Ścieżka dydaktyczna „Śladami łosia”

Łosie w Warszawie? Czemu nie! Jednym z wielkich skarbów stolicy są wspaniałe kompleksy leśne. Las Bemowski – pozostałość dawnej Puszczy Mazowieckiej – jest jednym z kilkunastu takich obszarów. Można dojechać tu komunikacją miejską, a tuż po wyjściu z autobusu zanurzyć się w świat pięknej przyrody. Na terenie lasu występują aż dwa rezerwaty. Turyści mają do dyspozycji gęstą sieć szlaków i ścieżek spacerowych. Jednym z najciekawszych pomysłów na spacer po Lesie Bemowskim jest wędrówka ścieżką „Śladami łosia” – na pięciokilometrowej trasie, oznakowanej zielonymi łosimi tropami, spotkamy 10 ciekawych tablic dydaktycznych oraz drewniany pomost wprowadzający na środek mokradeł. Kto będzie miał szczęście, może spotka tytułowego króla tych lasów – łosie chętnie zaglądają do Lasu Bemowskiego z nieodległej Puszczy Kampinoskiej. Świetny pomysł na dwugodzinny leśny spacer niemal w granicach miasta.

Continue reading

Wałem nad Narwią – szlak pieszy w okolicy Zalewu Zegrzyńskiego

Jezioro Zegrzyńskie znane jest głównie jako mekka amatorów sportów wodnych, jednak znajdą tu coś dla siebie także amatorzy turystyki pieszej i rowerowej. Spacer niebieskim szlakiem wzdłuż południowego brzegu Narwi, przechodzący obok rezerwatu przyrody Wieliszewskie Łęgi, to przyjemna propozycja półdniowej wycieczki dla pieszych lub rowerzystów. Szlak w większości biegnie wałem przeciwpowodziowym, więc nie sposób się tu zgubić. Przez cały czas towarzyszą nam przyjemne widoki na wody Narwi, spiętrzone przez zaporę w Dębem. Po spacerze warto podjechać do nieodległego Nieporętu – znajdziecie tam sympatyczną plażę z całą infrastrukturą turystyczną i wypożyczalnią sprzętu wodnego oraz przyjemne molo, z którego rozciąga się miły widok na najszerzej w tym miejscu rozlane wody Zalewu Zegrzyńskiego.

Continue reading

Rezerwat przyrody Świder – okolice Otwocka

Piękny spacer po rezerwacie przyrody Świder wzdłuż brzegów rzeki. Dzięki ochronie rezerwatowej Świder, położony przecież tak blisko aglomeracji warszawskiej, zachował swój naturalny charakter. Zaraz za plażą miejską w Otwocku cywilizacja zostaje za nami, a ścieżka wije się wśród bujnej roślinności tuż nad lustrem wody. Wprawne oko dostrzeże nad rzeką pozostałości dawnej zabudowy sanatoryjno-letniskowej. Nad Świdrem można zaplanować spacer dowolnej długości, koniecznie jednak trzeba dojść choćby do słynnej ławeczki Andriollego w historycznych Brzegach. Piękna ostoja dzikiej przyrody tuż za rogiem miasta.

Continue reading

Skansen bojowy w Mniszewie

Obowiązkowa atrakcja dla miłośników militariów i historii II wojny światowej. W sosnowym lasku urządzono ekspozycję sprzętu bojowego, używanego podczas bitwy o przyczółek warecko-magnuszewski w sierpniu 1944 r. Czołgi, amfibia i działa  przeciwlotnicze stoją w odtworzonych stanowiskach bojowych. Nie ma tu tabliczek „nie dotykać” – sprzętom można przyjrzeć się z bliska, samemu zajrzeć do ziemianek czy sprawdzić, jak poruszali się żołnierze w okopach. Na terenie skansenu urządzono ostatnio nowy i atrakcyjny plac zabaw, jest też wiata turystyczna i miejsce na ognisko – to wszystko pozwala na zaplanowanie aktywnego dnia z historią w tle.

Continue reading

Do Rezerwatu Na Torfach – leśny spacer w okolicach Otwocka

Piękny spacer do jednego z najładniejszych rezerwatów przyrody na Mazowszu. Wycieczka pozwala zapoznać się z podmokłymi lasami otaczającymi jezioro Torfy, zasilane przez wody źródliskowe. Do jeziora Torfy dojdziemy ścieżką dydaktyczną „Łabędzi szlak”, która na końcu doprowadzi do platformy widokowej na wodach jeziora. Spacer jest krótki i niemęczący, do odbycia o każdej porze roku. Można go dowolnie wydłużać, klucząc po szlakach i ścieżkach pięknych kompleksów leśnych Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.

Rezerwat Na Torfach i bagno Całowanie

6 stycznia 2021 r.

Informacje praktyczne

W okolice rezerwatu bez problemu dojedziemy samochodem. Auto można zaparkować w okolicy  Ośrodka Edukacji Ekologicznej Mazowieckiego Parku Krajobrazowego „Baza Torfy”, ale to nie jedyna możliwość. My na przykład podjechaliśmy tu od strony Karczewa i zostawiliśmy samochód w pobliżu otwockiego kirkutu (zdecydowanie wartego zwiedzenia! Relacja tutaj). Do rezerwatu można dojść też pieszo z centrum Otwocka – nie jest daleko (w Otwocku koniecznie obejrzyjcie słynne drewniane „świdermajery”!). Sam spacer ścieżką dydaktyczną „Łabędzi szlak” na punkt widokowy jest niedługi (1,2 km), wycieczkę można jednak dowolnie przedłużyć (i np. powędrować dalej czarnym szlakiem pieszym) – okoliczne kompleksy leśne umożliwiają zaplanowanie spaceru o dowolnej długości. W opracowywaniu trasy i na miejscu przydatna może okazać się aplikacja z naniesionymi szlakami turystycznymi (np. mapy.cz). Sama ścieżka dydaktyczna z punktem widokowym oraz większość okolicznych dróg leśnych jest dostępna dla dziecięcych wózków terenowych.

Jezioro Torfy jest dziś pięknym zacisznym zakątkiem – aż trudno uwierzyć, że powstało na miejscu dawnej kopalni torfu!

Spacer po rezerwacie Na Torfach

Rezerwat leży na terenie Mazowieckiego Parki Krajobrazowego, na południe od Otwocka – z centrum miasta to tylko ok. półgodzinny spacer. Sercem rezerwatu jest urokliwe 7-hektarowe jezioro Torfy, zasilane wodami źródliskowymi. Az trudno uwierzyć, że do powstania jeziora przyczyniła się działalność człowieka – przed II wojną światową prężnie działała tu kopalnia torfu. Wydobyty torf był transportowany wąskotorówką do Otwocka. Zagłębienia wyrobiskowe szybko zostały zalane wodą.

Obszar objęto ochroną w 1977 r, a w 2013 r. nadano mu imię otwockiego przyrodnika Janusza Kozłowskiego, zresztą jednego z twórców rezerwatu. Na uwagę zasługuje ciekawa roślinność wodna i torfowiskowa, ptactwo wodne, wiele gatunków płazów. Podobno niegdyś występował tu nawet żółw błotny!

Rezerwat Na Torfach leży na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego


Wzdłuż trasy są ustawione bardzo ciekawe tablice dydaktyczne


Wchodzimy na teren rezerwatu przyrody Na Torfach

Drewniane kładki doprowadzają na platformę widokową


Brzegi jeziorka są gęsto porośnięte trzciną


Drewniane kładki wyprowadzają na platformę widokową


Jezioro Torfy zajmuje powierzchnię 7 hektarów


Ma urozmaiconą linię brzegową, z licznymi półwyspami


To już jasne, skąd nazwa ścieżki „Łabędzi szlak”!


Platforma widokowa to dobre miejsce do obserwacji ptactwa wodnego


Jeziorko Torfy prezentuje się o każdej porze roku.

Rezerwat leży na terenie obszaru Natura 2000 „Bagno Całowanie” – jednego z największych mazowieckich obszarów torfowisk niskich. Bagna zajmują obszar ok 15 x 3 km i są zasilane przez wody podziemne. Nam szczególnie spodobała się nazwa torfowisk. Jej pochodzenie nie jest jednak tak romantyczne, jak by nam się wydawało – wzięło się od nazwy pobliskiej wsi, należącej niegdyś do rodu Całowańskich. Jeśli ktoś chce wierzyć, że jest inaczej, może zaufać ludowym wierzeniem, według których – jak podaje przewodnik „Mazowsze: Polska niezwykła” – rosnące na bagnie Całowanie paprocie miały od zawsze niezwykłą moc wabienia płci przeciwnej. Starająca się o kawalera panna musiała tylko o północy zerwać roślinę i wypowiedzieć odpowiednie zaklęcie. Dodatkowym warunkiem było rozpuszczenie włosów i rozebranie się do naga. Czy ten sposób nadal działa? Musicie sprawdzić sami – oczywiście tylko ci zainteresowani (te zainteresowane😊)!

Kolejną ciekawostką związaną z Całowaniem jest interesujące stanowisko archeologiczne, położone na terenie torfowiska – to właśnie tutaj odkryto najstarsze ślady osadnictwa na Mazowszu! (sprzed 13 tysięcy lat!)

Ochroną rezerwatową zostały objęte również otaczające jeziorko podmokłe lasy.


Warto nie ograniczać się tylko do ścieżki dydaktycznej, ale dodatkowo wydłużyć spacer!


Rozległe kompleksy leśne Mazowieckiego Parku Krajobrazowego umożliwiają zaplanowanie wycieczki o dowolnej długości.


Na swojej drodze często spotykamy podmokłe obszary


Wszak znajdujemy się na obszarze bagna Całowanie!


Na wybranej przez nas trasie czeka na nas kilka niespodzianek


Dzieciaki są zachwycone!


Takie spacery to jest to!


Po raz kolejny przekonujemy się, że las jest piękny o każdej porze roku


… a drugie śniadanie najlepiej smakuje w plenerze!


Warto tu przyjechać nawet bezśnieżną zimą!


Było super, mimo że wilgoć wisiała w powietrzu.

My spacer do jeziora Torfy wydłużamy o poplątanie się po okolicznych podmokłych lasach. Jest początek stycznia, dwa stopnie, a pod nogami kilka centymetrów błota. I o to chodzi! Taka wycieczka to świetny sposób na zimową chandrę!

Zespół pałacowo-parkowy w Radziejowicach

Pięknie zachowany zespół parkowo-pałacowy, położony zaledwie 30 min jazdy od Warszawy, pozwala zapomnieć o gwarze miasta i na chwilę przenieść się w inne czasy. Miejsce od lat przyciągające artystów i wielbicieli sztuki – tu właśnie bywali Chełmoński, Sienkiewicz, Kossak czy Iwaszkiewicz – nadal służy kulturze – pałacowe wnętrza mieszczą obecnie dom pracy twórczej. Idealny pomysł na popołudniowy spacer w pięknym otoczeniu architektury wtopionej w przyrodę.

Radziejowice – spacer po pałacowym parku

4 stycznia 2020 r.

Informacje praktyczne

Radziejowicki park jest otwarty dla zwiedzających codziennie od zmierzchu do świtu, a wstęp na jego teren jest bezpłatny. Pałacowe wnętrze można zwiedzać w weekendy od 10:00 do 17:00 (zwiedzanie indywidualne lub grupowe – ceny biletów ulgowych/normalnych – ok. 7/10 zł). My odwiedziliśmy Radziejowice w czasie epidemii koronawirusa, nie mogliśmy więc wejść do środka pałacu i byliśmy ograniczeni tylko do spaceru po terenie pałacowego parku (a mimo to wycieczka dostarczyła nam wspaniałych wrażeń!). Chętnie wrócimy tu znowu, choćby po to, by obejrzeć wystawianą w Radziejowicach galerię prac Józefa Chełmońskiego (mieści się tu największa wystawa prac tego artysty) czy spróbować dań serwowanych przez Jadalnię Pałacową. Przed wizytą warto sprawdzić aktualności na stronie pałacu: https://www.palacradziejowice.pl/

Klasycystyczny pałac w Radziejowicach. W tle neogotycki zameczek.

Spacer po pałacowym parku

Do Radziejowic wybieramy się w ponure styczniowe przedpołudnie. Koronaferie wymusiły na nas zostanie w domu, więc zamiast górskich wycieczek ponownie odkrywany atrakcje turystyczne Mazowsza. Na tej liście nie mogło zabraknąć Radziejowic – jednej z piękniejszych rezydencji w okolicach Warszawy.

Projekt pałacu wykonał podobno sam Tylman z Garmen. Pierwotnie budynek zbudowano w stylu barokowym, późniejsza przebudowa (przełom  XVIII i XIX w.) nadała mu jednak cechy klasycystyczne. Zanim Radziejowscy zamieszkali w pałacu, na terenie ich majątku stała XV-wieczna wieża mieszkalna. To właśnie na jej miejscu zbudowano neogotycki zameczek – bardzo charakterystyczny element radziejowickiego zespołu parkowo-pałacowego. W ścianach budowli można dopatrzeć się starszych detali architektonicznych, pochodzących z wieży mieszkalnej – to  m.in. herby wcześniejszych właścicieli majątku.

Neogotycki zameczek w obecnej formie powstał na początku XIX w.
Od tyłu zameczek też prezentuje się pięknie.
W elewację wmurowano fragmenty dawnej wieży obronnej.
Starsze i nowsze detale architektoniczne pięknie przeplatają się ze sobą.

Obecnie radziejowicki pałac mieści dom pracy twórczej, organizowane są też tu wystawy czasowe. Ale i wcześniej Radziejowice jak magnes przyciągały artystów – bywał tu Chełmoński (nota bene w pałacu prezentowana obecnie duża wystawa prac tego twórcy), Sienkiewicz, Kossak czy Iwaszkiewicz. Urok pałacu dostrzegli też współcześni twórcy kultury masowej – to właśnie w Radziejowicach kręcono pierwszą i drugą edycję reality show Projekt Lady!

Pałac jest otoczony przez piękny park krajobrazowy (26 ha) w stylu angielskim. Rosną tu piękne okazy starych drzew – modrzewi, lip, spotkamy tu nawet okaz miłorzębu.

Najprzyjemniejsza trasa spacerowa wiedzie wzdłuż stawu, utworzonego przez spiętrzenie wód rzeczki Pisi Gągoliny. Alejka przekracza mostek na zaporze i po chwili znajdujemy się po drugiej stronie stawu, z pięknym widokiem przez lustro wody na pałac. Tuż obok zapory znajduje się budynek starego młyna. Zabytkowy, pochodzący z początku XIX w. młyn jest bardzo zaniedbany. Pierwotnie drewniany budynek w dolnej części obłożono słabej jakości cegłą, dach się rozpada – aż żal patrzeć. Obecny stan rzeczy wynika prawdopodobnie stąd, że młyn ma innego właściciela niż reszta kompleksu i nie może korzystać z dotacji przyznawanych pałacowi. Oby w przyszłości znalazły się  środki na odrestaurowanie także tego zabytku!

Możemy sobie tylko wyobrażać, jak pięknie musi tutaj być wiosną i latem!
Dawid Psalmista – rzeźba Gustawa Zemły.

Ścieżka prowadzi cały czas wzdłuż lustra wody. Po lewej stronie mijamy grupę rzeźb, wykorzystanych w przedstawieniu Kazimierza Dejmka „Gra o narodzeniu i męce” – znaczą  one miejsce, gdzie niegdyś stał drewniany pałacowy kościół.

Alejka prowadzi miłym łukiem wzdłuż stawu. Okolicę upodobały sobie, jak widać, boby – wokół widać liczne ślady bobrzej działalności – dlatego też dolne partie drzew rosnących nad wodą otoczone są metalową siatką – dla ochrony przez zębami tych sympatycznych zwierząt.

Alejki parkowe są świetnym miejscem na długi spacer!
Nad rzeką jak i w wielu miejscach parku widać ślady żerowania bobrów.
Pisia Gągolina urokliwie wije się przez park.
Po obejściu parku wracamy pod zameczek.
Rzut oka na zameczek od strony stawu.

Po okrążeniu stawu obchodzimy jeszcze cały pałac dookoła. Przyglądamy się bliżej detalom wmurowanym w ściany neogotyckiego zameczku, na dłużej przystajemy tez przed pałacową jadalnią – niestety, w związku z ograniczeniami covidowymi nie można wejść do środka – będziemy musieli to nadrobić!

Leniwy spacer po parku zajął nam ok. godzinę i był bardzo przyjemny mimo szarej styczniowej aury.

Alejka z tyłu zameczku ozdobiona jest popiersiami znanych polskich kompozytorów.
Rozległy staw dodaje uroku całemu zespołowi parkowo-pałacowemu.
Romantyczny mostek nad odnogą stawu.
Ostatnie spojrzenie na radziejowicki pałac i zameczek.

Dawny folwark

Po przeciwnej stronie drogi rozciąga się teren dawnego folwarku. Koniecznie trzeba tam zajrzeć! Wzrok każdego przykuwa piękny modrzewiowy dwór w stylu szlacheckim – zabytek zachował się w doskonałym stanie. Mieszkał tu kiedyś administrator budynku, dziś w znajdują się tu  m.in. pokoje gościnne. Po prawej stronie dworu stoi budynek dawnej kuźni, a po przeciwnej stronie niewielkiego stawu (drugiego w radziejowickim kompleksie) – czworaki, czyli dawne mieszkania dla służby. Obecnie również czworaki przyjmują hotelowych gości – mieszczą się tu dwupoziomowe apartamenty.

Po drugiej stronie drogi stoi przepiękny modrzewiowy dworek.
To typowy przykład architektury szlacheckiej.
Dwór pełnił funkcję siedziby administratora folwarku.
XIX-wieczna kuźnia została zaadaptowana na salę konferencyjną.
Także w folwarcznej części założenia można spotkać piękne rzeźny – ta nosi tytuł Skakanka.

Opuszczamy Radziejowice z poczuciem, że to świetny przykład udanej rewitalizacji zabytku. Zabytkowe obiekty żyją – przyjmują gości hotelowych, goszczą artystów, są otwarte na sztukę – a jednocześnie są dostępne do zwiedzenia dla szerokiego grona turystów. To bardzo przyjemne miejsce na półdniowy wypad za miasto!

Głaz Mszczonowski – drugi co do wielkości głaz narzutowy w Polsce

Kto chce zobaczyć jeden z największych głazów narzutowych w Polsce, powinien wybrać się na Mazowsze, w okolice miejscowości Zawady, leżącej tuż obok trasy katowickiej. Ze swoimi 40 m obwodu jest niewiele mniejszy od polskiego rekordzisty, głazu Trygław znajdującego się na Pomorzu Zachodnim – zajmuje chlubne drugie miejsce pod względem wielkości. Głaz Mszczonowski spokojnie leży sobie w zagłębieniu w ziemi, obrośnięty krzewami i drzewami. Docierają tu naprawdę nieliczni turyści, mimo że nieodległą trasą katowicką pędzą sznury samochodów. Trafić tu niełatwo, bo atrakcja nie jest w żaden sposób oznaczona, a głaz chowa się w kępie drzew i krzewów, więc czy warto? Zdecydowanie! Rozmiar mazowieckiego olbrzyma zrobi wrażenie na każdym! Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie ten piękny pomnik przyrody nieożywionej zostanie lepiej wyeksponowany (oznaczona ścieżka, przecięcie obrastającej go gęstwiny itp.) – zdecydowanie na to zasługuje!

Continue reading

Otwock – drewniane „świdermajery” i kirkut ukryty w lesie

Wycieczka śladami Belle Époque tuż za rogiem Warszawy. Przy odrobinie wyobraźni można usłyszeć szum rozgrzanych słońcem sosen, przez który przebijają się niespiesznie toczone rozmowy letników, oraz zobaczyć  wymyślne ozdoby i piękne kolory setek drewnianych willi w stylu „świdermajer”. Obecnie po dawnych czasach zostało tylko wspomnienie. Pięknych świdermajerów została ledwie garstka, a te, które przetrwały, w większości są w bardzo złym stanie – aż proszą się o renowację. Na szczęście w ostatnim czasie coraz to nowe pozycje są wpisywane do rejestru zabytków – i bardzo dobrze! Może powróci kiedyś moda na dawne podwarszawskie letniska, a wraz z nią – większa dbałość o pamiątki dawnych lat, ale też o styl współczesnej zabudowy? Krótki spacer po Otwocku warto uzupełnić o wycieczkę na otwocki kirkut położony wśród szumiącego sosnowego lasu na terenie dawnego folwarku Anielin – tysiąc macew skłania do refleksji i przypomina o dawnych mieszkańcach tych okolic.

Continue reading

Pułtusk – turystyczne must see Mazowsza

Pułtusk to jedno z najładniejszych i najbardziej atrakcyjnych turystycznie miast Mazowsza. Jego sercem jest pokryty zabytkowym brukiem podłużny rynek – uważany za jeden z najdłuższych w Europie. Na nasypie położonym nad Narwią dumnie prezentuje się zamek biskupi – dawna siedziba biskupów płockich, obecny Dom Polonii. Odwiedzający Pułtusk biskupi musieli mieć godną siebie świątynię – na północnym krańcu rynku wzniesiono więc wspaniałą kolegiatę – warto zajrzeć do środka, by zobaczyć niezwykle oryginalne sklepienie z połączonych kół. Położony na szlakach handlowych Pułtusk  aż do potopu szwedzkiego rozwijał się niezwykle prężnie – był m.in. największym dostawcą zboża do Gdańska. Dziś to spokojne miasteczko o pięknie zachowanym dawnym układzie staromiejskim. Urokliwe położenie nad Narwią bardzo podnosi walory rekreacyjne Pułtuska – u stóp zamku zorganizowano przyjemną przystań wodną z wypożyczalnią sprzętu pływającego i piaszczystą plażę. Spacerom po rynku towarzyszy muzyka urodzonego w Pułtusku Krzysztofa Klenczona – pomnik muzyka oraz grającą ławeczkę znajdziecie na południowo wschodnim krańcu rynku.

Continue reading

Rezerwat Zakole Zakroczymskie – ptasi raj i baśniowe łąki rzut beretem od Warszawy

To trasa spacerowa dla miłośników przyrody, ptaków i pięknej dzikiej Wisły. Tak wspaniałych łąk jak tutaj chyba jeszcze nie widzieliśmy! Dlatego szczególnie polecamy wycieczkę w letnich miesiącach, kiedy wszystko cudnie kwitnie i pachnie. Widoki na Wisłę zarówno z rezerwatu, jak i z pobliskiego mostu im. Obrońców Modlina. W gratisie po niedawnych ulewach dostaliśmy dziś niesamowite ilości komarów, ale nawet to nie zepsuło nam frajdy ze spaceru. Tak blisko od Warszawy, a tak cudnie!

Przez Wisłę do rezerwatu Zakole Zakroczymskie

09.07.2020

Odcinek zielonego Północnego Szlaku Krawędziowego prowadzący częściowo wałami przeciwpowodziowymi na południowym brzegu Wisły przeszliśmy już kiedyś z dziecięcym wózkiem –  bagatela – 14 lat temu! Wówczas szliśmy z okolicy mostu im. Obrońców Modlina w stronę Starych Grochal. Parę lat temu odwiedziliśmy z kolei późną jesienią rezerwat Wikliny Wiślane, położony tuż obok miejscowości Nowe Grochale (nasza relacja tutaj). Dzisiaj zawędrowaliśmy na drugą stronę Wisły do rezerwatu Zakole Zakroczymskie. Wierzcie, nadwiślańskie łąki zapierają dech w piersiach!

Informacje praktyczne

Zaparkowaliśmy przy wale przeciwpowodziowym w pobliżu stajni Olender przy skrzyżowaniu „ulic” Promiennej i Wałowej w miejscowości Sady. Dzięki temu wydłużyliśmy spacer o przyjemny odcinek prowadzący wałami wiślanymi i mostem im. Obrońców Modlina. Aby odwiedzić sam rezerwat Zakole Zakroczymskie, można podjechać do miejscowości Utrata i zaparkować w pobliżu miejsca, gdzie jedyna dróżka prowadząca na Kępę Gałaską (na której znajduje się rezerwat) przekracza okresową strugę Łacha, oddzielającą kępę od „stałego lądu”.

Nasza dzisiejsza trasa liczy w obie strony ponad 11 km, ale ruszając z Utraty, można skrócić ją do ok. 6 km. Na moście Obrońców Modlina po obu stronach są wygodne chodniki, a na obu końcach mostu jest możliwość przejścia pod spodem na drugą stronę dwujezdniowej konstrukcji. Widoki z mostu bajkowe! W niektórych miejscach rezerwatu droga bywa podmokła, więc przydadzą się solidniejsze buty. W upalny dzień nie zapomnijcie o wodzie i nie powtórzcie naszego dzisiejszego błędu: koniecznie weźcie środek na komary – po niedawnych ulewach przeżyliśmy dzisiaj prawdziwe oblężenie latających wampirów!

Trasa wycieczki.

Przez Wisłę do rezerwatu Zakole Zakroczymskie

Początek naszej trasy to półtora kilometra zielonego szlaku prowadzącego wzdłuż wału wiślanego. Szlak nie jest dobrze oznaczony, ale wystarczy po prostu trzymać się wału i zmierzać w stronę szumu samochodów jadących trasą S7 ;-). Można iść koroną wału (ale latem mogą tam być dość wysokie trawy) lub szutrową drogą ciągnącą się wzdłuż wału. Pierwszy wariant jest bardziej widokowy, chociaż sama Wisła chowa się na tym odcinku za drzewami. Zaglądamy tez na chwilę pod most, chcąc dojść na brzeg Wisły, ale rozlewiska po niedawnych opadach nie pozwalają nam na to.

Wał wiślany w okolicy miejscowości Sady – stąd zaczynamy wycieczkę.
Idziemy wałem w kierunku Mostu Zakroczymskiego
Tak blisko miasta, a tak dziko! Droga sprowadzająca nad Wisłę w okolicy mostu
Zaglądamy nad brzeg Wisły tuż obok Mostu Zakroczymskiego

Przejście mostem nie jest może wielką przyjemnością z powodu hałasu pędzących samochodów, ale pozwala na podziwianie płynącej dołem majestatycznej rzeki. Widok w kierunku zachodnim pozwala zobaczyć naturalne piękno Wisły niezmienionej tutaj w istotny sposób od setek czy może nawet tysięcy lat. Idąc w drugą stronę, podziwiamy widok w kierunku wschodnim, czyli malownicze połączenie wód Narwi i Wisły i w oddali budynki spektakularnej Twierdzy Modlin (opis naszej wycieczki do twierdzy możecie zobaczyć tutaj).

Przechodzimy mostem na drugą stronę Wisły. Jest głośno, ale przejście umożliwiają wygodne chodniki.
Rzut oka na Wisłę w kierunku zachodnim.
Pewnie podobnie wyglądała setki lat temu…

Zaraz za mostem schodzimy na szutrową drogę, którą docieramy do pierwszych zabudowań miejscowości Utrata. Droga tutaj zmienia nawierzchnię na asfaltową, ale my zostawiamy wygodny trakt i postanawiamy zejść nad brzeg Wisły. Dróżki lokalnych wędkarzy doprowadzają nas w miejsce, gdzie cumuje kilka łódek. Jak tu malowniczo! Na brzegu rozgościła się para pięknych łabędzi. Brodząc trochę w błocie, wracamy z powrotem w kierunku asfaltowej drogi, ale nie dochodzimy do niej, bo wcześniej znajdujemy dróżkę wprowadzającą w głąb rezerwatu (w tej okolicy właśnie można by się zatrzymać samochodem, gdybyście planowali wycieczkę tylko do rezerwatu).

Po przejściu na druga stronę chcemy od razu zejść nad wodę. Ostatnio dużo padało, więc wycieczkę dziś utrudnia nam błoto.
Wisła w okolicy Zakroczymia
Podglądamy przez chwilę łabędzią rodzinę.
Przy wysokim stanie wody w Wiśle nie wszędzie można dotrzeć.
Tutaj woda płynęła jeszcze kilka dni temu.

Rezerwat Zakole Zakroczymskie

Rezerwat zajmuje teren i kępy, i wód Wisły. Teren kępy jest oddzielony z jednej strony wodami Wisły, a z drugiej – jej dawnego starorzecza, tzw. Łachy. Rezerwat to ptasi raj – dobrym pomysłem będzie więc wzięcie ze sobą lornetki. Latem całą Kępę Gałaską porastają ogromne kwietne łąki. Spacer tędy jest jak piękny rejs – dookoła jest płasko jak na wodzie, ale niezwykle barwnie. Najpierw dominuje kolor żółty, a potem biały, ale ilość barw przyprawia o zawrót głowy. Niestety, nieco podmokły charakter terenu powoduje, że poza miłośnikami pięknych kwiatów w lecie kręci się też tutaj mnóstwo krwiopijczych komarów, nie zapomnijcie więc o repelencie! Dwukrotnie udaje nam się dotrzeć nad sam brzeg Wisły, która po ulewnym przełomie czerwca i lipca jest nie tylko piękna, ale też groźna, majestatycznie tocząca ogromne ilości brązowawej wody. Podczas spaceru cały czas towarzyszy nam śpiew skowronków i innych skrzydlatych śpiewaków. Nad wodą podziwiamy akrobacje i polowanie wielu gatunków wodnych ptaków. Wspaniały, relaksujący spacer tuż za granicami miasta.

Kępa Gałaska to niekończące się łąki.
Przez teren kępy prowadzą wyraźne polne drogi.
Kolory Kępy Zakroczymskiej: biały:)
Polna drogi doprowadzają nas nad brzeg Wisły.
Wokół żywego ducha.
Podziwiamy szeroko rozlaną Wisłę.
Czujemy się tu zupełnie poza cywilizacją.
Jesteśmy dokładnie na 555. kilometrze Wisły.
Kępa Zakroczymska ma niezwykle ciekawą roślinność.
Ruszamy w drogę powrotną.
Jak dobrze, że jeszcze raz czeka nas przejście przez morze kwiatów!
Kolory Kępy Zakroczymskiej – żółty:)
Teraz dla odmiany trochę bladego różu.
Pod nogami uwijają się nam pracowite trzmiele.
Życie dziś uprzykrzają nam komary – w przypływie rozpaczy w pewnym momencie zaczynamy… biec!
Kolory Kępy Zakroczymskiej – niebieski czy fioletowy?
Wracamy tą samą drogą – aż do Mostu Zakroczymskiego.
I znów przekraczamy Wisłę – tym razem podziwiamy widoki na stronę wschodnią.
Połączenie Wisły i Narwi i imponująca twierdza Modlin.