Piękna trasa piesza dookoła jeziora Bierzwnik

Krystalicznie czyste jezior Bierzwnik (I klasa czystości) leży na Pojezierzu Dobigniewskim, na granicy województwa zachodniopomorskiego i lubuskiego. Daleko stąd do wszelkiej cywilizacji – jezioro jest otoczone gęstymi drzewostanami Lasów Bierzwnickich, co zapewnia doskonałe warunki do wypoczynku na łonie przyrody. Jezioro można okrążyć w ramach 12-kilometrowej pieszej wycieczki – leśny szlak w większości wiedzie tuż nad wodą, wokół cisza, spokój i piękny zapach lasu.

W miejscowości Ostromęcko znajduje się niezwykle przyjemna plaża z zapleczem turystycznym i pole biwakowe z gatunku takich, w których jeszcze tego samego dnia chcielibyście zostać na noc. Piesza wycieczka przez lasy wzdłuż brzegu jeziora, połączona z postojami na kąpiel i piknikiem w środku trasy, była jednym z najprzyjemniejszych dni naszych wakacji na Pojezierzu Zachodniopomorskim. Przy okazji pobytu w okolicy warto podjechać do nieodległego Bierzwnika, gdzie znajdują się pozostałości klasztoru cystersów z przełomu XIII i XIV w.

Continue reading

Jezioro Szmaragdowe – piękne tereny rekreacyjne na obrzeżach Szczecina

Piękny widokowy spacer wokół zielonych wód Jeziora Szmaragdowego, powstałego na miejscu dawnej kopalny kredy. Świetne zagospodarowanie turystyczne okolicy pozwala na spędzenie tu aktywnego dnia na łonie przyrody. Gęsta sieć szlaków i ścieżek spacerowych umożliwia planowanie wycieczek dowolnej długości. Warto dodatkowo odbyć niedługi spacer na piękny punkt widokowy pozwalający z góry spojrzeć na Szczecin i dolinę Odry.

Continue reading

Arboretum w Glinnej i pozostałości klasztoru cystersów w Kołbaczu

Coś dla przyrodników, coś dla miłośników architektury i osób podążających szlakiem cysterskim!  Ogród dendrologiczny w Glinnej to placówka o ponad stuletniej historii, prezentująca kolekcję niemal 800 gatunków drzew i krzewów, w tym wielu egzotycznych okazów pochodzących z niemal każdego zakątka świata. Kołbacz to atrakcja zupełnie innego rodzaju. Z dawnego ogromnego cysterskiego folwarku zostało niewiele – kościół klasztorny, dom opata, dom konwersów oraz unikatowa w skali kraju gotycka stodoła. To, co zostało, i tak jednak daje wyobrażenie o wielkości i znaczeniu dawnego założenia klasztornego. A rozeta umieszczona na szczycie romańsko-gotyckiego kościoła należy do najpiękniejszych w Europie Środkowej!

Continue reading

Krzywy Las – niewyjaśniona zagadka powyginanych sosen

Krzywy Las to jedno z miejsc, które wypatrzyliśmy dzięki jednemu z naszych ulubionych przewodników: „Polsce niezwykłej”. I rzeczywiście miejsce jest bardzo niezwykłe. Na niewielkiej powierzchni rośnie tutaj setka sosen o przedziwnie wygiętych pniach, w dodatku wszystkie drzewa są zdeformowane w prawie identyczny sposób! Wszystko wskazuje na celowe kształtowanie pni drzew przez człowieka, choć zagadka Krzywego Lasu nadal pozostaje nierozwikłana. Koniecznie zajrzyjcie tu sami!

Continue reading

Barlinek – Szlak Przygody nad Jeziorem Barlineckim

Barlinek, dawna turystyczna perła Nowej Marchii, rozwija obecnie tradycje przedwojennego kurortu, doskonale wykorzystując przepiękne położenie nad pięknym Jeziorem Barlineckim. Jest tu wszystko, czego potrzeba do udanego wypoczynku – czyste i dobrze zagospodarowane turystycznie jezioro, piękne plaże, kąpieliska i promenady nad jeziorem oraz dziesiątki kilometrów szlaków pieszych i rowerowych w okolicy.

Jezioro Barlineckie w pełni spełniło też nasze oczekiwania – spędziliśmy na jego brzegach doskonały wakacyjny dzień. Ponad dziesięć kilometrów spaceru dróżkami wzdłuż brzegów Jeziora Barlineckiego, kąpiel na odludnej dzikiej plaży, a do tego cudowne leśne powietrze i miły cień Puszczy Barlineckiej. Czy można chcieć czegoś więcej?

Continue reading

Międzyodrze – wycieczka kajakowa z Siadła Dolnego

Międzyodrze to unikatowy na skalę europejską obszar poprzecinanych kanałami mokradeł, starorzeczy, trzcinowisk i torfowisk, znajdujący się między dwoma ramionami Odry – Odrą Zachodnią i Odrą Wschodnią. Cały obszar jest niezwykle cenny przyrodniczo, głównie ze względu na niezliczone gatunki zamieszkujących go ptaków, choć oczywiście na terenie Międzodrza można też spotkać wiele gatunków ryb, płazów i ssaków. Teren Międzyodrza jest chroniony w ramach Parku Krajobrazowego Dolina Dolnej Odry i niemal cały jest pokryty siecią obszarów chronionych Natura 2000. To z całą pewnością jeden z najciekawszych parków krajobrazowych w Polsce. Widoki rozlewisk i przecinających je przesmyków wodnych, zatopionych w zieleni, z ptakami migającymi gdzieś w kadrze to jedne z najbardziej oryginalnych krajobrazów w naszym kraju. Pytanie tylko, jak tego doświadczyć osobiście, skoro przez teren parku, gdzie dominują mokradła i woda, z oczywistych względów nie prowadzą żadne szlaki piesze? Pozostaje odbyć wycieczkę prywatnym samolotem lub – jeśli nie dysponujecie takowym;) – postawić na kajak, którym można dotrzeć nawet do najbardziej niedostępnych zakątków parku.

Park Krajobrazowy Dolnej Ory – kajakiem przez kanał Żeglica i Odrę Zachodnią

20 sierpnia 2020 r.

Informacje praktyczne

Na Międzyodrzu, poprzecinanym gęstą siecią kanałów, łatwo się zgubić. Warto więc mieć przy sobie dokładną mapę lub odpowiednią aplikację w telefonie – nam jak zazwyczaj świetnie sprawdziła się aplikacja mapy.cz. Odra na tym odcinku płynie bardzo leniwie, bez problemu można więc planować fragmenty płynięcia pod prąd. Pomysłów na trasy kajakowe na Miedzyodrzu jest bez liku – każdy może znaleźć coś dla siebie, w zależności od własnej kondycji i czasu, jakim dysponuje. Niektóre kanały są silnie zarośnięte roślinnością – przepływanie przez takie miejsca jest dość uciążliwe. Propozycjami tras służą zazwyczaj firmy wypożyczające kajaki. My skorzystaliśmy z usług bardzo dobrej wypożyczalni Wodnik w miejscowości Siadło Dolne (cena wypożyczenia kajaka w 2020 r.: 15 zł za godzinę, 50 zł za dobę). Na miejscu były dostępne mapki z propozycjami tras różnej długości, pan z wypożyczalni powiedział nam też, które kanały są zarośnięte i trudne do przepłynięcia. Pewną uciążliwością pływania po Międzyodrzu jest problem z miejscami do odpoczynku – brzegi są zazwyczaj niedostępne i silnie porośnięte trzcinami. My dziś znaleźliśmy odpowiednie miejsce dobicia do brzegu w okolicy śluzy . Po kanałach płynęliśmy ze średnią prędkością ok. 3 km/h, nasze pływanie jest jednak typowo amatorsko-rekreacyjne, no i po drodze robiliśmy niezliczoną ilość zdjęć, co na pewno wpłynęło na nasz czas. Pokonaliśmy niespełna 10-kilometrową trasę Siadło Dolne – Odra Zachodnia –  kanał Żeglica – Jezioro Kurowskie (połowa długości kanału) – ok. 500 m kanału Przecznica – Odra Zachodnia – Siadło Dolne. Cała wycieczka zajęła nam ok. trzech godzin. Po wycieczce kajakowej warto podjechać na wieżę widokową „Lecący Żuraw” położoną tuż za Odrą, już na terenie Niemiec, przy moście granicznym między Mescherin a Gryfinem.

Przed nami Zachodnia i Wschodnia Odra, a pod nami – Siadło Dolne. Stąd zaczynamy nasz spływ,

Kajakiem po Międzyodrzu – krótka trasa z miejscowości Siadło Dolne

Park Krajobrazowy Dolnej Odry został utworzony w 1993 r. i wchodzi w skład Międzynarodowego Parku Dolina Dolnej Odry, razem z niemieckim Nationalpark Unteres Odertal.  Obejmuje obszar między dwiema odnogami Odry – Odry Zachodniej i Wschodniej. Mokradła, torfowiska, trzcinowiska, starorzecza i kanały tworzą obszar unikatowy w skali europejskiej. Gospodarzami tego terenu bezsprzecznie są ptaki. Można tu obserwować wiele gatunków zagrożonych wyginięciem, jak sowa błotna, bielik, rybołów, kania czarna i ruda. Charakterystyczną cechą Międzyodrza sa licznie występujące na tym obszarze kanały. Są one pozostałością prac melioracyjnych, których celem było pozyskanie nowych obszarów pod pastwiska i uprawy rolnicze. Wysiłki osuszenia terenu, prowadzone sto lat temu, nie przyniosły jednak spodziewanych rezultatów – po II wojnie światowej zaniechano więc prób osuszenia Międzyodrza. Pamiątkami dawnych prac melioracyjnych są zabytkowe urządzenia hydrotechniczne, ukryte w różnych zakątkach Międzyodrza – ich zadaniem było przede wszystkim regulowanie poziomu wody. Nasza uwagę dziś zwróciły przede wszystkim śluzy, przez które dwa razy prowadziła nasza trasa. Najlepiej oczywiście byłoby spojrzeć na Międzyodrze z góry, przelecieć się nad nim jak ptak (Międzyodrze widziane z góry było prezentowane m.in. w serialu dokumetalnym „Polska z góry” przygotowanym przez Planete+), ale równie wspaniałym sposobem kontaktu z przyrodą tego obszaru jest wycieczka kajakowa. Podczas wycieczki na pewno spotkacie mnóstwo ptaków – my dziś widzieliśmy czaple, kaczki, kormorany, łabędzie, a dodatkowo wiele ptaków z gatunków, których nie znamy.

Ruszamy z miejscowości Siadło Dolne. Pan z wypożyczalni pokazuje nam mapki i opowiada o trasach, które możemy pokonać, ostrzegając o zarośniętych odcinkach kanałów. Kajaki są czyściutkie i wygodne. Wodujemy się na wygodnym drewnianym pomoście prosto na wody Odry Zachodniej i zaczynamy nasz spływ z biegiem rzeki na północ. Odra płynie tu spokojnie, nie ma tu silnego nurtu, więc pokonanie tego odcinka nie sprawia żadnego kłopotu.

Kajaczki już czekają na nas!
Ruszamy. Siadło Dolne zostaje za nami.
Wpływamy do Śluzy Dolnosiadelskiej.

Po niespełna pół kilometra skręcamy w prawo i wpływamy w Śluzę Dolnosiadelską, zapewniającą połączenie Odry z  Żeglickim Przekopem. Śluza niegdyś służyła do regulacji poziomu wody, wygląda zresztą podobnie jak śluzy na kanale Ostródzko-Elbląskim (relacja ze śluzowania na kajaku tutaj), ale ta oczywiście już nie działa i wyraźnie znać na niej ząb czasu. Zaraz za śluzą nikną ślady cywilizacji, a z nami zostaje wspaniała przyroda. To niesamowite, jak wiele wrażeń może dostarczyć taka wycieczka! Przed nami co chwile zrywają się do lotu czaple, nad głowami przelatują kaczki, na drzewach siedzą czarne jak smoła kormorany. Pięknie tutaj!

Na wrotach śluzy krótkie przypomnienie, jakie zasady obowiązują nas na terenie parku
Przez Śluzę Dolnosiadelską.
Pierwsze bliskie spotkania z przedstawicielami awifauny.
Żeglicki Przekop nie na darmo bywa nazywany Kanałem Kwiatowym!
Czujemy się tu bardzo blisko natury.
Udało się przyłapać całkiem z bliska płochliwą czaplę siwą.
Są też łabędzie.
Kormorany po raz pierwszy.

Z Żeglickiego Przekopu skręcamy w prawo w kanał Żeglica, którym spokojnie płyniemy kolejne kilkadziesiąt minut. Robimy sobie krótką wycieczkę w bok w odnogę, zwaną Jeziorem Kurowskim – zwabia nas tu głownie bliskość rezerwatu „Kurowskie Błota”. Kanał jest ślepy, ale do końca nie dopływamy – odwodzi nas od tego pomysłu para innych kajakarzy, którzy mówią, że przy końcu kanału roślinność wodna jest tak gęsta, że właściwie uniemożliwia płynięcie. Zawracamy więc z ok. połowy długości kanału i z powrotem dopływamy do Żeglicy.

Na chwilę wpłynęliśmy też do ślepo zakończonego Kanału Kurowskiego
Niedaleko stąd kończy się Żeglica.
Rzut oka w kierunku ślepej zatoczki.
Kormorany po raz drugi.
Trzy kormorany na drzewie siedziały, jeden odleciał i dwa już zostały🙂
Ostatnie dwa opuszczają samotne drzewo, pora ruszać dalej.

Nasze pierwotne plany zakładały, że  kanałem Przecznica, stanowiącym kontynuacę Żelglicy, dopłyniemy aż do Skośnicy, a nią – do Odry Zachodniej. Niestety, po kilkuset metrach zatrzymała nas gęsta jak zupa rzęsa i inne rośliny wodne – uznaliśmy, że w składzie rodzinnym nie ma sensu przez najbliższe kilkadziesiąt minut walczyć o każdy metr trasy. Zawróciliśmy więc i przez kolejną śluzę przepłynęliśmy z Przecznicy do Odry Zachodniej.

Wpływamy na Kanał Przecznica.
Po lewej mijamy budynek towarzyszący dawnej śluzie.
Płynie się coraz trudniej.
Dla Grzesia gęsta wodna roślinność to nawet fajna zabawa!
Dla innych niekoniecznie:) Co to za zielsko…
I jak my mamy dalej płynąć?
Chyba się nie da. Wracamy w stronę śluzy, którą minęliśmy przed chwilą.
W śluzie spotykamy niewielką grupę kajakarzy.
Druga śluza jest jeszcze bardziej klimatyczna.
Szkielet wrót śluzy z góry.
Przy śluzie wypatrzyliśmy dogodne miejsce do zatrzymania się.
Ostatnie spojrzenie na śluzę.

Ostatni odcinek naszej wycieczki to płynięcie pod prąd Odrą Zachodnią do Siadła Dolnego, gdzie rano rozpoczynaliśmy przygodę z Międzyodrzem. Trochę obawialiśmy się płynięcia pod prąd, mimo zapewnień pana z wypożyczalni, który przekonywał nas, że na tym odcinku nie jest to żadnym problemem. Na szczęście obawy okazały się niesłuszne. Odra płynie tu tak leniwie, że prąd jest niemal niewyczuwalny – oczywiście po przebytym kilometrażu widać, że kilometry nie uciekają tak szybko jak na fragmentach biegnących z nurtem rzeki, ale rzeczywiście pokonanie tego odcinka pod prąd nie jest problematyczne. Najlepiej tylko płynąć blisko brzegów, a nie trzymać się środka rzeki – tam i nurt jest silniejszy i wiatr bardziej dokuczliwy.

Mijamy 28. kilometr Zachodniej Odry.
Trzymamy się wschodniego, bardziej dzikiego brzegu Zachodniej Odry.
Kaczuchy w locie.
Na widocznym w oddali zachodnim brzegu ciągną się zabudowania Kurowa i Siadła Dolnego.
Z północy nadpływa wielgaśny ,,wycieczkowiec”
Ustawiamy się dziobami do niego – fale nieźle nas za chwilę pobujają!
Chwila moment i woda się uspokaja. Nurt Zachodniej Odry jest bardzo spokojny.

W Siadle Dolnym meldujemy się po trzech godzinach od rozpoczęcia spływu. Wycieczkę kończymy z wielką satysfakcją, że udało nam się zobaczyć „od środka” tak piękne i cenne przyrodniczo miejsca, ale też z poczuciem niedosytu – jak chętnie pokornikowałoby się dłużej po różnych kanałach i zakamarkach Międzyodrza! Może kiedyś tu jeszcze wrócimy ze starszymi dziećmi? Wtedy nawet porośnięte roślinnością kanały nie będą dla nas problemem!

Ostatnie spojrzenie na obie odnogi Odry ze wzgórza nad Siadłem Dolnym.

Wieża obserwacyjna „Lecący Żuraw”

Kto nie chciałby spojrzeć na Międzyodrze z lotu ptaka? Panorama wprawdzie nie jest zbyt szeroka, ale ładnie stąd prezentuje się Odra , widać też sąsiadujące z nią obszary podmokłe i rozlewiska. To świetne uzupełnienie wycieczki kajakowej!

Wieża znajduje się już na terenie Niemiec, przy moście granicznym między Mescherin a Gryfinem. Dojazd z Siadła Dolnego (fragment trasy przecina terytorium Niemiec) zajmuje tylko ok. 10 minut. Wstęp na wieżę jest bezpłatny. Tego samego dnia podjechaliśmy jeszcze do pomnika przyrody „Krzywy las”, w którym zobaczyć można niesamowite zdeformowane sosny zwyczajne. Dojazd do Krzywego Lasu spod wieży „Lecący Żuraw” zajmuje tam ok. 20 minut. Relację z tej wycieczki znajdziecie tutaj.

Teraz naszym celem jest wieża widokowa „Lecący Żuraw”. Wracamy do PK Doliny Dolnej Odry tylko kilka kilometrów bardziej na południe.
Wieża widokowa Lecący Żuraw znajduje się po niemieckiej stronie Odry
Konstrukcja wieży jest imponująca.
A widok z niej całkiem zacny!
Zachodnia Odra i rozlewiska po stronie niemieckiej.
Po niemieckiej stronie granicy teren jest objęty ochroną jako park narodowy.
Nawet na most, którym przyszliśmy, możemy spojrzeć z góry.
Po kilku minutach opuszczamy Niemcy. Samochód zostawiliśmy zaraz za rzeką po polskiej stronie.

Więcej wycieczek w tej okolicy? Zajrzyjcie tutaj. 🙂

Trzcińsko-Zdrój – dawne uzdrowisko w cieniu średniowiecznych murów obronnych

Trzcińsko-Zdrój- miasteczko o wielusetletniej historii, otoczone pięknie zachowanymi murami obronnymi, dziś jest malutką senną miejscowością urokliwie położoną nad wodami jeziora Trzcińsko. O dawnej historii przypomina średniowieczny układ urbanistyczny oraz piękne gotyckie budowle – XIII-wieczny kościół  i ratusz oraz dumnie strzegące wjazdu do miasta mury miejskie. W XIX w. Trzcińsko-Zdrój zasłynęło jako uzdrowisko leczące kuracjuszy okładami z torfu borowinowego. Dziś nie ma tu kuracjuszy, a wąskie uliczki z parterowymi domami są ciche i spokojne, niemal bezludne. Jeśli lubicie takie zapomniane przez masową turystykę klimatyczne miejsca, wycieczka do Trzcińska to propozycja dla Was!

Trzcińsko- Zdrój – miasteczko z pięknie zachowanymi murami obronnymi

19 sierpnia 2020 r.

Informacje praktyczne

Trzcińsko-Zdrój jest niewielką miejscowością, którą z łatwością można obejść w ramach niemęczącego spaceru. Samochód bez problemu zaparkujemy w okolicy rynku. Mury obronne najbardziej okazale wyglądają od zewnątrz – warto odbyć spacer wzdłuż zewnętrznej strony umocnień. Przyjemnym miejscem odpoczynku jest trawiasty skwer położony między jeziorem i murami – w okolicy znajduje się plac zabaw, siłownia, miejsce na grilla i niewielki pomost. Jezioro Trzcińsko jest niewielkie i średnio nadaje się do kąpieli, w miasteczku nie ma więc plaży i kąpieliska.

Trzcińsko- Zdrój – stareńki ratusz i wczesnogotycki kościół

Spacer po Trzcińsku zaczynamy od okolic rynku. Tu naszą uwagę przykuwa przede wszystkim niewielka, ale elegancka sylwetka XIII-wiecznego ratusza. Budowla była przebudowywana w późniejszych stuleciach, mimo to jednak wyraźnie widać w niej ślady gotyckich architektów.

Na rynku ustawiono tablice ze zdjęciami Trzcińska sprzed ponad stu lat. Z ciekawością przyglądamy się zdjęciom, potem domom okalającym rynek i z zaskoczeniem stwierdzamy, że bardzo niewiele się tu zmieniło – gdybyśmy zdjęli szyldy z reklamami i posuwali samochody z dróg, można by pomyśleć, że przybyliśmy do Trzcińska jako kuracjusze końcówki XIX wieku!

Rynek w Trzcińsku-Zdroju
Na rynku uwagę zwraca XIII-wieczny ratusz (przeb. w XVII w.)
Z przyjemnością oglądamy fotografie dawnego Trzcińska-Zdroju.

Z rynku doskonale widoczna jest dominująca nad centrum miasta masywna wieża XIII-wiecznego kościoła Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Uwagę zwraca przede wszystkim masywna kamienno-ceglana wieża. Wyraźnie widać granicę między dwoma rodzajami budulca – pewnie te ceglane elementy są efektem późniejszej przebudowy. Obchodzimy świątynię dookoła. Jest obsadzona drzewami, wokół niewiele miejsca – trudno o dobre ujęcie, na którym dobrze byłoby widać całość budowli. Chcąc nie chcąc, wzrok biegnie cały czas w kierunku charakterystycznej wieży.

Dumą Trzcińska jest imponujący gotycki kościół.
Świątynia została zbudowana w XIII w., w dwóch kolejnych stuleciach była przebudowywana.

Spacer wzdłuż fantastycznie zachowanych murów obronnych

Wielkim skarbem Trzcińska-Zdroju są mury obronne, które pięknie przetrwały do dzisiejszych czasów. Wykonane z kamienia obwarowania pochodzą z przełomu XIV i XV wieku. Ściana murów, niestety już bez krenelażu, najlepiej prezentuje się od zewnętrznej strony, dlatego też przez Bramę Myśliborską wychodzimy poza ich obrąb, by potem kontynuować spacer wzdłuż fortyfikacji. Do naszych czasów przetrwała jeszcze jedna brama – Chojeńska, strzegąca wjazdu do miasta od zachodniej strony. Obie bramy zbudowano w stylu gotyckim – dół na planie kwadratu, góra – ośmioboku wykończonego krenelażem. Przez Bramę Chojeńską wejdziemy z powrotem na teren dawnego miasta.

Gotycka Brama Chojeńska.
Brama Chojeńska – tędy wjeżdżało się do Trzcińska od zachodu
Murów obronnych strzegło niegdyś więcej takich baszt!
Mury obronne do naszych czasów przetrwały w doskonałym stanie.
Wysokość murów waha się między 2 a 10 metrów
Brama Myśliborska na górze jest ozdobiona ośmioboczną wieżyczką z krenelażem.
Od wschodu wjazdu do miasta broniła Brama Myśliborska
Gdzieniegdzie w mury wkomponowane zostały budowle.
Zza murów wygląda do nas masywna wieża kościoła.
Obchodzimy dookoła serce dawnego miasta. Trzymamy się zewnętrznej strony murów miejskich.
Dawne mury umacniała m.in. Baszta Bociania
Na Bocianiej gniazdo – jak na wieżę o tej nazwie przystało!

Spacer wzdłuż murów jest bardzo przyjemny. Szczególnie miło idzie się odcinkiem wzdłuż brzegów jeziora Trzcińsko – teren jest zadbany, pomyślano o miejscach sprzyjających rekreacji i wypoczynkowi – aż miło popatrzeć. Widać, że włodarze Trzcińska starają się wykorzystywać walory turystyczne miejscowości – i bardzo dobrze! Mimo to turystów prawie tu nie ma – tym bardziej warto mówić i pisać o takich miejscach!

Najprzyjemniejszy odcinek to ten wzdłuż brzegów jeziora Trzcińsko.
Sympatyczny pomost nad jeziorem Trzcińsko

Jeszcze sto lat temu Trzcińsko-Zdrój było miejscem dużo liczniej odwiedzanym. Od końca XIX wieku prężnie działało tu uzdrowisko, wykorzystujące dobroczynne właściwości torfu borowinowego. Po tamtych czasach przetrwał zespół domu zdrojowego z przełomu XIX i XX stulecia, uroczo położony na cyplu nad jeziorem. Obecnie obiekt jest siedzibą miejscowego domu pomocy społecznej.

Na cyplu nad jeziorem rozsiadł się zespół dawnych zabudowań uzdrowiskowych.
Obecnie w budynku uzdrowiska mieści się dom pomocy społecznej.

Idziemy wzdłuż murów aż do Bramy Chojeńskiej i stamtąd wracamy już prosto w okolice rynku, gdzie zostawiliśmy nasz samochód.

Spacer w cieniu stareńkich murów, po cichych otoczonych parterową zabudową ulicach Trzcińska był dla nas czystym relaksem i przyjemnością.  Jeśli lubicie takie klimaty, Trzcińsko-Zdrój na pewno Wam się spodoba. To idealny cel wieczornego spaceru – nadjeziorna promenada i kamienne mury w świetle zachodzącego słońca muszą prezentować się jeszcze piękniej. Nam cały spacer zajął niewiele ponad godzinę – wycieczka nie zmęczy, raczej zainspiruje.

Spacer cichymi uliczkami Trzcińska jest bardzo relaksujący.
W Trzcińsku dominuje niska parterowa zabudowa. Domy pochodzą w większości z XIX w.

Tego samego dnia odbyliśmy również ciekawą wycieczkę do położonego nad Jeziorem Myśliborskim Myśliborza – dawnej stolicy Nowej Marchii, w którym dziś jeszcze można znaleźć wiele śladów dawnej świetności. Relację z tej wycieczki tutaj.

Więcej propozycji wycieczek po okolicy? Zajrzyjcie tutaj. 🙂

Chojna – miasto Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego

Must see województwa zachodniopomorskiego! Chojna to wielka gratka dla miłośników gotyku. To niewielkie senne miasteczko było niegdyś jednym z najbogatszych miast Pomorza. O dawnej świetności Chojny świadczą zabytki wielkiej rangi  – Kościół Mariacki, gotyckie bramy miejskie i wspaniały ratusz. Wszystkie one należą do najpiękniejszych na terenie całego kraju! Brama Świecka wygląda jakby żywcem przeniesiona z baśni o królewnie, rycerzach i smokach, a wieża chojeńskiego kościoła należy do najwyższych w Polsce. O randze zabytków Chojny świadczy wpisanie jej na Europejski Szlak Gotyku Ceglanego.

Chojna – perły średniowiecznej architektury na zachodnich rubieżach Polski

15 sierpnia 2020 r.

Informacje praktyczne

Zabytkowe centrum Chojny jest niewielkie – jego średnica wynosi tylko ok. 600 metrów, więc najwygodniej będzie poruszać się po nim pieszo. W mieście nie ma problemu z zaparkowaniem samochodu – auto można zostawić m.in. w okolicy Bramy Barnkowskiej. Wieża Kościoła Mariackiego – trzecia pod względem wysokości w Polsce – nie jest jeszcze oficjalnie udostępniona dla turystów, ale kto będzie miał szczęście, spotka osobę z kluczami, która wpuści na wieżę – widok z góry jest podobno niezapomniany. Po odwiedzeniu zabytków Chojny warto podejść do parku w północnej części miasta, gdzie nad rzeką Rurzycą rośnie Olbrzym – największy platan w Polsce. To zacienione miejsce idealnie nadaje się do odpoczynku w upalny dzień.

Brama Barnkowska

Południowo-wschodniego wjazdu do miasta strzegła niegdyś Brama Barnkowska. I dziś zwraca ona uwagę przyjezdnych wjeżdżających od tej strony do Chojny – zbudowana na planie kwadratu, masywna, o surowej średniowiecznej urodzie niegdyś pewnie onieśmielała zwykłych zjadaczy chleba. My zostawiamy w jej okolicy samochód i zaczynamy stąd nasz spacer po Chojnie.

Brama Barnkowska umożliwiała wjazd do miasta od strony południowej.
Już od pierwszych chwil w mieście towarzyszy nam widok na Kościół Mariacki.
Brama Barnkowska była niegdyś integralną częścią systemu umocnień.
Tuż obok Bramy Barnkowskiej znajduje się czworoboczna Baszta Piekarska
Od wewnętrznej strony murów przy Baszcie Piekarskiej mamy takie oto budowle.

Kościół Mariacki

Zabudowa Chojny w przeważającej części uległa zniszczeniu w 1945 r., podczas zajmowania miasta przez Armię Czerwoną. Nie inaczej stało się z kościołem (XIV-XV w.) – aż do początku lat 90. istniał w stanie częściowej ruiny. Potem sukcesywnie był odbudowywany z funduszy polsko-niemieckiej fundacji. Rekonstrukcja świątyni trwa do dziś. Od zewnątrz kościół już zachwyca, wnętrze jest jeszcze w trakcie odbudowy – swoją drogą naprawdę warto zajrzeć do środka i zobaczyć, jak wygląda odtwarzanie średniowiecznych kolumn na wspornikowych słupach czy jak prezentuje się konstrukcja podtrzymująca dach!

Najbardziej rzucającym się w oczy elementem kościoła jest strzelista wieża – z jej wysokością sięgającą 100 metrów należy do najstarszych w kraju. Po zawaleniu się pierwotnej gotyckiej wieży jej następczyni została odbudowana w stylu neogotyckim. Wzrok przyciągają też niezwykłe zdobienia – przede wszystkim niezwykłe połączenie czerwonej i zielonej cegły i ornamenty, nadające stylowi gotyckiemu niezwykłej lekkości.

W panoramie miasta wyróżnia się bryła Kościoła Mariackiego.
Kościół Mariacki został zniszczony podczas wojny, lecz powoli odzyskuje swój dawny blask.
Wieża kościoła wznosi się obecnie na wysokość 102,6 m.
To trzecia pod względem wysokości wieża kościelna w Polsce.
Monumentalna budowla zachwyca lekkością konstrukcji.
Detale dekoracji są wręcz filigranowe.
Charakterystyczne dla Koscioła Mariackiego są kolorowe czerwono-zielone cegły.
Jeden z bocznych portali.
Dopiero we wnętrzu widać, że odbudowa kościoła nadal się nie skończyła.
Po północnej stronie kolumny zachowały się w niezłym stanie.
A po południowej trzeba je budować od nowa.

Gotycki ratusz

Chojna leżała niegdyś na ważnych szlakach handlowych – aż do wojny trzydziestoletniej była jednym z najbogatszych miast Pomorza. Nic więc dziwnego, że siedziba władz miejskich musiała przede wszystkim pełnić funkcje reprezentacyjne. XIV-wieczna budowla ma urzekające urodą frontony – z koronkowymi ornamentami, pokryte barwną glazurowaną cegłą wyglądają naprawdę wspaniale. Obecnie w budynku ratusza ma swoją siedzibę Chojeński Dom Kultury.

Wyjątkowo harmonijna bryła gotyckiego ratusza (obecnie ma tu swoją siedzibę lokalne centrum kultury).
Zachodni fronton budynku dawnego ratusza jest równie piękny jak wschodni.
Detale zachodniego frontonu nasi chłopcy nazwali „literkami A”.
Mozaika przed dawnym ratuszem przedstawia herb miasta.

Brama Świecka

Spod ratusza niedaleko już do kolejnej gwiazdy chojeńskiej architektury – XV-wiecznej Bramy Świeckiej. Nie ukrywamy, że budowla ta szczególnie nas urzekła – finezja jej konstrukcji – owalne wieżyczki, blendy, ośmioboczna wieża na szczycie – wydaje się, jakby brama miała przede wszystkim zachwycać, nie bronić.

Brama Świecka broniła dostępu do miasta od strony południowo-zachodniej.
Solidną konstrukcję bramy wieńczy bajkowe wręcz wykończenie.
Brama Świecka sama wygląda jak gotycki zamek w miniaturze!

Ruiny kaplicy szpitalnej

Pod wieżą przystajemy z chłopcami na krótki śniadaniowy postój, a jedno z nas biegnie do pobliskich ruin późnogotyckiej kaplicy św. Gertrudy na krótką relację fotograficzną. Ruiny znajdują się na cmentarzu żołnierzy radzieckich, poległych podczas II wojny światowej.

Ruiny gotyckiej kaplicy św. Gertrudy znajdują się już poza obrębem murów miejskich.
XV- wieczna gotycka budowla znajduje się tuż obok cmentarza żołnierzy radzieckich.

Spacer wzdłuż murów

Wycieczkę po Chojnie kończymy spacerem wzdłuż dawnych murów obronnych. Na znacznych fragmentach mury zachowały się bardzo dobrze. Najlepiej widać je od wewnętrznej strony – należy trzymać się ulicy Podmurze. Spacer wzdłuż murów, z dala od gwaru i ulicznego szumu, jest bardzo miły i relaksujący. Jeśli będziemy szli ulicą Podmurze, wyjdziemy prosto na Bramę Barnkowską, gdzie zaczynaliśmy nasz spacer.

Baszta Więzienna zachowała się w północnej części obwarowań.
Kolejna zachowana baszta to wykuszowa Baszta Bociania.
Ul. Podmurze prowadzi wzdłuż murów miejskich, tworząc sympatyczną promenadę.
Spacer kończymy przy Bramie Barnkowskiej.

Platan Olbrzym

Niearchitektoniczną (ale również bardzo ciekawą i z gatunku naj-) atrkcją Chojny jest wielki platan „Olbrzym”– największe tego gatunku drzewo w Polsce. Platan znajduje się w północnej części miasta, zaraz za rzeczką Rurzycą. Drzewo ma niemal 300 lat i ponad 9 metrów w obwodzie. Staruszek ma się zadziwiająco dobrze – nadal rośnie silny i zielony – oby cieszył odwiedzających Chojnę przez kolejnych 300 lat! Do platana z centrum Chojny prowadzą drogowskazy – nie jest trudno tu trafić.

Platan ,,Olbrzym” ma ponad 30 m wysokości.
Drzewo ma pień o obwodzie ponad 9 m.

Po odwiedzeniu Chojny warto podjechać do odległego tylko o kilkanaście minut drogi Morynia – relację z wycieczki po tym miasteczku znajdziecie tutaj. Moryń leży nad bardzo przyjemnym jeziorem Morzycko – można zaplanować tu kąpiel po trudach zwiedzania. My w Moryniu już byliśmy, więc kończymy dzień na „naszej” dzikiej plaży nad Jeziorem Międzyborskim – bardzo tu przyjemnie i – co najważniejsze – bez ludzi! Takie miejsca lubimy najbardziej!

Kolejna kąpiel w Jeziorze Myśliborskim przy leśnym polu biwakowym.
Cały teren tylko dla nas!

Więcej propozycji wycieczek po okolicy? Zajrzyjcie tutaj. 🙂

Spływ kajakowy Wartą na odcinku Kłopotowo-Kostrzyn nad Odrą

Spływ ujściowym odcinkiem trzeciej pod względem długości rzeki w Polsce. Trasa wiedzie przez odludne tereny Parku Narodowego Ujście Warty – cisza i spokój gwarantowane! Spływ nie sprawia realnych trudności – nie ma żadnych przeszkód wodnych, nurt Warty nad tym odcinku jest spokojny, choć dość szybki. Główną frajdą z wycieczki jest doświadczenie spłynięcia naprawdę dużą rzeką – w dodatku z dala od cywilizacji.

Kajakiem przez Park Narodowy Ujście Warty

16 sierpnia 2020 r.

Informacje praktyczne

Długość odcinka Kłopotowo-Kostrzyn wynosi 20 km. Płynęliśmy z trójką dzieci – od przedszkolaka do nastolatka – i odcinek ten pokonaliśmy w 5 godzin (z dwoma dłuższymi postojami). Nasza prędkość na rzece wynosiła (przy w miarę spokojnym wiosłowaniu) ok. 6 kilometrów na godzinę. Dużym sprzymierzeńcem w naszej wycieczce był wschodni wiatr, który przez cały dzień pchał nas do przodu – chwilami mieliśmy nawet ochotę rozłożyć żagle;) Przy wietrze z przeciwnej strony czas pokonywania odcinka zapewne jest nieco dłuższy.

Oferta wypożyczalni kajaków w okolicy ujścia Warty nie jest bogata – my korzystaliśmy z usług Biura Turystyki Przyrodniczej Słońsk.

Mimo że opisywany odcinek przy spokojnych warunkach pogodowych nie sprawił nam żadnych trudności, Warta jest rzeką głęboką i zdradliwą – na spływie kapoki dla wszystkich obowiązkowe!

Do ujścia Warty kajakiem

Warta – główny prawy dopływ Odry, trzecia pod względem długości rzeka Polski (lub nawet druga – jeśli weźmiemy pod uwagę rzeki płynące w całości w granicach kraju) w swoim końcowym odcinku majestatycznie i dostojnie toczy swoje wody. Średnia prędkość nurtu Warty wynosi ok. 5-6 km na godzinę – oczywiście zależy to od poziomu wody w rzece. Głębokość rzeki wynosi – w zależności od miejsca – od kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów.

Spływ zaczynamy w Kłopotowie – miejscu przeprawy promowej przez Wartę. Promem „Lubusz” mogą tu przepłynąć przez rzekę i piesi, i zmotoryzowani.  Kłopotowo to niewielka osada licząca obecnie tylko niewiele ponad 200 mieszkańców. Ranga miejscowości jeszcze 100 lat temu była znacznie większa – założono tu min. okazały zespół parkowo-pałacowy von Wedelów. Modernistyczny pałac można dziś wynająć np. na seminaria czy warsztaty.

Warta w okolicach Kłopotowa
Czekając na kajaki…
Spływ zaczynamy przy przeprawie promowej w Kłopotowie
To 22. kilometr rzeki

Przez cały dzień płyniemy dziś z dala od jakichkolwiek oznak cywilizacji. Nasza trasa wiedzie przez odludne tereny Parku Narodowego Ujście Warty.  Ten najmłodszy polski park narodowy został utworzony w 2001 r. Mozaika obszarów podmokłych, łąk i trzcinowisk stwarza idealne bytowania dla wielu gatunków ptaków – występuje tu ok. 270 gatunków skrzydlatych mieszkańców – aż 75% wszystkich gatunków odbywających lęgi w Polsce. Symbolem parku narodowego jest od 2020 r. gęś tundrowa – i nic dziwnego: jesienią na nadwarciańskich łąkach można zaobserwować nawet kilkadziesiąt tysięcy tych ptaków. Ogromne bogactwo i zróżnicowanie gatunków ptaków występujących nad Wartą jest wyróżnikiem tego parku narodowego. Na terenie PN Ujście Warty wyznaczono wiele ścieżek dydaktycznych. Mimo że spacer tymi ścieżkami to chyba najlepszy sposób na kontakt z przyrodą parku (relacja ze spaceru po krótkiej i atrakcyjnej ścieżce Mokradła tutaj), poznawanie przyrody Warty z perspektywy rzeki jest jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem.

Między Kłopotowem a Kostrzynam nad Odrą
Niech no tylko ktoś nam powie, że przedszkolaki nie lubią kajaków!

Podczas spływu robimy sobie dwa bardzo przyjemne odpoczynki – jeden naprzeciwko wiaty turystycznej na 14. kilometrze rzeki i drugi – na piaszczystym brzegu ok. 6 km przed Kostrzynem. Przez cały dzień nie spotykamy nikogo – nie licząc płynącej dwoma kajakami niemieckiej rodziny, która razem z nami ruszała rano na spływ. To wszystko w piękny sierpniowy dzień w samym środku wakacji!

Pora na odpoczynek nr 1.
Co jest hitem postoju? Wrzucanie kamieni do wody!
…i kopanie błotnych studni!
Starsza część wycieczki ma nieco inne upodobania
To się nazywa dobra miejscówa na postój!
W takim to oto uroczym miejscu urządziliśmy sobie pierwszy odpoczynek.
Wszystko co dobre, szybko się kończy – płyniemy dalej!:)
Pora na odpoczynek nr 2. Miejsce jest równie przyjemne!
Wyruszamy na ostatnią prostą – przed nami Kostrzyn nad Odrą.

Spływ kończymy w Kostrzynie nad Odrą. Dogodne miejsce na dobicie do brzegu znajduje się ok. 20 m przed mostem. Potem za mostem po prawej stronie znajduje się przystań pasażerska, ale nabrzeże tam jest wybetonowane i wysokie – znacznie wygodniej jest dobić do brzegu wcześniej. Jeśli będziecie jeszcze dysponowali czasem, po spływie koniecznie warto zwiedzić teren starego Kostrzyna. Kostrzyn nad Odrą jest uznawany za najbardziej zniszczone przez II wojnę światową miasto na terenie dzisiejszej Polski. Kostrzyńska starówka nie została odbudowana po zniszczeniach wojennych – wrażenia ze spaceru po takim nietypowym pomniku okrucieństw wojny niesamowite (opis wycieczki po Kostrzynie tutaj).

Mijamy pierwsze zabudowania Kostrzyna.
Przed nami widać już most drogowy – tuż przed nim kończymy spływ.
Most drogowy w Kostrzynie, a za nim most kolejowy.
W okolicy mostu drogowego do Warty wpada piękna Postomia.
Przystań Pasażerska w Kostrzynie – punkt końcowy naszego spływu.

Więcej propozycji wycieczek po okolicy? Zajrzyjcie tutaj🙂

Park Narodowy Ujście Warty – ścieżka przyrodnicza „Mokradła”

W Parku Narodowym Ujście Warty objęto ochroną znaczną część doliny dolnej Warty. Południowa część parku to tereny zalewowe z dużymi wahaniami poziomu wody w zależności od pory roku. Na północnym brzegu Warty, za wałem przeciwpowodziowym znajdują się tereny tzw. Polderu Północnego, gdzie poziom wody jest stabilniejszy.

Obszary podmokłe i tereny zalewowe tworzą prawdziwy raj dla setek gatunków roślin i zwierząt. Ten najmłodszy park narodowy w Polsce utworzono w 2001 r. głównie w celu ochrony ptaków, zwłaszcza wodnych i błotnych. To miejsce lęgów ponad 170 gatunków ptaków, co stanowi prawie trzy czwarte wszystkich gatunków, które odbywają lęgi na terenie naszego kraju!

Przez tereny parku przebiega kilkanaście kilometrów szlaków turystycznych i kilka ścieżek edukacyjnych. Na dzisiejszy spacer wybraliśmy kilometrową ścieżkę przyrodniczą „Mokradła”, poprowadzoną w pobliżu siedziby dyrekcji parku w Chyrzynie. Spacer nie zajmie wiele czasu, a to świetne miejsce, żeby poznać specyfikę podmokłych terenów parku i spotkać co najmniej kilku jego mieszkańców!

Continue reading