Pętla z Truskawia

Z Truskawia przez Karczmisko, Wiersze i Zaborów Leśny do Truskawia

W planowaniu wycieczek po KPN posiłkujemy się przewodnikiem Lechosława Herza ,,Puszcza Kampinoska”. Poniżej opisujemy trasę wycieczki nr 5. Ta kilkunastokilometrowa pętla przecina wiele narodowych miejsc pamięci zw. z Powstaniem Styczniowym i okresem II wojny światowej, a przy tym oferuje wiele atrakcji dla przyrodników – mamy tu Puszczę Kampinoską w pigułce: trochę mokradeł, trochę terenów wydmowych i piękne naturalne drzewostany w obszarach ochrony ścisłej. Jeżeli chcecie pobyć sami na szlaku, to raczej nie przyjeżdżajcie tutaj w weekendy – bliskość Warszawy sprawia, że spacerowiczów jest sporo. Poniżej opisujemy nasze przejścia tego szlaku w różnych kierunkach i porach roku. Continue reading

Kampinoski Park Narodowy – spacery 2016 – aktualizacja XI 2016

Jesienny spacer ze Starej Dąbrowy do Poleskich Dębów

5 listopada, sobota

Pochmurno, początkowo z przebłyskami słońca, do 6 st.

Północny szlak krawędziowy, zwłaszcza okolice Poleskich Dębów, to jedno z najpiękniejszych miejsc na jesienny spacer po Puszczy Kampinoskiej. W tym roku trochę się spóźniliśmy – piękne barwy na drzewach najlepiej podziwiać w połowie października, ale brodzenie po szeleszczącym dywanie z dębowych liści też miało wiele uroku. Można dojść tutaj od Leoncina, ale my wybraliśmy dłuższą, 22-kilometrową pętelkę Stara Dąbrowa – Posada Cisowe – Poleskie Dęby – Czarna Woda – Stara Dąbrowa. Tą trasą zaczynamy powtarzanie naszych ulubionych kampinoskich spacerów. Przeszliśmy ją – bagatela – 12 lat temu! Czyli w zupełnie innej epoce – bez dzieci, ale za to z naszą psiną Regusią. Teraz było… inaczej, ale też bardzo malowniczo!

Ruszamy z parkingu obok Ośrodka Szkolenia Wolontariuszy ZHP w Starej Dąbrowie. Dojazd zajmuje ok. 45 minut z warszawskiej Woli. Dzisiaj tak jak dwanaście lat temu idziemy bez dzieci, bo trasa dla nich za długa, a my akurat mamy świetną okazję wyrwać się na kilka godzin we dwoje. Tymo pojechał na weekendowy kurs zastępowych, Sebuś spędza dzień z babcią w kinie, a Grzesiem zgodziła się zająć p. Małgosia. A my… ruszamy!

Pierwsze osiem kilometrów pokonujemy niebieskim szlakiem w kierunku zachodnim. Przez ponad kilometr biegnie on razem z żółtym szlakiem, którym wrócimy na miejsce po zamknięciu pełnej pętli.

Głaz upamiętniający wycieczkę profesora Kulwiecia w 1907 r.

Głaz upamiętniający wycieczkę profesora Kulwiecia w 1907 r., uznawaną za początek polskiej zorganizowanej turystyki nizinnej.

Wydmy w okolicach Starej Dąbrowy należą do najokazalszych w Puszczy.

Wydmy w okolicach Starej Dąbrowy należą do najokazalszych w Puszczy. Nasza ścieżka dopiero zaczyna się wspinać.

Na rozgałęzieniu teraz wybieramy niebieski szlak, żółtym wrócimy na koniec wycieczki.

Na rozgałęzieniu teraz wybieramy niebieski szlak, żółtym wrócimy na koniec wycieczki.

Przez pierwsze ok. 3 kilometry mamy niezłą rozgrzewkę, bo trasa prowadzi grzbietami naprawdę okazałych wydm, kilka razy wznosząc się i opadając o dobrych kilkadziesiąt metrów. Do naprawdę świetna trasa na nizinną zaprawę przed wypadem w góry!

Ścieżka szczytami wydm to jedna z najbardziej malowniczych części dzisiejszego szlaku

Ścieżka szczytami wydm to jedna z najbardziej malowniczych części dzisiejszego szlaku.

Kampinoskie wydmy są ewenementem na skalę europejską.

Kampinoskie wydmy są ewenementem na skalę europejską.

Po ok 30 minutach szlak sprowadza z wydm na asfaltową drogę łączącą Starą Dąbrowę z Górkami. Przez chwilę idziemy skrajem lasu. Na szczęście niedługo droga jezdna skręca w lewo do miejscowości Górki, a my idziemy dalej na zachód, trzymając się znaków niebieskiego szlaku.

Chwilę idziemy drogą łączącą Starą Dąbrowę z Górkami.

Chwilę idziemy drogą łączącą Starą Dąbrowę z Górkami.

Od czasu do czasu mijamy osamotnione gospodarstwa

Od czasu do czasu mijamy osamotnione gospodarstwa.

Po około 8 km dochodzimy do rozstaju szlaków Posada Cisowe, gdzie skręcamy w prawo (na północ) i zmieniamy kolor szlaku na żółty. Rozczarowaliśmy się brakiem wiaty lub choćby ławeczki (zwykle można je znaleźć w okolicy punktów węzłowych szlaków kampinoskich). Nogi potrzebują już chwili wytchnienia, więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko znaleźć miejsce na odpoczynek w terenie. Wkrótce znajdujemy odpowiedni pień brzozy i przez dłuższą chwilę delektujemy się gorącą herbatką i pysznymi kanapkami. Przy dzisiejszej temperaturze konieczne było zakładanie dodatkowej warstwy ubrania na czas postoju, podobnie niezbędny był termos z herbatą i odpowiedni zapas dodatkowych kalorii.

Obszar ochrony ścisłej Krzywa Góra

Obszar ochrony ścisłej Krzywa Góra

Zarastające polany są bardzo urokliwe

Zarastające polany są bardzo urokliwe.

Po skręcie na północ w żółty szlak pora na postój. Za nami 8 km.

Po skręcie na północ w żółty szlak pora na postój. Za nami 8 km.

Z zapasem nowych sił przyspieszamy kroku, nasycając się ciszą zakłócaną tylko przez szelest liści pod nogami. Przez ponad pięć godzin wędrówki spotkaliśmy dzisiaj zaledwie kilka osób. To zaleta szlaków bardziej oddalonych od Warszawy. W tej okolicy podobno jest jeden z wielu mateczników puszczańskiej fauny. Nam udaje się wypatrzyć wyraźne ślady łosia (a właściwie dwóch), które szły kilkadziesiąt metrów naszym szlakiem niedługo przed nami.

Na drodze widać wyraźne ślady łosia.

Na drodze widać wyraźne ślady łosia.

Musiał tędy iść niewiele przed nami

Musiał tędy iść niewiele przed nami

Po kolejnych kilkudziesięciu minutach dochodzimy do kolejnego węzła szlaków. Znowu skręcamy w prawo (na wschód) i zmieniamy kolor szlaku na zielony.

Zaraz skręcimy w prawo w Północny Szlak Krawędziowy (zielone znaki)

Zaraz skręcimy w prawo w Północny Szlak Krawędziowy (zielone znaki)

Pytanie za 100 punktów - co to za grzyb?

Pytanie za 100 punktów – co to za grzyb?

Stąd zaczyna się najpiękniejszy liściasto-jesienny odcinek dzisiejszej trasy

Stąd zaczyna się najpiękniejszy liściasto-jesienny odcinek dzisiejszej trasy

Ten fragment Północnego Szlaku Krawędziowego to najbardziej malowniczy odcinek naszej dzisiejszej wędrówki. Już po kilkuset metrach docieramy do Poleskich Dębów. Ponad dwustuletnie olbrzymy spoglądają na nas dostojnie. Niestety, trudno objąć ich rozmiar i piękno obiektywem… trzeba je po prostu zobaczyć na własne oczy!

Poleskie Dęby w uroczysku Denny Las

Poleskie Dęby w uroczysku Denny Las

Dęby mają ponad 200 lat.

Dęby mają ponad 200 lat.

Kształt drzew wskazuje na to, że kiedyś otaczała je polana

Kształt drzew wskazuje na to, że kiedyś otaczała je polana

Obwody Poleskich Dębów dochodzą do 4 m

Obwody Poleskich Dębów dochodzą do 4 m

Ten odcinek szlaku jest wyjątkowo piękny jesienią, bo otaczają nas urozmaicone drzewostany liściaste. Cały czas brodzimy w liściach, a dodatkowo zmienia się kolorystyka i faktura dywanu po którym kroczymy.

Kto powiedział, że bawić się mogą tylko dzieci?

Kto powiedział, że bawić się mogą tylko dzieci?

Rzut oka za siebie

Rzut oka za siebie

Gdzieniegdzie zachowały się jeszcze piękne kolory jesieni

Gdzieniegdzie zachowały się jeszcze piękne kolory jesieni

Oj, musimy schować aparat, bo daleko nie zajdziemy

Oj, musimy schować aparat, bo daleko nie zajdziemy

Idealny kamuflaż

Idealny kamuflaż

Kolor liści jest tak intensywny, że mamy wrażenie, że świeci na nie słońce

Kolor liści jest tak intensywny, że mamy wrażenie, że świeci na nie słońce

OOŚ Czarna Woda - kiedyś podobno płynęła tędy struga

OOŚ Czarna Woda – kiedyś podobno płynęła tędy struga

Pod nogami dywan dębowych liści

Pod nogami dywan dębowych liści

A w liściach pływają ... krokodyle!

A w liściach pływają … krokodyle!

Dwanaście lat temu było jeszcze ładniej, bo byliśmy tutaj w ostatniej dekadzie października, kiedy jeszcze więcej liści było na drzewach. Ale dzisiaj i tak jest przepięknie. Kilkaset metrów przed kolejną zmianą koloru szlaku i kierunku wędrówki spotykamy miłą ławeczkę, która zachęca do odpoczynku. Nie oponujemy i chętnie zjadamy resztę kanapek, popijając herbatą z drugiego termosu. Chwilo, trwaj!

W Czarnej Wodzie urządzamy sobie drugi odpoczynek

W Czarnej Wodzie urządzamy sobie drugi odpoczynek

Ławeczka jak na zamówienie. Przyda się po 16 km w nogach

Ławeczka jak na zamówienie. Przyda się po 16 km w nogach

Ostatnie kilometry nie są może już tak urocze, bo niebo pokrywa coraz grubsza warstwa chmur. Powoduje to odczucie nadchodzącego zmierzchu (a dopiero dochodzi 15:00). No cóż – uroki listopadowej włóczęgi… Po skręcie w żółty szlak kierujemy się ogólnie na południe, chociaż szlak dość mocno kluczy po różnych leśnych drogach krzyżujących się pod różnymi kątami. Idziemy m.in. Kościelną Drogą (jedną z wielu dróg tej nazwy w Puszczy). Pomiędzy kolejnymi zakrętami szlaku spotykamy zapomnianą opuszczoną leśniczówkę… Aż chciałoby się zajrzeć do środka!

Mijamy opuszczoną leśniczówkę, jak nam się wydaje

Mijamy opuszczoną leśniczówkę, jak nam się wydaje

Szlak poprowadzony jest bardzo wygodnie i sprawnie dochodzimy do znanych już obszarów ochrony ścisłej „Wilków” i „Biela” oraz połączenia z niebieskim szlakiem, którym rozpoczynaliśmy naszą dzisiejszą wędrówkę. Teraz jeszcze tylko nieco ponad kilometr po wydmach i jesteśmy już przy samochodzie. Było naprawdę CUDOWNIE!

Torfowisko obszaru ochrony ścisłej Biela

Torfowisko obszaru ochrony ścisłej Biela

Zbliżamy się do Starej Dąbrowy - zbiegamy ze znajomej wydmy

Zbliżamy się do Starej Dąbrowy – zbiegamy ze znajomej wydmy

Dzisiejsza trasa, którą nazwaliśmy roboczo północną pętlą ze Starej Dąbrowy, jest bardzo ciekawa przyrodniczo, bo prowadzi przez kilka obszarów ochrony ścisłej. Szczególnie warto przejść tędy w drugiej połowie października, kiedy (szczególnie) północny szlak krawędziowy zaskakuje bogactwem kolorów jesiennych liści. Wydaje nam się, że równie pięknie może tu być wiosną – może niedługo to sprawdzimy 🙂

Nasz czas: 10:15–15:30, ponad 22 km.

Dziekanów Leśny – Posada Sieraków

1 października, niedziela

Do 20 stopni, chyba pożegnanie lata

Za oknem piękne kolory jesieni, a pogoda iście letnia. Idealne warunki na spacer po Puszczy!

Półtora roku temu wczesną wiosną przeszliśmy we dwoje sporą pętlę z Dziekanowa przez Palmiry, dzisiaj w jesiennej scenerii i w pełnym dzieciowym składzie zaliczamy fragment tej trasy. Ruszamy z parkingu przy wjeździe do szpitala i pętli autobusowej. Początkowo zielony i czerwony szlak prowadzą drogą wśród brzóz i sosen. Po niespełna kilometrze dochodzimy do pierwszej wiaty i rozstaju szlaków w Uroczysku „Żydowskie”. M z chłopcami chwilę czeka na R. i Grzesia, który przeszedł cały ten odcinek na własnych nóżkach – brawo! Spoglądamy na kamień poświęcony himalaiście Andrzejowi Zboińskiemu, inicjatorowi kultywowanych przez wiele lat maratonów pieszych przez Puszczę Kampinoską.

Ruszamy z Dziekanowa Leśnego za znakami ścieżki dydaktycznej 'Do starego dębu'.

Ruszamy z Dziekanowa Leśnego za znakami ścieżki dydaktycznej ‚Do starego dębu’.

Najpierw dominują brzozy.

Najpierw dominują brzozy.

Spotykamy brzozę czarną - endemit środkowoeuropejski.

Spotykamy brzozę czarną – endemit środkowoeuropejski.

Polujemy na piękne kolory jesieni.

Polujemy na piękne kolory jesieni.

Uroczysko 'Żydowskie' z kamieniem upamiętniającym Andrzeja Zboińskiego.

Uroczysko ‚Żydowskie’ z kamieniem upamiętniającym Andrzeja Zboińskiego.

Grześ dzielnie biegnie na własnych nóżkach.

Grześ dzielnie biegnie na własnych nóżkach.

Nasz zielony szlak i znaki ścieżki edukacyjnej „Do Starego Dębu”, które towarzyszą nam dzisiaj przez cały spacer, skręcają teraz w lewo, a droga zagłębia się w wyraźnie gęstszy las. Wchodzimy w obszar ochrony ścisłej „Sieraków” z urozmaiconymi lasami – bory sosnowe, grądy, olsy i łęgi przeplatają się ze sobą wraz ze zmianami poziomu wilgotności terenu. Na prawo od szlaku rozciągają się tereny bagna Cichowąż. To jeden z głównych mateczników Puszczy Kampinoskiej. Teren ten nigdy nie został odwodniony (jest otoczony wzniesieniami) i z tego powodu zachował swój dziki charakter pomimo bliskości Warszawy.

Kolejny krótki postój (nasze żołądki domagają się kanapek:)) robimy w sporej wiacie w okolicy rozstaju szlaków przy Uroczysku Na Miny. Grześ kipi energią, bo ten odcinek przeszedł u taty na plecach. Fotografujemy kolejny pamiątkowy kamień, tym razem ku czci prof. Witolda Plapisa. Przed nami jeszcze półtora kilometra do celu, więc nie przedłużamy popasu.

Wchodzimy w obszar ochrony ścisłej 'Sieraków'.

Wchodzimy w obszar ochrony ścisłej ‚Sieraków’.

10. Rezerwat nosi imię prof. Romana Kobendzy.

Rezerwat nosi imię prof. Romana Kobendzy.

Kamień upamiętniający prof. Witolda Plapisa w uroczysku 'Na miny'.

Kamień upamiętniający prof. Witolda Plapisa w uroczysku ‚Na miny’.

W uroczysku 'Na miny' stoi solidna wiata turystyczna.

W uroczysku ‚Na miny’ stoi solidna wiata turystyczna.

Ścieżka wiedzie nasypem - wokół podmokłe tereny.

Ścieżka wiedzie nasypem – wokół podmokłe tereny.

Zostawiamy za sobą cenne drzewostany i wkrótce docieramy do Posady Sieraków. To zarastająca polana z pięknym Starym Dębem, do którego doprowadza nasza dzisiejsza ścieżka edukacyjna. Mamy aż trzy wiaty do wyboru, jest też miejsce na ognisko, full wypas. My zadowalamy się kolejnym odpoczynkiem, dojadamy jeszcze co nieco i karmimy Grzesia. Tym razem ubieramy go trochę grubiej z myślą o drzemce w nosidełku w drodze powrotnej. Faktycznie, Grzesiek pomimo początkowego rozbawienia po 10 minutach rytmicznego kołysania zasypia. Wracamy prosto do samochodu tą samą drogą. Spacer był przemiły. Porządna dawka witaminy N dla całej rodziny!

Posada Sieraków - cel naszej dzisiejszej wycieczki.

Posada Sieraków – cel naszej dzisiejszej wycieczki.

Stary Dąb ma ponad 340 cm obwodu.

Stary Dąb ma ponad 340 cm obwodu.

Nasz czas: 10:45 – 13:45 (z postojami), przeszliśmy bez pośpiechu 7 km w obie strony

Granica – Famułki Brochowskie – Famułki Królewskie – Posada Demboskie – Granica

Szukacie miejsca na długaśny spacer w okolicach Warszawy? „Kondycyjny”, taki, po którym zdecydowanie poczujemy, że mamy nogi? Polecamy pętlę z Granicy! Nie dość, że ma słuszną długość (32 km), to jeszcze jest niesamowicie atrakcyjna przyrodniczo. Ścieżka będzie wiła się przez malownicze wydmy po to, by zaraz wkroczyć w pas bagien. Przetniemy obszary ochrony ścisłej: Granica, Czapliniec, Czerwińskie Góry I i II i – jeden z najcenniejszych w Puszczy – OOŚ Krzywa Góra. Spotkamy miejsca pamięci narodowej – cmentarz wojenny w Granicy, dąb powstańców 1863 r., pojedyncze groby nieznanych żołnierzy AK. Zamiast tłumów ludzi na szlakach, spotkamy wsie wysiedlane przez KPN, sędziwe drzewa – np. piękny dąb prof. Kobendzy – i – przy odrobinie szczęścia – dzikich mieszkańców puszczańskich ostępów. A na koniec powitamy brawami widok samochodu na parkingu:) Dajemy słowo!

20 lipca 2016, środa

Po długim paśmie deszczowej aury nareszcie letni dzień z komfortowym 24oC

Starsi chłopcy na wakacjach, Grześ został z Panią Małgosią, nam udało się wygospodarować wolny dzień w pracy, słońce za oknem, a w planach wymagająca dobrej formy wyprawa w Dolomity. Co robimy? Oczywiście idziemy przed siebie. Najlepiej jak najdłużej i jak najdalej, z dala od cywilizacji!

Pętlę z Granicy wypatrzyliśmy na mapie już jakiś czas temu, jednak ze względu na jej długość nie mieliśmy jeszcze okazji wziąć jej na warsztat. Dziś nadarza się ku temu znakomita okazja – grzechem byłoby jej nie wykorzystać!

Granica-Famułki Brochowskie

Dojazd z warszawskiej Woli zajmuje ok. godziny. Parkujemy na nowym, dużym parkingu w Granicy. Zawitamy tu jeszcze na pewno z dziećmi. W Granicy znajduje się tu skansen budownictwa puszczańskiego, mamy też niezbyt długą pętelkę spacerową, atrakcyjny plac zabaw, zaplecze w postaci toalet, miejsce biwakowe – Granica to idealny cel weekendowego wypadu z kilkulatkami. Dziś jednak przyświecają nam bardziej ambitne plany – rzut oka na mapę i bez zbędnej zwłoki ruszamy przed siebie. Mamy ściśle ograniczony limit czasu (Pani Małgosia zgodziła się zostać z Grzesiem do 17:30) – na przejście całości mamy mniej niż 7 godzin, więc jeśli chcemy wygospodarować chwilę na odpoczynki, musimy trzymać równe tempo ok. 6 km/h. Najpierw idziemy za znakami żółtymi i zielonymi. Po kilkuset metrach po prawej stronie spotykamy cmentarz wojenny z okresu II wojny światowej. Pochowanych zostało tu kilkuset żołnierzy, głównie biorących udział w bitwie pod Bzurą we wrześniu 1939 r. Uważny obserwator zauważy, że cmentarz zbudowany został na planie orła. Nad całością założenia góruje intrygujący pomnik – nie znaleźliśmy informacji nt. autora, ale w stylu przypomina nam nieco dzieła Hasiora.

Cmentarz wojenny w Granicy

Cmentarz wojenny w Granicy

Pochowano tu kilkuset żołnierzy biorących udział w II wojnie światowej

Pochowano tu kilkuset żołnierzy biorących udział w II wojnie światowej

Zaraz za cmentarzem nasza ścieżka, oznaczona zielonymi znakami, skręca w lewo. Cały ten kilkukilometrowy odcinek zielonego szlaku (to tzw. Południowy Szlak Leśny) jest niezwykle ciekawie poprowadzony. Prowadzi to w górę, to w dół, wciąż kluczy między wydmami – to chyba najbardziej kręta puszczańska ścieżka, jaką kiedykolwiek przyszło nam iść (uwaga na znaki! Liczne skręty sprawiają, że szlak jest mylny).

A my - ruszamy przed siebie...

A my – ruszamy przed siebie…

...Południowym Szlakiem Leśnym

…Południowym Szlakiem Leśnym

Po ok. 3,5 km od skrętu zatrzymujemy się na chwilę przy Dębie Powstańców, będącym świadkiem straceń z okresu powstania styczniowego.

Dąb Powstańców pamięta tragiczne egzekucje 1863 r.

Dąb Powstańców pamięta tragiczne egzekucje 1863 r.

Przez chwilę idziemy skrajem lasu

Przez chwilę idziemy skrajem lasu

Miła dla oka zmiana dekoracji

Miła dla oka zmiana dekoracji

A pod nogami - kolorowo!

A pod nogami – kolorowo!

Przecinamy pas wydmowy

Przecinamy pas wydmowy

Po kolejnych ok. 2 km ścieżka wprowadza na imponującą wydmę zw. Górą k. św. Teresy, „ozdobioną” wieżą obserwacyjną straży leśnej. Nogi dopominają się o swoje prawa, ale przeciągamy jeszcze 20 min i stajemy na połączeniu szlaków zielonego i niebieskiego. No, 10 km za nami. Jak dobrze wreszcie siąść, zjeść coś, zdjąć buty…

Przecięcie szlaków. Teraz zmienimy kolor znaków na niebieski.

Przecięcie szlaków. Teraz zmienimy kolor znaków na niebieski.

Famułki Brochowskie – Famułki Królewskie

Nie popasujemy za długo, bo czas leci, a ponad 2/3 drogi wciąż przed nami. Siłą woli opuszczamy boską drewnianą ławeczkę i ruszamy dalej.

Zauważyliście, że wędrówka wijącą się ścieżką jest mniej męcząca?

Zauważyliście, że wędrówka wijącą się ścieżką jest mniej męcząca?

Dochodzimy do Famułek Brochowskich

Dochodzimy do Famułek Brochowskich

Podążamy za znakami niebieskiego szlaku aż do drogi asfaltowej łączącej Famułki Brochowskie z Królewskimi. Tu opuszczamy szlak niebieski i idziemy za znakami trasy rowerowej. Patrząc na mapę, z niechęcią witaliśmy perspektywę wędrówki ponad 3 km asfaltem. Nastawialiśmy się na zaciśnięcie zębów i możliwie szybkie przedreptanie poboczem wśród samochodów. Tymczasem asfaltowa droga Famułki Brochowskie-Królewskie to chyba nasze dzisiejsze największe pozytywne zaskoczenie. Samochodów brak, asfalt stary i toczący nierówną walkę z roślinnością, a wokół – jaka piękna przyroda! I jak malowniczo! Po obu stronach rozciągają się bagienne tereny (Famułkowskie Błoto) z typową dla nich roślinnością. Na torfowiskach słabo sobie radzą drzewa – pamiątką przegranej walki są wystające suche kikuty.

Asfaltowa droga łącząca Famułki Brochowskie z Królewskimi

Asfaltowa droga łącząca Famułki Brochowskie z Królewskimi

Nie spodziewaliśmy się, że będzie tu aż tak pięknie!

Nie spodziewaliśmy się, że będzie tu aż tak pięknie!

Podmokłe tereny porasta bujna roślinność

Podmokłe tereny porasta bujna roślinność

Przecinamy Kanał Łasica

Przecinamy Kanał Łasica

Rzut oka w drugą stronę

Rzut oka w drugą stronę

W przyrodzie są wygrani, są przegrani

W przyrodzie są wygrani, są przegrani

Po ok. 2 km marszu po lewej stronie spotykamy pozostałości protestanckiego cmentarza mennonitów, jednak nie zaglądamy tam na dłużej – konieczność powrotu na określoną godzinę motywuje nas do utrzymywania wyśrubowanego tempa. R. zauważa, że idziemy tak samo szybko jak rekreacyjni rowerzyści:) – faktycznie, para urządzająca sobie romantyczną przejażdżkę jedzie tak samo szybko jak my. Asfaltową drogę opuszczamy w Famułkach Królewskich. Wieś przez minione lata była wysiedlana przez Kampinoski Park Narodowy. Teraz panuje tu spokój mącony tylko szczekaniem dwóch kundelków, strzegących swojego obejścia. Tablica z nazwą miejscowości, zniszczona wiata przystanku autobusowego, drewniany przydrożny krzyż, w dawno nieopróżnianym koszu na śmieci sterta butelek po napojach procentowych.

Famułki Królewskie

Famułki Królewskie

Wiata nie jest już odnawiana

Wiata nie jest już odnawiana

Głównym Szlakiem Puszczy Kampinoskiej

W Famułkach Królewskich opuszczamy asfaltowa drogę. Przez 5 min idziemy na wprost trasą rowerową i na pierwszym rozdrożu skręcamy w prawo za znakami czerwonego szlaku. Przypominamy sobie, jak szliśmy tym odcinkiem niemal równo rok temu, próbujemy wypatrzeć znajome miejsca, gdzie to wtedy robiliśmy odpoczynek? Dobrze czymś zająć głowę, bo zmęczenie coraz bardziej daje o sobie znać, a postój zaplanowaliśmy dopiero za niemal 5 km, u podnóża Krzywej Góry.

Głównym szlakiem Puszczy Kampinoskiej

Głównym szlakiem Puszczy Kampinoskiej

Uff, udało się. Kolejne 10 km za nami. Mamy rozstaj szlaków, przyjemną ławeczkę, siadamy. 20 minut na kanapkę, gryz batonika, picie – czas dalej. Oj, nogi czują już dzisiejszy dystans.

Rok temu skręcaliśmy w lewo za żółtymi znakami, dziś podążamy prosto szlakiem czerwonym. Nasza trasa jest niezwykle interesująca przyrodniczo – dekoracje zmieniają się w zależności od tego, w którą stronę patrzymy – po lewej stronie mamy puszczański pas wydmowy, po prawej – pas bagienny. Zaraz za postojem wkraczamy w OOŚ Krzywa Góra, uznawany za jeden z najcenniejszych obszarów ochrony ścisłej w puszczy. W przewodniku Lechosława Herza czytamy, że „niewiele jest szlaków leśnych na polskim niżu, które dorównują temu”. My amatorsko chłoniemy po prostu otaczającą nas przyrodę. W pewnym momencie na naszej drodze spotykamy młodziutką wiewiórkę – prycha, niezadowolona z naszego widoku. Oczywiście od razu dajemy się przestraszyć i każde z nas rusza swoimi ścieżkami.

Przepraszamy Panią, nie będziemy przeszkadzać

Przepraszamy Panią, nie będziemy przeszkadzać

Zagubiony w Puszczy grób polskiego żołnierza z okresu II wojny światowej

Zagubiony w Puszczy grób polskiego żołnierza z okresu II wojny światowej

Po niecałych 2 km od rozstaju szlaków przy drodze stoi dostojny dąb im. prof. Romana Kobendzy – chyba najbardziej znane drzewo w Puszczy. Jego wiek szacowany jest na ok. 400 lat. Kilka zdjęć i dąb zostaje za nami, choć mamy wrażenie, że też chce pójść w swoją stronę – jak Tolkienowski drzewiec.

Dąb prof. Romana Kobendzy

Dąb prof. Romana Kobendzy

...to jedno z najbardziej znanych puszczańskich drzew

…to jedno z najbardziej znanych puszczańskich drzew

Położona nieopodal ławeczka zachęca do odpoczynku

Położona nieopodal ławeczka zachęca do odpoczynku

Kilometrów przez nami jeszcze ponad 10, więc planujemy niż zatrzymywać się aż do kanału Łasica. Tymczasem dzieje się rzecz wyczekiwana przez nas od przedwczoraj – dzwoni Tymo! Hura! Zasięg kiepściutki, ale jakoś się słyszymy. Siadamy na najbliższej kłodzie, włączamy tryb głośnomówiący i z wielką przyjemnością wysłuchujemy relacji naszego syna na temat obozu. Jak to dzisiaj mieli spływ kajakowy Pilicą. Jak wczoraj przygotowywali się do Harcerskiego Biegu Terenowego. Jak w nocy mieli wielkie straszenie w ramach zwyczajowego BISZKOPTA. No, rozmowa z naszym Tymusiem to chyba największa frajda dzisiejszego dnia!

Podnosimy się z kłody i stwierdzamy, że 10 minut mamy w plecy, więc musimy słusznie wyciągać nogi, żeby zdążyć na 16:30 na parking w Granicy. Po rozmowie z Tymem endorfiny buzują, więc idzie nam całkiem nieźle. Na rozstaju szlaków w okolicy Posady Demboskie skręcamy w praco i dalej podążamy na południe za znakami żółtymi.

Posada Demboskie – Granica

7-kilometrowy odcinek znakowany na żółto to ostatni fragment dzisiejszej trasy. Robimy zdjęcie uroczemu budynkowi starej gajówki Demboskie. Szlak wprowadza nas w puszczański pas bagienny. Przyroda tu niezwykle bujna, a wilgoć sprawia, że owady szaleją. Szkoda, że nie wzięliśmy repelentów – ledwo opędzamy się od „bzyczonek” i „gryzionek”, jak to kiedyś uroczo określił Sebuś. Wypatrujemy opisywanych w przewodniku śladów torowiska dawnej wąskotorówki.

Czyżbyśmy szli po torowisku dawnej wąskotorówki?

Czyżbyśmy szli po torowisku dawnej wąskotorówki?

Nieznany żołnierz września 1939 r.

Nieznany żołnierz września 1939 r.

Wokół kobierce konwalii

Wokół kobierce konwalii

Po nieco ponad 20 minutach od rozstaju szlaków docieramy do Kanału Łasica. Do tej pory przekraczaliśmy kanał szerokimi drogami jezdnymi, a tutaj – niespodzianka! Królestwo zieleni i uroczy drewniany mostek przeprowadzający na drugą stronę. Miejsce zachęca do dłuższego odpoczynku, jednak kurczący się czas skłania nas do ograniczenia postoju do kilku łyków wody.

Na drugą stronę Kanału Łasica przeprowadza uroczy drewniany mostek.

Na drugą stronę Kanału Łasica przeprowadza uroczy drewniany mostek.

Kanał Łasica zaadoptowany przez naturę

Kanał Łasica zaadoptowany przez naturę

Wydmy są już tylko wspomnieniem. Weszliśmy w pas bagienny.

Wydmy są już tylko wspomnieniem. Weszliśmy w pas bagienny.

Wilgoć aż czuć w powietrzu

Wilgoć aż czuć w powietrzu

Za kanałem wygodna droga zmienia się w wąziutką ścieżkę, torującą sobie drogę wśród bujnej roślinności porastającej wilgotne tereny.

Wąziutka ścieżka, wokół zieleń i ... komary

Wąziutka ścieżka, wokół zieleń i … komary

Każda nasze wyprawa do Puszczy tu inne wrażenia i inne widoki, ale dziś mamy wrażenie, że scenografia zmienia się jak w kalejdoskopie – za każdym zakrętem szlaku witają nas inne dekoracje. 20 minut marszu i las znowu zmienia charakter. Ścieżka opuszcza pas torfowisk i znów wraca w obszary wydmowe.

Zmęczenie daje o sobie znać – chciałoby się zadać standardowe dzieciowe pytanie „Tato, daleko jeszcze???” – ale przecież po to właśnie tu przyszliśmy! Po dołączeniu się z prawej zielonych znaków wiemy, że do parkingu już tylko rzut beretem – stąd zaczynaliśmy rano dzisiejszą wycieczkę!

Przy samochodzie stawiamy się o 16:35, niecałe 7 godzin od rozpoczęcia marszu. Nogi bolą jak powinny po takim dystansie (…), ale co tam – za dwa dni przestaną:)  Wrażenia z wycieczki przynieśliśmy za to kapitalne. To trasa niezwykle urozmaicona widokowo i przyrodniczo. Mimo imponującego dystansu, żaden odcinek szlaku nie jest podobny do drugiego. Opisaną trasę można też pokonać na rowerze, choć należy się liczyć z kilkoma bardziej kłopotliwymi, piaszczystymi (najczęściej krótkimi) odcinkami – zwłaszcza przy przejeżdżaniu przez pasy wydmowe.

Nasz czas: 9:45-16:35, 32 km

Wycieczka ze Starej Dąbrowy

1 maja 2016, niedziela

Przedpołudnie pochmurne i chłodne, potem słonecznie i 16 stopni

Hura, hura, hura! Jak to dobrze, że operacja Grzesia już za nami! 10 dni temu wróciliśmy do domu z naszym już oficjalnym Jednonerkim Bandytą i całą rodziną próbujemy jakoś wrócić do normalności po tych niezwykle trudnych chwilach.

Dziś nadarza się okazja o jakiej nawet nie marzyliśmy – szansa na wyrwanie się na spacer we dwoje! Starszych chłopców zostawiliśmy wczoraj na działce z Dziadkami, z Grzesiem deklaruje się zostać Pani Małgosia – rety, mamy kilka godzin tylko dla siebie! Termos, kanapki i mapa do plecaka, wskakujemy w samochód i pędzimy do Puszczy Kampinoskiej!

Wczoraj podczas poszukiwania odcinków szlaków, którymi jeszcze nie szliśmy, wypatrujemy pętelkę ze Starej Dąbrowy. Minusem jest nieco dłuższy dojazd z Warszawy, ale za to tutaj, w sercu puszczy, spotyka się dużo mniej osób. I jakie wrażenia na szlaku! Trasa przebiega przez wszystkie pasma puszczańskie, stanowiąc łakomy kąsek dla miłośników przyrody. Zaczynamy!

Zostawiamy samochód na parkingu w Starej Dąbrowie. Przez chwilę zatrzymujemy się przy głazie upamiętniającym pierwszą puszczańską wycieczkę PTK z 1907 r, po czym ruszamy na południe za znakami żółtego szlaku. Po prawej mijamy budynek Ośrodek Szkolenia Wolontariuszy ZHP. Potem skręcamy w prawo w drogę wiodącą do Górek. Po chwili orientujemy się, że na mapie (ExpressMap 1:40 000 z 2015 r.) zaznaczono nieaktualny przebieg szlaku. Znaki nie opuszczają od razu drogi w kierunku południowym, by potem skręcić w prawo wzdłuż Kanału Ł-9, ale wiodą ok. kilometra na zachód wzdłuż asfaltowej drogi, by potem skręcić w lewo w polną drogę wiodącą do centrum Starej Dąbrowy.

Stara Dąbrowa. Głaz upamiętniający wycieczkę PTK z 1907 r. Stąd ruszamy.

Stara Dąbrowa. Głaz upamiętniający wycieczkę PTK z 1907 r. Stąd ruszamy.

Po skręcie robi się ciekawiej. Najpierw idziemy nasypem przez podmokłe łąki i pola, potem wkraczamy w obszar torfowisk niskich północnego pasa bagiennego. Szlak przecina kanał Ł-9, a potem Kanał Łasica z jazem. Czytamy o próbach powtórnego nawadniania osuszanych przez lata terenów. Działania te mają na celu ochronę zanikających ekosystemów bagiennych.

Przecinamy Kanał Ł-9, 'zabierający' wodę z Puszczy.

Przecinamy Kanał Ł-9, ‚zabierający’ wodę z Puszczy.

Jaz na Kanale Łasica.

Jaz na Kanale Łasica.

Kanał Łasica przecina Puszczę ze wschodu na zachód.

Kanał Łasica przecina Puszczę ze wschodu na zachód.

Za kanałem szlak lekko odbija na zachód i wkracza na tzw. Trakt Napoleoński. Czy faktycznie Napoleon prowadził tędy wojska na Rosję, nie wiadomo, pozostała nazwa i tajemnica. Nas urzeka otaczająca przyroda. Idziemy przez obszar ochrony ścisłej „Żurawiowe”. Nazwa wzięła się od żurawi, budujących tu swoje gniazda. Podmokłe tereny kipią życiem budzonej przez wiosnę przyrody. Gdyby tylko dało się sfotografować śpiew ptaków… R. zachwyca się odcieniami wiosennej zieleni, M. urzekają całe kobierce szykujących się do kwitnienia konwalii. Podobno wczesną wiosną jest tu niezwykle dużo zawilców.

Wkraczamy w obszar Ochrony Ścisłej Żurawiowe. Niegdyś był tu dorodny las olszowy.

Wkraczamy w obszar Ochrony Ścisłej Żurawiowe. Niegdyś był tu dorodny las olszowy.

Wiosna, wiosna wszędzie!

Wiosna, wiosna wszędzie!

M. smakuje przyrodę, R. pognał do przodu.

M. smakuje przyrodę, R. pognał do przodu.

Knieć błotna aż prosi się o zdjęcie.

Knieć błotna aż prosi się o zdjęcie.

Rzut oka poza szlak.

Rzut oka poza szlak.

W OOŚ Żurawiowe można spotkać gniazda żurawi.

W OOŚ Żurawiowe można spotkać gniazda żurawi.

Wczesną wiosną jest tu mnóstwo zawilców, teraz - całe łany konwalii.

Wczesną wiosną jest tu mnóstwo zawilców, teraz – całe łany konwalii.

Akcenty wiosenne widać na każdym kroku.

Akcenty wiosenne widać na każdym kroku.

Nie zdążamy się w pełni nacieszyć uroczyskiem Żurawiowe, a już zmieniają się dekoracje. Żółty szlak wkracza w piaszczysty pas wydmowy. Po chwili mijamy skrzyżowanie z zielonym Południowym Szlakiem Leśnym w Babskiej Górze. Jest tu wiata i dogodne miejsce odpoczynku, jednak my urządzamy sobie postój niecałe 2 km dalej, na zarastającej Posadzie Łubiec. Wiata zajęta, więc rozsiadamy się na brzegu drogi. Za nami 8 km, jak dobrze na chwilkę przysiąść. Pałaszujemy kanapki, patrzymy na rowerzystów, tańczących z rowerami na piaszczystej na tym odcinku drodze.

Po postoju opuszczamy szlak żółty i skręcamy w prawo w czerwony Główny Szlak Puszczański. Po chwili ponownie wkraczamy w malowniczy teren wydmowy. Ukształtowanie terenu miejscami przypomina teren górski w miniaturze – czy to dlatego znajdujący się tu obszar ochrony ścisłej nosi nazwę „Karpaty”? Co chwilę wypatrujemy ze szlaku stare, malownicze dęby. Jeden z nich, już uschnięty, ma zupełnie spróchniały pień. Mamy wrażenie, że kikut dostojnego drzewa trzyma się tylko na skrawkach kory. Po ok. 3 km docieramy w okolice pozostałości XIII-wiecznego grodziska „Zamczysko”. Zamczysko odwiedziliśmy na jesieni trzy lata temu i szykujemy się, żeby niebawem przyprowadzić tu chłopców, więc tym razem nie zwiedzamy tej pamiątki dawnych dziejów i idziemy dalej. Szlak skręca na północ i po nieco ponad 2 km doprowadza do uschniętej Sosny Powstańców. Na drzewie tym wieszano za karę powstańców biorących udział w Powstaniu Styczniowym. Odnosimy wrażenie, że ten naturalny pomnik historii zmarniał i zmalał przez te trzy lata. A może to tylko wrażenie?

Obszary podmokłe to już tylko wspomnienie. Teraz kłaniają się nam wydmy.

Obszary podmokłe to już tylko wspomnienie. Teraz kłaniają się nam wydmy.

OOŚ Karpaty. Rzeczywiście, miejscami jak w górach.

OOŚ Karpaty. Rzeczywiście, miejscami jak w górach.

R. zachwycał się wiosennym seledynem w tle.

R. zachwycał się wiosennym seledynem w tle.

Z prawej wydmy, z lewej pas bagienny, czyli to co w KPN najlepsze.

Z prawej wydmy, z lewej pas bagienny, czyli to co w KPN najlepsze.

Bobrza wizytówka.

Bobrza wizytówka.

M. tuż przy szlaku wypatrzyła żeremia.

M. tuż przy szlaku wypatrzyła żeremia.

Dębowa wydmuszka.

Dębowa wydmuszka.

Po okazałym dębie zostało tylko wspomnienie.

Po okazałym dębie zostało tylko wspomnienie.

Po raz kolejny odwiedzamy Sosnę Powstańców.

Po raz kolejny odwiedzamy Sosnę Powstańców.

Za Sosną Powstańców wkraczamy na asfaltową drogę biegnącą przez wieś Górki. To mniej przyjemny fragment wycieczki. Na szczęście krótki. Półtora kilometra, mijamy kościół i skręcamy w lewo. Skręt nie jest nijak oznaczony – chyba wymieniano słupy energetyczne, a wraz ze starymi pozbyto się znaków szlaku. Dobrze, że dokładnie przyjrzeliśmy się mapie. Po chwili droga doprowadza do przecinanego już dzisiaj Kanału Ł-9. Stajemy tu na długi postój. Po 16 km nogi zdecydowanie dopominają się o swoje prawa:)

Postój nr 2. Tym razem nad Kanałem Ł-9.

Postój nr 2. Tym razem nad Kanałem Ł-9.

Ostatni odcinek dzisiejszej wycieczki wiedzie jeszcze przez chwilę szlakiem czerwonym, aż do połączenia się ze znakami niebieskimi. Na skrzyżowaniu skręcamy za szlakiem niebieskim w prawo. Szliśmy tędy 12 lat temu z Regusią, jako młode małżeństwo bez dzieci. Rety, jak ten czas szybko leci…

Kartka z kalendarza.

Kartka z kalendarza.

Na ostatnim odcinku naszej wycieczki czeka na nas smaczny deser. Niebieski Północny Szlak Leśny na odcinku między Górkami a Starą Dąbrową wiedzie ścieżką poprowadzoną szczytami spektakularnych wydm. W przewodniku Lechosława Herza czytamy, że tak wysokich wydm śródlądowych nie ma nigdzie indziej w Polsce. Różnice wysokości zaiste są spektakularne – ścieżka pnie się stromo w górę, potem miejscami w dół. Droga jezdna jest położona kilkadziesiąt metrów niżej – czujemy się zupełnie jak byśmy byli w górach! Po połączeniu z żółtym szlakiem jeszcze chwila i stajemy na punkcie wyjścia – parkingu w Starej Dąbrowie. Zdecydowanie czujemy, że mamy nogi. No tak, przeszliśmy prawie 25 km. Czy to normalne, żeby lubić tak się zmęczyć? Wśród tak pięknej przyrody – zdecydowanie normalne! Wycieczka udała się wyśmienicie.

Niebieski Północny Szlak Leśny. Sosnowy i wydmowy.

Niebieski Północny Szlak Leśny. Sosnowy i wydmowy.

Szlak prowadzi grzbietami imponujących wydm.

Szlak prowadzi grzbietami imponujących wydm.

Po połączeniu z żółtym szlakiem jeszcze chwila i stajemy na punkcie wyjścia – parkingu w Starej Dąbrowie. Zdecydowanie czujemy, że mamy nogi. No tak, przeszliśmy prawie 25 km. Czy to normalne, żeby lubić tak się zmęczyć? Wśród tak pięknej przyrody – zdecydowanie normalne! Wycieczka udała się wyśmienicie.

Nasza dzisiejsza trasa jest absolutnie godna polecenia dla każdego miłośnika leśnych ostępów. Naszym zdaniem najbardziej do polecania wiosną. Nie licząc dwóch czy trzech krótkich fragmentów przebiegających drogami, prowadzi przez niezmiernie zróżnicowane i interesujące przyrodniczo tereny. Każdy odcinek szlaku to inna sceneria. Najpierw obszary torfowiskowe, zatopione w świeżej, wilgotnej wiosennej zieleni, potem piaszczyste wydmy, porośnięte borem sosnowym, potem niezwykle ciekawe okolice Zamczyska – pozostałości grodziska z XIII w., a na deser, między Górkami i Starą Dąbrową spacer prawie-że-górski: ścieżką poprowadzoną szczytami najwyższych w Polsce wydm śródlądowych. Jak reklama Puszczy Kampinoskiej – skrótowo pokazująca, co w niej najlepszego.

Nasz czas: 10:00-16:00 (z dwoma odpoczynkami), ok. 25 km

Pętelka z Dąbrowy Leśnej

3 kwietnia 2016, niedziela

Pierwszy tak ciepły wiosenny dzień: 16 stopni i słońce!

Człowiek cieszy się wiosną chyba niezależnie od wieku, kłopotów czy czegokolwiek innego. Słońce, ciepło i budząca się do życia przyroda co roku działają na nas tak samo – trudno nam usiedzieć w domu. W tym roku jest podobnie – mimo wiszącej nad nami jak gradowa chmura perspektywy operacji Grzesia wiosna jest tak samo piękna jak zwykle. Wszyscy chętnie przystajemy na przedpołudniowy niedzielny spacer po Puszczy Kampinoskiej.

Tym razem jedziemy w pełnym dzieciowym składzie, więc wybieramy niezbyt długą, ok. 6,5-km pętelkę Dąbrowa Leśna – Uroczyska Łuża i Nadłuże – Dąbrowa Leśna. To popularny podwarszawski szlak, w pogodny wiosenny dzień jest więc pełen spacerowiczów, w dodatku prowadzi w przeważającej części przez młodsze, mniej cenne przyrodniczo drzewostany. Nie znaczy to jednak, że jest nieciekawy. Przecina miejsca pamięci związane z wydarzeniami II wojny światowej – we wrześniu 1939 r. toczyły się w tych okolicach wyjątkowo krwawe walki – oferuje też kilka ciekawostek przyrodniczych: można zobaczyć ciekawą sosnę kandelabrową czy endemiczne egzemplarze brzozy czarnej. W dodatku z centrum Warszawy mamy tu wyjątkowo krótki dojazd – 20 minut samochodem i jesteśmy na miejscu.

Ruszamy z parkingu samochodowego w Dąbrowie Leśnej tuż obok Łomianek. Tj. gwoli ścisłości ruszają M. i starsi chłopcy, a R. zostaje w samochodzie z drzemiącym Grzesiem z planem dogonienia nas jak tylko to będzie możliwe.

Ruszamy z parkingu w Dąbrowie Leśnej.

Ruszamy z parkingu w Dąbrowie Leśnej.

Kierujemy się w lewo, za znakami niebiesko-czarnymi. Początkowo idziemy wzdłuż granicy Kampinoskiego Parku Narodowego, a odczucie ciepła zakłóca chłodny wiatr.

Puszcza przed nami - majaczy na końcu drogi.

Puszcza przed nami – majaczy na końcu drogi.

Poszukiwacze wiosny.

Poszukiwacze wiosny.

Oznaka wiosny w powiększeniu.

Oznaka wiosny w powiększeniu.

Po chwili wchodzimy do lasu i od razu robi się cieplej. Szlak czarny skręca w lewo, my kontynuujemy spacer, trzymając się znaków niebieskich. Wszyscy chętnie wypatrujemy oznak wiosny. Tu pączki, tu pierwsze listki. Po chwili dogania nas R. z Grzesiem.

Szlak wprowadza w las i wiedzie wygodną ścieżką.

Szlak wprowadza w las i wiedzie wygodną ścieżką.

Sebuś znalazł jakąś Super-Ważną Korę.

Sebuś znalazł jakąś Super-Ważną Korę.

Musimy się naradzić, jak iść dalej.

Musimy się naradzić, jak iść dalej.

Oznaka wiosny nr 2.

Oznaka wiosny nr 2.

My tu spacerujemy, a wiosna swoje!.

My tu spacerujemy, a wiosna swoje!.

Oznaka wiosny nr 3.

Oznaka wiosny nr 3.

Strach się bać!

Strach się bać!

Jeden groźniejszy od drugiego.

Jeden groźniejszy od drugiego.

Porządny terenowy wózek to jednak była dobra inwestycja. Jeszcze kilka minut drogi i zatrzymujemy się na naszym pierwszym postoju – w okolicy Uroczyska Łuża. Jest tu rozstaj szlaków i wiata turystyczna.

Uroczysko Łuża i wiata już tuż tuż.

Uroczysko Łuża i wiata już tuż tuż.

Uroczysko Łuża.

Uroczysko Łuża.

Grześ, wypuszczony z wózka, chętnie biega to tu to tam, pokonując coraz dłuższe odcinki. Z zaciekawieniem patrzymy, kiedy (i czy w ogóle) się zatrzyma i wróci do nas, czy zdecyduje się pójść w długą z innymi spacerowiczami. Zazwyczaj jednak zawraca zanim jeszcze straci nas z oczu na zakręcie ścieżki. Chłopcy jedzą kanapki, popijamy herbatę z termosu i wystawiamy buzie do słońca.

Niektórzy odpoczywają siedząc, inni chodząc.

Niektórzy odpoczywają siedząc, inni chodząc.

Ciekawe, jak daleko można bezkarnie odejść.

Ciekawe, jak daleko można bezkarnie odejść.

Człowiek może się wreszcie czegoś napić.

Człowiek może się wreszcie czegoś napić.

Następny odcinek naszej trasy wiedzie za znakami żółtymi. Zaraz za wiatą zatrzymujemy się na chwilę przy sośnie kandelabrowej. To niemal stuletnie drzewo ma zaiste niezwykły, trójdzielny kształt. Rolę wierzchołka przejęły kiedyś aż trzy boczne gałęzie, stąd ta niezwykła uroda. Krótki postój na zdjęcia i ruszamy dalej. Po kilkuset metrach ścieżka skręca w prawo i wchodzimy na tzw. Młyńską Drogę. M. idzie przodem, żeby szybciej dojść do następnej wiaty i wypuścić Grzesia na kolejne pobieganie.

Sosna kandelabrowa.

Sosna kandelabrowa.

Sosna kandelabrowa.

Sosna kandelabrowa.

Nasz drugi postój wypada w Uroczysku Nadłuże. Tutaj również znajduje się wiata. My jednak zwracamy uwagę zwłaszcza na Kamień Ułanów Jazłowieckich. Na tablicy informacyjnej czytamy, że głaz upamiętnia pułk Ułanów Jazłowieckich, który we wrześniu 1939 r. słynną szarżą utorował sobie i innym jednostkom drogę do Warszawy. Nazwa pochodzi od uroczej podolskiej miejscowości Jazłowiec, skąd ułani zaczęli swój szlak bojowy. W okolicy jest również ukryty w lesie grób nieznanego polskiego żołnierza z okresu II wojny światowej. Doprowadza do niego w kilkadziesiąt sekund widoczna ścieżka, rozpoczynająca się przy pomniku.

Kamień Ułanów Jazłowieckich.

Kamień Ułanów Jazłowieckich.

Wiata w Uroczysku Nadłuże.

Wiata w Uroczysku Nadłuże.

Aleja Ułanów Jazłowieckich. Nią będziemy wracać.

Aleja Ułanów Jazłowieckich. Nią będziemy wracać.

Mogiła nieznanego polskiego żołnierza jest ukryta w lesie.

Mogiła nieznanego polskiego żołnierza jest ukryta w lesie.

Nasz drugi postój jest jednak dużo mniej przyjemny niż pierwszy. Grzesiek wyje i nikt nie wie, o co mu chodzi. Chyba on sam też nie wie… Nasz najmłodszy turysta jest w trudnym wieku i co chwilę wystawia na próbę nasze rodzicielskie nerwy. Jest południe, więc wokół wielu innych niedzielnych turystów, ciekawie przyglądających się naszemu rodzinnemu przedstawieniu. Wobec tego R. pakuje buntownika do wózka i przyjmuje kierunek na samochód, a M. ze starszymi chłopcami zamykają peleton.

W Uroczysku Nadłuże opuszczamy żółty szlak i skręcamy w prawo za znakami czarnymi. Ostatni odcinek dzisiejszej wycieczki wiedzie tzw. Aleją Ułanów Jazłowieckich. Droga jest piaszczysta i dość tłumnie uczęszczana przez innych turystów. Niewątpliwym jej atutem są jednak brzozy czarne, które wprawne oko łatwo wypatrzy po obu stronach drogi.

Ostatnia prosta. Szukamy brzóz czarnych.

Ostatnia prosta. Szukamy brzóz czarnych.

Chyba się udało.

Chyba się udało.

Kampinoskie wiewióry.

Kampinoskie wiewióry.

Sebuś bawi się patykami do „nawigacji”, od czasu do czasu „ciągnąc tyły”, Tymo ciekawie opowiada o niedawnym wyjeździe harcerskim. Chwila moment i stajemy na parkingu – naszym punkcie wyjścia. Czeka tu na nas R. z Grzesiem. Grzesiowi złość przeszła i teraz humor mu dopisuje. Z zapamiętaniem otwiera i zamyka drzwi do naszego samochodu.

Wracamy do domu nasyceni słońcem i ze zmęczonymi nogami. Obiad u Babci będzie smakował wyśmienicie!

Nasz czas (z dwoma odpoczynkami): 10:00-12:30.

 

Pętla z Truskawia

14 marca, poniedziałek

Rano przymrozek i słońce, potem pochmurno, do 4 stopni

Podobnie jak rok temu, w marcu udaje nam się wygospodarować dzień na długi spacer tylko we dwoje – hura! W planowaniu wycieczek po KPN posiłkujemy się przewodnikiem Lechosława Herza. Dzisiaj przeszliśmy trasę wycieczki nr 5, przedłużoną o pętelkę w okolicy miejscowości Wiersze. Ta trasa przecina wiele narodowych miejsc pamięci zw. z Powstaniem Styczniowym i okresem II wojny światowej, a przy tym oferuje wiele atrakcji dla przyrodników – mamy tu Puszczę Kampinoską w pigułce: trochę mokradeł, trochę terenów wydmowych i piękne naturalne drzewostany w obszarach ochrony ścisłej.

Przed 9:30 ruszamy z parkingu w Truskawiu czarnym szlakiem w kierunku Karczmiska. To chyba najładniejszy odcinek dzisiejszej trasy. Malownicza ścieżka prowadzi przez torfowiska; pokonanie podmokłych fragmentów szlaku ułatwiają kładki. Od razu myślimy o chłopcach – na pewno by im się tutaj spodobało… ale dzisiaj to chwila tylko dla nas!

Ruszamy z Truskawia czarnym szlakiem.

Ruszamy z Truskawia czarnym szlakiem.

Kładki pozwalają na pokonanie podmokłych fragmentów szlaku.

Kładki pozwalają na pokonanie podmokłych fragmentów szlaku.

Szlak na drzewie, szlak na czapce.

Szlak na drzewie, szlak na czapce.

Po chwili wkraczamy w obszar ochrony ścisłej „Cyganka”. Idziemy wśród szczególnie pięknych drzewostanów, szczególnie podziwiamy rozłożyste dęby.

Obszar ochrony ścisłej Cyganka. Co za sosna!.

Obszar ochrony ścisłej Cyganka. Co za sosna!.

Co krok las wygląda inaczej.

Co krok las wygląda inaczej.

Kolejne mokradła na naszej trasie.

Kolejne mokradła na naszej trasie.

Uroczysko Karczmisko. Kiedyś stała tutaj karczma.

Uroczysko Karczmisko. Kiedyś stała tutaj karczma, teraz… wiata.

Za Karczmiskiem idziemy czerwonym Głównym Szlakiem Puszczy Kampinoskiej, który prowadzi tzw. Warszawską Drogą przez bory sosnowe Pohulanki.

Drogą Warszawską.

Drogą Warszawską.

Stary krzyż zakończył już swoją służbę.

Stary krzyż zakończył już swoją służbę.

Po drodze uwagę zwracają piękne wydmowe wzniesienia terenu. Szukając dobrego miejsca na postój, docieramy do cmentarza partyzanckiego z 1944 r. na obrzeżach miejscowości Wiersze. Tutaj czekają na nas wygodne ławki i wiata. Nie marnujemy okazji na popas. Cudownie smakuje kefir, kanapki i herbatka z termosu.

Postój nieopodal cmantarza partyzanckiego.

Postój nieopodal cmantarza partyzanckiego.

Posileni, na chwilę oddajemy się zadumie na cmentarzu powstańczym z 54 grobami żołnierzy AK. Z jednej z pamiątkowych tablic dowiadujemy się, że w okresie wojny późniejszy prymas Polski Stefan Wyszyński był kapelanem Grupy AK „Kampinos”. Czytamy też z tablicy smutną historię walk oddziałów powstańczych w tej okolicy oraz oglądamy odsłonięty w 2004 r. pomnik „Niepodległej Rzeczypospolitej Kampinoskiej”.

Na cmentarzu jest pochowanych 54 żołnierzy AK, zmarłych w 1944 r.

Na cmentarzu jest pochowanych 54 żołnierzy AK, zmarłych w 1944 r.

17. Pomnik upamiętniający Rzeczpospolitą Kampinoską - wolny skrawek ziemi z 1944 r.

Pomnik upamiętniający Rzeczpospolitą Kampinoską – wolny skrawek ziemi z 1944 r.

Mamy jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby przedłużyć planowaną trasę o dodatkową 4,5-kilometrową pętlę żółtym i czerwonym szlakiem. Początkowo żółty szlak prowadzi asfaltową drogą przez maleńką miejscowość Wiersze. Po lewej stronie mijamy kolejne stacje Powstańczej Drogi Krzyżowej.

18. Wydłużamy spacer, robiąc dodatkową pętelkę przez wieś Wiersze.

Wydłużamy spacer, robiąc dodatkową pętelkę przez wieś Wiersze.

Gdzieś w Wierszach...

Gdzieś w Wierszach…

Dalej trasa „wraca do lasu” i po niespełna godzinie meldujemy się z powrotem w okolicy cmentarza. Nie zatrzymujemy się już w miejscu poprzedniego odpoczynku, tylko wracamy w kierunku Truskawia, tym razem żółtym szlakiem. Las nie jest tutaj już tak piękny, bo drzewa są znacznie młodsze, nie można mu jednak odmówić walorów krajobrazowych. Wydmowe wzniesienia, które mijamy i przez które ciągle przechodzimy, są bardzo urokliwe.

22. Iść, i iść, i iść prosto przed siebie...

Iść, i iść, i iść prosto przed siebie…

Tuż przed kolejnym rozstajem, umiejscowionym w okolicy Mogiły Powstańców 1863 r., robimy ostatni postój. W miłej wiacie rozpijamy drugi termos herbaty i kończymy kanapki.

23. Mogiła Powstańców Styczniowych.

Mogiła Powstańców Styczniowych.

24. Niedaleko mogiły Powstańców zatrzymujemy się na ostatni odpoczynek.

Niedaleko mogiły Powstańców zatrzymujemy się na ostatni odpoczynek.

Ostatni odcinek naszej trasy znowu wiedzie bardziej podmokłymi terenami. Na pewno w te okolice wrócimy jeszcze raz z chłopcami, może zrobimy wtedy nieco krótsze kółeczko przez zielony szlak łączący Karczmisko z Zaborowem Leśnym.

25. Obszar ochrony ścisłej Zaborów.

Obszar ochrony ścisłej Zaborów.

26. Kolejne urozmaicenie puszczańskiego krajobrazu. A my zamykamy pętelkę - zbliżamy się do Truskawia.

Kolejne urozmaicenie puszczańskiego krajobrazu. A my zamykamy pętelkę – zbliżamy się do Truskawia.

Przeszliśmy dzisiaj 20,5 km w ciągu niespełna pięciu godzin (z odpoczynkami). Kondycja dopisała nam znacznie bardziej niż rok temu, kiedy po 18 km byliśmy wykończeni – to dobry prognostyk przed tegorocznymi wypadami w góry!

Zaraz po dotarciu do naszego samochodu czekającego na parkingu w Truskawiu dostajemy telefon ze szkoły, że Sebusia rozbolała głowa i trzeba go wcześniej odebrać. No tak, powrót do codzienności. Jak dobrze, że udało nam się wyrwać te kilka godzin na leśny spacer i podładować akumulatory. A teraz biegniemy do Ciebie, Sebciu, biegniemy!

 

Palmiry

14 lutego, niedziela

8 stopni i słonecznie, czujemy już wiosnę w powietrzu

Mieszkając tak blisko, grzechem byłoby nie poznać dokładnie Puszczy Kampinoskiej. Taki właśnie przyjęliśmy plan, od kilku lat konsekwentnie wybierając się na coraz to nowe puszczańskie szlaki, czasami z dziećmi, czasami sami. Dziś wybieramy się na spacer całą rodziną. Grzesiek co prawda nie jest ostatnio najlepszym kumplem na wyprawy – za nic nie chce siedzieć w wózku, wypuszczony na nogi idzie (biegnie – może mnie mama nie dogoni) zawsze w inną stronę niż my, najchętniej prosto do kałuży, a wzięty na ręce w celu doprowadzenia do reszty stada – wyje. Postanawiamy jednak nie dać się terroryzować i odważnie jedziemy. Pogoda jest bardzo zachęcająca – słońce rano wygania nas z domu.

Za cel dzisiejszej wycieczki wybieramy nieodległe od Warszawy Palmiry. Uważamy, że to miejsce powinien znać każdy i chcemy pokazać je starszym chłopcom. Na palmirskim cmentarzu-mauzoleum pochowano ponad 2 tys. ofiar zbiorowych egzekucji z okresu II wojny światowej. Wywożono tu m.in. więźniów Pawiaka i więzienia na Rakowieckiej. Znajdują się tu grobu m.in. olimpijczyka Janusza Kusocińskiego, marszałka sejmu Macieja Rataja czy Mieczysława Niedziałkowskiego – działacza PPS. Cmentarz to las ustawionych w długich rzędach krzyży, poprzeplatanych gdzieniegdzie macewami. Nad całością górują trzy białe metalowe krzyże, osadzone ma wydmie. Zmienione proporcje ramion mają symbolizować rozłożone ręce rozstrzeliwanego człowieka. Jest tu też symboliczny ołtarz z urną zawierającą ziemię z miejsc egzekucji. Starszym chłopcom opowiadamy o historii tego miejsca odpowiednio do ich wieku. Grześ po prostu biega beztrosko po alejkach, a potem upatruje sobie kałużę, w której za wszelką cenę chce się wykąpać.

Na palmirski cmentarz wchodzimy od strony wschodniej.

Na palmirski cmentarz wchodzimy od strony wschodniej.

Schodami prowadzącymi od muzeum wchodzimy na teren cmentarza.

Schodami prowadzącymi od muzeum wchodzimy na teren cmentarza.

Na bramie słynny napis, wyryty przez nieznanego więźnia gestapo.

Na bramie słynny napis, wyryty przez nieznanego więźnia gestapo.

Palmirski las krzyży.

Palmirski las krzyży.

Zdarzają się także macewy.

Zdarzają się także macewy.

Grób Janusza Kusocińskiego.

Grób Janusza Kusocińskiego.

Grób Macieja Rataja.

Grób Macieja Rataja.

Nad palmirskim cmentarzem górują trzy wyniosłe betonowe krzyże.

Nad palmirskim cmentarzem górują trzy wyniosłe betonowe krzyże.

R. zabiera Tymusia na wystawę do Muzeum Miejsce Pamięci Palmiry. To filia Muzeum Warszawy. Wstęp jest bezpłatny; od 2011 r. muzeum działa w nowym budynku. Nie chcemy wchodzić z wszystkimi chłopcami, bo obawiamy się, że mogliby się zetknąć z drastycznymi treściami. Niepotrzebnie. Nowoczesna ekspozycja (wstęp bezpłatny) związana z miejscami masowych egzekucji jest urządzona z dużym wyczuciem, skłania po prostu do przemyśleń i refleksji. Jest odpowiednia nawet do zwiedzenia z dziećmi. Osoby zainteresowane mogą posłuchać relacji świadków, zakładając specjalne słuchawki – to zapewne nie jest polecane dla najmłodszych. Tymo zwraca uwagę przede wszystkim na brzozy, upamiętniające główne miejsca egzekucji, rosnące w budynku muzeum i „wypuszczone” przez dach. Ten oryginalny pomysł bardzo nam się podoba.

Nowoczesny budynek Muzeum Miejsce Pamięci Palmiry.

Nowoczesny budynek Muzeum Miejsce Pamięci Palmiry.

Ekspozycja skłania do zadumy.

Ekspozycja skłania do zadumy.

Można zostać dłużej - jest wiele materiałów do słuchania przez słuchawki.

Można zostać dłużej – jest wiele materiałów do słuchania przez słuchawki.

Jedna z brzóz upamiętniających miejsca egzekucji.

Jedna z brzóz upamiętniających miejsca egzekucji.

Po zwiedzeniu muzeum idziemy na ok. 3-km spacer. Najpierw idziemy w kierunku południowym, tak jak wiedzie zakręt głównego czerwonego szlaku Puszczy Kampinoskiej. Towarzyszą nam też znaki czarnego szlaku im. Kazimierza Wójcickiego. To krótki, ale bardzo malowniczy odcinek – droga wiedzie przez wydmy, więc najpierw wspinamy się w górę, potem zbiegamy z górki na pazurki, potem znowu na górę.

Ruszamy na spacer. Mijamy skraj Długiego Bagna.

Ruszamy na spacer. Mijamy skraj Długiego Bagna.

Zachodni skraj Długiego Bagna. Byliśmy tu w zeszłym roku

Zachodni skraj Długiego Bagna. Byliśmy tu w zeszłym roku

Przez wydmy w kierunku Ćwikowej Góry.

Przez wydmy w kierunku Ćwikowej Góry.

Taka droga przed nami - marzenie.

Taka droga przed nami – marzenie.

R. pod górę musiał się trochę namęczyć.

R. pod górę musiał się trochę namęczyć.

Za to potem było w dół.

Za to potem było w dół.

W okolicy Ćwikowej Góry skręcamy w lewo w szlak zielony.

Okolice Ćwikowej Góry.

Okolice Ćwikowej Góry.

Ćwikowa Góra za nami.

Ćwikowa Góra za nami.

To też bardzo urokliwy fragment, bo wiedzie skrajem jednego z najcenniejszych przyrodniczo obszarów puszczy – Obszaru Ochrony Ścisłej Sieraków im. Romana Kobendzy.

Idziemy skrajem obszaru ochrony ścisłej 'Sieraków'.

Idziemy skrajem obszaru ochrony ścisłej ‚Sieraków’.

Taki człowiek mały w tym lesie...

Taki człowiek mały w tym lesie…

Wycieczka - do zdjęcia!

Wycieczka – do zdjęcia!

Na szlabanie przy połączeniu ze szlakiem niebieskim – Palmirskim Szlakiem Łącznikowym – robimy sobie postój na małe co nieco i herbatkę z termosu. Do samochodu już tylko rzut beretem, więc moglibyśmy się nie zatrzymywać, ale dla chłopców taki popas i jedzenie na powietrzu to spora atrakcja, więc stajemy.

Jak by to przejść...

Jak by to przejść…

Postój to to, co chłopcy lubią najbardziej.

Postój to to, co chłopcy lubią najbardziej.

Grześ, wypuszczony z wózka, szczęśliwy eksploruje co najbardziej błotniste miejsca. Pije wodę z butelki z gwinta. Fajny kumpel. Co prawda potem po wsadzeniu do wózka wyje tak, że mijający nas spacerowicze podejrzanie się na nami oglądają, ale spuśćmy na to zasłonę milczenia.

Jak by to otworzyć...

Jak by to otworzyć…

Uff, udało się.

Uff, udało się.

Można pić!

Można pić!

Wracamy niebieskim szlakiem prosto na parking w Palmirach, mijając po prawej krzyże upamiętniające palmirską polanę straceń.

Symboliczne krzyże na Palmirskiej Polanie Śmierci.

Symboliczne krzyże na Palmirskiej Polanie Śmierci.

Spacer puszczańskimi drogami był przemiły. Starsi chłopcy bez wahania wyrazili chęć towarzyszenia nam podczas kolejnych spacerów. Jak to jest, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Im bardziej się człowiek rusza z domu, tym większą ma ochotę na kolejne eskapady… Wieczorem siedzimy więc przy mapie KPN i planujemy kolejne wycieczki.

Kampinoski Park Narodowy: spacery 2015

Nowy Secymin, 2015.06 

30 czerwca, wtorek

Rano słonecznie i ciepło, 24 stopnie, wieczorem deszcz

Na przełomie czerwca i lipca R. robi M. fantastyczną niespodziankę – załatwia nam wypad z noclegiem na północny-zachód Kampinoskiego Parku Narodowego. Starsi chłopcy są nad morzem z Dziadkami, z Grzesiem zostaje niania – niezastąpiona Pani Małgosia, a my zaraz po pracy R. wskakujemy do samochodu i obieramy azymut na Puszczę Kampinoską. Tym razem (możliwość noclegu) wybieramy północno-zachodni fragment puszczy, wymagający najdłuższego dojazdu.

Nocujemy w Nowym Secyminie w Stajni Dorado. To miejsce zostało stworzone przez dwoje warszawskich miłośników koni i puszczańskich krajobrazów. Jest kameralnie i – przede wszystkim – blisko do naszego jutrzejszego szlaku. Pedantom może nieco przeszkadzać pewien artystyczny nieład w pokojach, ale koniarze pewnie już będą się tu czuć jak u siebie.

Wieczorem planujemy jeszcze spacer wałami wiślanymi, niestety plany krzyżuje nam deszcz – na wały dajemy radę tylko zajrzeć.

Idziemy na wały wiślane.

Idziemy na wały wiślane.

Przeczekujemy chwilę pod drzewami, ale gdy zaczyna kapać nam na głowy, poddajemy się i zawracamy. Szkoda, bo tereny tarasu zalewowego Wisły są niezwykle malownicze. Ale może nie ma tego złego. Dzięki takiemu obrotowi rzeczy mamy naprawdę spokojny wieczór. Wysypiamy się 7,5 godziny bez przerw na wstawanie do Grzesia. Ale luksus!

1 lipca, środa

Piękny letni dzień, słońce i 26 stopni

Rano zabijamy w sobie śpiocha i już o 7:30 stawiamy się na śniadaniu. Chwilę gawędzimy miło z panią gospodynią, ale zaraz potem zwijamy bagaże do samochodu i już o 8:40 stajemy zwarci i gotowi na punkcie wyjścia szlaku. Spieszymy się, bo trasa przed nami konkretna – 22-kilometrowe kółko, a musimy na 15:00 wrócić do Warszawy.

Startujemy z okolicy Piasków Królewskich, po czym odbijamy na zachód zielonym szlakiem przez Kurlancką Górę. Najpiejw idziemy drogą wzdłuż zarastających torów kolejki wąskotorowej, potem szlak odbija w lewo i droga zmienia się w niezwykle malowniczą leśną ścieżkę wijącą się przez wydmowy krajobraz Puszczy Kampinoskiej. Po jakimś czasie docieramy do czerwonego szlaku i pod ostrym kątem skręcamy nim na wschód. Przecinamy teren rezerwatów Czapliniec i „Czerwińskie Góry”. Na Krzywej Górze skręcamy w lewo, na północ, żółtym szlakiem i po kolejnych 3 km zamykamy pełną pętelkę, znajdując zaparkowany samochód w Piaskach Królewskich.

Ruszamy z Piasków Królewskich. Rano towarzyszy nam przyjemny cień.

Ruszamy z Piasków Królewskich. Rano towarzyszy nam przyjemny cień.

W stronę Kurlanckiej Góry.

W stronę Kurlanckiej Góry.

Droga zamienia się w ścieżkę.

Droga zamienia się w ścieżkę.

To chyba najbardziej dziki odcinek dzisiejszego szlaku.

To chyba najbardziej dziki odcinek dzisiejszego szlaku.

Jak na pasie startowym.

Jak na pasie startowym.

Przechodzimy przez tereny rezerwatów.

Przechodzimy przez tereny rezerwatów.

Czerwonym szlakiem w kierunku Krzywej Góry.

Czerwonym szlakiem w kierunku Krzywej Góry.

Tu chyba zbierano żywicę.

Tu chyba zbierano żywicę.

Motylkowy postój.

Motylkowy postój.

Znów wchodzimy w obszar ochrony ścisłej.

Znów wchodzimy w obszar ochrony ścisłej.

Nasz czas: 8:40-13:30, 22 km

Wycieczka jest przepiękna. Nasze dzisiejsze szlaki nie wiodły może tak cennymi przyrodniczo terenami jak podczas naszej poprzedniej eskapady do rezerwatu „Sieraków”, dużą część trasy idziemy młodszymi drzewostanami, ale las i tak jest piękny. Żywica pachnie w słońcu. Nie spotykamy żywego ducha (poza jednym „lokalasem” – zbieraczem jagód). I cały czas gadamy i gadamy. To prawdziwy odpoczynek. Mamy przy okazji prawdziwą zaprawę przed planowanym wyjazdem w góry. Z zadowoleniem zauważamy, że nasza kondycja znacznie się poprawiła od czasu naszego ostatniego marcowego spaceru po Puszczy. Jak to dobrze, że tak niedaleko Warszawy mamy te rozległe tereny Kampinoskiego PN. Aż dziw bierze, że na szlakach spotyka się tu tak mało osób. Ale może to i dobrze – dla takich jak my!

Dziekanów Leśny, 2015.03.18

Piękna wiosenna pogoda, 10 stopni i słońce

Gdyby ktoś nas spytał o wymarzony prezent, bez wahania odpowiedzielibyśmy: wyjazd lub spacer we dwoje. Na to pierwsze szans nie ma przy obecnych wiatrach, ale drugie udaje się nam załatwić – wybieramy się na długaśny spacer po Puszczy Kampinoskiej tylko we dwoje! Hura, naprawdę nam się udaję! R. ustawia sobie pracę na popołudnie, rano odstawiamy starszych chłopców do placówek, Giś zostaje z ciocią-nianią, a my ziuuu – prosto na parking do Dziekanowa Leśnego.

Dziekanów Leśny – Uroczysko Mogilny Mostek – Palmiry – Pociecha – Posada Sieraków – Uroczysko Na Miny – Dziekanów Leśny

18 km, nasz czas: 9:30-13:30

Największą frajdę sprawia nam to, że możemy po prostu ruszyć w długą. Zobaczyć przed sobą leśną drogę i nie wzdychać „ech, poszłoby się”, tylko faktycznie pójść, szybkim krokiem, tak żeby poczuć miłe ciepło w nogach, a potem nawet te mięśnie, o istnieniu których się nie wie. I ta perspektywa czterogodzinnego pogadania ze sobą. Nigdzie się tak dobrze nie rozmawia jak podczas marszu. Po wielomiesięcznym dzieciowym uwiązaniu to przedpołudnie to dla nas naprawdę pełnia szczęścia.

Nasza trasa wiedzie przez wyjątkowo cenne przyrodniczo tereny – okrążamy największy kampinoski rezerwat – „Sieraków”. Jako laicy nie potrafimy pewnie w pełni docenić walorów przyrodniczych tych okolic (wypatrzenie rzadkiej brzozy ciemnej ułatwia tablica informacyjna), po prostu cieszymy oko niezwykle malowniczą przyrodą. Nasza ścieżka w wielu miejscach przecina bagniste tereny, wiodąc wąskimi trytwami wśród mokradeł, by za chwilę przecinać pasy wydm, charakterystycznych dla kampinoskiego krajobrazu. Po drodze mijamy też wiele miejsc pamięci, w tym  cmentarz Palmiry.

Zatrzymujemy się dwa razy – raz na uroczysku Mogilny Mostek i ponownie w Pociesze, niedaleko Krzyżu Jerzyków. Postoje skracamy do minimum – czas nas dziś goni.

Ruszamy z Dzienanowa Leśnego.

Ruszamy z Dzienanowa Leśnego.

Znajdujemy brzozę ciemną.

Znajdujemy brzozę ciemną.

Miłość.

Miłość.

Mokradła w okolicy wsi Sadówka.

Mokradła w okolicy wsi Sadówka.

Trytwą przez mokradła.

Trytwą przez mokradła.

Kampinoskie mokradła budzą się do życia.

Kampinoskie mokradła budzą się do życia.

Uroczysko Mogilny Mostek - tu odpoczywamy.

Uroczysko Mogilny Mostek – tu odpoczywamy.

Wilcza Struga.

Wilcza Struga.

Przecinamy wydmowy kompleks Białej Góry.

Przecinamy wydmowy kompleks Białej Góry.

Długie Bagno przed Palmirami.

Długie Bagno przed Palmirami.

Miejsce straceń więźniów Pawiaka.

Miejsce straceń więźniów Pawiaka.

A to co za szpony!

A to co za szpony!

Krzyż Jerzyków, Pociecha.

Krzyż Jerzyków, Pociecha.

Stary Dąb w Posadzie Sieraków.

Stary Dąb w Posadzie Sieraków.

Powrót do Dziekanowa Leśnego.

Powrót do Dziekanowa Leśnego.

Cały spacer jest przepiękny, zaskakuje nas tylko jedno niemiłe odkrycie – kiedyś przemaszerowanie kilkunastu kilometrów było dla nas jak rozbiegówka, bułka z masłem, a dziś… hmmmm… Pierwsza porcja jest cudowna, druga już bardziej się ciągnie, a trzecia – oj, te nogi jakieś takie ciężkie. I ten ból głowy… Skąd to się wzięło u nas? Musimy nieźle wziąć się za siebie, jeśli chcemy w pełni skorzystać z planowanej letniej randki w Tatrach. Wracamy wykończeni. Ale następnego dnia ból nóg jest już tylko miłym wspomnieniem udanej wycieczki i snujemy plany kolejnych wypadów.

Okolice Dziekanowa Leśnego są wymarzonym terenem puszczańskich spacerów. Dojazd szybki i wygodny, zaplecze parkingowo-gastronomiczne i naprawdę piękna, przebogata puszczańska przyroda. R. wypatrzył to miejsce już podczas wizyty na operację przepukliny u T. Musimy tu przyjechać już wkrótce jeszcze raz. I to z dziećmi! No właśnie, to cały paradoks: marzy się o wyrwaniu na chwilę bez dzieci, a gdy już się uda, to rozmawia się i myśli o dzieciach, snując plany pokazania im tego, co się widziało we dwoje!

 

Izabelin, 28.02.2015

Słonecznie, 7 stopni

Dziś, z racji imienin R., urządzamy sobie turystyczny spacer po Puszczy Kampinoskiej (okolice Lasek i Izabelina). Na wycieczkę zapraszamy też Babcię Urszulę i Dziadka Jerzego. Spotykamy się na leśnym parkingu w Laskach, tam gdzie półtora roku wcześniej oglądaliśmy walkę zimy z jesienią w leśnym ogrodzie botanicznym, a następnie ruszamy na ok. trzykilometrową pętelkę trasą zielonej ścieżki dydaktycznej. Las, mimo że szary i uśpiony o tej porze roku, wspaniale nas wszystkich odpręża. Dla chłopców taka wycieczka to też wielka atrakcja sama w sobie – bardzo się z tego cieszymy, że kontakt z przyrodą jest dla nich wartością! I że wolą powłóczyć się po lutowym lesie niż całą sobotę grać na komputerze. Uważamy to za nasz wielki sukces wychowawczy! Chłopcy mają ze sobą breloczki z gry Minecraft, które co chwila dyndają na suchych patykach bądź na gałęziach drzew. Na koniec spaceru Sebuś nawet kręci nosem, że już koniec i że powinniśmy iść jeszcze gdzieś dalej. Grześ znaczną część spaceru przesypia.

Siuuu przed siebie.

Siuuu przed siebie.

Kto dogoni ... chłopaków!

Kto dogoni … chłopaków!

Minecraft w KPN.

Minecraft w KPN.

Szukamy odpowiedniego patyka do celów wszelakich.

Szukamy odpowiedniego patyka do celów wszelakich.

Kto pierwszy wejdzie na pieniek.

Kto pierwszy wejdzie na pieniek.

Wycieczkę kończymy wspólnym obiadem w restauracji Bartek. Grześ spisuje się naprawdę na medal – ideał niemowlaka.

Kampinoski Park Narodowy, spacery

Kampinos, 4 października 2013

Pierwszy ładniejszy dzień od dłuższego czasu, rano -1 st., w dzień do 10 st. i piękne słońce

Od kilku miesięcy planowaliśmy, żeby wybrać się na dłuugi spacer do lasu tylko we dwoje , ale ciągle nie było okazji… Dzisiaj nareszcie stwierdziliśmy, że praca poczeka, a taki ładny dzień nie może się zmarnować i zaraz po odprowadzeniu dzieci do „placówek” ruszyliśmy na spacer po Puszczy Kampinoskiej.

Na dzisiaj wybieramy pętelkę szlaków w okolicy Kampinosu. Podjeżdżamy w okolice dawnej miejscowości Narty (obecnie pustoszejącej, jak większość dawnych puszczańskich przysiółków, trwa bowiem wykup gruntów na rzecz KPN) i ruszamy niebieskim szlakiem w kierunku Zamczyska.

Ruszamy z miejscowości Narty.

Ruszamy z miejscowości Narty.

Idziemy skrajem obszaru ochrony ścisłej (OOS) „Nart”. W tym miejscu można zobaczyć, jak wyglądały puszczańskie lasy przed masowymi wyrębami i zalesianiem monokulturą sosnową. Tutejszy las został z trudem uratowany przed wyrębem w czasie II wojny, polski nadleśniczy nawet przekonał Niemców do założenia tutaj już w 1940 r. rezerwatu! Szczególnie podobają nam się tutaj ogromne okazy sosen (200-letnich) i grabów (nawet 300-letnich!).

Wkraczamy w Obszar Ochrony Ścisłej 'Nart'.

Wkraczamy w Obszar Ochrony Ścisłej ‚Nart’.

Obszar Ochrony Ścisłej 'Nart'.

Obszar Ochrony Ścisłej ‚Nart’.

Obszar Ochrony Ścisłej 'Nart'.

Obszar Ochrony Ścisłej ‚Nart’.

Aż się w głowie kręci.

Aż się w głowie kręci.

Szlakiem w kierunku Zamczyska.

Szlakiem w kierunku Zamczyska.

Szlakiem w kierunku Zamczyska.

Szlakiem w kierunku Zamczyska.

Kampinoska wydma w pełnej krasie.

Kampinoska wydma w pełnej krasie.

Po kilkudziesięciu minutach docieramy do samego Zamczyska, czyli pozostałości po plemiennym grodzisku z ok. XI-XII w. Do dzisiaj przetrwały wyraźnie zaznaczone wały ziemne i fosy otaczające uformowany fragment wydmy. Na grodzisko wchodzimy po trochę podniszczonych schodkach, myśląc sobie, że na pewno bardzo podobałoby się tutaj chłopcom. To chyba zboczenie każdego rodzica. Przy dzieciach marzy się o chwili dla siebie, bez dzieci zaraz tęskni się za nimi…

Miejsce odpoczynku w Zamczysku.

Miejsce odpoczynku w Zamczysku.

Wczesnośredniowieczne grodzisko - pozostałości fos.

Wczesnośredniowieczne grodzisko – pozostałości fos.

Miejsce miało duże walory ochronne.

Miejsce miało duże walory ochronne.

Strażniczka Zamczyska.

Strażniczka Zamczyska.

Brzegi grodziska są bardzo strome.

Brzegi grodziska są bardzo strome.

Po krótkim odpoczynku w wiacie przy rozstaju szlaków (warto było zabrać termos z gorącą herbatką i coś słodkiego!) idziemy czerwonym szlakiem w kierunku Górek Kampinoskich. Zatrzymujemy się na chwilę refleksji przy pozostałościach sosny, na której w czasach Powstania Styczniowego powieszono schwytanych powstańców.

Z Zamczyska do Górek.

Z Zamczyska do Górek.

Górki, Sosna Powstańców.

Górki, Sosna Powstańców.

Górki, Sosna Powstańców.

Górki, Sosna Powstańców.

Kapliczka w Górkach.

Kapliczka w Górkach.

Miejsce pamięci w Górkach.

Miejsce pamięci w Górkach.

Ostatnią część trasy pokonujemy ok. 5-kilometrowym odcinkiem zielonego szlaku prowadzącego do Granicy. Podobnie jak podczas całego dzisiejszego spaceru, jest tutaj bardzo spokojnie, spotykamy tylko furmankę. W pewnym momencie słyszymy jednak gdzieś z boku trzask łamanej gałęzi, dzięki któremu udaje nam się zobaczyć dwa dorodne łosie przebiegające pomiędzy drzewami! Niestety, biegną zbyt szybko i są za daleko (i za drzewami…), żeby zrobić im zdjęcie. Na koniec, docierając już do samochodu, widzimy wijącego się na środku drogi zaskrońca (nawet syczy na nas).

Takie widoki niedługo odejdą w niepamięć.

Takie widoki niedługo odejdą w niepamięć.

Warto patrzeć pod nogi...

Warto patrzeć pod nogi…

Witaj, zaskrońcu.

Witaj, zaskrońcu.

Udało nam się dziś podejrzeć trochę puszczańskich zwierząt. Z przyjemnością przypomnieliśmy też sobie specyfikę kampinoskiego krajobrazu, w którym przeplatają się pasy zarośniętych lasem wydm oraz bagien. To był zdecydowanie udany spacer!

 

Izabelin, 28 października 2012

Słonecznie, ale niewiele ponad 0 stopni

Nieoczekiwana zmiana pogody na zimową okazała się sporą atrakcją dla chłopców. Wczorajszy śnieg utrzymał się i ranek powitał nas zupełnie zimową aurą. Tymek chciał nawet wyciągać sanki i lepić bałwana… Postanowiliśmy więc zobaczyć, jak taka jesienna zima wygląda w naturalnych warunkach. Wybraliśmy Izabelin, ponieważ mogliśmy zajrzeć na obrzeża Puszczy, a jednocześnie ogrzać się w ośrodku dydaktycznym urządzonym w budynku siedziby KPN.

Pierwszym etapem naszej wycieczki był niedługi spacer leśną drogą do Leśnego Ogródka Botanicznego KPN. Na parkingu w Izabelinie powitała nas zupełna zima. Większość drzew nie zdążyła jeszcze pogubić liści, więc las wyglądał bardzo oryginalnie z jesiennymi barwami pokrytymi świeżym puchem. Właściwie sam ogródek był dla nas tylko pretekstem – najbardziej zależało nam na chwili spaceru po lesie. Tymek rzucał śnieżkami, Rega biegała, Sebuś dreptał z R. Przeszliśmy ścieżką w poprzek ogródka – całość przypomina mini-ogród botaniczny urządzony na naturalnym leśnym terenie. Można pospacerować leśnymi dróżkami i jednocześnie wypatrywać tabliczek z nazwami mijanych drzew i krzewów. Wróciliśmy tą samą drogą.

Parking w Izabelinie. Wita nas zima.

Parking w Izabelinie. Wita nas zima.

Droga do Leśnego Ogródka Botatnicznego KPN.

Droga do Leśnego Ogródka Botatnicznego KPN.

Są jeszcze jesienne liście.

Są jeszcze jesienne liście.

Jesień i zima zarazem.

Jesień i zima zarazem.

Dochodzimy do Leśnego Ogródka Botanicznego.

Dochodzimy do Leśnego Ogródka Botanicznego.

Leśny Ogródek Botaniczny KPN.

Leśny Ogródek Botaniczny KPN.

Niektóre tabliczki wystają spod śniegu.

Niektóre tabliczki wystają spod śniegu.

Bomby bomby.

Bomby bomby.

Po spacerku podjechaliśmy pod siedzibę dyrekcji Kampinoskiego Parku Narodowego w Izabelinie. Mieści się ona w obszernym, nowoczesnym budynku, mieszczącym zaplecze administracyjne, sale konferencyjne i ośrodek dydaktyczny. Wokół duży, ładnie utrzymany teren, obok stylowa restauracja. Chłopaków zainteresowały tablice przedstawiające zdjęcia-wizytówki polskich parków narodowych.

Jedziemy do dyrekcji KPN w Izbelinie.

Jedziemy do dyrekcji KPN w Izbelinie.

Siedziba dyrekcji Kampinoskiego Parku Narodowego, Izabelin.

Siedziba dyrekcji Kampinoskiego Parku Narodowego, Izabelin.

Rozpoznajemy znane nam parki narodowe.

Rozpoznajemy znane nam parki narodowe.

Ośrodek dydaktyczny KPN w Izabelinie okazał się dla nas zupełnym zaskoczeniem. Nie spodziewaliśmy się niczego spektakularnego, może jakiejś małej salki z tradycyjnymi gablotkami, a tu jaka miła niespodzianka! Dla zwiedzających udostępniona jest niewielka, ale interesująco zaaranżowana, interaktywna wystawa przedstawiająca florę i faunę KPN. Jak mniejsza wersja Muzeum Białowieskiego Parku Narodowego. Nie tylko jest tu co oglądać, ale i dotykać (rękaw „zgadnij co to”), słuchać (specjalne miejsca w ścianie z rozlegającymi się z nich odgłosami Puszczy), można nawet sprawdzić swoją wiedzę przyrodniczą w interaktywnych grach i quizach prezentowanych na ekranach dotykowych. Pobyt tu był bardzo interesujący i dla nas, i dla chłopców. Polecamy!

Ośrodek dydaktyczny KPN - makieta Parku.

Ośrodek dydaktyczny KPN – makieta Parku.

Przepytujemy chłopców z rozmieszczenia parków narodowych.

Przepytujemy chłopców z rozmieszczenia parków narodowych.

Ośrodek dydaktyczny KPN - chłopcy oglądają borsuka.

Ośrodek dydaktyczny KPN – chłopcy oglądają borsuka.

A tu pamiątki z okresu wojny.

A tu pamiątki z okresu wojny.

Mamy i rysia.

Mamy i rysia.

Chłopcy głowią się, co to za dziwne zwierzę.

Chłopcy głowią się, co to za dziwne zwierzę.

Interaktywna zabawa - rozpoznajemy liście.

Interaktywna zabawa – rozpoznajemy liście.

Tam musi być coś ciekawego.

Tam musi być coś ciekawego.

O, warchlak!.

O, warchlak!.

Można nawet posłuchać odgłosów przyrody.

Można nawet posłuchać odgłosów przyrody.

Tymo sprawdza się w quizie dla dzieci.

Tymo sprawdza się w quizie dla dzieci.

 

Wólka Węglowa, 2010.10.24

Jesień zawsze, przynajmniej w pewnym stopniu, usidla nas w domu. Bo i pogoda nie ta, i żeby wyjść, i trzeba poubierać chłopaków, a to nie jest proste…

Mimo wszystko mobilizujemy się i wybieramy się na spacer po Puszczy Kampinoskiej. Tym razem wybór pada na okolice Wólki Węglowej: na mapie wypatrujemy pętelkę odpowiedniej dla nas długości.

Po drodze, wbrew prognozom pogody, zaczyna kropić. Po chwili wahania zapada decyzja: do odważnych świat należy. Idziemy.

Krople deszczu miały być chyba odstraszaczem, bo gdy tylko wysiadamy z samochodu, przestaje padać. Mimo pochmurnej, wilgotnej aury, jesienny las jest po prostu przepiękny.

Sebuś chwila moment zasypia w wózku, a Tymo jest zachwycony, bo idziemy chwilę wzdłuż Absolutnie Fascynującej Linii Energetycznej.

Zataczamy około półtoragodzinne kółeczko. Tymo szura liśćmi pod nogami i nawet nie woła, że chce na barana. Na koniec urządzamy sobie postój na polanie turystycznej Opaleń. Sebuś wsuwa słoiczek, a my mamy herbatę i coś słodkiego, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej.

Spacer z Wólki Węglowej.

Spacer z Wólki Węglowej.

Spacer z Wólki Węglowej.

Spacer z Wólki Węglowej.

Spacer z Wólki Węglowej.

Spacer z Wólki Węglowej.

Polana Opaleń.

Polana Opaleń.

Polana Opaleń.

Polana Opaleń.

Sebuś w Puszczy Kampinoskiej.

Sebuś w Puszczy Kampinoskiej.

 

Truskaw, 2009.04.05

Korzystając z pierwszych wiosennych dni, jedziemy na przemiłą wycieczkę do Puszczy Kampinoskiej. Chcemy tak naprawdę POCZUĆ wiosnę. Uznajemy, że nie da się tego zrobić przez okna w domu!

Urządzamy sobie ok. 3-kilometrowy spacer czarnym szlakiem z Truskawia. Po podmokłych miejscach trasa wiedzie po drewnianych kładkach, co chyba najbardziej podoba się Tymusiowi. Przez dużą część trasy towarzyszą nam estetycznie wykonane tablice ścieżki edukacyjnej.

T. przez zimę wyrósł na fajnego kompana. Biegnie sam po mostkach, śpiewa piosenki o swoich maskotach, zagaduje do napotkanych ludzi („Pani, jak się nazywa to zwierzątko?”)

Wycieczkę kończymy oczywiście na placu zabaw przy parkingu. Prawdę mówiąc, przydałby mu się remont, ale dobrze, że w ogóle jest!

Po spacerze uznajemy, że możemy pozwolić sobie bez wyrzutów sumienia na niedzielny obiad (…i deser) u Dziadków!

 

Puszcza Kampinoska, Truskaw.

Puszcza Kampinoska, Truskaw.

Puszcza Kampinoska, Truskaw.

Puszcza Kampinoska, Truskaw.

Puszcza Kampinoska, Truskaw.

Puszcza Kampinoska, Truskaw.

 

To samo miejsce odwiedzamy rok później, już w pełniejszym składzie – z półrocznym Sebusiem. Trudno się wybrać całą ekipą, ale – jak zwykle – warto!

Widzimy ogromny przeskok w rozwoju Tyma w porównaniu z zeszłym rokiem: przechodzi już sam cały spacer, i to własnymi ścieżkami.

Puszcza Kampinoska, Truskaw.

Puszcza Kampinoska, Truskaw.

Poniedziałek Wielkanocny, Truskaw.

Poniedziałek Wielkanocny, Truskaw.

Kładki to jest to co lubię!

Kładki to jest to co lubię!

Przystojniak w Puszczy

Przystojniak w Puszczy

Sebuś pierwszy raz w Puszczy!

Sebuś pierwszy raz w Puszczy!

Poniedziałek Wielkanocny, Truskaw.

Poniedziałek Wielkanocny, Truskaw.

 

Wał Wiślany k. Zakroczymia, 2006.10.21

Mimo drugiej połowy października jest piękny, ciepły dzień – trzeba to wykorzystać!

Wybieramy się na spacer wałem wzdłuż Wisły: jesienne widoki na porośnięte, dzikie brzegi rzeki i okoliczne łąki są po prostu przepiękne.

Przemiły, słoneczny szlak, tylko trochę mylnie oznaczony. Uwaga! Jesienią, nawet mimo słonecznej pogody, trawa na wale jest bardzo mokra.

Warto zejść nad sam brzeg Wisły. Jest cudnie. Z mostu roztacza się bardzo ciekawy widok z twierdzą Modlin w tle.

Tymuś, nakarmiony w samochodzie przed spacerem i przewinięty, większość czasu śpi w wózku. Rega natomiast daje upust wszystkim swoim psim instynktom i szaleje, oj szaleje.

Wałem wiślanym w okolicy Zakroczymia.

Wałem wiślanym w okolicy Zakroczymia.

Wisła w okolicy Zakroczymia.

Wisła w okolicy Zakroczymia.

Wałem wiślanym w okolicy Zakroczymia.

Wałem wiślanym w okolicy Zakroczymia.

Wałem wiślanym w okolicy Zakroczymia.

Wałem wiślanym w okolicy Zakroczymia.

Wisła w okolicy Zakroczymia.

Wisła w okolicy Zakroczymia.

Wisła w okolicy Zakroczymia.

Wisła w okolicy Zakroczymia.