa chmur. Powoduje to odczucie nadchodzącego zmierzchu (a dopiero dochodzi 15:00). No cóż – uroki listopadowej włóczęgi… Po skręcie w żółty szlak kierujemy się na południe. Ścieżka dość mocno kluczy po różnych leśnych drogach krzyżujących się pod różnymi kątami. Idziemy m.in. Kościelną Drogą (jedną z wielu dróg tej nazwy w Puszczy). Pomiędzy kolejnymi zakrętami szlaku spotykamy zapomnianą opuszczoną leśniczówkę. Aż chciałoby się zajrzeć do środka!

Mijamy opuszczoną leśniczówkę, jak nam się wydaje.

Szlak poprowadzony jest bardzo wygodnie i sprawnie dochodzimy do znanych już obszarów ochrony ścisłej „Wilków” i „Biela” oraz połączenia z niebieskim szlakiem, którym rozpoczynaliśmy naszą dzisiejszą wędrówkę. Teraz jeszcze tylko nieco ponad kilometr spaceru po wydmach i jesteśmy już przy samochodzie. Było naprawdę CUDOWNIE!

Torfowisko obszaru ochrony ścisłej Biela.
Zbliżamy się do Starej Dąbrowy – zbiegamy ze znajomej wydmy.

Dzisiejsza trasa, którą nazwaliśmy roboczo północną pętlą ze Starej Dąbrowy, jest bardzo ciekawa przyrodniczo, bo prowadzi przez kilka obszarów ochrony ścisłej. Szczególnie warto przyjść tutaj w drugiej połowie października, kiedy to Północny Szlak Krawędziowy zaskakuje bogactwem kolorów jesiennych liści. Wydaje nam się, że równie pięknie może tu być wiosną – na pewno jeszcze to sprawdzimy!

Pętla ze Starej Dąbrowy 25 km – Kampinoski Park Narodowy

Trasa jest absolutnie godna polecenia dla każdego miłośnika leśnych ostępów. Naszym zdaniem najbardziej urokliwa wiosną. Nie licząc dwóch czy trzech krótkich fragmentów przebiegających drogami, prowadzi przez niezmiernie zróżnicowane i interesujące przyrodniczo tereny. Każdy odcinek szlaku to inna sceneria. Najpierw obszary torfowiskowe, zatopione w świeżej, wilgotnej wiosennej zieleni, potem piaszczyste wydmy, porośnięte borem sosnowym oraz niezwykle ciekawe okolice Zamczyska – pozostałości grodziska z XIII w., a na deser, między Górkami i Starą Dąbrową spacer prawie-że-górski: ścieżką poprowadzoną szczytami najwyższych w Polsce wydm śródlądowych. Jak reklama Puszczy Kampinoskiej – skrótowo pokazująca, co w niej najlepszego.

Wycieczka ze Starej Dąbrowy – Puszcza Kampinoska w pigułce

3 kwietnia 2016 r.

Hura, hura, hura! Jak to dobrze, że operacja Grzesia już za nami! 10 dni temu wróciliśmy do domu z naszym już oficjalnym Jednonerkim Bandytą i całą rodziną próbujemy jakoś wrócić do normalności .Dziś nadarza się okazja o jakiej nawet nie marzyliśmy – szansa na wyrwanie się na spacer we dwoje! Starszych chłopców zostawiliśmy wczoraj na działce z Dziadkami, z Grzesiem deklaruje się zostać Pani Małgosia – rety, mamy kilka godzin tylko dla siebie! Termos, kanapki i mapa do plecaka, wskakujemy w samochód i pędzimy do Puszczy Kampinoskiej!

Jakiś czas temu podczas poszukiwania odcinków szlaków, którymi jeszcze nie szliśmy, wypatrzyliśmy pętelkę ze Starej Dąbrowy. Minusem jest nieco dłuższy dojazd z Warszawy, ale za to tutaj, w sercu puszczy, spotyka się dużo mniej osób. I jakie wrażenia na szlaku! Trasa przebiega przez wszystkie pasma puszczańskie, stanowiąc łakomy kąsek dla miłośników przyrody. Zaczynamy!

Plan dzisiejszej trasy z mapaturystyczna.pl

Zostawiamy samochód na parkingu w Starej Dąbrowie. Przez chwilę zatrzymujemy się przy głazie upamiętniającym pierwszą puszczańską wycieczkę PTK z 1907 r, po czym ruszamy na południe za znakami żółtego szlaku. Po prawej mijamy budynek Ośrodek Szkolenia Wolontariuszy ZHP. Potem skręcamy w prawo w drogę wiodącą do Górek. Po chwili orientujemy się, że na mapie (ExpressMap 1:40 000 z 2015 r.) zaznaczono nieaktualny przebieg szlaku. Znaki nie opuszczają od razu drogi w kierunku południowym, by potem skręcić w prawo wzdłuż Kanału Ł-9, ale wiodą ok. kilometra na zachód wzdłuż asfaltowej drogi, by potem skręcić w lewo w polną drogę wiodącą do centrum Starej Dąbrowy.

Stara Dąbrowa. Głaz upamiętniający wycieczkę PTK z 1907 r. Stąd ruszamy.

Po skręcie robi się ciekawiej. Najpierw idziemy nasypem przez podmokłe łąki i pola, potem wkraczamy w obszar torfowisk niskich północnego pasa bagiennego. Szlak przecina kanał Ł-9, a potem Kanał Łasica z jazem. Czytamy o próbach powtórnego nawadniania osuszanych przez lata terenów. Działania te mają na celu ochronę zanikających ekosystemów bagiennych.

Przecinamy Kanał Ł-9, ‚zabierający’ wodę z Puszczy.
Jaz na kanale Łasica.
Kanał Łasica przecina Puszczę ze wschodu na zachód.

Za kanałem szlak lekko odbija na zachód i wkracza na tzw. Trakt Napoleoński. Czy faktycznie Napoleon prowadził tędy wojska na Rosję, nie wiadomo, pozostała nazwa i tajemnica. Nas urzeka otaczająca przyroda. Idziemy przez obszar ochrony ścisłej Żurawiowe. Nazwa wzięła się od żurawi, budujących tu swoje gniazda. Podmokłe tereny kipią życiem budzonej przez wiosnę przyrody. Gdyby tylko dało się sfotografować śpiew ptaków… R. zachwyca się odcieniami wiosennej zieleni, M. urzekają całe kobierce szykujących się do kwitnienia konwalii. Podobno wczesną wiosną jest tu niezwykle dużo zawilców.

Wkraczamy w obszar ochrony ścisłej Żurawiowe. Niegdyś był tu dorodny las olszowy.
Wiosna, wiosna wszędzie!
M. smakuje przyrodę, R. pognał do przodu.
Knieć błotna aż prosi się o zdjęcie.
Rzut oka poza szlak.
W OOŚ Żurawiowe można spotkać gniazda żurawi.
Wczesną wiosną jest tu mnóstwo zawilców, teraz – całe łany konwalii.
Akcenty wiosenne widać na każdym kroku.

Nie zdążamy się w pełni nacieszyć uroczyskiem Żurawiowe, a już zmieniają się dekoracje. Żółty szlak wkracza w piaszczysty pas wydmowy. Po chwili mijamy skrzyżowanie z zielonym Południowym Szlakiem Leśnym w Babskiej Górze. Jest tu wiata i dogodne miejsce odpoczynku, jednak my urządzamy sobie postój niecałe 2 km dalej, na zarastającej Posadzie Łubiec. Wiata zajęta, więc rozsiadamy się na brzegu drogi. Za nami 8 km – jak dobrze na chwilkę przysiąść! Pałaszujemy kanapki i patrzymy na rowerzystów, tańczących z rowerami na piaszczystej na tym odcinku drodze.

Po postoju opuszczamy szlak żółty i skręcamy w prawo w czerwony Główny Szlak Puszczański. Po chwili ponownie wkraczamy w malowniczy teren wydmowy. Ukształtowanie terenu miejscami przypomina teren górski w miniaturze – czy to dlatego znajdujący się tu obszar ochrony ścisłej nosi nazwę Karpaty? Co chwilę wypatrujemy ze szlaku stare, malownicze dęby. Jeden z nich, już uschnięty, ma zupełnie spróchniały pień. Mamy wrażenie, że kikut dostojnego drzewa trzyma się tylko na skrawkach kory. Po ok. 3 km docieramy w okolice pozostałości XIII-wiecznego grodziska Zamczysko. Zamczysko odwiedziliśmy na jesieni trzy lata temu i szykujemy się, żeby niebawem przyprowadzić tu chłopców, więc tym razem nie zwiedzamy tej pamiątki dawnych dziejów i idziemy dalej. Szlak skręca na północ i po nieco ponad 2 km doprowadza do uschniętej Sosny Powstańców. Na drzewie tym wieszano za karę powstańców biorących udział w Powstaniu Styczniowym. Odnosimy wrażenie, że ten naturalny pomnik historii zmarniał i zmalał przez te trzy lata. A może to tylko wrażenie?

Obszary podmokłe to już tylko wspomnienie. Teraz kłaniają się nam wydmy.
OOŚ Karpaty. Miejscami czujemy się tu jak w górach.
R. zachwycał się wiosennym seledynem w tle.
Z prawej wydmy, z lewej pas bagienny, czyli to co w KPN najlepsze.
Bobrza wizytówka.
M. tuż przy szlaku wypatrzyła żeremia.
Dębowa wydmuszka.
Po okazałym dębie zostało tylko wspomnienie.
Po raz kolejny odwiedzamy Sosnę Powstańców.

Za Sosną Powstańców wkraczamy na asfaltową drogę biegnącą przez wieś Górki. To mniej przyjemny fragment wycieczki. Na szczęście krótki. Półtora kilometra, mijamy kościół i skręcamy w lewo. Skręt nie jest nijak oznaczony – chyba wymieniano słupy energetyczne, a wraz ze starymi pozbyto się znaków szlaku. Dobrze, że dokładnie przyjrzeliśmy się mapie. Po chwili droga doprowadza do przecinanego już dzisiaj Kanału Ł-9. Stajemy tu na długi postój. Po 16 km nogi zdecydowanie dopominają się o swoje prawa:)

Postój nr 2. Tym razem nad kanałem Ł-9.

Ostatni odcinek dzisiejszej wycieczki wiedzie jeszcze przez chwilę szlakiem czerwonym, aż do połączenia się ze znakami niebieskimi. Na skrzyżowaniu skręcamy za szlakiem niebieskim w prawo. Szliśmy tędy 12 lat temu z Regusią, jako młode małżeństwo bez dzieci. Rety, jak ten czas szybko leci…

Kartka z kalendarza.

Na ostatnim odcinku naszej wycieczki czeka na nas smaczny deser. Niebieski Północny Szlak Leśny na odcinku między Górkami a Starą Dąbrową wiedzie ścieżką poprowadzoną szczytami spektakularnych wydm. W przewodniku Lechosława Herza czytamy, że tak wysokich wydm śródlądowych nie ma nigdzie indziej w Polsce. Różnice wysokości zaiste są spektakularne – ścieżka pnie się stromo w górę, potem miejscami w dół. Droga jezdna jest położona kilkadziesiąt metrów niżej – czujemy się zupełnie tak, jak byśmy byli w górach! Po połączeniu z żółtym szlakiem jeszcze chwila i stajemy na punkcie wyjścia – parkingu w Starej Dąbrowie. Zdecydowanie czujemy, że mamy nogi. No tak, przeszliśmy prawie 25 km. Czy to normalne, żeby lubić tak się zmęczyć? Wśród tak pięknej przyrody – zdecydowanie normalne! Wycieczka udała się wyśmienicie!:)

Niebieski Północny Szlak Leśny. Sosnowy i wydmowy.
Szlak prowadzi grzbietami imponujących wydm.

Pętla z Granicy 32 km – Kampinoski Park Narodowy

Granica – Famułki Brochowskie – Famułki Królewskie – Posada Demboskie – Granica 

Szukacie miejsca na długaśny spacer w okolicach Warszawy? „Kondycyjny”, taki, po którym zdecydowanie poczujecie, że macie nogi? Polecamy pętlę z Granicy! Nie dość, że ma słuszną długość (32 km), to jeszcze jest niesamowicie atrakcyjna przyrodniczo. Ścieżka będzie wiła się przez malownicze wydmy po to, by zaraz wkroczyć w pas bagien. Przetniemy obszary ochrony ścisłej: Granica, Czapliniec, Czerwińskie Góry I i II i – jeden z najcenniejszych w Puszczy – OOŚ Krzywa Góra. Spotkamy miejsca pamięci narodowej – cmentarz wojenny w Granicy, dąb powstańców 1863 r., pojedyncze groby nieznanych żołnierzy AK. Zamiast tłumów ludzi na szlakach, spotkamy wsie wysiedlane przez KPN, sędziwe drzewa – np. piękny dąb prof. Kobendzy – i – przy odrobinie szczęścia – dzikich mieszkańców puszczańskich ostępów. A na koniec powitamy brawami widok samochodu na parkingu:) Dajemy słowo! 

Continue reading

Ojcowski Park Narodowy z dziećmi

Aż wstyd przyznać, że Ojcowski Park Narodowy pozostawał dla nas aż do tej pory terenem zupełnie nieodkrytym. To wymarzone miejsce na dłuższy weekend z dziećmi. Dolinę Prądnika i okoliczne atrakcje odwiedziliśmy w listopadowy długi weekend. Pogoda co prawda zupełnie nam nie dopisała, ale i tak wrażenia z jesiennych plenerów pozostaną na długo w naszych głowach. I na pewno jeszcze tu wrócimy, bo w jeden dzień wszystkiego nie udało się zobaczyć, mimo że Ojcowski Park Narodowy to najmniejszy park narodowy w Polsce. Continue reading

Dolina Prądnika, Jura Krakowsko-Częstochowska

Ruiny Zamku Kazimierzowskiego, kameralny Ojców z uzdrowiskową zabudową z XIX w., a nade wszystko przepiękna Dolina Prądnika z zachwycającymi skałami i spektakularnymi punktami widokowymi. A to wszystko w pięknych jesiennych barwach podczas zaledwie siedmiokilometrowego spaceru! Continue reading

Dugi Otok – Park Przyrody Telašćica

Jeden dzień z dziećmi na wyspie Dugi Otok

Wyspa Dugi Otok – siódma pod względem wielkości wyspa Adriatyku – słynie ze spokojnych, malowniczych zatoczek. Jest dużo rzadziej odwiedzana niż Pag czy archipelag Kornati, więc w wielu jej miejscach możemy cieszyć się spokojem i samotnością nawet w środku sezonu. Na wyspie mogliśmy spędzić ok. pięciu godzin, co wiązało się z rozkładem kursowania promów z Zadaru, mieliśmy więc spory problem, które atrakcje wyspy wybrać. W końcu zdecydowaliśmy się na Park Przyrody Telašćica z jednym z niewielu w Europie słonych jezior, urwistymi klifami i malowniczym krajobrazem zatoki Telašćica. Tym samym odwiedziliśmy jedne z największych atrakcji wyspy, choć jednocześnie pozbawiliśmy się tego spokoju, dla którego na Dugi Otok przypłynęliśmy – słone jezioro Mir jest chyba najliczniej odwiedzanym miejscem na wyspie. Pewną rekompensatą było plażowanie w kameralnej zatoczce ze szlakiem snorkelingowym i piękną przejrzystą wodą. Dzień minął nie wiadomo kiedy. Na Dugi Otok chętnie wrócilibyśmy raz jeszcze – choćby po to, by pomyszkować po mniej znanych zakamarkach wyspy, przejść się szlakiem starych drzew oliwnych niedaleko Sali, odwiedzić latarnię Veli Rat i poszukać malowniczych, odludnych zatoczek.

Continue reading

Park Narodowy Krka – nieznane zakątki

Park Narodowy Krka jest zazwyczaj kojarzony z pięknymi wodospadami Skradinski Buk. To miejsce znane niemal każdemu turyście odwiedzającemu Chorwację i – co za tym idzie – w sezonie bardzo zatłoczone. Inne zakątki parku są dużo mniej popularne, przez co zachowały atmosferę kameralności i autentyczności, niezniszczonej jeszcze przez masową turystykę.

Na dzisiejszej wycieczce odwiedzamy atrakcje okolic górnego biegu rzeki – zaczynamy od skłaniającego do kontemplacji monastyru Krka, potem oglądamy pozostałości rzymskiego obozu Burnum, podchodzimy na punkt widokowy na malowniczy wodospad Manojlovački Slap i podjeżdżamy do źródeł rzeki Krka. Dzień kończymy fantastyczną kąpielą w Jeziorze Visovackim ze świetnym widokiem na wyspę Visovac. Continue reading

Park Narodowy Krka – wodospady Skradinski Buk i Roški Slap

Park Narodowy Krka to jedna z czołowych atrakcji przyrodniczych Chorwacji, wymieniana jednym tchem z Jeziorami Plitwickimi czy wspinaczkowymi trasami Parku Narodowego Paklenica. Czekają tu na nas piękne wodospady, bujna roślinność i przejrzysta woda o turkusowej barwie.

Najliczniej odwiedzanym i chyba najpiękniejszym miejscem w parku jest wodospad Skradinski Buk – jeden z najbardziej znanych wodospadów Chorwacji. Na dystansie 800 m woda spada tu kaskadami z 17 progów. U podnóża wodospadu wyznaczono miejsce do kąpieli – trudno sobie chyba wyobrazić piękniejszą scenerię do pływania. Skradinski Buk jest bardzo licznie odwiedzanym przez turystów miejscem, a wyznaczone kąpielisko niezbyt nadaje się dla małych dzieci.

Jeśli wolelibyście odpocząć od tłumów i odpocząć na kąpielisku bardziej odpowiednim dla małych turystów, polecamy trasę nad dużo skromniejszy niż Skradinski Buk, ale znacznie bardziej kameralny wodospad Roški Slap – w  wyznaczonym obok niego kąpielisku na Krce mogą chlapać się nawet maluchy. Continue reading

Park Narodowy Jezior Plitwickich – przyrodnicza perełka Chorwacji

Jeśli jesteście wrażliwi na piękno przyrody, to Park Narodowy Jezior Plitwickich jest czymś, co powinniście zobaczyć chociaż raz w życiu. To jedno z najpiękniejszych miejsc, w jakich kiedykolwiek byliśmy. Ciąg kilkunastu krasowych jezior o turkusowej wodzie, połączonych seriami kaskad i wodospadów, powstałych na naturalnych progach skalnych z tufu wapiennego. Warto tu spędzić co najmniej kilka godzin i przejść jedną z tras turystycznych prowadzących po drewnianych kładkach. Jeziora Plitwickie odwiedziliśmy z trójką dzieci w wieku 5, 9 i 13 lat. Wycieczka zachwyciła wszystkich!

Jeziora Plitwickie cieszą się niezwykłą popularnością wśród turystów odwiedzających Chorwację, dobrze więc zawitać tu wcześnie rano i wcześniej przygotować się do spaceru, szczególnie jeśli Jeziora Plitwickie będziemy odwiedzali z dziećmi. Warto wcześniej zastanowić się nad wyborem trasy, którą zamierzamy pokonać – na miejscu łatwo jest stracić głowę 😉 Ścieżki turystyczne raczej nie nadają się dla dziecięcych wózków, a odwiedzenie najpiękniejszych miejsc wymaga przejścia kilku ładnych kilometrów.  Continue reading