Kostrzyn nad Odrą – starówka zmieciona z powierzchni ziemi

Wyobraźcie sobie miasto, które w 1945 r. zostało niemal w 100% zniszczone przez działania wojenne. Fragmenty murów wystają ponad ziemię na wysokość nie wyższą niż półtora metra, pod nogami walają się oderwane szyldy z napisami ulic, dookoła pełno pocisków i niewybuchów. Wyobraźcie sobie teraz, że starówki tego miasta nigdy nie odbudowano. Ruiny porosły roślinnością i tylko gdzieniegdzie wychylają się spod nich fragmenty schodów, krawężników, otwory wiodące do piwnic. To Kostrzyn nad Odrą, uznawany przez najbardziej zniszczone przez wojnę miasto na terenie dzisiejszej Polski. Ten nietypowy pomnik okrucieństw wojny, skłaniający do chwili zatrzymania i zadumy, stanowi obecnie dużą atrakcję turystyczną – co roku jest odwiedzany przez tysiące turystów z obu stron granicy. Spacer po nieistniejącym kostrzyńskim starym mieście to doświadczenie na długo zapadające w pamięć.

Kostrzyn nad Odrą – pozostałości twierdzy Kostrzyn i ruiny dawnego starego miasta

14 sierpnia 2020 r.

Informacje praktyczne

Główne wejście na teren zrujnowanej starówki prowadzi przez Bramę Berlińską – jeden z odrestautrowanych obiektów dawnej twierdzy Kostrzyn. Tam też znajduje się informacja turystyczna – warto tu wstąpić, by zaopatrzyć się w foldery informacyjne. Samo wejście na teren starego miasta jest bezpłatne. Nie ma jednej wyznaczonej trasy zwiedzania – można dowolnie plątać się po dawnych uliczkach Kostrzyna – ich układ jest bardzo czytelny w terenie. Podczas myszkowania po starej dzielnicy miasta nie wchodźcie na ruiny domów – w wielu miejscach – szczególnie na obszarze dawnego zamku – znajdują się niezabezpieczone dziury, przez które można wpaść do piwnic czy niższych kondygnacji budynków.

Warto zajrzeć do bastionu Filip, w którym urządzono ekspozycję poświęconą historii twierdzy – wejście jest płatne, ale miejsce zdecydowanie jest warte odwiedzenia. Można tu obejrzeć m.in. makietę dawnej twierdzy, zdjęcia przedwojennego Kostrzyna oraz eksponaty związane z parosetletnią historią powstawania i upadku twierdzy. Auto najlepiej zostawić na parkingu nieopodal Muzeum Twierdzy Kostrzyn – placówka mieści się w budynku dawnego przejście granicznego.

Gdybyście chcieli poczytać więcej o historii miasta i podejmowanych obecnie staraniach przekształcenia Kostrzyn w miejsce atrakcyjne turystycznie, warto przed wycieczką odwiedzić stronę http://muzeum.kostrzyn.pl/pl/miasto-i-twierdza/dwa-miasta

Kostrzyn nad Odrą – polskie Pompeje

Kostrzyn jest malowniczo położony na prawym brzegu Odry w okolicy ujścia Warty do Odry. Położenie o wybitnych walorach obronnych było jednak – jak zorientowaliśmy się podczas zbierania informacji na temat historii Kostrzyna – bardziej przekleństwem niż kapitałem miasta. Kostrzyn cierpiał w wojennych zawieruchach, czego smutnym ukoronowaniem był 1945 rok – stare miasto zostało wtedy zrównane z ziemią – w staromiejskiej dzielnicy ocalał zaledwie jeden budynek.  Po wojnie podjęto decyzję o nieodbudowywaniu kostrzyńkiej starówki. Ruiny stopniowo zarastały zielenią. Obecnie pozostałości dawnego starego miasta są oczyszczane z roślinności. Dzięki wieloletnim staraniom plan najstarszej dzielnicy dawnego miasta jest znów czytelny. Widać pozostałości bruku, fragmenty kamienic, na skrzyżowaniach wiszą szyldy z nazwami ulic. Największe wrażenie wywiera wizyta na terenie dawnego zamku – z każdej strony otaczają nas fragmenty już nieistniejących schodów, pod nogami migają fragmenty oryginalnych posadzek, w zapadliskach prześwitują dolne piętra budynku. Spacer w takiej scenerii wywiera naprawdę duże wrażenie.

Kostrzyńska starówka znajduje się tuż przy granicznej Odrze.
Muzeum Twierdzy Kostrzyn urządzono w dawnym budynku kontroli granicznej.
Makieta dawnej twierdzy i istniejącego w jej ramach miasta.
Tego miasta już nie ma – wszystko zostało zniszczone.

Spacer po nieistniejącym Kostrzynie

Kostrzyńskie stare miasto było dzielnicą ciasno otoczoną przez pasmo fortyfikacji – dostępu do miasta od wieków broniły obiekty twierdzy Kostrzyn. Miało to oczywiście duże znaczenie z punktu widzenia obronności, jednak od zawsze bardzo ograniczało rozwój miasta. Twierdza została zbudowana w XVI w., potem była przebudowywana. Niektóre obiekty zostały odbudowane – obecnie można zajrzeć m.in. do Bramy Berlińskiej czy bastionu Filip.

Na teren starej dzielnicy Kostrzyna wchodzimy przez Bramę Berlińską. Następnie kierujemy się w lewo, w stronę Bastionu Król. Następnie, idąc wzdłuż Odry, dochodzimy do Bastionu Brandenburgia. Z jego korony pięknie widać płynącą w dole Odrę. Na wysokości bastionu Brandenburgia znajduje się niewielka, ale bardzo sympatyczna przystań na Odrze – nie możemy się oprzeć, by nie zejść na chwilę nad rzekę, choć pogoda dziś nas nie rozpieszcza – co chwilę przelotnie pada.

Na teren kostrzyńskiej starówki wchodzimy przez Bramę Berlińską.
Bastion Król widziany od strony Odry
Bastion nie został odbudowany, obecnie pozostaje w ruinie.
Bastion Brandenburgia widziany od strony wałów rzecznych.
Na wysokości bastionu znajduje się sympatyczna przystań rzeczna.
Pływające pomosty doskonale radzą sobie przy zmianie poziomów wody.
Z promenady Kattego rozciąga się piękny widok na płynącą w dole Odrę.
Obiekty twierdzy zostały zbudowane tuż nad nurtem rzeki.

Od bastionu Brandebnurgia kierujemy się w stronę Bastionu Filip. Została w nim urządzona bardzo ciekawa wystawa opowiadająca o historii twierdzy i miasta – naprawdę warto tu zajrzeć!

Wejście do bastionu Filip – urządzono tu ciekawą ekspozycję historyczną.
Ekspozycja w Bastionie Filip została otwarta w 2014 r.
Detale architektoniczne kostrzyńskiego zamku.
W 1945 r. Kostrzyn został zamieniony w jedną wielką kupę gruzu.
Z tej perspektywy Bastion Filip prezentuje się jeszcze bardziej okazale.
Budynki obronne charakteryzowały się surową prostotą.
Widok na graniczną Odrę z okolic Bastionu Filip.

Po obejrzeniu wystawy, już w drodze powrotnej, idziemy do ruin kościoła mariackiego. Ta XVI-wieczna świątynia dominowała niegdyś w panoramie starego miasta. W 1945 r. kościół nie uległ całkowitemu zniszczeniu, został jednak spalony. Budynek świątyni rozebrano dopiero w latach 60.

Ruiny XIV-wiecznego kościoła mariackiego.
Uliczkami kostrzyńskiej starówki.
Naszą uwagę zwracają ułożone fragmenty bruku.
Układ dawnych ulic jest doskonale czytelny.
Ruiny wystają ponad powierzchnię ziemi na wysokość nie większą niż półtora metra.
Brukowane ulice i prowadzące donikąd schody…
Na skrzyżowaniach ustawiono szyldy informujące o dawnych nazwach ulic.
Zabudowa starego Kostrzyna została zniszczona niemal w stu procentach

Od kościoła, plącząc się uliczkami dawnego starego miasta, udajemy się do ruin dawnego zamku. To najbardziej spektakularny punkt nieistniejącego miasta. Po XVI-wiecznej budowli nie zostało prawie nic, prowadzące donikąd schody, fragmenty posadzki czy resztki murów pozwalają się jednak domyślać, jak okazała budowla stała niegdyś w tym miejscu. Wrażenie jest niesamowite.

Kostrzyński zamek niegdyś prezentował się naprawdę okazale.
Teraz po zamku zostało tylko wspomnienie…
Ciekawe dokąd prowadziły te schody
Spacerujemy po pomieszczeniach dawnego zamku
Teraz to królestwo roślinności
Gdzieniegdzie doskonale widać przejścia do dolnych kondygnacji
Schody donikąd wywierają na nas duże wrażenie.
I jeszcze jedne, tym razem pięknie skręcone
Tędy pewnie niegdyś wchodziło sie na wyższe piętro.
Na zamkowym dziedzińcu stoi cokół pomnika Fryderyka Wilhelma ze śladami po uderzeniach kul.
Ruiny dawnego zamku robią przygnębiające wrażenie.
Tu stał niegdyś pomnik margrabiego Jana z Kostrzyna
Drzewa dawnego parku zamkowego mają się znakomicie.

Od zamku blisko już do Bramy Berlińskiej, skąd zaczynaliśmy nasz spacer.

Nasza wycieczka po starym Kostrzynie rodzinnym tempem, z mnóstwem postojów fotograficznych i zwiedzaniem ekspozycji w Bastionie Filip zajęła około dwóch godzin, ale pewnie można by tu myszkować jeszcze dużo dłużej.  

Gdybyście mieli ochotę na jeszcze jedną wycieczkę w pobliżu Kostrzyna, to gorąco polecamy wizytę na jednej ze ścieżek dydaktycznych Parku Narodowego Ujście Warty. My tego samego dnia wybraliśmy się jeszcze na spacer po niedługiej, ale uroczej ścieżce Mokradła – dojazd tam spod kostrzyńskiej starówki zajął tylko ok. 5 minut! Spacer po ścieżce Mokradła opisujemy tutaj.

Więcej atrakcji turystycznych w okolicy? Zajrzyjcie tutaj. 🙂

Moryń – średniowieczne miasteczko w cieniu romańskiej bazyliki

Opasany średniowiecznymi murami obronnymi Moryń ma wszystko, by stać się topową atrakcją turystyczną – zabytek wielkiej rangi: największą romańską świątynię na Pomorzu, idealnie zachowany średniowieczny układ urbanistyczny, kameralną atmosferę oraz wspaniałe tereny rekreacyjne nad Jeziorem Morzycko – jednym z najgłębszych w Polsce. Widać, ze włodarze miasta od kilku lat dbają o promocję turystyczną Morynia – na rynku wita nas budynek informacji turystycznej, plaża miejska jest doskonale zorganizowana, nad jeziorem ciągnie się przyjemna spacerowa promenada, są tu też ścieżki dydaktyczne i rowerowo-spacerowe. Miasteczko jest czyste i zadbane, a wizyta w nim, zakończona kąpielą w jeziorze Morzycko, to idealny przepis na wakacyjny dzień!

Moryń – romańska bazylika, średniowieczne mury obronne i urokliwe jezioro Morzycko

13 sierpnia 2020 r.

Informacje praktyczne

W miasteczku nie powinno być problemu z zaparkowaniem samochodu – miejsca parkingowe znajdują się i w okolicy rynku, i w pobliżu murów. Orientacja nie sprawia najmniejszych problemów – opasane murami stare miasto ma tylko 300 m średnicy, a idealnym punktem orientacyjnym jest górująca nad całością wieża kościoła Św. Ducha. Jeśli chcielibyście się wykąpać w jeziorze, warto udać się na plażę miejską znajdującą się na końcu przyjeziornej promenady. Plaża prezentuje europejski standard. Dysponuje budynkami sanitarnymi, ma część piaszczystą (regularnie czyszczoną) i trawiastą, plac zabaw oraz spory pomost. Jeśli wolicie bardziej zaciszne miejsca, wybierzcie się w okolice Diabelskiego Fotela – głazu narzutowego położonego na południowych krańcach jeziora, tuż przy wjeździe do Morynia. Można też podjechać tylko kilkaset metrów dalej, na przeciwną stronę zatoczki z Diabelskim Fotelem – tam właśnie, tuż przy ścieżce rowerowej okrążającej jezioro, urządzono kameralne miejsce odpoczynku.  W obu tych miejscach znajdują się dogodne zejścia do wody, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że są to dzikie niestrzeżone plaże, a jezioro Morzycko jest wyjątkowo głębokie – już po kilkunastu metrach od brzegu tracimy grunt pod nogami.

Bardzo dobrym miejscem do pospacerowania jest ciągnąca się wzdłuż jeziora zacieniona Promenada Raka – dzieciom na pewno spodoba się Aleja Gwiazd Plejstocenu z tropami zwierząt żyjących w epoce lodowcowej. Bardzo ciekawym miejscem jest też  ścieżka geologiczna, na której zaprezentowane są różnego rodzaju głazy narzutowe – każdemu towarzyszy odpowiedni podpis. Miejsce to znajdziecie tuż za obwarowaniami po północno-zachodniej stronie miasta. 

Spacer po Moryniu

Moryń to niewielkie średniowieczne miasteczko, na początku XIV w. otoczone kamiennymi murami obronnymi. Fortyfikacje miejskie zachowały się w niezmienionym kształcie niemal po dziś dzień. Do dziś w niezmienionym kształcie dotrwał dawny układ urbanistyczny miasta. Jeśli lubicie średniowieczne klimaty, Moryń na pewno Wam się spodoba!

Spacer po Moryniu zaczynamy z okolic rynku, niedaleko pomnika legendarnego Raka. Ów Rak to zaklęty młodzieniec, który niegdyś bohatersko przedarł się z oblężonego miasta, by prosić zaprzyjaźnione armie o pomoc.  Niestety, podczas powrotu został schwytany i ukarany śmiercią. Wieść głosi, że ukochanego Morynia nie opuścił jednak po dziś dzień – pod postacią raka zamieszkuje głębiny jeziora Morzycko. Ponoć można go zobaczyć w księżycowe noce – wtedy jego wielkie cielsko wynurza się z jeziora.

Meldujemy się w Moryniu, spacer zaczynamy od rynku.
Figura wielkiego raka związana jest ze znaną tutaj legendą o bohaterskim młodzieńcu zwanym Rakiem.

Najcenniejszym zabytkiem Morynia jest parafialny kościół Św. Ducha (XIII w., drewniana wieża dobudowana ok. 200 lat później) – ta zbudowana z granitowej kostki bazylika jest największą romańską świątynią na Pomorzu. My uwielbiamy romańskie świątynie, więc oglądanie moryńskiej bazyliki było dla nas naprawdę łakomym kąskiem. Zawsze przy okazji staramy się sprzedawać dzieciom jak najwięcej informacji o stylach architektonicznych. Strasznie fajne jest takie wspólne odkrywanie! Czasem dzieciom uda się nawet więcej zapamiętać niż nam. Dziś to właśnie dzięki naszemu Tymkowi udało nam się nie przegapić jednej ciekawostki zw. z moryńską bazyliką. Tymo dobrze zapamiętał, że na dole jednej ze ścian świątynnej wieży znajduje się kamień z wydrapaną szachownicą. Pochodzenie i funkcja symbolu do dziś pozostają niejasne. Ciekawe kto i po co wydrapał tu przed wiekami te ciemniejsze i jaśniejsze pola?

Wieża kościoła Św. Ducha wyróżnia się na tle małomiasteczkowej zabudowy.
W najniższej kondygnacji wieży zaplanowano oryginalne rozwiązanie przejazdu.
Bryła kościoła jest prosta i surowa.
Romańskie blendy w zwieńczeniu transeptu są najstarsze w kraju!
W narożu podstawy wieży warto poszukać kamienia z tajemniczą szachownicą – dotąd nie ustalono znaczenia tego symbolu.

Słonce pali niemiłosiernie, więc zaraz po obejrzeniu świątyni kierujemy się nad jezioro. Z rynku trzeba kierować się na wschód, wyjść za mury i po chwili stajemy na zacienionej przez drzewa Promenadzie Raka. Bardzo tu przyjemnie. Spacer podoba się także młodszym dzieciom, a wszystko dzięki zorganizowanej kilka lat temu Alei Gwiazd Plejstocenu. Wzdłuż promenady stoją naturalnej wielkości modele zwierząt epoki lodowcowej – łatwo tu o spotkanie z mamutem, tygrysem szablozębnym, nosorożcem włochatym czy niedźwiedziem jaskiniowym. Przed każdym modelem na chodniku zostały odciśnięty odpowiednie tropy.

Furtą Jeziorną wychodzimy poza obręb murów obronnych.
Zaraz za murami spotykamy pierwsze „gwiazdy plejstocenu” – mamuty.
Nadjeziorna promenada wiedzie w cieniu takich oto wspaniałych drzew.
Idąc promenadą, podziwiamy kolejne okazy plejstoceńskiej fauny.
Jeleń olbrzymi – rozpiętość jego poroża sięgała 4 metrów!
A tutaj lew jaskiniowy w pełnej okazałości.
Niedźwiedź jaskiniowy budzi prawdziwy przestrach!
Z promenady co chwilę można wyjrzeć na wody jeziora Morzycko.

Promenada doprowadza nas do plaży miejskiej. Kąpielisko jest czyste, z porządnym zapleczem sanitarnym, pomostem, plażą piaskową i trawiastą. My w tym roku w związku z epidemią COVID-19 unikamy tych bardziej popularnych miejsc i szukamy raczej dzikich plaż na uboczu, ale w normalnych warunkach na pewno chętnie byśmy tutaj poplażowali.

Kąpielisko w Moryniu prezentuje się bardzo okazale.

Z kąpieliska wracamy na rynek okrężną drogą, po zewnętrznej stronie kamiennych murów obronnych. Średniowieczne fortyfikacje zachowały się doskonale. Obwarowania bardzo dobrze są widoczne od północnej strony. Spacer po zewnętrznej stronie murów daje świetne wyobrażenie o tym, na jak niewielkiej przestrzeni żyli niegdyś mieszczanie.

Czas teraz z bliska przyjrzeć się fortyfikacjom miejskim.
Zza murów wychyla się wieża kościoła Św. Ducha.
Mury mierzą od 4 do nawet 8 metrów wysokości.
Ten bluszcz rośnie tutaj zupełnie jak winne krzewy na południu Europy.

Po przespacerowaniu się wzdłuż murów ponownie wchodzimy na obszar starego miasta. Tuż za murami, po zachodniej stronie, znajduje się ciekawy Kamienny Ogród, w którym można oglądać różne rodzaje głazów narzutowych – wszystko oczywiście z odpowiednimi podpisami.

Kamienny Ogród pod murami miejskimi.
Wyeksponowano tutaj różnej wielkości głazy narzutowe.
Wracamy w obręb murów miejskich.

Kąpiel w jeziorze Morzycko

Wakacyjny dzień bez kąpieli się nie liczy! Na koniec wycieczki podjeżdżamy więc w okolice Diabelskiego Fotela z nadzieją na pochlapanie się w chłodnej wodzie jeziora Morzycko. Jezioro to należy do 10 najgłębszych jezior w Polsce – jego głębokość miejscami sięga 60 metrów! Nastawiamy się na dziką plażę w okolicach Diabelskiego Fotela – głazu narzutowego, na którym według legendy zwykł siadywać diabeł, by patrzeć nocami na jezioro. To miejsce jest już, niestety, zajęte przez inną rodzinkę, więc podjeżdżamy kilkaset metrów dalej – tuz przy ścieżce pieszo-rowerowej okrążającej jezioro znajduje się kolejne dogodne zejście do wody z miłym miejscem odpoczynku (drewniane ławy i stoły). Tym razem mamy leśną plażę tylko dla siebie. Kąpiel w jeziorze jest wielką przyjemnością. Trzeba tylko uważać, bo dno szybko opada w dół i robi się głęboko – po kilku-kilkunastu metrach już tracimy dno pod nogami.

Mała plaża na południowym krańcu jeziora Morzycko – takie lubimy najbardziej!

Po popluskaniu się i poopalaniu na dzikiej plaży wracamy do naszego domku na obiad. Wycieczka do Morynia była naprawdę bardzo udana. Ciekawa i cudownie relaksująca – gorąco polecamy Moryń jako cel wakacyjnego (i nie tylko!) wypadu!

Spacer wzdłuż zachowanych  średniowiecznych fortyfikacji spodobał nam się tak bardzo, że wieczorem wybraliśmy się do jeszcze jednego miasteczka z idealnie zachowanymi murami miejskimi – Trzcińska-Zdroju. Relację z tej wycieczki możecie zobaczyć tutaj.

Więcej atrakcji po okolicy Pojezierza Myśliborskiego? Zajrzyjcie tutaj. 🙂

Najdalej na zachód wysunięty kraniec Polski

Cedynia i okolice – wycieczka na zachodni kraniec Polski

Wycieczka na zachodnie krańce Polski. Cudownie odludne tereny, zachwycające widoki na dolinę Odry, średniowieczna zabudowa i dawne grodziska – aż trudno uwierzyć, że mimo swej atrakcyjności te tereny ciągle nie są popularne turystycznie! O Cedyni wszyscy słyszeli, ale mało kto w niej był. A zdecydowanie warto! Sama Cedynia jest malutka, więc najważniejsze miejsca obejrzymy w kilkadziesiąt minut, ale potem warto wybrać się na dwie bardzo ciekawe wycieczki – pierwszą, do malowniczo położonego nad Odrą punktu znaczącego najdalej wysunięty skraj Polski oraz drugą, do rezerwatu Bielinek – bardzo ciekawego pod względem widokowym (wąwozy i wzgórza morenowe nad doliną Odry!) i florystycznym – spotkacie tu roślinność jak na południu Europy.

Cedynia, rezerwat Bielinek i Kostrzynek – najdalej na zachód wysunięty skraj Polski

11 sierpnia 2020

Cedynia

Cedynię – najdalej na zachód wysunięte miasto Polski – znaliśmy głównie z podręczników historii – to tu w 972 r. odbyła się zwycięska bitwa Mieszka I z brandenburskimi wojskami margrabiego Hodona. To wydarzenie jest upamiętnione przez monumentalny pomnik znajdujący się na sporym wzniesieniu (na tzw. Górze Czcibora) nieopodal miejscowości Osinów Dolny. Pomnik świetnie widać z poziomu drogi, ale warto wspiąć się na samą górę – roztacza się stąd ładny widok na dolinę Odry i migającą w oddali strzelistą wieżę cedyńskiego kościoła. Naprzeciw pomnika tuż przy drodze znajduje się spory bezpłatny parking, gdzie wygodnie można zostawić samochód.

Góra Czcibora z pomnikiem upamiętniającym wygraną bitwę pod Cedynią z 972 r.
Odsłonięta w 1972 r. mozaika przedstawia wyobrażenie bitwy.
Na szczyt wzgórza wiedzie ponad 200 schodów.
Największy pomnik orła w Polsce Cedynia
Rzeźba ma 15 m wysokości – to największy pomnik orła w Polsce.
Z Góry Czcibora pięknie widać dolinę Odry.

Cedynia – miasteczko na wzgórzach

Pierwsze, co zadziwia nas po wjeździe do Cedyni, to pochyłość jej uliczek – wąskie pnące się w górę przejazdy przypominają raczej górską miejscowość niż zachodniopomorskie miasteczko – a może nawet Rzym? Nie wiemy, czy Cedynia piętrzy się na siedmiu wzgórzach – na kilku na pewno. Urocze położenie na Wzgórzach Krzymowskich sprawia, że wszędzie tu albo na dół, albo do góry. Zresztą wystarczy spojrzeć na rynek – jego pochyłość sięga 300!

Cedynia Fontanna Trzech Wojów
Fontanna Trzech Wojów upamiętnia bohaterów bitwy pod Cedynią, na zdjęciu pochyłości rynku niestety nie widać 🙁
Wąskie i pochyłe uliczki Cedyni z wieloma przykładami starej zabudowy.
Odnosi się wrażenie, że w Cedyni czas płynie wolniej.

Najbardziej wyróżniającą się budowlą miasteczka jest gotycki kościół Narodzenia NMP –świątynię zbudowano w XIII w., potem w XIX w., dobudowano neogotycką wieżę – punkt odcięcia dwóch brył jest doskonale widoczny – ciemnoczerwona cegła odcina się zdecydowaną linią od starszych granitowych kostek.

Kościół Narodzenia NMP został zbudowany z granitu w XIII w.
Ceglaną wieżę dobudowano w XIX w.
Do 1945 r. była to świątynia luterańska.
We wnętrzu świątyni uwagę zwracają stare płyty nagrobne.
Z tyłu kościoła stoi duża menora. Ciekawe, skąd się tu wzięła?
Spod kościoła doskonale widać Górę Garncarską – wzniesienie, na którym kiedyś znajdowała się wczesnośredniowieczna osada obronna.

Na Cedynię najlepiej jest spojrzeć z góry. Najlepszym do tego miejscem jest ponad stuletnia wieża widokowa, zbudowana w 1895 r. jako pomnik wojenny. Czternastometrowa wieża stoi na najwyższym wzniesieniu miasta – z góry pięknie prezentuje się i Cedynia, i dobrze widoczna na zachodzie dolina Odry. Niegdyś Cedynia leżała nad samą Odrą, teraz od rzeki jest oddzielona pasem tzw. Żuław Cedyńskich (Polderu Cedyńskiego) – na osuszonych terenach od XIX w. uprawiano tytoń.

Aby dojsć na wieżę, należy z okolic kościoła/rynku iść ulicą Kościuszki, z której potem trzeba skręcić w lewo w ulicę cmentarną – ona najpierw do pozostałości kirkutu (zachowało się kilka macew), a następnie do stóp wieży widokowej. A zresztą wieża jest dobrze widoczna z głównej drogi przecinającej miasteczko, więc z trafieniem raczej nie będziecie mieć problemu😊

My, niestety, zastaliśmy wieżę widokową w trakcie remontu, przez co nie można było wejść na górę. Oczywiście szkoda, choć z drugiej strony dobrze, że zabytek jest renowowany. A widok i z samego wzniesienia był zacny.

Cedynia. Wieża widokowa została zbudowana w 1895 r. jako pomnik wojenny.
Wieża widokowa w Cedyni
Wieża ma 14 m wysokości – z góry doskonale widać piękne położenie Cedyni.
Widok na Cedynię ze wzniesienia, na którym znajduje się wieża.
W pobliżu szczytu wzniesienia w XVII-XIX w znajdował się kirkut.
Z dawnego cmentarza zostało tylko siedem macew.

Na otarcie łez po powrocie w okolice rynku kupiliśmy sobie w pobliskim sklepie lody i z wielką przyjemnością uraczyliśmy się nimi w cieniu przykościelnej lipy. Cudne są takie wakacyjne chwile!

Postój na lody w cieniu przykościelnej lipy.

Przed opuszczeniem Cedyni zaglądamy jeszcze na Górę Garncarską – wzniesienie, na którym niegdyś znajdowało się grodzisko. Teren dawnego średniowiecznego grodu obronnego jest kolejnym świetnym punktem widokowym na niewielką Cedynię.

Niemal na szczyt dawnego grodziska można wjechać samochodem.
Pomnik z dwoma mieczami i tarczą z herbem miasta postawiono tu w 1985 r.
Widok na Cedynię ze szczytu dawnego grodziska.

Najdalej na zachód wysunięty punkt Polski.

Cedynia jest najbardziej wysuniętym na zachód polskim miastem, a co z położonym najbardziej na zachód krańcem Polski? Od Cedyni to dosłownie rzut beretem. Punkt znajduje się między wsią Stary Kostrzynek a Osinów Dolny, na terenie Cedyńskiego Parku Krajobrazowego. Samochód można zostawić na wygodnym leśnym parkingu, skąd spacerowa dróżka w 5 minut doprowadza nad brzeg Odry.

W 2016 r. ustawiono tu kamień symbolicznie znaczący zachodni kraniec Polski, zorganizowano też przyjemne miejsce odpoczynku z wiatą i drewnianymi ławami. To bardzo klimatyczne miejsce. Fajnie jest spojrzeć na znajdujące się tuż obok Niemcy i popatrzeć na Odrę leniwie toczącą swoje wody.

Cedyński Park Krajobrazowy obejmuje przełomową dolinę Odry
zachodni kraniec Polski
W 2016 roku ustawiono tu kamień symbolicznie oznaczający zachodni skraj Polski.
Tuż za naszymi plecami płynie Odra.
Aktualnie najdalej na zachód wysunięte są kamienie, na których stoimy 😉
Odra na tym odcinku szeroko się rozlewa.
Wchodzimy na malutki cypelek – dalej na zachód już nie można!

Naszym dzieciakom bardzo się podoba taka wycieczka. Granice państw – tak przecież abstrakcyjne – w takim miejscu jak to mogą się wydać prawie namacalne. Szkoda, że południowy kraniec Polski jest niedostępny dla turystów – znajduje się on na bieszczadzkim szczycie Opołonek, gdzie dostać się można tylko z ukraińskiej strony.  Na szczęście pozostałe dwa krańce są dobrze dostępne dla zwykłych śmiertelników!

Rezerwat Bielinek

Jeśli lubicie atrakcje przyrodnicze, to przy okazji wizyty w Cedyni koniecznie musicie zajrzeć do rezerwatu Bielinek, znajdującego się na terenie Cedyńskiego parku Krajobrazowego. To jeden z najstarszych rezerwatów w kraju – obszar został objęty ochroną już  w 1927 r.

Na terenie rezerwatu spotkacie niezwykle urozmaiconą rzeźbę terenu – wysoczyznę morenową przecina kilkanaście wąwozów. Każdy z nich ma swoją nazwę – i to jaką piękną! Ania z Zielonego Wzgórza na pewno byłaby zachwycona, słysząc o Wąwozie Storczykowym, Parowie Źródlanym czy Wąwozie Świetlistym… W rezerwacie Bielinek bardzo ciekawa jest też roślinność – charakterystyczna raczej dla południa Europy niż polskich lasów. Można tu spotkać m.in. liczne stanowiska dębu omszonego i roślinność typową dla stepów.

Rezerwat najlepiej poznawać, wędrując po znakowanej ścieżce dydaktycznej – doprowadzi nas ona i do pięknych punktów widokowych, i do stanowisk dębu omszonego. Aby się tam dostać, należy przejechać 2 km za Lubiechowem Dolnym w stronę Bielinka. Znajdziecie tam leśny parking, od którego już prowadzić Was będą znaki trasy turystycznej.

My planowaliśmy dłuższy spacer skrajem nadodrzańskiej skarpy, skończyło się tylko dojściem na położony najbliżej parkingu punkt widokowy – a wszystko przez paskudne komary, które nie tylko chciały zjeść nas żywcem – one po prostu bezceremonialnie i zupełnie bezczelnie dopuszczały się tego niecnego czynu! Weźcie więc ze sobą jakiś preparat na owady – na pewno się przyda. 😊

Rezerwat Bielinek to jeden z rezerwatów Cedyńskiego Parku Krajobrazowego.
Przez pas gęstego lasu dochodzimy na szczyt wzniesienia morenowego.
Szlak prowadzi do punktu widokowego na dolinę Odry.
Pięknie stąd widać Odrę i nadodrzańskie poldery.
Znajduje się tu jedyne w Polsce stanowisko dębu omszonego, typowego dla południowej Europy.
Na polanach równie charakterystyczne dla rezerwatu ciepłolubne murawy.
Wzniesienia morenowe zostały kiedyś podmyte przez Odrę – teraz z ich zboczy mamy piękny widok.
W cieniu jednego z takich dębów urządzamy sobie krótki piknik.
Piknik z widokiem na dolinę Odry.
Cudownie!
Przed nami ostatni pas Polski, za Odrą widać już niemieckie landy.

Więcej informacji o rezerwacie znajdziecie na stronie https://pomorzezachodnie.travel/Poznawaj-Przyroda-Rezerwaty_przyrody/a,4821/Rezerwat_przyrody_Bielinek

Dzień kończymy na pięknej dzikiej plaży nad Jeziorem Myśliborskim.
Dziś mamy jezioro tylko dla siebie!

Więcej propozycji wycieczek po okolicach Pojezierza Myśliborskiego? Zajrzyjcie tutaj 🙂

Zabytki Myśliborza – dawnej stolicy Nowej Marchii

Leżący na skrzyżowaniu szlaków handlowych Myślibórz był niegdyś kwitnącym miastem – stolicą Nowej Marchii oraz centrum gospodarczym regionu. Obecnie to 11-tysięczne miasteczko sprawia wrażenie nieco zaniedbanego i czekającego na swoje pięć minut. Wielką szansą dla miasta może być turystyka – Myślibórz leży nad pięknym Jeziorem Myśliborskim, jest ośrodkiem sportów wodnych – żeglarstwa i kajakarstwa. W mieście znajduje się sympatyczna przystań i piękna plaża miejska, a zadrzewiony nadjeziorny teren zachęca do spacerów. W Myśliborzu znajdą coś dla siebie również miłośnicy architektury – w mieście zachowało się wiele pięknych gotyckich budowli – kościół, baszta, dawne bramy miejskie, trzy kaplice czy pozostałości dawnego klasztoru dominikanów. Kilka dni temu mieliśmy okazję cieszyć się kajakowaniem po malowniczym Jeziorze Myśliborskim (relacja z kajakowej wycieczki tutaj), dziś stawiamy na spacer szlakiem największych zabytków Myśliborza. Czy było warto? Zobaczcie sami!

Myślibórz – miasto z dużym potencjałem turystycznym nad brzegiem Jeziora Myśliborskiego

19 sierpnia 2020 r.

Informacje praktyczne

Przed spacerem po Myśliborzu warto dokładnie przyjrzeć się mapie miasta z zaznaczonymi na niej atrakcjami turystycznymi – zaplanowanie trasy tak, by trafić do głównych zabytków, wcale nie jest łatwe. Zdjęcie takiej mapki było dziś dla nas bardzo pomocne podczas realizowania naszego spaceru. Mapę Myśliborza znajdziecie np. na rynku przed ratuszem miejskim. W tej okolicy można też łatwo zaparkować samochód. Ogólnie rzecz biorąc, atrakcje skupione są wokół rynku i wzdłuż dawnego pierścienia murów obronnych. Spacer po Myśliborzu zajął nam niemal dokładnie godzinę.

Myśliborski rynek

Nie licząc głównej plaży miejskiej, to chyba najprzyjemniejsze miejsce w Myśliborzu. Sporo kwiatów, zieleni, ławeczek okupowanych przez miejscowych. Sam klasycystyczny ratusz nie przyciąga jakoś szczególnie wzroku, który wędruje od razu w stronę kulminującej nad rynkiem wieży gotyckiego kościoła parafialnego.

Zanim tam jednak pójdziemy, warto jeszcze spojrzeć na ceglany budynek Poczty Polskiej oraz przyjemne dla oka kamieniczki na północnej pierzei rynku (na zachodnią pierzeję lepiej nie spoglądać – tamtejsze budynki, niestety, nie tylko nie są wyremontowane, ale też dodatkowo szpecą je chaotycznie poprzyczepiane do nich reklamy).

Dominantą rynku jest XVIII-wieczny budynek ratusza.

Kolegiata św. Jana Chrzciciela

Ta okazała gotycka budowla z XV w. nosi ślady pierwszej, zbudowanej z granitowych bloków świątyni z XIII w. Co ciekawe, w latach 1538-1945 świątynia pełniła funkcję zboru protestanckiego, obecnie to myśliborski katolicki kościół farny.

Nad miastem góruje masywna wieża kościoła św. Jana Chrzciciela.
Kościół został zbudowany w XV w., potem był przebudowywany.
Granitowe fragmenty są wcześniejsze, pochodzą prawdopodobnie z XIII w.
Do 1945 r. świątynia była zborem protestanckim

Obwarowania miejskie w Myśliborzu

W przeciwieństwie do pobliskiego Trzcińska-Zdroju w Myśliborzu nie zachował się pełen pierścień murów miejskich. Z budowanych od XIII w. obwarowań, których łączna długość sięgała 1900 m, do dzisiaj pozostały jedynie fragmenty, głównie po wschodniej i północnej stronie miasta. Zachowały się też dwie bramy i jedna baszta.

Brama Nowogródzka – tę budowlę kojarzą wszyscy odwiedzający Myślibórz, bo pod jej ostrołukowym przejazdem prowadzi jeden z głównych wjazdów do miasta od strony wschodniej (zwróćcie uwagę, że większe pojazdy muszą tu przejeżdżać „pod prąd” lewym pasem, bo nie zmieściłyby się w prześwicie przejazdu pod bramą).

Brama Nowogródzka była kiedyś jedną z bram strzegących dostępu do miasta.
W Bramie Nowogródzkiej naszą uwagę zwracają eleganckie wysokie blendy.

Brama Pyrzycka – równie atrakcyjna i pochodząca, podobnie jak Brama Nowogródzka, z pierwszej połowy XIV w. Brama Pyrzycka otwierała drogę z miasta na północ, obecnie leży w znacznie spokojniejszym miejscu miasta, kilkaset metrów na południowy zachód od bramy. Idąc wzdłuż pozostałości murów, dotrzeć można na duży teren rekreacyjny z atrakcyjnym placem zabaw. Teren położony jest blisko plaży miejskiej.

Drugą zachowaną bramą miejską jest gotycka Brama Pyrzycka

Baszta Prochowa – nieco młodsza od obu bram, pochodzi z przełomu XIV i XV w. Prosta konstrukcja na planie koła została w XIX w. wykończona krenelażem i stożkowym dachem, niekoniecznie podobnym do pierwotnego założenia.

Ceglana gotycka Baszta Prochowa została zbudowana pod koniec XIV w.
W Myśliborzu zachowały się fragmenty dawnych murów obronnych
Urządzamy sobie więc krótki spacer wzdłuż dawnego pierścienia murów.

Co jeszcze warto zobaczyć w Myśliborzu?

W obrębie miasta znajdziecie jeszcze kilka zabytkowych obiektów, głównie pełniących niegdyś funkcje sakralne. Są to trzy kaplice oraz dawny zespół klasztorny dominikanów.

Kaplica św. Gertrudy (XV w.) jest położna poza murami, nieopodal Bramy Nowogródzkiej. Ceglana budowla z gotyckim ostrołukowym portalem należała kiedyś do szpitala św. Gertrudy. Obecnie mieści Ośrodek Edukacji Plastycznej.

Gotycka kaplica św. Gertrudy.
Obok kaplicy znajduje się pomnik poświęcony pamięci dwóch lotników litewskich, którzy podjęli nieudaną próbę przelotu z Nowego Jorku do Kowna.

Kaplicę św. Ducha z (XIV w.) znajdziecie w południowo-zachodniej części miasta, przy głównej arterii komunikacyjnej, ul. Bohaterów Warszawy. Ceglano-kamienny budynek na planie prostokąta od czasów reformacji nie pełnił funkcji sakralnych, znajdowała się w nim m.in. owczarnia i browar. Od 1979 r. dawną kaplicę zajmuje Muzeum Pojezierza Myśliborskiego.

Kaplica św. Ducha pełniła funkcje sakralne tylko do XVI w.

Kapliczka Jerozolimska, poświęcona na początku XVI w., stanowiła niegdyś część Drogi Krzyżowej, znajdującej się poza murami miasta – prawdopodobnie była jej ostatnią stacją. Pod koniec XX w. odkryto, że znajdujący się wewnątrz krucyfiks to oryginalna gotycka rzeźba z drewna lipowego. Dzisiaj oryginał pozostaje w zasobach Muzeum Pojezierza Myśliborskiego, a wnętrze kapliczki zdobi kopia krucyfiksu. Tę niepozorną kapliczkę znajdziecie w okolicy rozstaju dróg w stronę Chojny i Kostrzyna nad Odrą, naprzeciwko stacji benzynowej.

Kaplica Jerozolimska prawdopodobnie stanowiła kiedyś ostatnią stację drogi krzyżowej.

Dawny kościół i klasztor Dominikanówdo dzisiaj zachowała się część budynku kościoła i jedno skrzydło klasztorne. Oryginalnie pochodzące z XIII w. budynki tworzyły czworobok, którego trzy boki stanowiły skrzydła klasztorne. Od wielu lat budynki nie pełnią funkcji sakralnych. Kościół w XVII w. został obniżony, a obecna szachulcowa wieża na początku XVIII w. zastąpiła starszą konstrukcję, która się zawaliła. Budynek kościoła zajmuje obecnie Myśliborski Ośrodek Kultury, a w pozostałym jedynym skrzydle klasztornym od lat 50. XX w. znajduje się Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna.

Z dawnego zespołu klasztornego dominikanów zachował się kościół i jedno skrzydło klasztorne.
Klasztor został zbudowany w drugiej połowie XIII w.

Zabytki Myśliborza są absolutnie warte odwiedzenia, do czego gorąco zachęcamy. Niestety, w samym mieście odczuwa się niedosyt zarówno jeżeli chodzi o samo wyeksponowanie zabytków, jak i ogólne zadbanie o przestrzeń miejską. Może wynika to z ogólnego niedofinansowania, ale mamy wrażenie, że dałoby się zrobić trochę więcej, żeby Myślibórz odzyskał choćby część z dawnego blasku lokalnego centrum gospodarczego i kulturalnego. Trzymamy kciuki, żeby udało się to w kolejnych latach! Miejsce ma duży potencjał turystyczny!

Zabytkowe domy w Myśliborzu aż proszą się o lepsze wyeksponowanie
Wieczór w Myśliborzu.

Jeśli będziecie kiedyś w Myśliborzu, koniecznie poświęcicie czas na kąpiel na przyjemnej plaży miejskiej. Jezioro Myśliborskie bardzo przyjemnie poznaje się z perspektywy wody – opis naszej wycieczki kajakowej po tym akwenie znajdziecie tutaj.

Plaża miejska w Myśliborzu
Mieści się tu kąpielisko i wypożyczalnia sprzętu wodnego.

Więcej propozycji wycieczek po okolicach Pojezierza Myśliborskiego? Zajrzyjcie tutaj 🙂

Zalipie – wieś malowanych domów

„Tam, gdzie domy zakwitają” – tak mówią o swojej wsi sami mieszkańcy Zalipia. Ta niewielka wioska Powiśla Dąbrowskiego słynie z ręcznie malowanych domostw. Spacer po Zalipiu nie przypomina spaceru po skansenie – malowane chaty poukrywane są między bardziej współczesną (i bynajmniej nie malowaną ręcznie) zabudową. Jeśli jednak zdecydujecie się na spacer w poszukiwaniu ręcznie zdobionych domów, znajdziecie prawdziwe perełki. Malowane ściany starych chat pięknie komponują się z różnobarwnymi malwami – trudno o bardziej sielskie widoki. Jeśli nie dysponujecie dużą ilością czasu na spacer po Zalipiu, koniecznie zajrzyjcie choćby do Zagrody Felicji Curyłowej. Zobaczycie tu kilka pięknych malowanych budynków i niewielką ekspozycję zapoznającą z tradycją wsi.

Malowane domy w Zalipiu

2020.07.18

Informacje praktyczne

W odszukaniu najpiękniejszych zagród Zalipia pomagają mapki – jedna znajduje się przy Domu Malarek, a druga – naprzeciw kościoła. Na mapce zaproponowana jest okrężna trasa spacerowa – przejście całości zajmuje ok. półtorej godziny. Spacer najlepiej zacząć przy Domu Malarek – tam też znajduje się wygodne miejsce do zostawienia samochodu (drugi dogodny parking znajdziecie naprzeciw kościoła). Najciekawsze domy oznaczone są kolejnymi numerkami. Po drodze koniecznie trzeba zajrzeć do Zagrody Felicji Curyłowej – w dawnym domostwie znanej zalipiańskiej artystki ludowej urządzono miniskansen – to jedno z najpiękniejszych miejsc w Zalipiu! Po drodze warto też odwiedzić kościół parafialny – jego wnętrza również są zdobione motywami kwiatowymi. Na koniec (lub na początku) wycieczki dobrze jest zwiedzić ekspozycję w Domu Malarek. Dowiemy się więcej o tradycji malowania domów, przy odrobinie szczęścia może też uda się nam popodglądać zalipiańskie artystki przy pracy. Spacer po Zalipiu można zaplanować przy pomocy mapki zamieszczonej w okolicy Domu Malarek. Przejście proponowanej trasy zajmuje ok. 90 min; spacer można oczywiście dowolnie skracać lub wydłużać.

Od kolorowych plam po piękne kwiatowe wzory

Ludowej sztuce w Zalipiu pomógł rozwinąć się – uwaga, uwaga – postęp techniczny. Po upowszechnieniu się kominów pobielone ściany domostw nie pokrywały się już sadzą. Podobno jedna z mieszkanek Zalipia namalowała kiedyś kolorowe „packi” na okopconej ścianie izby. Gdy ściany – dzięki kominom – na dłużej zostawały białe, barwne plamy zamieniły się w dwukolorowe kwiaty, a te – w coraz wspanialsze kwiatowe wzory. Zwyczaj ozdabiania domów ręcznie malowanym kwiatowymi wzorami był od końca XIX w. przekazywany z pokolenia na pokolenie. Nie obowiązywał jeden wzór – przeciwnie, każda zalipianka  mogła puścić wodze swojej fantazji. Obecnie w Zalipiu zachowało się kilkadziesiąt malowanych zagród. Mieszkańcy nie zapominają o tradycji – rokrocznie w czerwcu w Zalipiu rozgrywa się konkurs „Malowana Chata”, w którym wybierane są najpiękniejsze malunki ścienne.

Spacer po Zalipiu

Spacer zaczynamy przed Domem Malarek im. Felicji Curyłowej. To budynek z lat 70., pięknie pomalowane ściany sprawiają jednak, że zgrabnie wpisuje się w charakter wsi.  Obecnie mieści się tu Gminny Ośrodek Kultury, a w nim ekspozycja opowiadająca o tradycji malowania domów w Zalipiu. Wystawę można oglądać do godziny 16:00.

Zalipie to niewielka wieś położona w województwie małopolskim.
Zalipie słynie z pięknych malowanych domów.
Dom Malarek. Tu zaczynamy wycieczkę.
Żuraw i malowana studnia przed domem malarek.
W Zalipiu maluje się nie tylko domy. Spotykamy też piękne malowane ule.
Ruszamy trasą zaproponowaną na tablicy informacyjnej.

Od Domu Malarek podążamy za okrężną trasą zaproponowaną na tablicy informacyjnej. Udaje nam się odnaleźć kilka malowanych domów. Największe wrażenie wywiera na  nas Zagroda Felicji Curyłowej (wstęp 5 zł). Zagroda jest filią Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Dwie chaty mieszkalne, obora, stodoła, studnia – wszystko ozdobione jest pięknymi motywami kwiatowymi. Warto zajrzeć do środka chat, by obejrzeć tradycyjny wystrój wnętrz. Felicja Curyłowa była znaną zalipiańską malarką, której prace przyczyniły się do podtrzymania i spopularyzowania tradycji regionu. Pomalowane przez nią budynki jeszcze za jej życia zaczęły przyciągać do Zaplia turystów zainteresowanych atrakcjami etnograficznymi.

Zagroda Felicji Curyłowej – koniecznie trzeba tu zajrzeć!
Motywy kwiatowe na domu Felicji Curyłowej.
Felicja Curyłowa była znaną zalipiańską artystką ludową.
Tuż obok stoi dom Stefanii Łączyńskiej – zalipiańskiej malarki.
Malowane chaty pięknie komponują się z kolorowymi malwami.
Warto zajrzeć do środka chałup.
Tradycyjny wystrój wnętrz chat dawnego Zalipia.
Naszą uwagę zwraca pięknie malowany piec.
Kwiatowe malunki widać w każdym kącie.
W zagrodzie Felicji Curyłowej.
Niebieskie okna pięknie kontrastują z bielą ścian.
Nawet studnia cała zakwitła!
Takie proste, a takie piękne🙂
Jedna z chat w zagrodzie wyróżnia się kolorystyką.
Niezmiennie zachwycają nas malwy.
Motywy kwiatowe niby są podobne, ale jednak każdy jest inny.
To chyba jedna z piękniejszych oryginalnie zachowanych chałup w Zalipiu.
Bez zdjęć się nie obejdzie!
Mimo upływu czasu cały czas piękne.

Domykając kółko spaceru, zaglądamy jeszcze do kościoła parafialnego w Zalipiu. Budynek świątyni nie jest zabytkowy – jego budowa została dokończona już po wojnie – warto jednak zajrzeć do wnętrza – jest pięknie ozdobione motywami kwiatowymi.

Kościół w Zalipiu nie jest może zabytkowy.
Ale za to w jego wnętrzu znajdziemy przepiękne dekoracje z motywów kwiatowych.
To tylko jedna z malowanych ozdób kościoła.
W Zalipiu nawet remiza ma swoją stylówę;)
Ach, te malwy!
Zagroda Józefa Curyło
Malowane są ściany domów, studnie, budy dla psów…
Barwnymi zdobieniami pokrywane są także zupełnie niezabytkowe budynki
W Zapiliu nie obowiązuwał jeden wzór.
Zasada była jedna – zdobienia miały wykorzystywać motyw kwiatowy.

Wycieczkę do Zalipia polecamy wszystkim lubiącym pokornikowanie w poszukiwaniu dawnych tradycji i lokalnych „smaczków”. To nie jest tak, że w Zalipiu wszystko mamy podane jak na dłoni (no, chyba że ograniczymy się tylko do Zagrody Cecylii Curyłowej lub Domu Malarek) – nie jest to przecież skansen, wieś nie tworzy też zwartej starej zabudowy – stare drewniane chałupy sąsiadują ze współczesnymi domami i najciekawszych budynków trzeba trochę poszukać. W zamian dostajemy jednak możliwość spotkania z piękną ludową tradycją – takiego miejsca jak Zalipie nie ma chyba w całej Polsce. To ciekawy pomysł na na półdniową wycieczkę lub przerwę w podróży.

Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej

Lipnica Murowana – najwyższe palmy wielkanocne i gotycki drewniany kościół św. Leonarda z listy UNESCO

Kto słyszał o Lipnicy Murowanej i najwyższych palmach wielkanocnych? Prawie każdy! Niedziela Palmowa w tym magicznym miejscu to marzenie większości włóczykijów. Mieszanka tradycji, folkloru i odrobiny festynowego szaleństwa naprawdę „murowana”! A na deser zwiedzanie XV-wiecznego drewnianego gotyckiego kościoła z listy UNESCO. Nie mogło nas tu zabraknąć!

Continue reading

Olsztyn – w cieniu anielskich skrzydeł

Betlejemowo pod strzechą – ruchoma szopka Jana Wewióra w Olsztynie k. Częstochowy

W Olsztynie – niewielkiej miejscowości pod Częstochową od lat rodzą się anioły. „Betlejemowo pod strzechą” – ruchoma szopka składająca się z kilkuset drewnianych figurek – ożywia sceny biblijne oraz plastycznie łączy je z wydarzeniami z historii miasta oraz codziennym życiem mieszkańców regionu. Dobrym duchem tej okolicy i sprawcą całego zamieszania jest Jan Wewiór – rzeźbiarz, artysta ludowy. Dzięki jego wielkiej pasji powstało miejsce niezwykłe, autentyczne, łączące sztukę z ludowością, podszyte szczyptą metafizyki. Koniecznie zajrzyjcie do pracowni pana Jana, posłuchajcie jego gawędy, nacieszcie oko drewnianymi cudeńkami, a na pamiątkę zabierzcie ze sobą jednego z olsztyńskich aniołów – jak zapewnia pan Jan, będzie on Was strzegł, każdy ma bowiem swojego Anioła Stróża.

Continue reading

Istebna, Wisła i okolice – zimowe wycieczki z dziećmi

Istebna nie jest zatłoczonym kurortem, raczej skupiskiem przysiółków malowniczo porozrzucanych po wzniesieniach Beskidu Śląskiego. Znaleźć tu można wiele zacisznych kwater i domków do wynajęcia. W okolicy czeka mnóstwo atrakcji turystycznych, piękne beskidzkie szlaki i zupełnie przyzwoite ośrodki narciarskie. Proponujemy 10 rodzinnych wycieczek zapoznających z okolicznymi atrakcjami turystycznymi i pięknymi szlakami Beskidu Śląskiego.

Continue reading

Wisła – co zobaczyć w jeden dzień?

Wisła jako kurort znana jest już od XIX w., Miasto ma duże walory uzdrowiskowe, można w nim też znaleźć wiele miejsc atrakcyjnych turystycznie. Miłośnicy beskidzkich wędrówek wyruszą na pewno na pobliskie szlaki. My dziś proponujemy wycieczkę po dostępnych dla każdego atrakcjach turystycznych Wisły i jej najbliższych okolic. Zapraszamy z nami! Continue reading